Dodaj do ulubionych

Coraz rzadziej tu zagladam...

IP: *.bial.gazeta.pl 22.11.01, 13:23
A jesli juz zagladam, to albo czuje zazenowanie albo znudzenie, „przelatuje”
liste rozmowcow i nawet wszystkich nie czytam, bo jest latwe do przewidzenia,
co niektorzy napisza. :))) szukam raczej swoich ulubiencow... :))) Szkoda,
naprawde szkoda, bo tak jak kiedys napisalam, dzien zaczynalam zawsze od
zerkniecia tutaj, a teraz robie to juz tylko co jakis czas i wylacznie z
przyzwyczajenia... Ryczec nie bede, ale troche mi teskno za tamtymi czasami!
Pozdrawiam.
luego jesienna
Obserwuj wątek
    • Gość: mobb ratujmy luego... IP: *.mcnet.pl 22.11.01, 15:09
      Luego jesienna, jak to melancholijnie zabrzmiało...

      Chyba nie tylko Ty, ja też już sobie odpuszczam.
      Nawet A. nie daje się sprowokować...;-)

      Ale mam pomysł ostatniej szansy na wymianę chociaż kilku postów. Odnosi się do
      dzieciństwa, niekoniecznie 'ełckiego'.
      Mianowicie ostatnio myśląc sobie o przeszłości przypomniałem sobie
      tradycję 'klubowych spotkań osiedlowych'. Mam na myśli coś co pojawiało się
      wielokrotnie na moim osiedlu, a wiem też że znajomi robili to samo w innych
      częściach naszego miasta, a zapewne i wszystkich innych miast.

      Scenariusz był taki, że ktoś wpada na genialny pomysł założenia klubu na
      osiedlu, w celu zagospodarowania nudy i stworzenia wspólnego miejsca rozrywki.
      Ktoś inny znajduje nieużywaną suszarnię w piwnicy, ewentualnie rzadko używaną,
      która mogłaby stać się siedzibą klubu. Następuje urządzanie lokalu, spotkania
      towarzyskie...które w zależności od wieku i zainteresowań klubowiczów
      przybierają różną postać - od bardzo niewinnych, dziecięcych zabaw, poprzez
      pierwsze eksperymenty z nikotyną i alkoholem aż po regularne imprezowanie.
      Każde z tych wydań życia klubowego (szczególnie szybko to ostatnie) prowadzi
      prędzej czy później do protestu lokatorów i likwidacji spelunki.

      No więc teraz pytanie - urządzaliście takie kluby ? Jeśli tak to gdzie - na
      których osiedlach - i jak wygladała ich ewolucja - od otwarcia aż po krach.

      Ruszy Was to czy nie ?
      • Gość: Lapusz Re: ratujmy luego... IP: *.waw.cdp.pl 22.11.01, 15:30
        Witam, witam. Ja też mam odczucia podobne do przedmówców, ale to tak jest, że
        jak się budzę to ciemno, wracam do chaty to ciemno, wszędzie kurwa ciemno i
        pada, a dzisiaj to jeszcze na dodatek wieje to i nic się nie chce. Co do
        osiedlowych przedsięwzięć, to w moim przypadku imprezowania było mniej,
        natomiast zebranie piłkarskiej ekipy i wyruszenie na miasto w poszukiwaniu
        rywala(np. na mechaniak, na czerwone, albo jeszcze gdzieś) nie przysparzało nam
        kłopotów. Rozgrywanie meczyków z reprezetacjami innych osiedli - to było to co
        zespalało naszą osiedlową brygadę. Karierę, a raczej karierkę zrobił jeden z
        naszych kolegów - grał w Mazurze, potem w Warmii G., teraz znów gra w Mazurze.
        Cze.
      • Gość: luego Re: ratujmy luego... :))) uratowana luego IP: *.bial.gazeta.pl 22.11.01, 15:51
        aaaaaa :))))) no wlasnie, ratujmy, ratujmy, ale nie luego a to forum, ktore
        bylo takie fajne kiedys!!!
        U nas tez byl taki klub, ale dosc grzeczny, to znaczy wina sie tam nie pilo,
        ani fajek nie palilo, za to urzadzony byl w piwnicy pod schodami i pachnialo
        tam stechlizna i ziemniakami. siedzielismy na skrzynkach po tych ziemniakach,
        przy swiecach i gadalismy o najwazniejszych rzeczach na swiecie... Kurde, jak
        to bylo dawno temu, juz nie pamietalam o tym klubie, dzieki Mobb za otworzenie
        kolejnej klapki w mojej pamieci :)))
        calosc pewnie byla obskurna, ale nasza, a wiec najwspanialsza na swiecie, na
        scianach wisialy jakies plakaty i gazety, cos tam tez malowalismy czasem...
        Bylo swietnie i siedzielismy tam godzinami, pamietam ze chyba nawet duchy
        wywolywalismy, oczywiscie najlepszy klimat byl jesienia i zima. Az pewnego dnia
        okazalo sie, ze doroslym to pomieszczenie „bardziej sie przyda niz gowniarzom
        na jakies kluby!” - i taki byl koniec naszej cudownej pieczarki... Miescila sie
        w bloku przy ul. Wojska Polskiego 8, kiedys byl to blok wojskowy.
        Pozdrawiam i dzieki za wspolna probe reanimacji :)))
    • Gość: manio Re: Coraz rzadziej tu zagladam... IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 22:47
      zaglądasz pewnie z obowiązku dziennikarskiego ale bez łaski, to i tak gówniane
      forum .
      Zabieramy głos często bredząc i prawiąc komunały - z nudów. Brakuje ognia i
      prawdziwych sporów. Ile można drzeć się z Adamem na temat pominików, grobów i
      tym podobnych dupereli ? Marna pociecha że u sąsiadów nic lepiej.

