Turyści z Warszawy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.06, 19:52
wiadomosci.onet.pl/1315423,11,item.html
    • Gość: poiu Re: Turyści z Warszawy IP: *.jgora.dialog.net.pl 01.05.06, 20:58
      Kolejny przykład bezgranicznej głupoty, braku wyobraźni i wiary w swoje możliwosci.
      Mieli dużo szczęścia, że akurat w Chatce Pod Śmielcem byli GOPR-owcy. W przeciwnym razie mogli ich znaleźć już martwych z wychłodzenia.
      Mam nadzieję, że kierownik tej wycieczki jakieś konsekwencje poniesie i zostanie to podane do publicznej wiadomości aby innych ostrzec przed podobnymi wyprawami.


      • Gość: zenon5 Re: Turyści z Warszawy IP: *.ppp.tiscali.fr 01.05.06, 21:11
        drodzy turysci,uwazajcie na Ducha Gor,jak jest zly/czytaj zla pogoda/.Wtedy
        lepiej grac w karty lub cos wypic w barze.Zycie ma sie jedno,a natury nikt
        jeszcze nie pokonal.Tylko ze to tak trudno zrozumiec.
        • Gość: Lechu Dziesięć rad dla wybierających się w góry IP: *.core.lanet.net.pl 21.05.06, 16:30
          DZIESIĘĆ RAD DLA WYBIERAJĄCYCH SIĘ W GÓRY

          1. Zanim wyruszysz w góry zastanów się, czy posiadasz dostateczne
          doświadczenie. Nie wybieraj się w góry w samotnie, dobierz sobie towarzyszy
          wędrówki. Przed wyjściem poddaj ocenie stan zdrowia i siły, swoje i towarzyszy,
          a w szczególności dzieci.
          2. Przygotuj wcześniej dokładny plan wycieczki. Poczytaj przewodniki, mapy,
          skorzystaj z informacji turystycznej, wskazówek gospodarzy schronisk,
          ratowników górskich, miejscowej ludności.
          3. Wychodząc na wycieczkę pozostaw w domu, w schronisku czy u znajomych
          wiadomość o trasie wycieczki oraz planowanej godzinie powrotu. W ten prosty
          sposób zapewnisz sobie szybką pomoc w razie wypadku.
          4. W górach szybko i często zmieniają się warunki atmosferyczne, zabierz z sobą
          niezbędną odzież chroniącą przed deszczem i zimnem oraz mocne, wysokie buty na
          profilowanej podeszwie.
          5. Szybkość poruszania dostosuj do możliwości najmniej sprawnego uczestnika
          wycieczki. Pokonywanie dużych odległości prowadzi niechybnie do wyczerpania, a
          poza tym ogranicza możliwość poznawania i podziwiania uroków górskiego
          krajobrazu.
          6. Uważaj na każdy krok - upadki zdarzają się także w łatwym terenie.
          Szczególnej zwłaszcza ostrożności wymagają trudniejsze partie gór: strome,
          mokre i zaśnieżone stoki, płaty starego śniegu. Nie zbaczaj ze znakowanego
          szlaku - jest on zwykle poprowadzony optymalnie zarówno pod względem
          bezpieczeństwa, jak i wysiłku na pokonanie trasy.
          7. Nie strącaj kamieni, gdyż narażasz innych turystów na poważne
          niebezpieczeństwo. Miejsce zagrożone przez spadające kamienie przechodź szybko
          i uważnie.
          8. Decyzja o zawróceniu z drogi to nie hańba, lecz głos rozsądku. Nie wstydź
          się decyzji zawrócenia, gdy załamie się pogoda, nadejdzie mgła lub trasa okaże
          się zbyt trudna.
          9. Szanuj przyrodę, nie hałasuj, jest to niebezpieczne. Dbaj o czystość i
          porządek w górach. Zużyte opakowania po posiłku, napojach itp. nie pozostawiaj
          na trasie; wyrzucisz je później. Zabierając je z sobą dajesz dowód swej
          kultury.
          10. Jeżeli mimo przestrzegania zasad bezpieczeństwa zdarzy się wypadek - przede
          wszystkim zachowaj spokój. Poszkodowanego ułóż w bezpiecznej pozycji, w
          widocznym miejscu i pod opieką, oraz wezwij pomoc TOPR lub GOPR.

          Tekst pochodzi ze strony Klubu Sudeckiego z Poznania =>
          www.ksp.lanet.wroc.net/dekalogtg.htm
      • Gość: Lech Po co aż taka nagonka? IP: *.core.lanet.net.pl 02.05.06, 09:18
        > Mam nadzieję, że kierownik tej wycieczki jakieś konsekwencje poniesie i
        > zostanie to podane do publicznej wiadomości aby innych ostrzec przed
        > podobnymi wyprawa mi.

        Konsekwencje to on już poniósł. Ciekawe dlaczego tak nagłaśnia się przypadki,
        kiedy zagubi się grupa z nauczycielem, a nie wspomina się o podobnych
        historiach zdarzających się nagminnie turystom indywidualnym czy nawet na
        wycieczkach prowadzonych przez przewodnika? Dla mnie jest to oczywiste, że
        chodzi tu głównie o zastraszenie ludzi lub zwyczajną korupcję i ciągnięcie kasy
        przez korporacyjną hucpę parkowo-przewodnicką z tytułu przejmowania co bardziej
        lukratywnych zleceń na przewodnictwo.

        Ostrzegać należy, jednak nie ma sensu karać i robić z tego publicznej nagonki
        na nauczycieli. Coś takiego może się zdarzeć każdemu. Szczególnie właśnie grupy
        z przewodnikiem mogą być narażone na rózne niebezpieczne sytuacje. Dlaczego? Bo
        przewodnicy przeważnie przejmują duże grupy nieprzygotowanych pod względem
        ekwipunku, jak i zdrowotnie i kondycyjnie zróżnicowanych ludzi.

        Ten przypadek jest akurat łudząco podobny do pewnego innego wydarzenia, którego
        byłem bezpośrednim świadkiem. W czasie mojej służby wojskowej w WOP miałem
        okazję natrafić na podobnie wycieńczoną i nieodpowiednio wyekwipowaną grupę
        studentów, którzy zabłądzili w Masywie Śnieżnika i błąkali się przez wiele
        godzin brnąc w śnieżnych zaspach gdzieś na odcinku między Małym Śnieżnikiem a
        Trójmorskim Wierchem. Prawdopodobnie w trakcie błądzenia byli nawet na czeskiej
        stronie. Co ciekawe, grupa ta była prowadzona przez przewodnika sudeckiego
        posiadającego uprawnienia państwowe. Pamiętam to dokładnie, bo musiał mi okazać
        swoje dokumenty.

        Innym razem naoglądałem się różnych scen, kiedy wynajęty przewodnik pędził od
        górnej stacji wyciągu w kierunku Śnieżki grupę pań w cieńkich bluzeczkach i
        damskich bucikach, trzęsących się z zimna w podmuchach przenikliwego wiatru.
        Sam w ciepłym, wełniamym swetrze i kurtce kroczył na czele tej grupy z ważną
        miną himalaisty wcale nie przejmując się, że jego podopieczni marzną i mogą
        ulec wyziębieniu, lub że któraś z tych kobiet może sobie wykręcić nogę w
        nieodpowiednim obuwiu. Tego rodzaju wycieczki z przewodnikami w Karkonoszach
        można nierzadko spotkać na szlakach grzbietowych prowadzących od wyciągów na
        Małą Kopę i na Szrenicę.

