pixie
05.12.03, 22:22
Ten wątek był przeznaczony na wczoraj, ale trudno. Cytaty pochodzą z
autobiografii Zappy "Takiego mnie nie znacie".
"...Całe europejskie tournee 1971 roku było pasmem nieszczęść. Czwartego
grudnia graliśmy w Casino de Mon w Genewie, nad samym brzegiem jeziora,
dokładnie naprzeciwko ulicy Igora Strawińskiego — miejsca słynnego z
festiwali jazzowych. Kiedy Don Preston wycinał solówkę w „King Kongu", na
sali wybuchł pożar. Ktoś wystrzelił petardę czy fajerwerk w sufit pokryty
trzcinopalmą (według innej wersji przyczyną pożaru było spięcie przewodów
elektrycznych). Wewnątrz znajdowało się ze trzy tysiące nastolatów — spory
nadkomplet.
Ponieważ na koncert przyszło znacznie więcej chętnych, próbujących dostać się
na salę od tyłu, sprytni organizatorzy pozamykali na amen wszystkie drzwi.
Kiedy wybuchł pożar, zostały tylko dwie drogi ucieczki: przez maleńkie drzwi
wejściowe lub przez wielkie okno z boku sceny.
Powiedziałem do mikrofonu: „Proszę o spokój. Musimy się stąd wydostać.
Wybuchł pożar i musimy wyjść".
Zdziwilibyście się, jak świetnie potrafią was zrozumieć ludzie mówiący
wyłącznie po francusku, kiedy chodzi o sprawy życia i śmierci. Wszyscy
ruszyli na drzwi wejściowe.
Salę wypełniał dym. Nasz kierowca porwał futerał i zbił szybę w dużym oknie,
a wtedy techniczni pomogli wyjść ludziom do położonego niżej ogrodu. My
uciekliśmy podziemnym przejściem z tyłu sceny, prowadzącym na parking.
Kilka minut potem w budynku wybuchło centralne ogrzewanie. Podmuch wyrzucił
niektórych ludzi przez okno, ale na szczęście nikt nie zginął. Skończyło się
na lekkich obrażeniach. Natomiast wart trzynaście milionów dolarów budynek
spłonął do szczętu, a wraz z nim cały nasz sprzęt."
Na następnym koncercie fan zaatakował Zappę, który wpadł do fosy orkiestrowej
pod sceną. "Kumple myśleli, że nie żyję. Spadłem na betonową podłogę fosy z
wysokości ponad czterech i pół metra. Głową huknąłem o własne ramię, a szyja
tak mi się wygięła, jakby mi pękły kręgi. Miałem rozwaloną brodę, rozbitą z
tyłu głowę, złamane żebro i skręconą nogę. Nie mogłem w ogóle ruszać prawą
ręką."
Niektórzy mają pecha, a inni piszą o tym piosenki...