Dodaj do ulubionych

Jak najlepiej dojechać do Bułgarii???

09.03.09, 18:08
Wyjeżdżam do Bułgarii 12 lipca samochodem z mężem i 2 dzieci.Mam
pytanie którą drogę polecacie bardziej: przez Rumunię czy przez
Serbię???Z góry dziękuję za odpowiedź.
Obserwuj wątek
      • des4 zależy skąd jedziecie 09.03.09, 19:10
        jeśli z zachodniej Polski, chyba przez Serbię, poza tym Rumunia...

        serbski "komfort" skończył się po wejściu Węgier, a potem Bułgarii
        do UE, na granicy latem można spędzić po kilka godzin w każdą stronę
        i z szybkości nici...

        nie rozumie, o co chodzi z "bezpieczeństwem" w Rumunii, poziomem
        bezpieczeństwa Rumunia nie odbiega od reszty Europy, no chyba że
        ktoś szuka guza nocą w dziwnych ustronnych miejscach, ale i
        takich "przygód" można zaznać w każdym innym kraju, poza tym drogi
        przyzwoite...

        nocleg w Rumunii też nie jest drogi - ok. 20-25 euro za pokój w
        przyzwoitym motelu ze śniadaniem...

        w wariancie rumuńskim polecam trasę przez Barvinek-Satoraljauhjely-
        Satu Mare-Cluj-Brasov-Ploesti, omija sie w ten sposob zatloczona
        trase przez Oredee...potem jesli jedziecie w okolice Varny, tgo
        najlepiej jechac z Ploesti na Constante omijajac Bukareszt, jesli do
        Burgas to z Ploesti obwodnica Bukaresztu na Ruse...
        • sl0ma Re: zależy skąd jedziecie 03.05.10, 22:47
          Jeżeli już jedziecie od strony Oradea to nie kierujcie się na drogę
          numer E79 którą dojedziecie do miasteczka Deva. Tragedia, odcinek
          około 180 km pokonaliśmy w 6 godzin (jeden postój na siku i fajka).
          Dziury, zakreęty, wąsko, trafił się też przed nami tir rumuński
          którego niedało rady wyprzedzić, wóz z sianem szeroki na całą ulicę
          ciągnięty przez krowe później pan woźnica zjechał na pobocze abyśmy
          mogli go wyprzedzić. Widoki piękne a strach jeszcze większy bo brak
          sygnału GPS o telefoni komórkowej nie wspomnę i żywej duszy w tych
          górach nie było w pewnych momentach nawet jednego domu w oddali nie
          było widać, ale żyjemy :) w tym roku "jak bóg da i partia pomoże" to
          jedziemy znowu do Bułgarii oczywiście przez Rumunię
          • Gość: bułgarofil Re: zależy skąd jedziecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.10, 09:34
            sl0ma napisał:

            > Jeżeli już jedziecie od strony Oradea to nie kierujcie się na
            drogę
            > numer E79 którą dojedziecie do miasteczka Deva. Tragedia, odcinek
            > około 180 km pokonaliśmy w 6 godzin (jeden postój na siku i
            fajka).
            > Dziury, zakreęty, wąsko, trafił się też przed nami tir rumuński
            > którego niedało rady wyprzedzić, wóz z sianem szeroki na całą
            ulicę
            > ciągnięty przez krowe później pan woźnica zjechał na pobocze
            abyśmy
            > mogli go
            wyprzedzić.

            Nie wiem, jak to zrobiłeś, ale ja ten odcinek rok temu przejechałem
            w 3 godz. w ciągu dnia, a w 2,5 godz. z powrotem w nocy. Fakt,
            nawierzchnia momentami pozostawia wiele do życzenia, ale za to
            odcinek z Deva do Oradei jest stosunkowo mało uczęszczany, w
            przeciwieństwie np. z Oradei przez Cluj-Napoca do Alba Julii, gdzie
            będziesz musiał wyprzedzić znacznie więcej niż jednego TIR-a. Także
            coś za coś, albo lepsza nawierzchnia, ale spory ruch, albo jeden wóz
            z sianem, kilka TIR-ów i nawierzchnia, na której trzeba się podczas
            jazdy trochę mocniej skupić, żeby nie wpaść w dziurę. Sytuacja
            zmieni się diametralnie, kiedy zostanie oddana do użytku autostrada
            z Oradei do Cluj-Napoca (podobno w przyszłym roku), wtedy nie będzie
            się już kompletnie opłacało jeździć przez Devę.
        • des4 Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? 09.03.09, 19:53
          jeśli chodzi o "bezpieczeństwo" to Serbia ma go nadmiar czyli
          rozbudowane ponad wszelką miarę po czasach Milosevica formacje
          policyjne, zarabiają przez to chłopaki grosze i czają się pod każdym
          wiaduktem i za każdym zakrętem trzepiąc zagranicznych
          turystów...zaliczyliśmy ich koło Novego Sadu jadąc do Czarnogóry
          (przepisowo)...wg miśków nasz właczone światła mijania były
          ustawione zbyt wysoko i oślepiały (hehe)...po nagocjacjach skończyło
          się na banknocie 10 euro...
    • anetka1971 Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? 10.03.09, 07:56
      Witam też polecam trasę przez rumunie i nie rozumiem ludzi jadących
      przez serbię Droga prze rumunię jest truda i powolna ale tansza
      urozmaicona np. przez trasę transfagorską bezpieczna lubia nas dobre
      jedzenie .AUTA maja dobre a mozna powiedziec że nawet eksta nie
      których modeli nie widać nawet u nas Cyganie faktycznie podruzuja w
      specyficzny sposub ale ich furmanki sa bardziej widoczne niz u nas
      nie jeden samochod Trasa zajmoje ok 10 do 12 godz policja zyczliwa
      ludzie tez zdaja sobie sprawe ze turysta to biznes w przeciwienstwie
      do serbow policja karze za nie winnosc granice zajmoja ok 3 godz -
      jedna a jak trafisz na najazd turkow niemieckich to i 7 godz trzepja
      ich co nie miara I jeszcze jedno 500 km przez rumunie zajmuje mniej
      czasu chociasz jedzie sie wolniej niz przez serbie 250 to autostrada
      reszta droga szybkiego ruchu Pozdrawiam i polecam
      • gringo68 trasa przez Serbię 10.03.09, 09:41
        Zaliczyłem raz w jedna stronę i nie polecam.

        - na Węgrzech jedzie się miodzio - autostrada i te rzeczy, na
        przejściu granicznym z Serbią za Szegedem zaczyna się masakra, w
        sezonie tlok i kolejki sa niesamowite, bo to główna trasa, która
        podróżują Turcy z Europy Zachodniej na wakacje w rodzinne strony, na
        wjazd do Serbii czeka się srodnio 2-3 godziny, z powrotem jeszcze
        dluzej bo Węgrzy dokładnie sprawdzają wjeżdzżjących,

        - od granicy serbskiej autostrada nie jest autostradą, bo czynna
        jest tylko jedna nitka z ruchem dwustronnym, autostrada zaczyna się
        dopiero koło Nowego Sadu czyli grubo ponad 100 km za granicą, opłata
        za odcinek od Nowego sadu do Nis ok. 20 euro,

        - w Belgradzie nie ma tranzytu, trzeba przejechać przez miasto
        kierując się na Nis, duży ruch, światła, godzina w plecy.

        - za Nis autostrada się kończy, stąd ok. 100 km zwykłą drogą przez
        góry do granicy bułgarskiej, trasa tranzytowa więc ruch bardzo duży,

        - na granicy bułgarskiej powtórka z granicy węgierskiej - wjeżdzamy
        znowy na teren UE,

        - kolejne kilkadziesiąt km zwykłą drogą do Sofii, cd trasy
        tranzutowej do Turcji więc ruch ogromny,

        - za Sofią kilkadziesiąt km autostrady jeśli jedzie się w kierunku
        Varny i sto kilkadziesiąt km jeśli w kierunku Burgas, potem zwykła
        droga przez 2/3 (Varna) albo połowę (Burgas) Bułgarii.

