a-r
09.06.06, 16:15
Wszystko wskazuje na to, że nie tak do końca prawdą jest jakoby organizator
turystyki działający na zasadach komercyjnych musiał na pewnych obszarach
zapewnić przewodnika z uprawnieniami państwowymi.
Ustawa o usługach turystycznych jest o turystyce komercyjnej, a w tej ustawie
Art. 30. 1 stanowi: "Organizatorzy turystyki, podlegający obowiązkowi
uzyskania wpisu w rejestrze, organizujący wycieczki w kraju i za granicą, w
których uczestniczy co najmniej 10 osób realizujących wspólny program, są
obowiązani, JEŻELI UMOWA NIE STANOWI INACZEJ, zapewnić uczestnikom: wycieczek
w kraju - usługi przewodnika turystycznego oraz opiekę pilota wycieczek (…) -
posiadających odpowiednie uprawnienia."
Czyli, że grupy mniejsze nie muszą mieć profesjonalnego przewodnika. A z
grupą 10 osób lub większą może też być zawarta szczególna umowa stanowiąca
inaczej, przykładowo że organizator nie zamawia przewodnika, bo prowadzi ją
np. GOPR-owiec czy autor publikacji po danym terenie.
Jeżeli wycieczka zorganizowana na zasadach komercyjnych nie musi, to tym
bardziej nie musi zorganizowana w celach niezarobkowych wycieczka członków
PTTK czy innego stowarzyszenia, którzy umówią się, że nie korzystają z
obsługi zawodowego przewodnika.
Rozporządzenie RM z 1997 r., które nakazuje każdej zorganizowanej grupie
turystów wychodzących w góry, niezależnie od ilości uczestników wycieczki,
korzystać z zawodowej obsługi przewodnika górskiego, nie jest aktem prawnym
nadrzędnym nad ustawami, więc nie powinno zawierać zapisów stojących w
rażącej sprzeczności z postanowieniami ustawy. Kto te buble prawne i z kim
konsultował?
W Polsce za sprawą permanentnie z sobą skłóconego lobby przewodników
turystycznych i pilotów wycieczek tworzy się całkowicie niespójne prawo,
które rzekomo ma sprawy porządkować, ale je komplikuje.
Takie chore prawo musiało w końcu zachwiać podstawami działania wielu
organizacji, firm i prywatnych osób. Nic dziwnego, że organizatorzy turystyki
komercyjnej, w większości przenieśli się ze swymi imprezami turystycznymi za
granicę, np. na Słowację albo na czeską stronę Sudetów, gdzie turyści
spacerują pojedynczo czy to w grupach zorganizowanych i bez obawy, że bez
przewodnika to nielegalne.
Bardzo trafnie ten problem skwitował w 2004 roku na konferencji we Wrocławiu
Jacek Musiał, wiceprezes Karkonoskiej Organizacji Turystycznej "Śnieżka". "My
mamy doskonałe strategie, mamy doskonałe prawo. Czesi mają turystów i jest to
powiedziałbym, rzecz zasadnicza."
Dodam jeszcze, że cytowany wyżej fragment wypowiedzi jest wyrwany z szerszego
kontekstu, który brzmi następująco:
"Ja mam nadzieję, że ta strategia dotrze do tych, którzy rządzą naszym
państwem, ponieważ również z uprzejmości DOT-u około roku temu brałem udział
w takim sympozjum na temat prawa i wpływu prawa zarówno na polską turystykę
jak i na turystykę czeską. Niestety, refleksja była bardzo smutna. My mamy
doskonałe strategie, mamy doskonałe prawo. Czesi mają turystów i jest to
powiedziałbym, rzecz zasadnicza.
Jeżeli ci, którzy decydują o sprawach w państwie, ci, którzy ustalają
przepisy, nie zrozumieją, że turystyka jest gałęzią niezwykle ważną i
niezwykle potrzebną, dalej będziemy pisali wspaniałe opracowania, bo tych
opracowań jest ogromnie dużo, te opracowania są nam bardzo potrzebne, ja
naprawdę bardzo dziękuję..."