spec5150
11.02.04, 04:06
nie wiem czy polskie media to podawały:
pewien pilot American Airlines - odrodzony chrześcijanin - uprawiał propagandę
swojej religii. Z pewnością na ziemi nikt by się tym nie przejmował, ale co
byście zrobili jakbyście usłyszeli w głośnikach w samolocie "Módlmy się do
Jezusa". Jak dla mnie to chyba równoznaczne z okrzykiem, że na pokładzie jest
bomba.
Co więcej poprosił, aby chrześcijanie wśród pasażerów podnieśli rękę i głosili
wiarę wśród "głupków" którzy swojej ręki nie podnieśli.
więcej tutaj:
www.iht.com/articles/128961.html
www.advocate.com/html/stories/908/908_aa.asp
www.christianitytoday.com/ct/2004/106/22.0.html
no cóż - niedługo wśród słów zakazanych na pokładzie samolotu (takich jak
"bomba") może niedługo znaleźć się słowo "Bóg".
trochę off-topic: w swojej książce "Lunatycy" Artur Koestler podaje taki
cytat, który zdaje się dobrze tłumaczyć dlaczego powstaje tyle nowych wyznań
(ale nie tylko):
"Jednym słowem, stare odpowiedzi, przy całej swojej arbitralności i
wybiórczości, odpowiadały na pytanie o sens życia, podczas gdy nowe
wyjaśnienia, przy całej swej precyzji, odbierały sens samemu pytaniu o sens".
Pozdrawiam
Spec