        Z granicy polskiej w Barwinku jechalem do BG przez Serbię 28 godzin,
        wracałem przez Rumunię 20 godzin.
    • gosze Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? 13.03.09, 22:25
      Barwinek,Preszow,Kosice,Miszkolc,Debrecin,Oradea,Cluj
      Napoka,Sibiu,Bukareszt,Ruse,Szumen,Warna i dalej do celu.Około 1800
      km.Fajnie się jedzie,piekne okolice.Jeden nocleg w Rumunii pzed Cluj
      Napoka miasteczko Gilau pensionat "Tudorana".Tankowanie na duzych
      stacjach z kartą "Maestro".Naj tańszy przelicznik.Uwaga na policji
      drogowej w Rumunii.Jest bezwzgłędna co do szybkości.Dają mandaty
      kredytowe.Podobno u nas są ekzekwowane.Nie sprawdzyłem.W tym roku
      też jadę.Druga połowa sierpnia.Start z Warszawie.
            • Gość: Jarek Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.09, 22:14
              Kolego des4, zdaje sobie z tego sprawę, że musisz mieć na tym forum
              zawsze rację i Twoje musi być na wierzchu. Jesteś tutaj z tego
              znany. Ale uwierz mi że wariant o którym pisałem jest w chwili
              obecnej najkrótszy i najszybszy ( oczywiście pamiętając o docelowym
              miejscu ). Jest oczywiście jeden warunek, musimy go pokonać w nocy,
              a obwodnicę Bukaresztu przejechać między 00.00 a, 05.00. Właśnie w
              ten sposób przejeżdżam Rumunię w około 9 godzin. Myślę że jest to
              przyzwoity czas. Dodam kolego że nie jestem nowicjuszem i jakieś tam
              doświadczenie w przejeździe przez ten kraj posiadam. Braszow też
              ćwiczyłem i w nocy i za dnia.
                • Gość: bulgarofil Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 09:00
                  > ja podróżuję w cywilizowanych godzinach, wyjeżdżam rano, w
                  Brasovie
                  > jestem późnym popołudniem, nocuję w okolicach Sinai...survivalu
                  nie
                  > uprawiam...

                  Nie oceniaj innych swoją miarą. Dla ciebie survivalem jest przejazd
                  przez Rumunię w nocy, a dla mnie w dzień. Od lat jeżdżę do
                  Chorwacji, a obecnie do Bułgarii tylko w nocy, w dziesiątkach
                  wariantów drogowych i uważam, że jeśli ktoś nie ma z tym problemów
                  ("kurza ślepota", problemy z zasypianiem za kierownicą), to taka
                  podróż jest dużo szybsza, wygodniejsza i bezpieczniejsza. Ruch jest
                  wtedy znacznie mniejszy, upał tak nie dokucza, rodzina śpi i nie
                  przeszkadza w prowadzeniu auta... Także mocno sprzeczałbym się, kto
                  jeździ w bardziej cywilizowanych godzinach. De gustibus non
                  disputantum est...
                      • des4 Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? 15.03.09, 16:32
                        jak słusznie wspomnialeś jedzie się na wakacje, a nie na rajd z
                        odcinkami czasowymi...dlatego jedzie się luzikiem w dzień
                        podziwiając widoki i nocując po drodze w cywilizowanych warunkach, a
                        nie gna po nocy, aby dwa następne dni odsypiać podróż...
                        • Gość: Jarek Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.09, 19:50
                          A jednak trafnie stwierdziłem że jesteś człowiekiem który musi mieć
                          ostatnie słowo i widzi tylko czubek własnego nosa. Pozwól że wyboru o
                          jakich porach jechać dokona każdy sam. Jedni chcą zwiedzać, inni jak
                          najszybciej się przemieścić, żeby dotrzeć w miejsce wypoczynku.
                          Znający temat są od tego żeby w miarę możliwości ułatwić wybór trasy,
                          dzieląc się swoimi doświadczeniami. Ty za wszelka cenę chcesz
                          udowodnić swoją zgoła subiektywną tezę. Boisz się nocnych podróży,
                          masz prawo, nikt Cie do tego nie zmusza. Ale wydając jakąkolwiek
                          ocenę, podaj plusy i minusy danego problemu. Chyba tego oczekują osoby
                          tutaj pytające.
                        • Gość: bulgarofil Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 20:19
                          > jak słusznie wspomnialeś jedzie się na wakacje, a nie na rajd z
                          > odcinkami czasowymi...dlatego jedzie się luzikiem w dzień
                          > podziwiając widoki i nocując po drodze w cywilizowanych warunkach,
                          a
                          > nie gna po nocy, aby dwa następne dni odsypiać
                          podróż...