      Dużo ciekawszy jest wątek "klubów".
      Tak , byłem klubowiczem . Klub był oczywiście w piwnicy , a lokal był
      niezbedny do gry w brydża ,co było manią wieku licealnego. Kumpel namierzył
      suszarnię bez zamknięcia. Sprzatneliśmy , ściany wytapetowaliśmy gazetami (
      nie ! , spoko "Wyborczej" jeszcze wtedy niebyło) i regularnie spotykaliśmy się
      na mini turnieje ( 2-3 stoliki). Z czasem zagościł również pokerek ale na
      stawki i kwoty w zasięgu mozliwości naszych skromnych zasobów środków
      płatniczych.
      Lokal stanowił również metę rozbiegową przed różnymi wspólnymi imprezami gdzie
      ustalaliśmy szczegóły taktyczne np. kto z kim , co kto organizuje itp. Innymi
      słowy - centrum logistyczne.
      Wprawialiśmy się również w papieroskach i napojach. I to nas zgubiło. Gdy
      nabraliśmy juz wprawy w kartach i papierosach ( wiadomo - karta lubi dym!) ,
      czad wydobywający się z lokalu zaalarmował lokatorów , a w szczególności
      lokatora nad naszym lokalem, który stwierdził że nasz lokal zagraża jego
      zdrowiu i życiu. I to był chyba koniec.
      Tak więc staliśmy się ofiarami tandetnego budownictwa ( wiadomo Chamowo) i
      równie zgubnych nałogów.

      pozdrawiam manio

      p.s. potem już nie paliłem ale do kielicha i kart nadal mam pociąg.
      • Gość: luego Re: Coraz rzadziej...- do Mania i Szczurena IP: *.bial.gazeta.pl 23.11.01, 12:56
        Manio, ja nie zagladam tutaj z zadnego obowiazku, tylko z wlasnej checi, jesli
        juz. A powod jest jeden - pochodze z Elku, lubie to miasto i interesuje mnie co
        ludzie stad maja do powiedzenia i co sie w tym miescie dzieje... I tyle.
        Nie rob przytykow do mojej pracy, bo wystepuje tu w moim wlasnym luegowym a nie
        dziennikarskim charakterze lub wcieleniu, wiec bez takich...
        I przy okazji odpowiem Szczurenowi: oczywiscie ze nikt mnie tu nie trzyma :))),
        ja po prostu pamietam to forum sprzed kilku miesiecy, no i probowalam tez nie
        raz podrzucic kilka tematow, wiec nie mow ze sie lenie... :)
        Zbyt osobiste wtrety sa jak widze, zle widziane. OK
        pozdrawiam
      • Gość: mobb Re: Coraz rzadziej tu zagladam... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.01, 15:20
        Manio,

        Skoro masz ten pociąg
        (przy okazji - jesteś kolejarzem, z kolejarskiej rodziny czy masz pociąg
        amatorski ?)

        do kart i alkoholu - to ciekaw jestm gdzie mu dajesz upust ?

        Alkohol to rozumiem, jest w Ełku parę miejsc do konsumpcji, ale karty ?
        Chyba kapitalizm nie wniknął aż tak do Ełku żeby powstały jakieś świątynie
        hazardu ? Czyli - gdzie w Ełku można pograć w karty ?
        • Gość: manio Re: Coraz rzadziej tu zagladam... IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 25.11.01, 10:31
          Gość portalu: mobb napisał(a):

          > Manio,
          >
          > Skoro masz ten pociąg
          > (przy okazji - jesteś kolejarzem, z kolejarskiej rodziny czy masz pociąg
          > amatorski ?)

          nie nie mam kolejarskich korzeni, więc mój pociąg był raczej mało poetycką
          przenośnią ( amatorską a moze i grafomańską)



          > do kart i alkoholu - to ciekaw jestm gdzie mu dajesz upust ?

          nie to są dwa wykluczjace sie pociągi. Karty to brydz a to nawet nie wymaga
          lokalu i papierowych kart - często gram wirtualnie w internecie z kumlami z całej
          polski - wspaniała zabawa!

          >
          > Alkohol to rozumiem, jest w Ełku parę miejsc do konsumpcji, ale karty ?
          > Chyba kapitalizm nie wniknął aż tak do Ełku żeby powstały jakieś świątynie
          > hazardu ? Czyli - gdzie w Ełku można pograć w karty ?

          Tak więc karty to niekoniecznie hazard , choć przyznaję że nawet grając w brydża
          ustalamy pewne stawki w celu dyscyplinowania graczy.
          Z tym pograniem w karty to faktycznie w Ełku nie jest najlepiej , szczególnie po
          likwidacji garnizonu ( ubyło i graczy i lokali). Praktycznie pozostały tylko
          lokale spółdzielni mieszkaniowej.


          manio



    • Gość: szczuren Re: Coraz rzadziej tu zagladam... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.01, 23:36
      luego: nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma... zamiast narzekac na poziom
      zapodaj jakiś temat (ten może chwycić), może jak zainteresuje to mania czy
      innych a nie zachęci zbytnio A. to jest szansa na rozwinięcie.
      poza tym Lapa ma racje.
      Jak wracam z roboty to tylko o położeniu się w łóżeczku marzę, cały dzień tak
      mi się spać chce. Nawet książki poczytać nie moge bo zaraz zasypiam. Przecież
      tak nie można żyć a co dopiero jakieś mądrości wypisywać.
      No ale basta z pogodą.
      Ja pochodzę z "za mościa", czyli os. Grunwaldzkiego. ( Notka da Adama- woda
      bieżąca z sieci jest wg. mnie od zawsze tj. odkąd tu mieszkam 1984 r.)
      Trudno tu o kluby w piwnicach, suszarniach itp. Ale radziliśmy sobie inaczej-
      organizowaliśmy spotkania na budowach innych domów, takich pozostawionych na
      jakiś czas bo się inwestorom kasa skończyła. Dom taki, szczególnie jeżeli
      posiadał piętro, był bardzo atakcyjnym placem zabaw. Z balkonu na 1-szym
      piętrze można było skakać na kupę piasku, dowodząc jednocześnie wielkiej odwagi
      i opanowania. strzelaliśmy tez z saletry (saletra + cukier puder) choć niewiele
      brakowało żeby kumpel stracił co najmniej palce.... Poza tym wszelkie gry w
      chowanego i strzelanie z procy, ach co za czasy.
      Jak troche dorośliśmy to trzeba było przenieść się do lasu, bo na budowie nie
      można było bezkarnie palić skrętów z majranku czy,rarytas, papierosów.
      Tam też planowane były wszelkie wyprawy wędkarskie, umawialiśmy sie latem na
      plażę itp. W lesie spotykaliśmy się w "kaczym dołku" aż do czasu gdy opanowali
      go miastowi poszukiwacze mocnych wrażeń (tam pili i coś jeszcze...)
      Trochę szkoda dołka ale co tam.
      • Gość: klima Re: Coraz rzadziej tu zagladam... IP: *.bratniak.krakow.pl 23.11.01, 15:01
        Ni ma tematów, bo to zwykła kolej rzeczy. Każda zabawka się kiedyś nudzi,
        chociaż ja cały czas znajduję coś dla siebie.
        Manio, w którym bloku na Chamowie mieszkałeś i od kiedy? Pewnie się znamy.
        W moim bloku, na końcu Chamowa, starsi koledzy zrobili sobie klub. Namalowali
        farbą nazwy zespołów punkowych, zastawili słomiankami i dawaj! Chyba suszyli
        tam słomę makową, z tego co pamiętam. Ja byłem za mały, ale strasznie im
        zazdrościłem tej enklawy.
        Pozdro
        • Gość: manio Re: Coraz rzadziej tu zagladam... IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 25.11.01, 10:42
          Gość portalu: klima napisał(a):

          > Ni ma tematów, bo to zwykła kolej rzeczy. Każda zabawka się kiedyś nudzi,
          > chociaż ja cały czas znajduję coś dla siebie.
          > Manio, w którym bloku na Chamowie mieszkałeś i od kiedy? Pewnie się znamy.

          Byłem klubowiczem na Chamowie ale tam nie mieszkałem. Jestem z centrum. Chodziłem
          do SP2.

          > W moim bloku, na końcu Chamowa, starsi koledzy zrobili sobie klub. Namalowali
          > farbą nazwy zespołów punkowych, zastawili słomiankami i dawaj! Chyba suszyli
          > tam słomę makową, z tego co pamiętam. Ja byłem za mały, ale strasznie im
          > zazdrościłem tej enklawy.

          nie, słoma makowa to nie moje klimaty a i punk to nie moja muzyka. Ze znanych mi
          amatorów makiwary czy kompotu zyje juz tylko jeden czy dwóch gości a inni marnie
          pokończyli ( z wokalistą i basistą Ogrodu Wyobrażni włącznie)

          Pozdro

    • Gość: Adam Re: ratowac ratownikow ...............Do luego IP: *.proxy.aol.com 24.11.01, 23:15
      Widze, ze jestes znudzona tym forum. Codziennie tu zagladasz i zawsze
      zapominasz mnie pozdrowic. Ladnie to tak?

      Na pewno masz mnostwo pomyslow na ozywienie tego forum, a wiec czekamy.
      Wspominasz kluby osiedlowe. Te o ktorych piszesz Ty i inni to byly takie kluby
      nieformalne w tych blokowiskach. Jak pamietam to w tych blubach nic dobrego sie
      nie dzialo. Spotykali sie tam przewanie amatorzy kompotu makowego i szatanisci.
      Nie wiem czy byl gdzies jakis klub gdzie mozna bylo spotkac sie przy piwie,
      pogadac, pograc na gitarze albo w karty itd. Czesto te kluby to byly
      rozwydrzone malolaty, ktore okradaly piwnice w blokach i samochody. Oczywiscie
      nie wszyscy tacy byli.

      Luego, a moze przedstawisz sie nam blizej i napiszesz gdzie aktualnie mieszkasz
      i czym sie zajmujesz?

      Pozdrawiam
      Adam
            • Gość: klima Re: ......do Adama IP: *.krak.gazeta.pl 26.11.01, 10:45
              Białystok powoli się zmienia, jeżeli po raz ostatni widziałeś go dość dawno, to
              wyburzono trochę starych drewnianych chałupek, które nadawały mu charakter
              prowincji II rzeczypospolitej.
              Natomiast dworzec PKP mógłby ubiegac się o pierwsze miejsce w konkursie na
              najdłużej remontowany obiekt kolejowy w Polsce. To już pewnie z dziesięć lat
              będzie... Na pewno nie zakóńczy się w najbliższym czasie, a szkoda, bo
              architekturę ma ciekawą
              Pozdrawiam
              Klima
                  • Gość: szczuren Re: ......do Szczurena IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 18:24
                    Dworzec w Lublinie prezentuje się teraz dosyć okazale. Są nawet podjazdy dla
                    niepełnosprawnych, co wcale nie jest w Polsce oczywistością.
                    Na froncie pozostał wielki orzeł, w środku wszystko odnowione, przyjemna
                    poczekalnia-noclegownia dla bezdomnych.
                    może jeszcze jak coś zróbia z przejściami podziemnymi to będzie mozna
                    powiedzieć: Europa.
                  • ralston Lublin vs. Bialystok 04.01.02, 16:51
                    Gość portalu: Adam napisał(a):

                    > Wydaje mi sie, ze Lublin zawsze stal lepiej od Bialegostoku. Poza tym jest
                    > miastem wiekszym i ciekawszym niz Bialystok.
                    >
                    Po moim wyjeździe z Ełku mieszkałem i w Lublinie i w Białymstoku (w odwrotnej
                    kolejności). Lublin jest większy, może jest ciekawszy, ale sto razy bardziej wolę
                    Białystok. Oba miasta teoretycznie powinny być podobne. Oba wschodnie, ten sam
                    zabór, wielkość mimo różnic, ciągle porównywalna. Z moich (i nie tylko)
                    doświadczeń i obserwacji wynika, że ludzie tu i tu są jednak zupełnie różni. W
                    Białymstoku są zdecydowanie bardziej otwarci i życzliwi. Obserwowałem to np. w
                    sklepach. W Lublinie nieraz zdarzyło mi się wejść w jakichś starych ciuchach do
                    sklepu, który uważany był za "ekskluzywny" - nikt się nawet nie zainteresował do
                    czasu aż odkrył, że naprawdę mam zamiar coś kupić. Z przyjemnością za to
                    wspominam każde zakupy w Białymstoku, gdzie nawet jeśli nic nie kupowałem, to
                    przynajmniej miło sobie pogawędziłem z obsługą.
                    Inny przykład: autobus i ktoś opowiada dowcip. W Białym - rży połowa autobusu,
                    czyli wszyscy, którzy słyszeli. W Lublinie śmieje się tylko adresat dowcipu a
                    połowa autobusu/trolejbusu dusi się wewnątrz ale tłumi, żeby nie pokazać. Nie
                    wypada - tekst był nie do nich...
                    Albo zapchany autobus podjeżdża na przystanek. W Białymstoku przyzwyczaiłem się,
                    że ci, którzy stoją w drzwiach - wychodzą i robią przejście innym wychodzącym, po
                    czym wchodzą ze wszystkimi, którzy stali na przystanku i teraz wsiadają. W
                    Lublinie - dziarsko trzymają się poręczy/uchwytów na drzwiach przeklinani przez
                    wysiadających i odwzajemniają przekleństwa, ale nie wyjdą i miejsca nie zrobią.
                    Nie wiem z czego to wynika - ale pamiętam, że strasznie mnie to wkurzało.
                    Nie chcę tu jakoś gloryfikować Białegostoku, bo chamstwa wszędzie nie brakuje,
                    ale nawet to chamstwo w Białym jest takie otwarte - prosto w oczy, podczas gdy w
                    Lublinie - raczej za plecami...

                    Pozdrowienia dla wszystkich Elczan z kraju i zagranicy.
                      • ralston Re: Lublin vs. Bialystok - do luego 08.01.02, 11:41
                        Cieszę się, bo dla mnie Białystok pozostaje również drugim domem, pomimo że
                        dziś mieszkam w centralnej Polsce. Pierwszym pozostanie Ełk, do którego zawsze
                        z ochotą powracam i cieszę się widząc jak miasto ładnieje. Kontrast jest bardzo
                        duży, zwłaszcza jak się stan dzisiejszy odniesie do wspomnień z dzieciństwa:
                        odrapanych kamienic np. z ul.Żeromskiego, czy uliczek schodzących w stronę
                        jeziora i tabunów śmieci, które wiatr przeganiał ulicą Wojska Polskiego. Ale
                        gdzieś zginął z kolei tamten klimat i smak lemoniady pitej z butelki zamykanej
                        na kapsel ze spręzynką...
              • Gość: Adam Re: ......do klima IP: *.proxy.aol.com 27.11.01, 07:20
                Pamietam jak przy ul. Warszawskiej w Bialymstoku bylo sporo drewnianych bud.
                Albo na Pieczurkach to juz w ogole same drewniaki.

                Dworzec PKP to jeszcze obiekt z czasow carskich. Uwazam, ze powinien zachowac
                dawny styl, ale powinien zostac zmodernizowany. Poza tym przydalyby sie wyjscia
                na perony poprzez podziemne tunele, a nie przez tory albo mostem w gorze. To
                tez tracalo prowincja.

                Czemu tak dlugo trwa remont? Chyba teraz w Polsce nie problem ze znalezieniem
                wykonawcy i kupnem materialu. Fundusze tez powinny znalezc sie na taki cel.

                Pozdrawiam
                Adam
            • Gość: Adam Re: ratowac ratownikow ...............do luego IP: *.proxy.aol.com 27.11.01, 07:12
              > Tak, Bialystok chyba zmienil sie na lepsze, chociaz przyznam szczerze, hahah,
              > ze nie mam pojecia jaki byl kiedys! :))) Ale zakladam, ze zmiany ktore w nim
              > zaszly, sa na lepsze...

              Mialem na mysli koniec lat 80-tych. W Bialymstoku ostatni raz bylem w 1988 roku w
              grudniu. Dworzec juz wtedy wymagal remontu i modernizacji. Poza tym w Bialymstoku
              bylo mnostwo drewnianych domow i w ogole Bialystok sprawial wrazenie miasta
              prowincjonalnego.
              Jesli sa zmiany to dobrze, ze na lepsze.

              > Mam snieg za oknem, pozdrawiam!

              To fajnie. Lubie snieg. W NY snieg pojawia sie zwykle po polowie grudnia.
              Aktualnie mamy ladna pogode 15C, w nocy spada do 10C.
              Pozdrawiam i zycze przyjemnego dnia.

              Adam


              • Gość: klima Re: do adama IP: *.krak.gazeta.pl 27.11.01, 10:58
                Adam, z twoich postów przebija wyraźna nieznajomość polskich realiów. Jak się
                okazuje, sam Internet nie wystarcza do kontaktu z krajem. Owszem, co ś się
                zmieniło, dużo się zmieniło. Ale sytuacja PKP jest katastrofalna i zabrakłoby
                miejsca, żeby pisać dlaczego. Kolej jest biedna jak mysz kościelna i na dodatek
                nie ma pomysłu, jak z tej biedy wyjść
                Dworzec w B. przed wojną wyglądał pięknie. Widziałem na pocztówkach.
                Jego miniatrura to dworzec w Suwałkach. też ładny, i mniej obszarpany
                Pozdrawiam
                Klima
        • ralston Serdeczne zyczenia dla Luego 25.11.02, 10:00
          Gość portalu: luego napisał:

          > Adamie, pozdrawiam, serdecznie rzecz jasna
          > Gdzie teraz mieszkam i co robie, to po pierwsze widac, a po drugie chyba sama
          o
          >
          > tym pisalam, a jesli nie to mi to wytknieto... :)))
          > Dzis mam imieniny i siedze w pracy... co za los...
          > luego


          Jeśli rok temu o tej porze Luego miała imieniny, to z dużym prawdopodobieństwem
          można przypuszczać, że ma je i dzisiaj. Lu - nejserdeczniejsze życzenia wielu
          radości i prawdziwych przyjaciół wokół.
          Pozdrawiam,
          Rals.
      • Gość: luego Re: Coraz rzadziej tu zagladam...do Ralstona IP: *.bial.gazeta.pl 28.01.02, 15:09
        Jednak zagladam, chociaz bardzo rzadko. Wlasciwie to takie krotkie zerkniecia
        spod przymruzonych oczu :))) Ale odzywac mi sie jakos juz nie chce. Moze to
        lenistwo, moze brak ciekawych rzeczy do powiedzenia, a moze cos jeszcze
        innego... :) Zauwazyles Ralston, ze mnie tu prawie nie ma? To mile, naprawde
        mile, szczegolnie ze mam dzis urodziny! Pozdrawiam serdecznie.
        luego
        • ralston Re: Coraz rzadziej tu zagladam...do Luego 28.01.02, 18:19
          Gość portalu: luego napisała:

          > Jednak zagladam, chociaz bardzo rzadko. Wlasciwie to takie krotkie zerkniecia
          > spod przymruzonych oczu :))) Ale odzywac mi sie jakos juz nie chce. Moze to
          > lenistwo, moze brak ciekawych rzeczy do powiedzenia, a moze cos jeszcze
          > innego... :) Zauwazyles Ralston, ze mnie tu prawie nie ma? To mile, naprawde
          > mile, szczegolnie ze mam dzis urodziny! Pozdrawiam serdecznie.
          > luego

          Wobec powyższego z naprawdę dużą przyjemnością chciałbym Ci życzyć dużo radości i
          ciepła i samych ciekawych ludzi wokół. I jeszcze może tego, żeby w kalendarzu
          starczało miejsca na wszystko, co lubisz robić.
          W brak ciekawych rzeczy do powiedzenia nie wierzę - to często jest po trosze
          również kwestia tego, kto słucha, nie tylko tego, kto mówi... Każdy może znaleźć
          jakieś ziarnko dla siebie - dlatego czekam na kolejne Twoje posty. Szkoda byłoby,
          żeby to forum popadło w całkowity marazm.
          Pozdrawiam i solidaryzuję się we wspólnym oczekiwaniu na wiosnę.

