Dodaj do ulubionych

Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.09, 21:05
Moi drodzy! Na pewno wielu z was spotkało przed wejściem na Czufut Kale w
Bakczysaraju pana Leona Jabłońskiego. To Polak urodzony w Wieliczce, który w
latach 60tych został zesłany. Jego historia jest wzruszająca, a on sam ma
serce na dłoni. Mówił ze ma emerytury 327 hr, dorabia sprzedając zioła które
zbiera od świtu... Nie chce przyjąć żadnej jałmużny. Mówiłam, by podpisał po
polsku, ze to "zioła" czy też "herbata", ale odpowiedział ze nie chce by ktoś
o nim pomyślał ze żebrze (żebra - nie wiem która forma poprawna). Zastanawiam
się nad zorganizowaniem pomocy, ale szczerze mówiąc nie mam pomysłu. Może ktoś
ma jakiś pomysł???
Jeśli ktoś ma przewodnik Bezdroża "Krym" (jest zresztą świetny) to jest w nim
wspomniane o panu Leonie...
Obserwuj wątek
      • Gość: Kasia Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.09, 13:30
        Pan Leon tu nie ma nikogo i raczej nie przyjedzie. Nawet na wycieczkę. To już
        starszy człowiek. Wiem ze ma wnuka, którego sam wychowuje wiec może wnuk gdyby
        chciał przyjechać... napisałam mu to w liście. Ale raczej chodzi o doraźną pomoc
        bo jest im bardzo ciężko. Sama widziałam jak ukraińska przewodniczka po
        Bakczysaraju (pewno po Pałacu Chanów)przyniosła mu chleb. Najlepsza metoda pewno
        byłoby, gdyby Polacy tam jadący zabrali mu jakąś gazetę po Polsku, książkę... no
        i by kupowali od niego zioła i zostawiali troszkę więcej pieniędzy bo tak za
        darmo to przypuszczam, że nie weźmie. To bardzo dumny człowiek mimo biedy.
        • Gość: daab Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.quarto.pl 08.09.09, 18:35
          Kasiu,podobną sytuację miałem we Lwowie w skansenie. Osiemdziesięcio
          kilkuletnia Polka pracująca jako opiekun jednej chałupy-zbyt dumna
          by wziąć jałmużnę, zbyt uboga by żyć normalnie.Mój tata 10 lat
          młodszy od Niej organizował jej paczki wysyłąne pocztą do
          pracodawcy.Wszystkie dochodziły bez problemu, choć wymagało to
          zachodu,zapakuj, zwiąż,wyślij itp. Ale szanuję wytrwałość i
          sumienność
                • Gość: ciekawy Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.gtech.com 04.05.10, 12:52
                  Czy ktoś wie cos więcej o p. Leonie? Z różnych postow dowiedziałem
                  się, że urodził sie w 1948 roku w Wieliczce. Jak to sie stało, że
                  wyjechał z Polski (?) w wieku 6-ciu lat? Jak trafił na Krym? Skoro
                  żył tak długo w środowisku rosyjskim (i nie konczył polskiej szkoły!)
                  to skąd tak dobrze mowi po polsku? To musi byc jakas zupelnie
                  niesamowita historia!
                  • Gość: rad Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.chello.pl 14.05.10, 12:57
                    Rozmawiałem z nim w tamtym roku.Jeśli dobrze pamiętam, to został on
                    zesłany gdzieś na Syberię.A potem już nie wracał do Polski tylko
                    wylądował na Krymie.Mam nadzieje że niczego nie przekręciłem.Niestety
                    tylko taki ogół pamiętam.Pamiętam że strasznie narzekał na
                    Juszczenkę.Ze złością powiedział, że przyszedł "ten pies" Juszczenko
                    i pozabierał im tam jakieś "dodatki" pieniężne.A gdy powiedział ile
                    dostaje pieniędzy miesięcznie od państwa to nie chciało mi się
                    wierzyć, że tak mało...I nie dziwie się, że stał tam z żoną i
                    sprzedawał te różne pamiątki.Ogólnie bardzo zależało mu na
                    znalezieniu kogoś z rejonów Krakowa, Wieliczki.
                    • Gość: tomek Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.10, 21:48
                      Przed godziną wróciliśmy z Krymu byliśmy wycieczką 24 osobową
                      Kilku z nas poznało pana Leona rozmawialiśmy z nim przez bez mała
                      trzy godziny bo nie chciało nam się zwiedzać,a jego opowieść była
                      bardzo przejmująca .To prawdziwy dumny POLAK Patriota , zesłany na
                      Krym dlatego że jego babcia miała kosztowności żeby zapłacić by nie
                      wyjechali na Sybir.W tej chwili pozostał mu 19 letni wnuk Janek
                      którego porzucił jego syn przed osiemnastoma laty uciekając z żoną
                      rosjanką
                      Janek studiuje medycynę w Sewastopolu jednocześnie pracując w
                      szpitalu.Marzeniem Pana Leona jest to by wnuk po studiach zamieszkał
                      w POLSCE.Znajomy z wycieczki ma kontakt w trzech językach
                      Jeśli macie jakieś pytania co do autentyczności jego historii,
                      Mam więcej informacji. alsek@neostrada.pl

                      • Gość: spotkałam go Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.ip.netia.com.pl 29.06.10, 20:43
                        byłam na Krymie z wycieczką w 2004 roku w sierpniu. Pamiętam tego - "chyba tego
                        pana" długo z nim rozmawiałam. Dlaczego "chyba tego" - niestety, nie pamiętam
                        jak mi się wtedy przedstawił, ale pamiętam to zbieranie ziół przez niego,
                        miejsce spotkania to samo co piszecie, natomiast opowiedział troszkę inną
                        historię - mieszkał w Stanisławowie, a właściwie koło Stanisławowa (być może
                        urodził się w Wieliczce). Kiedy przyszła decyzja z Moskwy o nacjonalizacji i
                        kazano jego babci oddać ziemię państwu radzieckiemu, babcia (dosyć krewka
                        kobitka zdarła pagony żołnierzowi, czy oficerowi który do nich zaszedł z decyzją
                        o oddaniu ziemi). Za kare cała rodzina miała być wywieziona na Syberię. Na
                        szczęście jeden z ważnych był dobrym przedwojennym znajomym babci i dzięki temu
                        rodzina wylądowała na Krymie, gdzie były dużo lepsze warunki do przetrwania.
                        Pamiętam, że spotkany pan wiedział kto to Jacek Kuroń (podobno widział go w
                        czasie jego wizyty w Symferopolu lub Sewastopolu) a wtedy tego lata ś.p. JK już
                        nie żył. Spotkany pan poprosił , aby ktoś z grupy kto jest z Warszawy zaniósł od
                        niego kwiatek na grób JK. Po czym podał nam malutki bluszcz w doniczce zrobionej
                        z butelki po wodzie. Pamiętam też, że nasi kierowcy wieźli ten kwiatek w
                        "szlafce". Coś tu nie pasuje ta data i miejsce urodzenia (jeżeli urodzony w
                        Wieliczce po wojnie - 1948, to jak znalazłby sie po wojnie w ZSRR?) Wydaje mi
                        sie że był wywieziony w 1948, a może ur przed wojną w Wieliczce, byc może
                        zawierucha wojenna (ucieczka przed Niemcami) zagnała go do babci w Stanisławowie.
                        pozdrawiam
            • Gość: Jerzy Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.10, 20:00
              Wróciłem wczoraj tj. 12.07.2010 r. z Krymu.
              W Bakczysaraju spotkałem Leona (tak kazał mówić do siebie)
              Jabłońskiego. Pochodzi z Wieliczki - tam urodził się. Rodzina
              przeniosła się na Kresy - woj. tarnopolskie, skąd została
              deportowana na Krym w 1961 r..
              Żyje w biedzie. Zrobiłem zdjęcia. Pokazał mi list od Pana
              Jabłońskiego (imię opuszczam celowo) z Krakowa.
              Będę działał, żeby pomóc P. Leonowi.
    • Gość: j. Re: Pan Leon Jabłoński jedzie do Polski IP: 178.73.63.* 20.08.10, 22:44
      Witam,
      wróciłem kilka dni temu z Krymu. W drodze do Czufut Kale również spotkaliśmy
      Pana Leona i z zaciekawieniem wysłuchaliśmy jego historii.
      Pan Leon otrzymał niedawno zaproszenie do Polski. Jest to zaproszenie od
      Burmistrza Wieliczki, Pan Leon został zaproszony na obchody 720-lecia (jeśli
      dobrze pamiętam) Wieliczki. Wszelkie koszty pobytu i przejazdu pokrywa strona
      zapraszająca, Pan Leon ma również otrzymać od ambasady w Odessie wszelką pomoc
      związaną ze sprawami wizowymi. Pan Leon był bardzo wzruszony mówiąc o wycieczce
      do Polski, jak mówił, nie wierzył, że uda mu się jeszcze kiedyś zobaczyć Polskę.
      Ja sam jestem pełen uznania dla władz Wieliczki!

      pozdrawiam,
      J.
    • Gość: sosenka Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 18:52
      Byłam własnie w Bakczysaraju i spotkałam tam Pana Leona. To prawdziwy Polak z sercem na dłoni. Ma zaproszenie na przyjazd do Polski lecz paszport jest bardzo drogi. Ale myśle że dzięki pomocy polskich turystów, którzy tam zawędrują uda się Panu Leonowi uzbierac na paszport.
      Proszę pomóżcie rodakowi, aby mógł przyjechac do rodzinnego kraju. To nie może być jałmużna, lecz dar serca. Życzę aby marzenie Pana Leona się spełniło.
    • Gość: Wiolka Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.12, 22:03
      witam autora/kę postu :) byłam na Krymie 2 lata temu,gdy odwiedziłam wraz z rodzicami i chłopakiem Bakczysaraj,wtedy właśnie poznaliśmy Pana Leona...opowiedzial nam swoją historię,ktora bardzo nas z resztą poruszyła.kupiliśmy od Niego zioła pod pretekstem zostawienia troszkę większej sumy hrywien ponieważ wiedzieliśmy,że nie przyjmie on żądnej bezpośredniej pomocy.prosił nas wtedy tylko o Polski.niestety nie miliśmy już go ponieważ był to już chyba ponad tydzień naszych wakacji na Krymie.w tamtym roku tzn 2011 również byliśmy na Krymie tylko,że tym razem mama mojego chłopaka upiekła chleb specjalnie na spotkanie z Panem Leone.również odwiedziliśmy go w Bakczysaraju w maiarę szybko po przyjeździe na Krym,żeby chleb był w jak najlepszym "stanie".Pan Leon był strasznie wzruszony,płakał,a my z nim....spędzilismy kilka godzin na rozmowie z nim,do Bakczysaraja jechaliśmy właśnie z myślą o NIm.podczas naszego spotkania opowiedział nam ,że jakiś czas przed wakacjami jakeiś kilka miesięcy,podjechał pod jego dom samochód z Polskimi flagami,było to auto z Polskiej Ambasady.dostał on wtedy pismo z naszego kraju,że władze państwowe naszego kraju dowiedzialy sie o jego tragicznym losie.zafundowali mu pobyt w Polsce kilku tygodniowy z objazdem całej Polski,Pan Leon bardzo chcial przyjechac na Święta Bożego Narodzenia,bo jak mowil chciałby zobaczyc prawdziwą Polską zimę:) w wakacje był w trakcie "zbierania" pieniędzy na paszport..niestety nie wiem czy udało mu się przyjechac na te wymarzone święta,jednak mam nadzieję,że spełnil swoje marzenia.w tym roku rownież chcemy wybrac się na Krym juz poraz 3 :) i napewno też nie zapomnimy o odwiedzinach naszego rodaka:)
    • Gość: gosc Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.play-internet.pl 27.05.12, 11:39
      W najbliższym czasie można nie spotkać pana Leona w stałym miejscu, ponieważ spadł z dachu i zdrowieje w domu. Spokojnie, wszystko jest ok. Ale słyszałem też kilka słów miejscowych Polaków z Bakczysaraju, że pan Leon bardzo nieładnie mówi wszystkim przyjezdnym, że jest jedynym prawdziwym Polakiem w Bakczysaraju, czym sprawia przykrość pozostałym rodakom, to tak w ramach anegdotki.
    • Gość: maryla Re: Pan Leon Jabłoński z Bakczysaraju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.12, 19:09
      Przed kilkoma dniami właśnie wróciłam z Krymu i tez poznałam Pana Leona Jabłońskiego.

      Bardzo ujmująca postać, a jak opowiada o stronach z których pochodzi (okolice Wieliczki) ma łzy w oczach.
      Ale jak sam mówi nie chce przyjechać do Polski. Uważa, że jest za stary i nie ma do czego. W jego rodzinnych stronach nie ma już nikogo z jego rodziny i nie wie gdzie ich szukać.
      Opowiadał nam o swoim wnuku, którego nauczył pisać i czytać po polsku. Wnuk studiuje medycynę i jak mówił wnuk przyjedzie do Polski. Mam nawet zdjęcie z Panem Leonem , a Bakczysaraj i Czufut Kale będzie mi się kojarzył właśnie z Panem Leonem. .
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka