Gość: Migotka
IP: *.rootkit.de
20.07.09, 11:11
Witam wszystkim, nie wiedziałam ze jeszcze mi będzie dana możliwość do Was pisać.
Po tym co widziałam i przeżyłam na lotnisku w Burgas nic mnie nie zdziwi i nie przestraszy. Dostawałam jak by drugie życie po wylądowaniu w Poznaniu.
Współczuję wszystkich którzy musieli przechodzić przez to piekło, Burgaskie lotnisko, tej gehenny nie da się opisać słowami. Jak zobaczyłam policjantów z owczarkami niemieckimi to jeszcze tylko wyglądałam nad wejściem tablicy z napisem "Arbeit macht frei".
Sodoma i Gomora, wrzaski, bałagan, upał, podobno drugi czy trzeci raz padł system komputerowy. W burdelu chyba jest większy porządek. W końcu jak naprawili to przestali po chwili odprawiać pasażerów bo nie odlatywały samoloty i ludzie którzy przeszli odprawę bagażową i paszportową tłoczyli się w niskim pomieszczeniu bez klimatyzacji w oczekiwaniu na autobusy które miały rozwieść do samolotów. Napoje trzeba było oddać więc jedynie ludzie w sklepiku wolnocłowym byli zadowoleni.
Więc jeszcze raz dziękuję że udało mi stamtąd ujść z życiem.