              • ralston Re: Coraz rzadziej tu zagladam... 30.01.02, 10:52
                Gość portalu: luego napisał(a):

                > Adam, czy ja jestem jakims trefnisiem, ze mam sprawic zeby bylo weselej? :)))
                > hahahaha, chyba wrecz przeciwnie, bo walcze z ogarniajacym mnie smutkiem i
                > niemoca, bezsensem wszystkiego dookola... Wszystko pewnie przez brak slonca i
                > tyle!
                > Pozdrawiam i obu panom dziekuje za zyczenia! :)

                Brak slonca przez dluzszy czas dziala rzeczywiscie przygnebiajaco. Skandynawowie
                musza miec pod tym wzgledem absolutnie przechlapane. Ten efekt braku slonca
                odczulem namacalnie po raz pierwszy w tym roku, bo udalo mi sie wyjechac na pare
                dni do Afryki i "zlapac" troche swiatla w srodku zimy. Skutek - rewelacyjny.
                Dawka energii jakiej mi bylo trzeba... Teraz z utesknieniem czekam na wiosne.
                Mam nadzieje, ze wiosna doda Ci rowniez sil Luego. Moja strategia, to zamiast
                tracic sily na bezskuteczna walke z rozlicznymi bezsensami - zatrzymac sie nad
                tym, co cieple i mile i z tego czerpac sily. Czasami pomaga...
                A tak przy okazji - nie bylo mmnie przez 10 dni i w tym czasie rzeczywiscie
                niewiele postow przybylo na elckim forum. Wyglada na to, ze nie mamy w Elku zbyt
                wielu internautow, tym bardziej ze czesto pisuja tu osoby mieszkajace dzis poza
                Elkiem...
                Pozdrawiam.

                • Gość: luego Re: Coraz rzadziej tu zagladam...do Ralstona IP: *.bial.gazeta.pl 30.01.02, 11:53
                  Bo Ralstonie tak sie jakos dziwnie sklada, ze za Elkiem tesknia glownie ludzie,
                  ktorych juz od dawna w nim nie ma, albo bywaja rzadko. A ci, ktorzy sa na co
                  dzien, czesto mysla o ucieczce. Tak wlasnie jest.
                  Byles w Afryce? No zazdroszcze... zazdroszcze, tez by mi sie jakis urlopik
                  przydal. Staram sie skupiac na przyjemnych stronach zycia, coby nie zwariowac
                  od tych nieprzyjemnych. Dlatego nie czytam gazet, a jesli juz, to robie to z
                  opoznieniem. Wtedy wszystko wydaje mi sie nierealne i zamierzchle. :)
                  • ralston Coraz rzadziej...do Luego i do mieszkancow Elku 30.01.02, 16:58
                    Gość portalu: luego napisał(a):

                    > Bo Ralstonie tak sie jakos dziwnie sklada, ze za Elkiem tesknia glownie ludzie,
                    >
                    > ktorych juz od dawna w nim nie ma, albo bywaja rzadko. A ci, ktorzy sa na co
                    > dzien, czesto mysla o ucieczce. Tak wlasnie jest.
                    > Byles w Afryce? No zazdroszcze... zazdroszcze, tez by mi sie jakis urlopik
                    > przydal. Staram sie skupiac na przyjemnych stronach zycia, coby nie zwariowac
                    > od tych nieprzyjemnych. Dlatego nie czytam gazet, a jesli juz, to robie to z
                    > opoznieniem. Wtedy wszystko wydaje mi sie nierealne i zamierzchle. :)

                    Pewnie masz racje, ale znam conajmniej kilka osob z Elku, ktore nie chca uciekac.
                    W tym i takich ktorzy odrzucili mozliwosc ciekawej pracy w innych miastach, po to
                    zeby zostac w Elku. Znam wreszcie takich, ktorzy po studiach trafili do Elku i
                    nie wyobrazaja sobie, zeby mogli mieszkac gdzie indziej.
                    Jak to jest naprawde Elczanie, jesli tu w ogole zagladacie? Co Was trzyma w Elku?
                    Przeciez nie tylko sila przyzwyczajenia?
              • Gość: Adam Re: Coraz rzadziej tu zagladam... Do luego IP: *.proxy.aol.com 31.01.02, 07:11
                Gość portalu: luego napisał(a):

                > Adam, czy ja jestem jakims trefnisiem, ze mam sprawic zeby bylo weselej? :)))
                > hahahaha, chyba wrecz przeciwnie, bo walcze z ogarniajacym mnie smutkiem i
                > niemoca, bezsensem wszystkiego dookola... Wszystko pewnie przez brak slonca i
                > tyle!
                > Pozdrawiam i obu panom dziekuje za zyczenia! :)

                Luego, alez skad. Zawsze jak sie pojawia atrakcyjna dziewczyna na forum to jest
                weselej. Widze, ze meczy Ciebie chandra. Mnie rowniez zdarza sie to, ale nie
                staram sie zamykac w sobie. W kazdym badz razie wiecej slonca jak spiewal kiedys
                w Polsce zespol Bolter.