        Dla lobby przewodnickiego nie jest jednak problemem własna beztroska i
        lekceważenie turysty. Dla nich nie są też problemem wypady w góry gromad
        zupełnie niedoświadczonych i pozbawionych opieki (a często podpitych małolatów,
        dewastujących wszystko co napotkają na swej drodze) - jak zginą to nie problem.
        Dla tegoż lobby podstawowym problemem są wycieczki pod opieką nauczycieli -
        doświadczonych i zapalonych turystów, jacy sie jeszcze uchowali bez uiszczania
        haraczu na rzecz tych panów. Stąd kuriozalny zakaz chodzenia latem (!!!) bez
        przewodnika po takich łatwych turystycznie górach jak Beskidy i Sudety.
        • Gość: baff Re: Po co aż taka nagonka? IP: *.jgora.dialog.net.pl 02.05.06, 16:07
          Ciekawa, ale też możliwa interpretacja tego
          zdarzenia. Sytuacja podobna do wypadków na
          drogach. Zaden przykład nie odstraszy.
          To będzie się zdarzać ciągle. Bo te nasze,
          uprzednio jako olbrzymie, zwane góry nie
          wyglądają na grożne.Jak się jednak okazuje
          tylko tak wygladają.
          Niepokojąca jest jednak coraz liczniejsza
          obecnośc idiotów na szlakach. Wprost oburzające
          mazanie sprayem skał i grup skalnych. Coś się
          zmienia ,niestety,dawniej głupiemu nie chciało
          się trudzić z wejśćiem do góry.
          No a przykład napadu rozbójniczego z cięzkim
          pobiciem na szlaku turystycznym w górach,mamy
          świeżo za sobą.
        • Gość: poiu Re: Po co aż taka nagonka? IP: *.jgora.dialog.net.pl 03.05.06, 11:45
          Oj, Lechu...
          Widać wyraźnie, że nie pałasz sympatią do przewodników...
          Ja, pisząc, o konsekwencjach, miałem na myśli niekoniecznie od razu karne, chociaż do tego się to chyba jednak sprowadza. Wazniejsze jest dla mnie nagłaśnianie takich wypadków.
          A przypadków indywidualnych nie nagłaśniają ... media. Z bardzo prostej przyczyny; takie zdarzenie nie jest nomen omen medialne. I tyle.

          Ludziom sie wydaje, że wszyscy sa równi, jednakowo madrzy, jednakowo zdolni i wszyscy są supermenami, a Korkonosze to w końcu nie Himalaje.
          A tu przychodzi taka niewinna mgiełka, robi się jakoś tak mlecznie, dochodzi zimno i zaczynają się problemy.

          Masz sporo racji, że w tej wrzawie z przewodnikami chodzi głównie o kasę. Najbardziej zaś krzyczą ci wszyscy, którzy jakims cudem wyrobili sobie uprawnienia i teraz marzy im sie monopol. Ale skoro mają monopol adwokaci , komornicy sądowi ale też kominiarze i parę jeszcze zawodów, to dlaczego gorsi mają być przewodnicy ? :-)))

          Inna sprawa, to ubezpieczenie wycieczek ale też turystów indywidualnych. Na Zachodzie normalką jest, że za akcję ratowniczą płaci firma ubezpieczeniowa a u nas .... kicha.... Płacą podatnicy. Wszyscy . Za głupotę jednej czy drugiej osoby, której się zamarzyło zabłądzić w górach a do tego w letniej koszulce i półbutach. Panie obowiązkowo podwyższony obcas.

          A co do chamstwa, to mnie opadają ręce. Chamstwo było zawsze ale nigdy w takim zakresie. Kiedyś na trasie normalką było pozdrawianie się. Dzisiaj lepiej sie nie odzywać. Jeszcze kilka lat temu narty zostawiało się przed schroniskiem czy k. wyciągu bez obawy. Za rok-dwa będą pewnie w sprzedaży specjalne łańcuchy(linki) do zamykania nart.

          Pozdrawiam!
          PS
          A ja - jesli juz idę w góry - to staram się chodzić mniej uczęszczanymi szlakami. Tam się jeszcze spotyka duże plecaki, spod których czasami można kogoś dojrzeć i zawsze jest to jakas przyjazna osoba.
          • Gość: Lechu Re: Po co aż taka nagonka? IP: *.core.lanet.net.pl 05.05.06, 19:41
            > Widać wyraźnie, że nie pałasz sympatią do przewodników...

            To nie o to chodzi. Po prostu nie pałam sympatią do niektórych z nich, którzy
            znaleźli się na świeczniku i manipulują naszymi parlamentarzystami wprowadzając
            ich w błąd. W podobny sposób pod naciskiem róznych grup lobbystów tworzą oni
            buble prawne sprzeczne z Konstytucją RP, nie służące społeczeństwu, a wąskim
            elitom powiązanym z nimi partykularnymi interesami.

            > Ale skoro mają monopol adwokaci, komornicy sądowi ale też kominiarze i parę
            > jeszcze zawodów, to dlaczego gorsi mają być przewodnicy ? :-)))

            No nie wszystko w naszym kraju może zmonopolizowane. Państwo ma nawet obowiązek
            zwalczać monopole. Przewodnictwo turystyczne nie może być objęte żadnym
            monopolem, bo taki monopol narusza istotę wolności i prawa obywatelskie.

            Każdy powinien mieć prawo do poprowadzenia grupy wycieczkowej. Takie prawo
            powiniem mieć przykładowo historyk sztuki albo geolog interesujący się z racji
            wykonywanego zawodu danym terenem, a nie tylko zawodowy przewodnik. Tym
            bardziej autor ciekawej publikacji krajoznawczej czy dajmy na to powieści
            historycznej nie powinien być pozbawiony prawa do oprowadzenia ciekawej
            wycieczki tematycznej po opisanych przez siebie miejscach.

            W Polsce wolność słowa nie jest ograniczona wyłącznie do prelekcji na sali
            wykładowej. Konieczność wynajmowania w terenie przewodnika, którego zadaniem
            jest wg ustawy o usługach turystycznych: "Art. 20.2. Do zadań przewodnika
            turystycznego należy oprowadzanie wycieczek oraz fachowe udzielanie ich
            uczestnikom informacji o kraju, odwiedzanych miejscowościach, obszarach i
            obiektach", jest już ewidentnym ograniczaniem mojej wolności słowa i praw
            wolności osób, które wybrały się ze mną w góry na wycieczkę klubową gdzie mam
            im coś ciekawego do pokazania.

            Niestety, ale wg naszego chorego prawa mnie ani nikomu innemu, kto nie ma
            pełnomocnictwa od władz (czytaj: pozwolenia od cenzora), nie wolno wykonywać
            określonych zadań. Mnie nie wolno prowadzić grupy turystów i udzielać
            informacji o kraju, odwiedzanych miejscowościach, obszarach i obiektach.
            Dlaczego? Ano dlatego, że wg kodeksu wykroczeń:
            "Art. 60(1) (67) § 4. (69) Kto: 1) wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania
            przewodnika turystycznego (...) - podlega karze ograniczenia wolności albo
            grzywny."

            Jest to więc jawna cenzura, pomimo wprowadzonego już w 1997 r. konstytucyjnego
            jej zakazu? Ano niestety jest. Z tym trzeba walczyć.

            Pozdrawiam

            Lechu

            Strona Klubu Sudeckiego z Poznania - www.kspoz.prv.pl/
    • Gość: Miejscowy Re: Turyści z Warszawy IP: *.clk.net / 80.53.53.* 03.05.06, 01:09
      Jestem przekonany,że by dzieciaki sobie poradzili.To te pasibrzuchy wykorzystali
      kolejną okazję by pokazać ,że coś robią i że są do czegoś przydatni.
      • Gość: poiu Re: Turyści z Warszawy IP: *.jgora.dialog.net.pl 03.05.06, 11:15
        Gość portalu: Miejscowy napisał(a):

        > Jestem przekonany,że by dzieciaki sobie poradzili.To te pasibrzuchy wykorzystal
        > i
        > kolejną okazję by pokazać ,że coś robią i że są do czegoś przydatni.
        ----------
        Czy ja aby dobrze to odczytałem ?.... Kogo miałeś na myśli ?
Pełna wersja