joseph80
25.12.03, 00:15
Przed chwilką obejrzałem występ King Crimson w Beat Clubie. Jest to tylko
jeden utwór, mianowicie ten który jest w tytule

. Ciekawostką jest fakt, że
jest to jeszcze skład 5-osobowy, czyli:Fripp, Bruford, Cross, Wetton i Jamie
Muir!!!Pomimo, że jest to krótka wersja ok.7 minutowa, to dzieje się naprawdę
dużo, a może nawet bardzo dużo. Prawdopodobnie na moje odczucia wpływa fakt,
że pierwszy raz widziałem co na scenie wyprawiał pan Muir. To jest po prostu
NIESAMOWITE. Muir sprawia wrażenie człowieka opętanego

jakimiś demonami. Są
w tym krótkim występie momenty gdy realizatorzy przez długi czas skupiają
swoją uwagę tylko na wspomnianym Muirze. Jamie gra (chyba) na wszystkich
mozliwych instrumentach perkusyjnych, przez większą część występu biega po
swoim 'perkusyjnym kąciku' tylko co jakiś czas zasiadając przy regularnym
zestawie perkusyjnym. Oglądając ten występ mogę tylko załować, że Muir nie
został na dłużej z zespołem.
Wiem, że w latach 80 lub 90 nagrał jakąś płytkę z Gilesem i jeszcze jednym
panem, ale nigdy jej nie słyszałem.
Ciekaw jestem czy ktokolwiek z Was wie dokładnie jaka była przyczyna, że Muir
odszedł z king Crimson
pzdr
Jos