                          Odpowiadasz kompletnie nie na temat, więc albo robisz sobie jaja
                          albo nie rozumiesz, co się do ciebie pisze. Tłumaczę ci przecież
                          jasno, że wolę jechać w nocy i dotyczy to wszystkich arterii tego
                          świata, nieważne czy to są górskie drogi Rumunii, czy autostrady w
                          Niemczech. Ja czuję większy luzik w nocy (może moja praca ma
                          charakter nocny i się do tego po prostu przyzwyczaiłem?) i nic na to
                          nie poradzisz. Jeśli chodzi o czas, to też ma znaczenie, bo
                          siedzenie dwie doby w aucie jest na pewno bardziej męczące niż
                          jedną. Co zaś do odsypiania to wybacz, ale nie będę ci już tak
                          błachych rzeczy tłumaczył. Jeśli musisz odsypiać jedną zarwaną noc,
                          to radzę udać się do lekarza. Chyba że jesteś dzieckiem albo
                          staruszkiem, to wtedy zwracam honor...
                          • des4 Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? 16.03.09, 09:41
                            borń Boże nie neguję twoich upodobań do jazdy w nocy, wolny kraj i
                            kazdy ma prawo do ekscentryczności...

                            i owszem zarwaną noc trzeba odespać, nie kazy jest cyborgiem ktory
                            po 1500 km i dobie za kółkiem rześko wyskakuje z auta, rozpakowuje
                            graty i rusza z dziećmi na plażę, ja takich nie znam i wolę się nie
                            natykać na trasie, bo stwarzają zagrożenie...
                            • Gość: czechofil Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 10:10
                              > i owszem zarwaną noc trzeba odespać, nie kazy jest cyborgiem ktory
                              > po 1500 km i dobie za kółkiem rześko wyskakuje z auta, rozpakowuje
                              > graty i rusza z dziećmi na plażę, ja takich nie znam i wolę się
                              nie
                              > natykać na trasie, bo stwarzają
                              zagrożenie...

                              Widzę, że dalej uparcie drążysz ten temat, ale muszę cię zmartwić,
                              ja też jestem uparty, a szczególnie wtedy, gdy muszę coś tłumaczyć
                              demagogom. Otóż to, że ty nie znasz takich "cyborgów" nie świadczy
                              jeszcze o tym, że oni nie występują. W lipcu wybieram się kolejny
                              raz do Bułgarii, jedziemy ze znajomymi w cztery auta i nikt z nas
                              nie spowodował w życiu wypadku, chociaż mamy nabite tysiące
                              kilometrów. Ja bym się bardziej obawiał dogmatyków, których brak
                              elastyczności i nieumiejętność dostosowania się do specyficznych
                              warunków drogowych na Bałkanach może spowodować rzeczywiście jakąś
                              katastrofę. Ku przestrodze...
                              • des4 Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? 16.03.09, 14:03
                                do wykorzystania pozostało ci ponad 200 oryginalnych jednorazowych
                                nicków...

                                4 kierowców bez wypadku??? chwali się, tak na marginesie, każdy kto
                                ma po raz pierwwszy wypadek, nie miał go wcześniej...

                                a w Polsce podobno każdy jest "miszczem" kierownicy, więc także ja
                                ty i twoich trzech kolegów...

                                "jeżdzę tylko noca"...słusznie, to jest dogmat...
                                • Gość: nocny_jeździec Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.09, 21:57
                                  > do wykorzystania pozostało ci ponad 200 oryginalnych jednorazowych
                                  > nicków...

                                  Widzę, że skończyły ci się argumenty, bo czepiasz się
                                  bzdur...

                                  > 4 kierowców bez wypadku??? chwali się, tak na marginesie, każdy
                                  kto
                                  > ma po raz pierwwszy wypadek, nie miał go
                                  wcześniej...

                                  Zgrabna dykteryjka, ale też niewiele ma wspólnego z
                                  tematem...

                                  > a w Polsce podobno każdy jest "miszczem" kierownicy, więc także
                                  ja
                                  > ty i twoich trzech
                                  kolegów...

                                  Ja nie mówię, że jestem mistrzem kierownicy. Ja tylko chcę cię
                                  przekonać, że są na tym świecie ludzie, którzy mają czelność myśleć
                                  w innych kategoriach niż ty. Naprawdę nie trzeba być mistrzem, żeby
                                  przez 20 lat nie mieć nawet stłuczki, a także nie trzeba być
                                  mistrzem, żeby bezproblemowo kierować autem w
                                  nocy...

                                  > "jeżdzę tylko noca"...słusznie, to jest dogmat...

                                  Ja narzucam ci jeżdżenie w nocy? Przeczytaj wszystkie moje posty
                                  albo... lepiej zrób to rano jak się wyśpisz. Zresztą, ja z koniem
                                  kopać się dalej zamiaru nie mam. Żegnaj
                                  dogmatyku...


                                • Gość: Borisov Re: do des4 i okawansro czycośtam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 08:27
                                  Forumowicze: proponuję olewać posty takich homoniewiadomo i
                                  fajansiarzy forumowych jak des4; okawansro/goo i podobnych
                                  samozwańców/psychopatów. Ich posty nic nie wnoszą i świadczą o
                                  niedojrzałości tych indywiduum. Zaśmiecają forum, które ma służyć
                                  tym co jadą do Bułgarii. Skoro z pogardą traktują innych poważnych
                                  forumowiczów to dla nich tylko kwarantanna (jak dla wirusów) i
                                  shift+delete (wskazówka dla moderatora !).
                              • okawangoo czechocośtam... 17.03.09, 11:42

                                zbyt pewny siebie jesteś! A nie pomyślałeś czasem, że stwarzasz
                                zagrożenie na drodze poprzez 'zmęczenie materiału'. Już o twoim
                                życiu nie mówie, lecz o życiu i zdrowiu innych.
                                Myślisz, że kierowca przed tym pierwszym wypadkiem/zaśnięciem za
                                kierownicą jest tego świadom? Z każdym rokiem raczej nie jesteś
                                coraz młodszy tylko STARSZY (chyba że jesteś cyborgiem). I to co
                                było kiedyś nie musi być takie same. Jesteś na 100% pewny że sen cie
                                nie złapie podczas prowadzenia auta? Wytłumacz czy warto ryzykować?
                                Po co? Dlaczego? W jakim celu? Skutki czasem bywają nieodwracalne..
                                • Gość: rumunofil Re: Do moralizatorów wszelkiej maści... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 12:22
                                  > zbyt pewny siebie jesteś! A nie pomyślałeś czasem, że stwarzasz
                                  > zagrożenie na drodze poprzez 'zmęczenie materiału'. Już o twoim
                                  > życiu nie mówie, lecz o życiu i zdrowiu innych.
                                  > Myślisz, że kierowca przed tym pierwszym wypadkiem/zaśnięciem za
                                  > kierownicą jest tego świadom? Z każdym rokiem raczej nie jesteś
                                  > coraz młodszy tylko STARSZY (chyba że jesteś cyborgiem). I to co
                                  > było kiedyś nie musi być takie same. Jesteś na 100% pewny że sen
                                  cie
                                  > nie złapie podczas prowadzenia auta? Wytłumacz czy warto
                                  ryzykować?
                                  > Po co? Dlaczego? W jakim celu? Skutki czasem bywają
                                  nieodwracalne..

