mazurek8
09.11.04, 13:33
To z Rzepy, artykuł nazywa się "Mazurska masakra piłą motorową". Polecam, bo
temat kiedyś był poruszony i jak się okazuje, nabrzmiewa.
W ciągu ostatnich trzech lat liczba wyciętych na Warmii i Mazurach
przydrożnych drzew wzrosła czterokrotnie. Na alarm biją mieszkańcy i
konserwator przyrody. Drogowcy twierdzą, że gdyby mieli dość pieniędzy,
wycięliby wszystkie drzewa. Jest się czego bać. Nowe prawo pozwala im to
zrobić.
Piotr Ciszek, właściciel firmy komputerowej z Warszawy, sześć lat temu kupił
od gminy Kętrzyn zrujnowany pałac i park w Nakomiadach. Wyremontował zabytek,
ratuje aleję pomnikowych lip i grabów.
Wokół pałacu nawiózł 120 ton żyznej ziemi, posadził drzewa owocowe i lipy. Co
roku organizuje we wsi konkurs dla mieszkańców na najładniejszy ogród.
Funduje nagrody. Chce, by jego pałac, park i pobliska wieś przyciągały
turystów.
Jesiony wyniosłe i groźne
- Drogi ocienione drzewami to rzadkość w zurbanizowanej Europie. Zachwycają
się nimi Niemcy, Francuzi, Włosi, Holendrzy. My nazywamy te tereny zielonymi
płucami Europy. Ale czy możemy nimi być, jeżeli wytniemy przydrożne drzewa?
To one pochłaniają spaliny, w czasie mgły dają orientację, latem cień, zimą
powstrzymują śnieżne zaspy - tłumaczy Piotr Ciszek.
W 2001 r. służby drogowe wycięły drzewa na odcinku kilku kilometrów przy
drodze Nakomiady - Ryn. Dwa lata wcześniej ścięte zostały ponadstuletnie
przydrożne dęby. We wrześniu Piotr Ciszek spostrzegł, że do wycinki oznaczono
jesiony przy trasie z Nakomiad do Kętrzyna i mało używanej drodze do Koczarek.
- Zadzwoniłem do rejonu dróg w Kętrzynie i od kierownika usłyszałem, że
zaznaczone drzewa stanowią zagrożenie dla użytkowników dróg. Jednak gołym
okiem widać było, że żadne drzewo nie było uszkodzone. Co dziwniejsze,
drogowcy z Kętrzyna postanowili oszczędzić drzewa rachityczne, wyraźnie
chore. Może dlatego, że takie drewno nie przedstawia żadnej wartości? -
zastanawia się Piotr Ciszek.
Konserwator apeluje
Zaalarmowana przez Ciszka wojewódzka konserwator przyrody w Olsztynie Maria
Melin wysłała na inspekcję dendrologa. Specjalista ocenił, że z
przeznaczonych do wycinki jesionów tylko dwa są w złym stanie.
"Apeluję o niedopuszczenie do wycinki wymienionych drzew. (...) Podyktowana
często względami komercyjnymi wycinka tak cennego materiału, jaki stanowi
drewno jesionowe, nie może przeważać nad racjami wyższego rzędu jak ochrona
substancji przyrodniczej dla przyszłych pokoleń" - napisała w liście do wójta
gminy Kętrzyn konserwator.
- Zmiana ustawy o drogach z listopada 2003 r. pozbawiła konserwatora przyrody
wpływu na to, kto, co i gdzie wycina. Wcześniej każda wycinka drzew musiała
być z nami uzgodniona - ubolewa Maria Melin.
Konserwatorzy przyrody zżymają się, że drogowcy nie wykonują ustawy, która
nie tylko pozwala na wycinkę, ale i nakłada obowiązek sadzenia i
pielęgnowania zieleni przy drogach.
Wytniemy wszystko
- Pielęgnacje są niefachowe i rzadkie. Samorządy zwykle nie rozumieją, jak
ważną rolę odgrywają przydrożne drzewa. Uboga rodzina dostaje od gminy zgodę
na wycięcie drzew, zamiast zasiłku przysługującego na opał - wylicza Maria
Melin.
Stanisław Szymkowski, kierownik rejonu dróg w Kętrzynie, podaje, że od 2001
r. firma wycięła w powiecie 325 drzew, ale posadziła 340 nowych.
Głównym argumentem służb drogowych przy likwidacji drzew jest
bezpieczeństwo. - Chcemy wyciąć wszystkie drzewa z poboczy dróg Warmii i
Mazur, tylko nie mamy na to pieniędzy - twierdzi Władysław Adamiuk
wicedyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich w Olsztynie.
Zarząd organizuje przetargi na wycinki. Ścięcie jednego drzewa kosztuje od 80
zł do 500 zł. Zdaniem dyrektora Adamiuka to drewno jest w złym gatunku i
nadaje się tylko na opał.
- Jestem przerażony wizją naszych dróg bez drzew - przyznaje Adam Krzyśków
dyrektor Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. - Była u mnie niedawno
delegacja z Niemiec. Zachwycili się szpalerami drzew przy naszych drogach.
Radzili, by je zachować jako ścieżki rowerowe, bo to w Europie ogromna
rzadkość.
Iwona Trusewicz