tomyg
13.09.06, 09:51
...pojechalismy tam przemoknieci po paru dniach w bieszczadach...zlądowalismy
na dworcu kolejowym, autobusem z przemysla..szukaliśmy babuszki na dworcu ale
nicziewo nie było...na szczescie znalazł sie dieduszka, który wynajał nam
kawalerke na osiedlu Rasnym, za 30 hr od osoby...było wypasienie, nocka w
przesiąknietej socjalizmem chałupie, a wszystko zapijane lwowskim
piwkiem!!!nastepny dzien - marszrutka do miasta (1 hr)i wrażeń coraz
wiecej...całe miasto wypasione, jest pieknie: dworzec, starówka, prospekt
swobody i dieduszki grające w szchy, warcaby, domino, tramwaje z bileterkami w
fartuszkach, ludzie wporzadku, poprostu wszystko - trzeba koniecznie zobaczyC
i przeżyć! blliśmy na cmentarzu łyczakowskim, mnóstwo historii, bardzo ciekawe
miejsce!!!!! jednak jeden dzien to zupełnie mało zeby dotknac klimat tego
miejsca!przynajmniej tydzien!!!!....powrót marszrutka nomier 57 na stryjski
dworzec, zakopany gdzies na peryferiach miasta! i powrót a podrodze
trzygodzinna odpraw przez granice....wracam tam ja sie da najszybciej!!!na jak
najdłużej....
a props: po powrocie w przemyslu czekajac na busa do stolicy, okolo 2 w
nocy,spotkalismy ludzi ze szczecina!byli we lwowie (wcześniej czarnohora) na
nocke jak my i wracali tym samym awtobusem...spali w hotelu lwów (30 hr
osoba)....mówili ze hardkorowe miejsce(nastepnym razem we lwowie i ja tam
zawitam), ale przygoda przednia!!!!!! i to jest ważne.....