                Pozdrawiam
                Adam


                • Gość: klima Re: jak to jest z tym ełkiem? IP: *.krakow.eco.pl 31.01.02, 15:10
                  Typowy klimat wygląda tak: gość wyjeżdża z Ełku po szkole średniej, z mocnym
                  postanowieniem, że będzie tu zaglądał jak najrzadziej. Bo zimno, noc polarna i
                  nuda. Wyjeżdża do Poznania, Wawy czy innej metropolii... i zaczyna tęsknić.
                  Okazuje się, że gdzie indziej też bywa różnie. Większość osób nie wraca i
                  tęskni i podczas wakacyjnych powrotów zachwyca się pięknem miasta. Też tak
                  robię.
                  PO szkole średniej byłem bardzo zmęczony Ełkiem. To szybko minęło. Przez całe
                  studia i później nie mogłem się wyzwolić z tego miasta. Ciągle nie mogę. To
                  chyba typowe.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Muminek Re: jak to jest z tym ełkiem? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 07:49
                    Hej Panowie a może nie tęskni się za Ełkiem jako miastem a klimatem jaki w nim
                    panuje. Nie jestem rodowitym ełczaninem, chociaż mój syn sie w nim urodził,
                    jednak wspomnienia które posiadam nie opierają się na " śmieciach na ulicy
                    Wojska Polskiego" czy innych takich negatywnych rzeczach. Pamietam za to
                    wycieczki po zakupy na targowisko, masy handlujacych rosjan, ulicę zamknietą
                    szlabanem, klimat miasteczka turystycznego o uroczej strukturze ulic
                    zagubionego w czasie poprzedniej epoki która pojawiala sie po wyjściu z pociągu
                    na dworcu kolejowym. Czy trzeba być szczęśliwym w wielkim mieście gdzie masy
                    ludzi pędzą przed siebie nie zwracając na siebie uwagi? Chyba nie . Według mnie
                    najpiekniejszy Ełk jest nie latem lecz zima gdzie biały śnieg pokrywa wszystko
                    białą pierzyną, mróz szroni włosy i pozwala oddychać świeżym powietrzem. Masy
                    wędkarzy podlodowych na tafli lodowej pokrywajacej jezior wyglądają jak
                    pingwiny. To jest naprawdę piękne bo to przecież Mazury najpiekniejsza kraina
                    na świecie - nie musicie jechać do Afryki tam jest za gorąco i szaleje głód,
                    wojny, rasizm i mucha Tse-Tse.
                      • Gość: szczuren Re: jak to jest z tym ełkiem? IP: 212.244.101.* 01.02.02, 21:19
                        Ełk- krótko się pisze a długo się pamięta. Święte słowa z boiska Mazura mówią
                        wszystko. Nie da się zapomnieć tych wszystkich chwil spędzonych przy ołtarzu,
                        puszczając bączki z saletry, smakując wodę sodową z saturatora. Nikt nie
                        zabierze SP nr. 2 z mojej pamięci tak jak nie zmąci wizerunku czerwonego
                        ogólnaka.
                        Niestety nie wyobrażam sobie życia w Ełku na co dzień. Chyba jeszcze do tego
                        nie dorosłem. Raz na jakiś czas w formie odwiedzin- Traktuję to miasto trochę
                        jak dziwkę ale za to moją ulubioną, jedyną, której nigdy nie zdradzę. A każde
                        odwiedziny przynoszą tyle radości , szczęścia że starcza by naładować
                        akumulatory na jakiś czas.
                        Może kiedyś będę myślał inaczej, wtedy wrócę i zamieszkam nad jeziorem.
                      • Gość: Pit Re: jak to jest z tym ełkiem? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 01.02.02, 22:07
                        po ostrych mrozach przyszła odwilż, a wraz z nią przy supersamie na chamówku
                        pojawili się pierwsi degustatorzy. Jest wóz z zaprzężonym konikiem. Start o
                        siódmej z rańca, ostatni odchodzą po 22.00. Nawet ostatnie wichury nie
                        wystrasztyły śmiałków w lewym koncie SAMu w ogóle nie wiało. Tam nigdy chyba
                        nier wieje. Ożywiło się również w pobliskich tawernach wreszcie. Gwar w środku,
                        dyskusje wrą po staremu. Wśród trunków dominuje Łomża 0,33 w atrakcyjnej cenie.
                        Cześć.
                        • Gość: manio Re: jak to jest z tym ełkiem? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 02.02.02, 21:38
                          jak jest? wszyscy moi znajomi z "wielkiego swiata" mi tego zazdroszcza :

                          - po pracy wracam spacerkiem do domu i bez wzgledu na pogode lubie ten spacer,
                          juz minute po zakonczeniu roboty jestem na urlopie na który inni czekaja caly
                          rok ( ale swoja prace tez lubie)
                          - mieszkam w bezposrenim sasiedzywie lasu i kilku jezior ( w zasiegi spaceru z
                          psem) co znakomicie koi nerwy i odbudowuje siły
                          - kazdy weekend to nowy plan i nowa wyprawa lub impreza
                          - odpowiada mi wolniejsze tempo zycia ( ale nie pracy!) i wiecej bliskich
                          kontaktow z ludzmi

                          to zalety ktore sa w zasiegu kazdego.
                          Najtrudniej o prace i materialna strone zywota.
                          Znalazlem swoje miejsce w tym grajdole i nie zamienie na nic innego.
                          No i jak mawiali starozytni :"lepiej byc pierwszym na prowincji niz ostatnim w
                          Rzymie" . Nabiera to szczegolnego znaczenia w ostatnim zakresie gdy "wyscig
                          szczurów" w duzych aglomeracjach nabral tempa a strach przed utrata prestizowej
                          pracy czesto odbiera niektorym rozum.

                          pozdrawiam i namawiam do sprobowania swoich sil na starych smieciach. Bez Was
                          Elk nie bedzie sie rozwijal w tempie jakiego byście sobie zyczyli.
                          WRRRAAACAJCIE !!!!!

                          manio :o))))
                          • Gość: luego Re: jak to jest z tym ełkiem? IP: *.bial.gazeta.pl 03.02.02, 20:07
                            Kazdy ma troche racji no nie? Manio, ja Ci zazdroszcze... Ale i nie mam
                            zludzen, ze tak latwo by mi bylo rzucic wszystko, wrocic i zaczac tutaj od nowa
                            i ulozyc zycie. Tobie sie udalo, ale rozejrzyj sie dookola. Podejrzewam ze nie
                            wszyscy po pracy czuja sie jak na urlopie, o ile - rzecz jasna - maja jakas
                            prace... Jednakze Twoj jakze mily przyklad napawa pewna otucha! :))
                            pozdrowka dla wszystkich
                            lu
                          • marcotills Re: jak to jest z tym ełkiem? 01.03.05, 14:35
                            Gość portalu: manio napisał(a):

                            > jak jest? wszyscy moi znajomi z "wielkiego swiata" mi tego zazdroszcza :
                            >
                            > - po pracy wracam spacerkiem do domu i bez wzgledu na pogode lubie ten
                            spacer,
                            > juz minute po zakonczeniu roboty jestem na urlopie na który inni czekaja caly
                            > rok ( ale swoja prace tez lubie)
                            > - mieszkam w bezposrenim sasiedzywie lasu i kilku jezior ( w zasiegi spaceru
                            z
                            > psem) co znakomicie koi nerwy i odbudowuje siły
                            > - kazdy weekend to nowy plan i nowa wyprawa lub impreza
                            > - odpowiada mi wolniejsze tempo zycia ( ale nie pracy!) i wiecej bliskich
                            > kontaktow z ludzmi
                            >
                            > to zalety ktore sa w zasiegu kazdego.
                            > Najtrudniej o prace i materialna strone zywota.
                            > Znalazlem swoje miejsce w tym grajdole i nie zamienie na nic innego.
                            > No i jak mawiali starozytni :"lepiej byc pierwszym na prowincji niz ostatnim
                            w
                            > Rzymie" . Nabiera to szczegolnego znaczenia w ostatnim zakresie gdy "wyscig
                            > szczurów" w duzych aglomeracjach nabral tempa a strach przed utrata
                            prestizowej
                            >
                            > pracy czesto odbiera niektorym rozum.
                            >
                            > pozdrawiam i namawiam do sprobowania swoich sil na starych smieciach. Bez Was
                            > Elk nie bedzie sie rozwijal w tempie jakiego byście sobie zyczyli.
                            > WRRRAAACAJCIE !!!!!
                            >
                            > manio :o))))
                            --
                            ja też Ci tego zazdroszczę manio:(
                            Jeżeli dorobię się (lub wygram w lotto...) większego szmalu, to wrócę do Ełku
                            i "stworzę" parę miejsc pracy ełczanom zakładając własny biznes, obiecuję!
                            Ahoj!
                            • viki1976 Re: jak to jest z tym ełkiem? 01.03.05, 23:48
                              To proszę pamiętaj wtedy o mnie, może zmęczy mnie gonitwa w Wawie i wrócę - na
                              łono natury, by tak jak napisał manio: żyć w zgodzie z samym sobą i z naturą.
                              Rozruszymy wtedy to miasto!
                              Pozdrawiam Viki
                              • marcotills Re: jak to jest z tym ełkiem? 02.03.05, 10:02
                                viki1976 napisała:

                                > To proszę pamiętaj wtedy o mnie, może zmęczy mnie gonitwa w Wawie i wrócę -
                                na
                                > łono natury, by tak jak napisał manio: żyć w zgodzie z samym sobą i z naturą.
                                > Rozruszymy wtedy to miasto!
                                > Pozdrawiam Viki
                                --
                                dzisiaj Manio ma tam rżysko - jutro będzie Las Vegovisko;-)
    • ralston Re: Coraz rzadziej tu zagladam... 08.02.02, 18:10
      No i od mojego ostatniego postu troche sie tu ruszylo. Chociaz caly czas mam
      wrazenie, ze pisza glownie ludzie spoza Elku. Ci ktorzy, podobnie jak ja chyba
      w ten sposob lagodza sobie troche tesknote... W samym miescie trwa dzielnie na
      posterunku Manio, a inni? Kto z internautow mieszka jeszcze w Elku?
      • Gość: szczuren Re: Coraz rzadziej tu zagladam... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 20:47
        Manio- częściowo Ci zazdroszczę. To jest coś niesamowitego być w Ełku cały
        czas. Właśnie wróciłem z weekendowych odwiedzin. Spotkałem znajomych,
        popływałem na basenie, posłuchałem jak ludzie w sklepie zaciągają (sam również
        to czynię, ale w Ełku jedynie słyszę to wyraźnie). Krótko byłem, w sumie
        niecałe 48 godz. ale czuję się naładowany energią na jakiś czas.
        Z drugiej strony patrząc, ulice w Ełku o godz. 20.00 zamierają. Nic się nie
        dzieje. Wszyscy (prawie) narzekają na bezrobocie, na to że kościół kat za psie
        grosze kupił od miasta kolejne grunty na Barankach itp.
        Wybacz, ale wydaje mi się że jedynie bardzo zdesperowany lub umotywowany
        człowiek próbowałby zakładać jakiś interes w Ełku. Niestety brak mi tej
        motywacji a desperatem nie jestem. Nie znajduję w sobie tyle siły żeby walczyć
        z aparatem administracyjnym o byle zgodę, o najmniejszy podpis. Klimat który
        towarzyszy przedsiębiorczości jest niekorzystny, więcej, zabójczy. Jeszcze
        poczekam, jeszcze nie teraz, zobaczę co zrobi Belka. Na razie zabrał mi jakieś
        4 tys. PLN a suma ta wciąż rośnie......

    • ralston Re: Coraz rzadziej tu zagladam... 14.02.02, 12:10
      No to się nam trochę Forum rozhuśtało i Luego zaczęła zaglądać tu częściej.
      Wszystko głównie za sprawą niespełnionej, bo wirtualnej miłości Eyemakk-a do
      A.M.(?).
      Ja zaś zacząłem rozpoczynać dzień od zaglądania na ełckie forum i cieszę się,
      że ono żyje.
      Dużo radości sprawił mi również mijający tydzień, bo zupełnie przypadkiem
      dowiedziałem się o kolejnej osobie, spośród moich dawnych znajomych, która
      trafiła do Ełku przypadkiem (pochodzi gdzieś z Mazowsza)i zakochała się w tym
      miejscu. Dziś nie wyobraża sobie, żeby mogła mieszkać gdzie indziej. Jedyny
      problem to brak pracy. Ale gotowa jest dojeżdżać codziennie do Białegostoku,
      byle tylko mieszkać w Ełku...
      • Gość: Adam Re: Coraz rzadziej tu zagladam... Do Luego IP: *.proxy.aol.com 14.02.02, 21:15
        Z okazji Valentine's Day przesylam Tobie Luego calusy i usciski.

        Mam nadzieje, ze przy kolacji nie bedziesz warczec na mnie pani redaktor. Nie
        wiedzialem, ze jest tylu chetnych na kolacje z Toba. Wyobrazam co sie dzieje
        przy Walentynkach. Na pewno toniesz w kwiatach, prezentach i zaproszeniach na
        Party.

        Mam nadzieje, ze uda mi sie zalapac na kolekcje z atrakcyjna i czarujaca pania
        redaktor, mimo, ze jestem taki skromny chlopak z Nowego Jorku.

        A na razie buzka i wesolej zabawy Walentynkowej.

        pozdrawiam
        Adam
    • luego Re: Coraz rzadziej tu zagladam... 26.11.02, 10:16
      A wlasnie ze zagladam, co prawda rzadziej, ale jednak! :)
      Dziekuje za zyczenia imieninowe Wczoraj sie obijalam, pilam wino, ogladalam
      nowego Bonda i robilam mnostwo innych fajnych rzeczy:)) No, a dyzur to mam
      dzisiaj hahaha. Ralston, jestes moj numerek one...
      Pozdrawiam
      Lu
      • ralston Re: Coraz rzadziej tu zagladam... 26.11.02, 16:20
        luego napisała:

        > A wlasnie ze zagladam, co prawda rzadziej, ale jednak! :)
        > Dziekuje za zyczenia imieninowe Wczoraj sie obijalam, pilam wino, ogladalam
        > nowego Bonda i robilam mnostwo innych fajnych rzeczy:)) No, a dyzur to mam
        > dzisiaj hahaha. Ralston, jestes moj numerek one...
        > Pozdrawiam
        > Lu

        Hehe... czy to oznacza, że w kolejce do umówienia się z Panią Redaktor na kawę,
        wysunąłem się nawet przed Adama? :))
    • Gość: tomko Re: Coraz rzadziej tu zagladam... - sentymentalny IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 26.11.02, 16:21
      A ja zagłębiam się w archiwalnych wątkach i wpisach. Niektóre sobie
      przypominam, inne czytam z zadziwieniem i prawdziwą przyjemnością. Niekiedy
      pojawia się także zażenowanie. Też ostatnio nie mam weny i chęci do pisania.
      Przypuszczam, że to wpływ jesieni, krótkiego dnia i związanego z tym
      samopoczucia. Najważniejsze, że już niebawem Święta Bożego Narodzenia.
      Dowiedziałem się dzisiaj, że już w najbliższych dniach ełcie ulice zostaną
      przystrojone świątecznymi ozdobami, lampionami, aniołami... Szkoda tylko, że
      śniegu nie ma i zanosi się, że nie będzie go zbyt wiele nadchodzącej zimy.
      t.
      • Gość: Nowy Re: Coraz rzadziej tu zagladam... - sentymentalny IP: proxy:* / *.fan-tex.com.pl 26.11.02, 20:36
        Gość portalu: tomko napisał:


        >...... Dowiedziałem się dzisiaj, że już w najbliższych dniach ełcie ulice
        zostaną przystrojone świątecznymi ozdobami, lampionami, aniołami... Szkoda
        tylko, że śniegu nie ma i zanosi się, że nie będzie go zbyt wiele nadchodzącej
        zimy.
        t.

        Tomko - jak zwykle dobrze poinformowany w sprawach lokalnej polityki a teraz
        nawet wie co słychać w kołach zbliżonych do niebios. Pogratulować i zazdrościć!
        Daj nam szansę pomarzyć o prawdziwych Świętach.

        Jako Guru tego forum nie rozklejaj się i przewodź dalej bo już Elbląg nas
        przeskoczył.

        Nowy

    • ralston Re: Coraz rzadziej tu zagladam... 18.06.03, 17:17
      Też coraz rzadziej tu zaglądam... Żenująco nisko upadł poziom tego forum a
      szkoda bardzo, bo kiedyś wielu naprawdę ciekawych rzeczy o Ełku można się tu
      było dowiedzieć. Podyskutować o sprawach dla miasta ważnych, mniej ważnych a
      czasem nawet zupełnie nieistotnych... Ale podyskutować z zachowaniem pewnej
      kultury, choć czasem nie pozbawionej drobnych złośliwości, to jednak
      trzymającej pewne zasady.
      Tego, co się teraz dzieje nawet nie chce mi się nazywać... Czy da się jeszcze
      uratować dawny kształt tego miejsca?
      • Gość: Stary Re: Coraz rzadziej tu zagladam... IP: *.fan-tex.com.pl 18.06.03, 22:07
        ralston napisał:

        > Też coraz rzadziej tu zaglądam... Żenująco nisko upadł poziom tego forum a
        > szkoda bardzo, bo kiedyś wielu naprawdę ciekawych rzeczy o Ełku można się tu
        > było dowiedzieć. Podyskutować o sprawach dla miasta ważnych, mniej ważnych a
        > czasem nawet zupełnie nieistotnych... Ale podyskutować z zachowaniem pewnej
        > kultury, choć czasem nie pozbawionej drobnych złośliwości, to jednak
        > trzymającej pewne zasady.
        > Tego, co się teraz dzieje nawet nie chce mi się nazywać... Czy da się jeszcze
        > uratować dawny kształt tego miejsca?

        Ralstonie masz rację wspominając jak wyzej.
        I nie jest to odosobnione zdanie.
        A czy się da uratowac dawny kształt....
        To zależy również od Ciebie.
        Wnieś atmosferę TEA TIME czy "Maksyma Gorkiego" na tym forum a może
        poniektórzy zniechęcą sie lub zawstydzą?
        Pozdrawiam,
        A może nabiorą dobrych manier?
        • ralston Re: Coraz rzadziej tu zagladam... 20.06.03, 11:39
          To nie jest dobry pomysł. Nie można bez końca powielać czegoś, co jest. Nie
          chodzi o to, żeby każde forum miało charakter towarzyski. To ełckie było inne.
          Bardzo zorientowane na miasto, jego historię, jego problemy. Szkoda, że się to
          wszystko zaczęło rozmywać...
      • freeman8 Re: Coraz rzadziej tu zagladam... 29.06.06, 00:29
        ralston napisał:

        > Też coraz rzadziej tu zaglądam... Żenująco nisko upadł poziom tego forum a
        > szkoda bardzo, bo kiedyś wielu naprawdę ciekawych rzeczy o Ełku można się tu
        > było dowiedzieć. Podyskutować o sprawach dla miasta ważnych, mniej ważnych a
        > czasem nawet zupełnie nieistotnych... Ale podyskutować z zachowaniem pewnej
        > kultury, choć czasem nie pozbawionej drobnych złośliwości, to jednak
        > trzymającej pewne zasady.
        > Tego, co się teraz dzieje nawet nie chce mi się nazywać... Czy da się jeszcze
        > uratować dawny kształt tego miejsca?
      • freeman8 Re: Coraz rzadziej tu zagladam... 29.06.06, 00:31
        ralston napisał:

        > Też coraz rzadziej tu zaglądam... Żenująco nisko upadł poziom tego forum a
        > szkoda bardzo, bo kiedyś wielu naprawdę ciekawych rzeczy o Ełku można się tu
        > było dowiedzieć. Podyskutować o sprawach dla miasta ważnych, mniej ważnych a
        > czasem nawet zupełnie nieistotnych... Ale podyskutować z zachowaniem pewnej
        > kultury, choć czasem nie pozbawionej drobnych złośliwości, to jednak
        > trzymającej pewne zasady.
        > Tego, co się teraz dzieje nawet nie chce mi się nazywać... Czy da się jeszcze
        > uratować dawny kształt tego miejsca?

        Minęły już 3 lata od tego postu a upadek forum dokonał się sam?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka