Gość: Lechu
IP: *.lanet.net.pl
15.11.06, 22:14
"Motocrossowcy rozjeżdżają góry i ludzi" - woła nagłówek artykułu w "Gazecie
Wyborczej" => miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3701883.html
Widać, że zjawisko to ma miejsce również w Sudetach, w tym na terenie
Karkonoskiego Parku Narodowego. Podaję za forum Nasze Sudety =>
www.naszesudety.pl/forum/?p=readTopic&nr=105
"W Karkonoszach jest taki jeden ośrodek wypoczynkowy, którego właścicielem
jest fan moto. Jego goście kiedyś mnie przepędzili ze szlaku na terenie KPN."
Niestety takie rzeczy są możliwe w naszym państwie, w którym naprawdę za dużo
jest swobody danej różnego rodzaju hochsztaplerom, przestępcom itp. a
jednocześnie zmusza się ludzi do wynajęcia przewodnika na obszarach polskich
gór i chodzenia w eskorcie (!!!). Ale to akurat działanie władz chyba nie
bierze się z troski o bezpieczeństwo czy ochronę przyrody lecz przede
wszystkim (a może jedynie) z wielkiego i wpływowego lobby przewodników.
A przecież tzw. władze powinny wreszcie zabrać się za idiotów motocyklowych
szalejących w górach. Na nich nie mają sposobu, to łatwiej - za
przeproszeniem - "upieprzyć" szarych turystów - vide Rozporządzenie RM z 1997
r., które nakazuje każdej grupie zorganizowanej "na terenach górskich,
leżących na obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących
powyżej 1000 m n.p.m.", i to nawet latem (!!!), chodzić w eskorcie jedynej
słusznej kadry państwowej czyli przewodników zawodowych z uprawnieniami
nadanymi przez marszałka województwa (niedługo uprawnienia będzie nadawał sam
prezydent RP), bo fachowa kadra społeczna organizacji zajmujących się
turystyką i wędrownictwem jak m.in. PTTK, PTT czy ZHP już nie wystarcza.
Dla lobby przewodnickiego nie są bowiem problemem wypady w góry gromad
zupełnie niedoświadczonych i pozbawionych opieki (a często podpitych
małolatów) czy też rozwydżonych motocyklistów - niech giną i zabijają innych,
bo to żaden problem. Dla nich podstawowym problemem są wycieczki pod opieką
doświadczonych i zapalonych turystów, jacy się jeszcze uchowali bez
uiszczenia haraczu na rzecz tych panów. Stąd kuriozalny zakaz chodzenia latem
(!!!) bez przewodnika po takich turystycznie łatwych górach jak Sudety.