Dodaj do ulubionych

Bezpieczeństwo w Estonii

IP: 62.29.248.* 28.09.06, 17:22
Witam,
w październiku wybieram się z żoną do Tallina, nie jestem osobą
zmotoryzowaną, więc będę poruszać się komunikacją publiczną. Mam takie
pytanie czy Tallin jest miastem bezpiecznym czy są takie dzielnice, miejsca
których raczej należy unikać?, jak np. w Warszawie Praga nie należy do
dzielnic bezpiecznych. Czy dużo jest żebraków, pijaków w komunikacji
publicznej? Czy jest lepiej pod tym względem niż w Wa-wie? A także czy można
swobodnie wybrać się do Paldiski, zobaczyć klify nie narażając się na
niebezpieczeństwo (ponoć to miasto-widmo opuszczone przez armię , zamieszkane
przez ludność Rosyjską) Proszę o opinię.
Obserwuj wątek
    • tallinn Re: Bezpieczeństwo w Estonii 29.09.06, 15:12
      Tallinn jest miastem raczej bezpiecznym.
      Odpowiednikiem warszawskiej Pragi jest Kopli.
      Najwięcej żebraków wysiaduje przed prawosławną cerkwią Aleksandra Newskiego.
      Najwięcej pijaków w centrum kręci się w okolicach portu oraz na Starym Mieście.
      W komunikacji miejskiej oraz na ławkach można czasem natrafić na osoby bezdomne.
      W niektórych miejscach oznaczonych takim znakiem
      static.flickr.com/6/11993173_713f1be7a0_m.jpg
      należy zwracać baczniejszą uwagę na zawartość własnych kieszeni, plecaków oraz
      toreb.
      Nie sądze, by zwiedzanie Paldiski wiązało się ze szczególnym niebezpieczeństwem.

      Czytaj też:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22795&w=30846095&v=2&s=0
      oraz
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22795
        • tsuranni o podróżowaniu 05.10.06, 14:02
          z kolei podróżowanie lokalnym transportem pomiędzy miastami nie jest zbyt
          ciekawe... Rok temu miałem spory problem by z Saaremy dostać się do Parnawy. Na
          pół godziny przed odjazdem porannego autobusu nie było już biletów (wniosek:
          trzeba kupowac wcześniej!), z kolei następny autobus odjeżdżał dopiero koło
          południa...

          Łatwiej jest podbić Estonię chociazby na rowerze :)
    • Gość: miskolc Re: Bezpieczeństwo w Estonii IP: *.aster.pl 14.12.06, 19:34
      Witam
      Wróciliśmy z żoną z Tallina po spędzonych tam 2 tygodniach(15-28 październik
      2006).Pojechaliśmy tam na własną rękę, jako rodzaj transpotru wybraliśmy
      autobus. Chciałbym się z Wami podzielić spostrzeżeniami i uwagami.
      Nocowaliśmy w hotelu "Stroomi" który nie był tragicznie drogi (wliczone
      śniadania) ale nikomu go nie polecamy. Dlaczego? W przewodniku ani nigdzie
      indziej nie było napisane, że jest położony w bardzo nieciekawej dzielnicy,
      zamieszkanej przez 100% Rosjan. Osiedle robiło przygnębiające wrażenie,
      (m.in.obdrapane bloki) mówiono nam, że lepiej wieczorami nie kręcić się, a
      jedynie brać taksówkę. Nocą z dworu dochodziły straszne wrzaski i naprawdę
      człowiek czuł się nieswojo (a mieszkamy w Warszawie i jesteśmy odporni na różne
      sytuacje:-)). Ponadto hotel miał strasznie cienki ściany, więc piekielnie się
      nosiło. Jak przyjechała wycieczka było nie do wytrzymania, wszystko słychać,
      każdy ruch:-) Tak więc jak ktoś będzie chciał do tego hotelu to niech się 2
      razy zastanowi. Przestrzegam przed dzielnicą Pelguranna i całym półwyspem Kopli.
      Zresztą plaża po tej stronie też nieciekawa (na Piricie lub chociażby na
      Kekumae o niebo lepsza)
      Oto inne spostrzeżenia co do Estonii:
      1. Bardzo nieżyczliwi ludzie, zimni i żyjący "sami sobie"- nikt się nie
      uśmiecha, w autobusach nigdy nikt nie "przeprasza" tylko przeciska się i każdy
      mu ustępuje miejsca. Ale z drugiej strony nie zauważyłem jak w Warszawie
      żadnej awantury w śroskach komunikacji miejskiej. Przeciskają się
      bez "przepraszam" ale nie ma walki o miejsca siedzące ani awantur.
      2. Bardzo uprzejmi kierowcy, byliśmy w szoku że jak tylko stanie się na
      przejściu dla pieszych zaraz wszystkie samochody się zatrzumują i wpuszczają
      pieszego na przejście. U nas to nie do pomyślenia, trzeba wtargnąć siłą na
      ulicę, żeby ktoś się zatrzymał. Nawet jak ktoś się zatrzyma to ten drugi na
      sąsiednim pasie ani myśli się zatrzymać. W Estonii jest inaczej. Na duży plus.
      3. Czas jakby się zatrzymał na latach 70-80 we fryzurach Rosjanek:-)
      4. Bardzo niechlujni faceci. Naprawdę wyglądają fatalnie. W niedzielę idąc z
      rodziną na zakupy, ubrani w dres z tłustymi, długimi włosami. Oczywiście
      dotyczy to chyba tylko rosyjskojęzycznych:-)
      5.Grzanie wszędzie na maksa. Po prostu szok. Na dworzu koło 10 stopni,wszędzie
      grzeją jak wściekli, w muzeum pani otoczona wianuszkiem żeberek, którze grzeją
      jak ogień a ona.....owinięta w koce:-) my w tym czasie prawie mdleliśmy z
      gorąca:-) Chyba jakoś sobie rekompensują zimny klimat, piekąc się w inny sposób

      Proszę wytłumaczcie mi na czym polega, że Estonia ma 4 % bezrobocia? Czy
      policzone jest te 200000 Rosjan, którzy nie przyjęli obywatelstwa. Jak to tam
      jest? Przemierzając Estonię nie widziałem, żeby to był najszybciej rozwijający
      się kraj: drewniane domki, często rozpadające się. Sam Tallin oprócz pięknej
      Starówki w sumie gorsze wrażenie robi niż Warszawa. Bardzo dużo biednych
      domków, wręcz ruin, willi w porównaniu do Warszawy to prawie nie ma. Jak to
      więc jest z tą Estonią?
      Oczywiście kraj warty zwiedzenia, dużo ciekawych rzeczy ale lepiej i by
      wyglądał chyba gdyby nie było tam Rosjan:-((( Teraz wiem gdybyśmy zostali
      wcieleni do Rosji po 45 roku...jak by wyglądała Warszawa, sam język rosyjski na
      ulicach.
        • Gość: miskolc Re: Bezpieczeństwo w Estonii IP: *.aster.pl 20.01.07, 09:55
          Nie jestem w żaden sposób uprzedzony do Rosjan zamieszkujących Estonię. To
          tylko i wyłącznie moje obserwacje podczas pobytu. Liczę tu na konkretne
          odpowiedzi i komentarze osób, które w Estonii były i mają coś ciekawego do
          powiedzenia,a nie liczę na chore czepianie się słownictwa i debilne wysuwanie
          wniosków z mojego postu.
          • ania_i Re: Bezpieczeństwo w Estonii 21.03.07, 15:11
            O to, że to regionalizmy a nie literacki język polski.
            Tu można sprawdzić, że w literackim języku polskim taka odmiana nie występuje:
            so.pwn.pl/lista.php?co=dw%F3r
            Pół biedy, jak stosujący taką odmianę zdaje sobie z tego sprawę, ale coraz
            częściej niestety uznaje ją za jedyną poprawną :(

            A co do tematu- nie demonizujcie rosyjskojęzycznych mieszkańców Estonii.Każda
            nacja ma swoich dobrych i złych przedstawicieli. Podczas pobytu w Tallinie
            obracaliśmy się głównie wśród mieszkających tam Rosjan, i nie mamy żadnych złych
            doświadczeń.Przejażdżki tramwajem po mieście czy nocne powroty też nie należały
            do traumatycznych przeżyć. Tylko samochód musieliśmy zostawić na strzeżonym,
            firmowym parkingu u pracodawcy naszego gospodarza, bo mimo, że mamy
            kilkunastoletniego citroena było ryzyko kradzieży :(
      • effa Re: Bezpieczeństwo w Estonii 25.04.07, 16:36
        troszkę off-topic bo o języku a nie bezpieczeństwie.

        byłam w Tallinie kilkakrotnie, zawodowo a nie turystycznie więć zakladam, że
        może to mieć wpływ na moje doświadczenia, ale w przeciwieństwie do Przedpiszcy,
        byłam zaskoczona jak rzadko słyszy sie język rosyjski w miejscach publicznych
        (ulice, restauracje, sklepy etc.). zupełne przeciwieństwo Rygi, w ktorej
        rosyjski na ulicy czy w sklepie można usłyszec w każdym miejscu i
        okolicznościach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka