aaz1
08.09.10, 13:14
Witam.
Jako że jadąc do Bułgarii zbierałem informacje z internetu to spróbuję króciutko opisać naszą podróż do Bułgarii. Wyjechaliśmy 2 sierpnia wieczorem (ja, żona i 3-letnia córka). Trasa do Bułgarii przebiegała przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię i oczywiście Bułgarię. Cel podróży nie sprecyzowany - krótko mówiąc w ciemno. Jako że mieszkamy w południowo-zachodniej Polsce ten kierunek był dla nas lepszy. Sama trasa w porządku - autostrady w Słowacji i na Węgrzech, stosunkowo szybka droga w Serbii (nie licząc przejazdu przez Belgrad) i piękna droga do Sofii. Winietki na Słowacji i Węgrzech (kupione na najbliższych stacjach benzynowych), przez Czechy jechaliśmy drogami na których winietki nie obowiazują, w Serbii opłaty za autostrady lub niby autostrady (około 12 e), w Bułgarii obowiązkowo winietka. Sam przejazd bardzo spokojny, wszystkie zakupy robiliśmy na stacjach benzynowych płacąc kartą, polecam stacje OMV ponieważ zawsze są na nich place zabaw, nie spotkało nas nic nieprzyjemnego czy groźnego. Z wazanych rzeczy to trzeba pamiętać żeby posiadać zieloną kartę - sprawdzają na granicy serbskiej. Wyjechaliśmy około 21 i rano o 8 byliśmy na granicy węgiersko-serbskiej - tak czekaliśmy koło 30 min. Trzeba wziąźć pod uwage że był to środek tygodnia - czytałem że w weekendy kolejki sa zdecydowanie dłuższe. Na pierwszej stacji w Serbii przespałem się 1,5 godziny (dziecko w tym czasie sie bawiło na placu zabaw) i pojechaliśmy dalej. Wjeżdżając do Bułgarii wymieniłem w kantorze euro na lewy i tak jak ktoś to już opisywał kurs był lepszy niż w centrum kraju. Pod wieczór zajechaliśmy do Sofii i spaliśmy w hotelu na wylocie w stronę Burgas. Koszt 40 e ale nie mieliśmy siły szukać czegoś tańszego - za to był olbrzymi pokój, klima i taki tam różne. Rano pojechaliśmy na wybrzeże - przez 1/2 drogi jedzie się autostradą. Koło 17 byliśmy w Obzor ale nie spodobało nam się - za dużo ludzi - pojechaliśmy parę kilometrów dalej do miejscowości Byala. Jeśli chodzi o podróż to nasza mała przejechała trase bez zbytnich marudzeń ale mieliśmy DVD - najlepszy nasz zakup - i około 30 bajek na pokładzie :-).
Teraz o Białej. Mała miejscowość, praktycznie bez hoteli dla wycieczek, głównie średnie i małe pensjonaty, infrastruktura niewielka (ale wystarczająca), bez dyskotek i innych głośnych atrakcji. Parę (kilkanaście) knajp, nieduże i zarazem niedrogie sklepy, 2 banki w których można wymienić pieniądze, bankomat i stosunkowo niewielu ulicznych sprzedawców. Generalnie szukaliśmy spokoju i odpoczynku i tam naprawdę to znaleźliśmy. Wjechaliśmy do centrum miejscowości i pierwsze miejsce które oglądaliśmy spodobało nam się. Był to hotel palazzo, z własnym basenem i restauracją (to okazało się poźniej bardzo istotne :-). Pokój dwuosobowy, dziecko spało w turystycznym łóżeczku (lubi), klima, lodówka, tv (bez polskiej telewizji), śniadanie w postacji gotowej (ale tylko 4 rodzaje co po paru dniach było już nudne). Oglądaliśmy też kilka innych miejsc ale różnice w cenie były niewielkie i tam podobało nam się najbardziej (musiałbyć obowiązkowo basen). Odległośc od morza (wybrzeża klifowe) koło 300 m ale i tak jeździliśmy na dzikie plaże gdzie mieliśmy luzu po 20-30 metrów w obie strony :-). Koszt pokoju 30 e. Rozmawialiśmy z innymi polakami którzy np. spali w innym osrodku w apartamencie 2-u pokojowym w 5 osób za 40 e, a jeszcze inni na kwaterze bez klimy za 20 e. O miejscowości wiele nie da się napisać - w każdym bądź razie atrakcji nei ma tam za wiele ale ich akurat nie szukaliśmy. Pogoda wspaniała i okropna zarazem. Trafiliśmy na największe upały - codziennie 35 stopni a wieczorem (koło 22) około 29. Dało by się przeżyć tyle że niestety było okropnie wilgotno i wieczorem po paru minutach człowiek był praktycznie mokry. Dlatego najcześciej jedliśmy w hotelu bo mała p ocałym dniu (rano basen, potem plaża) nie miała ochoty na chodzenie. Ceny w hotelu całkiem całkiem. Piwo lane 3 zł, dobra pizza 10-12 zł, sałatka szopska 7 zł za dużą. Dania mięsne (z dodatkami) w przedziałach 12-20 zł. Byliśmy tam 12 nocy i było całkiem fajnie. W międzyczasie wycieczki - Neesebar (polecam), Pomorie, Sozopol, Warna i z samochodu Złote Piaski i Słoneczny Brzeg (to akurat nie sa miejsca dla nas.
Powrót planowany był przez Rumunię. Przejazd przez Ruse (ale o tym jest dużo informacji), Bukareszt (koszmarna obwodnica) w stronę Braszowa. Spaliśmy w pięknej miejscowości Sinaia (coś jak nasze Zakopane ale architektura o wiele ładniejsza;-), rano ją zwiedzlismy a potem do Braszova - tu polecam zdecydowanie stare miasto - rewelacja. Następnie pojechaliśmy w stronę Aradu i dalej na Węgry ponieważ chcieliśmy zahaczyć o Budapeszt. Drogi (a przynajmniej te którymi jechaliśmy) o wiele lepsze niż Polsce i czułem się bezpiecznie na drodze (może w tych dniach nie jeździło zbyt dużo szaleńców;-). Nocleg w Szegedzie (Węgry), później szybkie zwiedzanie Budapesztu i późnym wieczorem byliśmy w Polsce. Trase można przejechać szybciej ale chcieliśmy coś pozwiedzać no i mała też potrzebowała przerw w czasie jazdy. Jeżeli chodzi o policję zatrzymali nas tylko w Rumunii za przekroczenie szybkości ale skończylo się tylko na 3 punktach karnych i ostrzeżeniu. Wszystkie granice przejechaliśmy bez problemów - traktują nas tam bardzo ulgowo i nigdzie nie poświęcili nam dłużej niz 1 minutę. Podsumowując - było świetnie, żadnych problemów choć nie ukrywam że trochę się obawialiśmy takiej trasy i co najwazniejsze własny samochód pozwala na fajne zwiedzanie. Jeszcze może o trasie - przejechaliśmy 4300 km (razem ze zwiedzaniem), 70 godzin w samochodzie a paliwo kosztowało nas koło 1200 zł (Alhambra 1,9 TDI). Całość nie przekroczyla 6 tyś. ale trzeba przyznać że nie oszczędzaliśmy. To tak na szybko - jeśli ktoś chce się spytać o jakieś szczegóły to chętnie odpowiem na forum. Generalnie, jeżeli lubicie jeździć to taka podróż jest dla was.