                                  Kolejny moralizator się znalazł. Otóż chciałbym cię uświadomić, że
                                  zasnąć za kierownicą można o każdej porze doby, niekoniecznie musi
                                  się to zdarzyć akurat w nocy. Najwięcej zderzeń czołowych, czyli
                                  zasłabnięć bądź zaśnięć jednej ze stron wypadku zdarza się przy
                                  pięknej, słonecznej pogodzie. Wiedz też, że jeden potrzebuje 8 godz.
                                  snu, a drugi 4 godz. i oba te czasy mieszczą się w normie. Także
                                  zanim znów napiszesz kolejną bzdurę, poczytaj choć trochę na temat,
                                  o którym masz zamiar się wypowiadać. Ludzie, skąd wy się bierzecie?
                                  Używacie internetu, a nie znacie podstawowych praw fizjologii i
                                  komunikacji! Niesamowite...
                                    • Gość: Jarek Re: Do moralizatorów wszelkiej maści... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.09, 13:23
                                      No to forum nam się podzieliło na tych co lubią pokonywać drogę w
                                      porze nocnej i na tych którzy są tego zajadłymi wrogami. Tylko wszyscy
                                      oponenci jazdy nocnej, czy wam ktoś to każe robić??? Przecież nikt tu
                                      nikogo do tego nie zmusza. Po co wygadywać bzdury o wypadkach,
                                      nieprawdopodobnych wysiłkach, ponad miarę przeciętnego człowieka.
                                      Przecież my nie mówimy tutaj o zawodowym uprawianiu jazdy nocnej,
                                      tylko JENORAZOWYM PRZEJEŹDIE. Każdy kto się czuje na siłach i nie boi
                                      się jechać w nocy , po prostu wsiada i jedzie.I nic do tego różnej
                                      maści oponentom i sceptykom. Przyczepiliście się do tego jakby co
                                      najmniej było to równo znaczne z przejściem na linie na wysokości
                                      wieżowca. Proponuję zakończyć to idiotyczne gadanie i udowadnianie
                                      sobie co jest lepsze. Każda z form podróży ma swoje wady i zalety. W
                                      zależności od predyspozycji i upodobań każdy dokona wyboru
                                      indywidualnie. Koniec i kropka.
                                      • gringo68 Re: Do moralizatorów wszelkiej maści... 17.03.09, 13:38
                                        Pewnie, nich każdy jeździ kiedy chce i jak chce, aczkolwiek teorie o
                                        bezpieczniejszej jeździe nocą mozna zbić taką samą liczbą teorii o
                                        czymś dokładnie odwrotnym.

                                        Nie mi tylko nikt nie wciska kitu, że po 1500 km jazdy i ponad dobie
                                        za kierownica będzie świeży, wypoczęty i z wigorem pobiegnie grac z
                                        piłke plazową. Też jeżdzę w różnych godzinach i na róznych
                                        dystansach i jak ktoś slusznie wyżej napisał, poza cyborgami taki
                                        przejazd trzeba porzadnie odespać. A dla mnie juz jest to marnowanie
                                        dnia wakacji. Z powrotem, czemu nie, mozna nocą i non stop, odespać
                                        się można w domu.

                                        A koleś jest po prostu zarozumiały i arogancki. Typowy miszczu
                                        ostatniego postu i cientej ryposty
                                        • Gość: nocny_jeździec Re: Do moralizatorów wszelkiej maści... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.09, 14:44
                                          > Nie mi tylko nikt nie wciska kitu, że po 1500 km jazdy i ponad
                                          dobie
                                          > za kierownica będzie świeży, wypoczęty i z wigorem pobiegnie grac
                                          z
                                          > piłke plazową. Też jeżdzę w różnych godzinach i na róznych
                                          > dystansach i jak ktoś slusznie wyżej napisał, poza cyborgami taki
                                          > przejazd trzeba porzadnie odespać. A dla mnie juz jest to
                                          marnowanie
                                          > dnia wakacji. Z powrotem, czemu nie, mozna nocą i non stop,
                                          odespać
                                          > się można w domu.
                                          >
                                          > A koleś jest po prostu zarozumiały i arogancki. Typowy miszczu
                                          > ostatniego postu i cientej ryposty

                                          A ty jesteś typem namolnego, nadętego moralizatora. Nigdzie nie
                                          napisałem, że jazda w nocy jest lepsza od jazdy w dzień, prostuję
                                          tylko bzdury o rzekomo niebezpiecznej i męczącej jeździe w nocy.
                                          Martw się o siebie i zostaw mi jednak wybór czasu jazdy, ja sobie
                                          odeśpię tę noc na plaży i gó... ci do tego. Cieszę się również, że
                                          takich zgryźliwych demagogów nie spotkam na swojej drodze (nocnej).
                                          Wypowiedzi twoje i tobie podobnych tylko bardziej przekonały mnie do
                                          tego, że słusznie czynię...
    • grzesiek7009 Re: Jak najlepiej dojechać do Bułgarii??? 14.06.09, 10:05
      Nie rozumiem, dlaczego chcesz jechać przez RO , jadąc a zachodu. Ja jadę z
      Rzeszowa przez Serbie choć nadkładam 300 km. Jeżdżę często do Plovdiv przez
      Budapeszt i Belgrad. Zazwyczaj jadę 14-15 godzin. Ostatnio byłem w Sovata w
      Rumuni, miejscowość koło Turgu Mures. 300 km od granicy z Węgrami zajęło mi 7
      godzin plus 6 do granicy = 13 godzin a to dopiero połowa drogi...Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka