pabichmarcin
24.02.07, 20:31
Jeżeli chcecie poznać kulisy wczasów w Sozopolu z biurem podróży Jaguar II z
Sosnowca, to zachęcam wszystkich do lektury niniejszej opowieści, gdyż w
kilku (może kilkunastu) zdaniach chciałbym przybliżyć wszystkim internautom
mój wyjazd do Bułgarii z w/w Biurem – tak więc:
Wyjazd – Sosnowiec godz. 5:00 rano. Przejazd przez Polskę do granicy ze
Słowacja w Ujsołach, następnie do granicy Słowacji z Węgrami w Sahy (czas
14:00)
Obiad na Węgrzech 20km od Budapesztu. Tu zarazem pierwsza niespodzianka a
mianowicie specjale ceny w menu dla autokarów wiozących turystów firmy Jaguar
dzięki czemu kierowcy i pani pilot mimo, iż jedzą posiłek i za niego płacą,
to otrzymują deser gratis. My zjadamy talerz gulaszu za 4 euro/os !!!. Czas
na obiad to 30 minut w tym 20 minut dla obsługi zajazdu przygotowującej dla
nas posiłek.
Następnie ruszamy w kierunku granicy z Serbią. Przejazd przez Węgry był dość
sprawny i już po 3h meldujemy się na przejściu granicznym w Szeged. Po około
godzinnym postoju i sprawdzeniu paszportów kierujemy się w stronę Belgradu,
do którego dojeżdżamy w późnych godzinach wieczornych. Po północy jesteśmy
na przejściu granicznym Serbsko-Bułgarskim i tu zaczyna się prawdziwa
przygoda !.
Konieczność pięciogodzinnego !!! oczekiwania na przejazd przez granice to nic
innego jak opieszałość pilotki. W czasie pobytu w Bułgarii okazuje się, iż
każdy z autokarów ma (i domniemywać należy, że nasz również miał)
pewną „pulę” czy to kasy czy też innych używek (np. piwo TYSKIE zresztą,
które kosztuje 4,00 zł w autokarze i jest zawsze, papierosy itp.)
przeznaczoną na „opłacenie” celników. Osoby które jechały tydzień później niż
ja, mogły się pochwalić 40 minutowym oczekiwaniem na tej samej granicy !!!.
To nie wszystko, nadmieniam, że wizyta w wychodku na tejże granicy może nie
należeć do najprzyjemniejszych i może okazać się swojego rodzaju przygodą.
Przedostanie się do toalety graniczyło z cudem, gdyż trzeba było przedostać
się przez grupę około 20 Rumunów koczujących i śpiących na lub pod kartonami
przed wejściem. O środku lepiej nie wspominać bo aż wzdrygam…
Zamiast pokonać granice maksymalnie o godz. 2:00 wyjeżdżamy z tego miejsca o
6:40 !!!
Po kilku minutowej jeździe obsługa zaczyna serwować darmową kawę i herbatę w
zadośćuczynieniu za długi postój. Ceny napojów w autokarze to 2,50 zł za
kawę, herbatę i wyżej wspomniane piwo za 4,00 zł. W tym miejscu warto dodać,
że WC w autokarze jest już pełne więc wymaga zamknięcia, a o każdy następny
postój należy prosić pilotkę. Po przejeździe przez Sofie zostaje nam tylko
400km do celu.
Około godz. 16 czasu miejscowego dojeżdżamy do Sozopola pięknej miejscowości
na morzem Czarnym. Nie trudno policzyć że cała eskapada trwała 35 h.
Wcześniej w biurze podróży zapewniano nas o około 28 h czasie przejazdu z
Polski od Sozopola. Taka sama informacja widnieje na stronie internetowej !
W czasie wysiadki zostaje ustalone spotkanie z rezydentem, które to ma odbyć
się dnia następnego przed hotelem Kaliana o godz. 18:00. Czy Kaliana to
hotel ?? - podobno. Jest zasadnicza różnica między zdjęciem budynku z 2003r
zamieszczonego na stronie internetowej (fotka sprytnie spreparowana chociażby
z powodu braku na niej drzewa – nie jestem dendrologiem, ale nie wyglądało mi
ono na takie co miałoby trzy lata tylko przynajmniej parę razy więcej) a
rzeczywistością – dla mnie miało wygląd PENSJONATU.
Jakby tego było mało warunki atmosferyczne zmieniły się drastycznie tego
wieczora. A co za tym idzie spowodowały one przykrą niespodziankę w postaci
brodzenia po kostki w wodzie nazajutrz rano. Przeciekał dach na czwartym
piętrze, lało się po nie szczelnych oknach, woda wylewała się z tarasów ze
względu na odpływy, które były tak ciekawie zaprojektowane, że przyjmowały
deszczówkę z dwóch pięter (dla informacji mieszkałem na III).
Niestety właściciel nie poczuwał się do obowiązku pomocy w wylewaniu i
uprzątnięciu zalanych pokoi, gdyż widział, że Polacy świetnie sobie dają rade
sami. Z całą sprawą postanowiliśmy czekać na wizytę naszej rezydentki.
Niestety nikt nie był w stanie przewidzieć, iż feralnego dnia będzie też
padać. O godz.17:50 bez wcześniejszego uprzedzenia rozpoczęto spotkanie z
Panią rezydent i jak należy się domyślać nie było ono na zewnątrz budynku
tylko wewnątrz w restauracji. Tak więc wczasowicze z TRZECH autokarów stali
wśród osób, które spożywały akurat posiłek.
Pani rezydent Snezanka Sawowa „urocza pani nie należąca na pewno do grupy
wiekowej 20-40 lat” nie dysponowała żadnym nagłośnieniem wiec spotkanie dla
niektórych skończyło się po 5 minutach a tak naprawdę nikt nie dowiedział się
z niego nic.
Obiecana wcześniej wycieczka po mieście i pokazanie bezpiecznych kantorów,
banku, dobrych sklepów spożywczych a także ważniejszych instytucji
potrzebnych na wypadek jakichś nie przewidzianych sytuacji, z niewiadomych
dla mnie do dnia dzisiejszego przyczyn nie odbyła się.
Jednakże dla nas mieszkających w „hotelu” najważniejszą sprawą nadal
pozostała kwestia zalania. Do rozmowy z Panią rezydent przyłączyła się Pani
Anna (jak się później okazało właściciel biura Jaguar w Bułgarii). Rozmowa
nie przyniosła pożądanych rezultatów, dlatego też zainteresowani (6 osób)
złożyło POPRAWKA chciało złożyć reklamację, która nie została przyjęta ani
przez właściciela biura jak ani Panią rezydent Savową. Tym samym ogólnie dano
nam do zrozumienia – pocałujcie nas w … i tak nie dacie rady.
Kolejne zwodzenie przez Biuro to oferowanie wycieczek fakultatywnych w
Sosnowcu (przed naszym wyjazdem) po cenach które nijak się miały do cen w
biurze bułgarskim.
Dla przykładu: za wycieczkę fakultatywną do Stambułu życzyło sobie 60euro+
11euro wiza a w Sosnowcu cena była o 10 euro niższa tj. 50euro + 10 euro
wiza. Co do wizy lepiej nie komentować biorąc za wizę 11 euro winno się taką
dostać czyż nie? Ano NIE bo w rezultacie na granicy bułgarsko-tureckiej
kosztuje ona 10 euro (mam ją w paszporcie) skąd więc to 1 euro in plus?? -
nie mam pojęcia. Może to na poczet bezpłatnych posiłków i napojów
wyskokowych, które w Kalianie szefostwo biura bez skrępowania spożywało
codziennie późnym wieczorem.
Oczywiście po naszej interwencji ceny w Internecie zostały skorygowane i
oferta została zmieniona :-), na wyższą rzecz jasna.
Reasumując – uznano nas tu cytat „za pechową grupę”. Zalanie było spowodowane
panującymi wówczas warunkami atmosferycznymi i z tym nie warto polemizować,
ceny wycieczek musiały rosnąć bo przecież wszystko drożeje, a słowa czy
obietnice były po prostu rzucane na wiatr.
Cała ta opowiastka ma na celu uzmysłowienie wszystkim, że biura podróży mogą
być swoistym JAJKIEM NIESPODZIANKĄ, nie koniecznie z fajną zabawką w środku i
mogą obdarzać niespodziankami równie zaskakującymi jak kolory fryzur
Wiśniewskiego. Czyhają na turystów wyjeżdżających na wypoczynek bo wiedzą, że
jest to super zarobek a w przypadku Polaków bo łatwiej ich omamić. Dlatego
chyba nie warto wierzyć we wszystko to co się mówi w biurach, czy czyta w
prospektach w Polsce bo rzeczywistość często bywa inna.
Morze, zabytki i fajni znajomi to jedyna rekompensata za tak fatalny wybór
Biura Podróży Jaguar II.
Więcej szczegółów na email szamo1@wp.pl