Moj syn wyjezdza do Lwowa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.06, 15:47
Moj syn wyjezdza do Lwowa na 3 dni. W związku z tym mam kilka pytań:czy to
bezpieczne miasto?Czy dogada się tam po polsku?I najważniejsze:ile pieniedzy
dać mu na ten wyjazd,tak żeby mógł sobie pozwiedzać i spróbować ukraińskiej
kuchni?Czy powinnam dać mu również dolary?Serdecznie dziękuje za wyjaśnienia!
    • augenthaler Re: Moj syn wyjezdza do Lwowa 25.07.06, 16:20
      Bedzie troche dziamgania...

      Nie ma rzeczy absolutnie pewnych, miejsc absolutnie bezpiecznych, czy ludzi
      absolutnie nieskazitelnych. Nie mozna generalizowac i powiedziec jednoznacznie -
      tak, Lwow to miasto bezpieczne, nigdy zadnemu turyscie nie spadla czapka z
      glowy.
      Niemniej na podstawie swojego skromnego doswiadczenia moge powiedziec, ze Lwow
      jest miastem stosunkowo bezpiecznym, ludzie tam sa ogolnie zyczliwsi i milsi
      niz np tzw. przecietni warszawiacy.
      Turystow o tej porze roku jest multum, w centrum ulice przemierzaja tlumy
      ludzi, nie dochodzi praktycznie do zadnych ekscesow.
      Mozesz wiec swojego syna bez wiekszych obaw puscic do Lwowa.

      Po polsku sie dogada. Ukrainski jest wystarczajaco bliskim jezykiem, nie
      powinno byc jakichs wiekszych problemow.

      Ja na 5 dni wzialem 500 zlotych. Z tego wiekszosc pochlonely oplaty za podroz i
      hotel. Jezeli jedzie sam, to w hotelu Lviv zaplaci za jednoosobowy pokoj (bez
      wygod) 65 hrywien, czyli 45 zlotych. Taniej nocleg znalezc mozna u tzw
      babuszek, czyli na kwaterach prywatnych. Na takie babuszki najlatwiej trafic na
      dworcu kolejowy (wiedenskim) badz przy polskiej katedrze w samym centrum miasta.
      Wtedy za nocleg moglby zaplacic i z 15 zlotych.

      Dolary sa mile widziane, musi jednak pamietac, zeby wymienic je (podobnie jak
      zlotowki) juz we Lwowie, i nie w pierwszym lepszym kantorze. W samym centrum
      kantorow jest od cholery, niech pochodzi, porowna ceny i wybierze
      najkorzystniejsza oferte. Albo niech najpierw wyplaci drobna kwote, a potem -
      gdy trafi na odpowiedni kantor - cala reszte.

      Z ukrainska kuchnia wcale nie jest tak latwo. Latwiej znalezc pizzerie (w sieci
      celentano pizze sa nawet nawet). Ale jak dobrze poszuka, albo popyta, to
      znajdzie na pewno.

      Jezeli chodzi o zwiedzanie, to moim glownym srodkiem transportu byly nogi. Ale
      czasem trzeba skorzystac z marszrutki, czy tramwaju (grasuja tez trolejbusy).
      Cena za przejazdzke jest smieszna, nie warto nawet o niej wspominac.

      Reasumujac - nocleg 15-45 zlotych. Obiad - do 15 zlotych. To dwa glowne
      parametry cenowe. Na tej podstawie mozesz podjac decyzje ile mu dac kasy.

      Ja wiem, ze wszystkie tego typu informacje zawarte sa na tym forum w 470
      egzemplarzach, sa przy tym precyzyjniejsze niz moje. Ale postanowilem podzielic
      sie swoja marna wiedza, bo nie lubie gdy odsyla sie kogos do wyszukiwarki.
      • Gość: lala Re: Moj syn wyjezdza do Lwowa IP: *.chello.pl 25.07.06, 16:43
        "... ludzie tam sa ogolnie zyczliwsi i milsi
        niz np tzw. przecietni warszawiacy..." i po co to glupie porównanie?sam
        piszesz, ze nie nalezy sugerowac sie generalizacja, a sam je niejako stosujesz.
        • augenthaler Re: Moj syn wyjezdza do Lwowa 25.07.06, 16:50
          Nikt nie jest doskonaly. Nawet ja :)
        • buanitka lala 25.07.06, 17:21
          >> i po co to glupie porównanie

          A co w tym "głupiego" widzisz? Przecież jest wyraźnie napisane "...na podstawie
          swojego skromnego doswiadczenia moge powiedziec,...."
          Takie człowiek ma odczucia na dany temat, a głupie -to jest pisanie, że jest
          to "głupie porównanie".
          • Gość: Lala Re: lala IP: *.chello.pl 25.07.06, 18:02
            ja tak nie uważam. temat zamknięty, przynajmniej z mojej strony.
        • vasylkova Re: Moj syn wyjezdza do Lwowa 25.07.06, 17:35
          jako warszawianka mieszkajaca we Lwowie potwierdzam, i co wiecej, nie czuje sie urazona.

          do rad dodam od siebie, ze najwiekszym zagrozeniem dla turystow we Lwowie sa kieszonkowcy - nalezy byc swiadomym tego, ze NA PIERWSZY RZUT OKA widac, ze ktos jest niemiejscowy, a tym samym bardziej narazony na kradzieze, wiec uwaga na pieniadze i dokumenty, zwlaszcza w miejscach uczeszczanych przez turystow, jak np. Wysoki Zamek.

          Z kantorow polecam ten przy Rynku 24 - w muz. historycznym - zazwyczaj jedne z lepszych kursow w miescie. Mozna wymienic takze zlotowki.
        • helmigm Re: Moj syn wyjezdza do Lwowa 26.07.06, 15:46
          sam jestem Warszawiakiem i sie nie obrazam, bo wydaje mi sie, ze kolega ma z
          tym sporo racji. Jakos ci tamtejsi ludzie sa bardziej przyjaznie nastawieni do
          bliznich... :-)
Pełna wersja