Dodaj do ulubionych

Beznadziejne Wilno - Wilno zagubione

IP: *.pronet.lublin.pl 15.10.07, 17:36
Wilno błądzi, i nie potrafi na nowo określić swojej tożsamości!

Właśnie wróciłem z mojej drugiej podróży po 5 latach do Wilna.
Owszem miasto w tym czasie bardzo się rozwinęło (poprzednio nie było
Manhattanu).
Owszem to piękne miasto
ALE:

Beznadziejna obsługa, antypolskie nastawienie i pełna sowiecka
mentalność (sowiecka to znaczy nieuczciwa, agresywna, podejrzliwa i
prowincjonalna).
Z przykrością piszę te słowa...

Nocowaliśmy w hotelu Centrum Uniquestay (4 gwiazdki -sic!).
Oszukiwali nas na śniadaniach. Dostaliśmy w plastikowych pakietach
suchy prowiant zamiast śniadania. Jak zwykle nie było winnego bo
niby firma za to zapłaciła.
Jak w komunie. Odradzam ten hotel!

Obsługa w restauracji (Stodoła) była nieuprzejma, nie uśmiechała się
i robiła nam wielką łaskę, że w ogóle nas obsługuje.
Jedzenie było bardzo mizerne.

Doszedłaem do wniosku, że Litwini są bardzo zakompleksieni i chcą
zmarginalizować Polaków.
Litewska kultura materialna jest bardzo uboga a nawet żadna. Troki
to kopia a i tak trzęsą się nad tym jakby to był Luwr. Najciekawsze tam to
kultura Karaimów a w żadnym wypadku nie zamek (marna kopia).

Naprawdę wiele wody w Wilii upłynie zanim tam powrócę, a może już nigdy nie
wrócę do Wilna, które jest mi obce...

Lech z Lublina
Obserwuj wątek
    • Gość: ada Re: Beznadziejne Wilno - Wilno zagubione IP: *.centertel.pl 16.10.07, 12:34
      Gość portalu: Lech napisał(a):
      > Doszedłaem do wniosku, że Litwini są bardzo zakompleksieni i chcą
      > zmarginalizować Polaków.

      Z tym mogę się zgodzić:w Wilnie faktycznie często,choć generalizować
      też nie trzeba,mozna odczuć taką specyficzną formę traktowania
      Polaków.
      Niby wszystko z wierzchu jest ok,ale...To nawet trudno opisać,tego
      trzeba samemu doświadczyć.
      Zauważyłam też jeszcze jedną rzecz:o ile idywidualni turyści tego
      nie odczują,o tyle autokar pełen naszych rodaków już tak.Właśnie te
      tłumy ich denerwują.Że przyjeżdzamy tu jak na swoje.
      Poza stolicą jest dużo lepiej i sympatycznej.


      • billy.the.kid Re: Beznadziejne Wilno - Wilno zagubione 21.10.07, 18:23
        w wilnie nie bawiłem ale...
        przez litwę jezdziłem do łotwy. jakoś wszędzie uprzejmie mnie
        traktowano, zwłaszcza że sam zwracałem sie do nich z uśmiechem. i
        wszę dzie normalnie bez problemów dogadywałem sie po rosyjsku.

        widzi mi sie ze te nieuprzejmości faktycznie wynikają z zachowań
        WOLAKÓW któórzy w stosunku do wschodnich sąsiadów podchodzą z jakąś
        śmieszną nieuzsadanioną niczym wyższością.
        • Gość: Edi Re: Beznadziejne Wilno - Wilno zagubione IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.07, 09:51
          Zgadzam się z Billym że te nieuprzejmości faktycznie wynikają z
          zachowań Polaków. Sam byłem kilkakrotnie świadkiem jak będąc w
          restauracji nasi rodacy zwracali się do obsługi po polsku (jakby
          każdy Litwin musiał znać polski) zamiast np. po angielsku. Albo
          zaczepiali przechodniów pytając o drogę również po polsku. Zapewne
          wynika to z mentalności naszej że przyjeżdżamy „na swoje”, co
          zapewne też jest niegrzeczne w stosunku do Litwinów.

          Wspominasz że Troki to marna kopia. Przypominam że wiele zabytków w
          Polsce tez zostało odbudowanych po wojnie, chociażby starówka
          warszawska, która w rzeczy samej jest marną kopią prawdziwej a i tak
          jesteśmy z niej dumni, prawda?. Nie wspomnę już o kilku zamkach.

          Mam nadzieję że zmienisz zdanie i wrócisz jeszcze kiedyś do Wilna.

          Pozdrowienia
          Ed
    • Gość: Mikkelson Re: Beznadziejna "polska" - zagubiony kaczoroland IP: *.zebra.lt 22.10.07, 11:48
      A gdzie lubią Polakow? Tym bardziej, bylych lapciowych okupantow?

      Czemu zwracacie się do Litwinow w Litwie swoją parszywą slowianską
      gwarą? Litwini nie mogą jej zniesc. Jezeli to uslyszę, będę
      odpowiadac: "What fucken language do you speak?"

      Polska lapciowa okupacja (1920 - 1939) zrujnowala naszą stolicę.
      Potem zrujnowali sowieci. Tylko teraz moglismy podjąc nasz ukochany
      Vilnius ze slowianskiego rujnowiska i smrodu. Zadny narod nie lubi
      okupantow. Nie lubią i was Litwini. Nie ma za co. Lepiej w ogole do
      nas nie jedzcie. Nikt was tu nie czeka.
      • Gość: do Litwina Re: Beznadziejna "polska" - zagubiony kaczorolan IP: *.slowianin.pl 25.10.07, 15:32
        Byłam w tym roku na Litwie,w Wlnie również,z takim chamstwem nie
        spotkałam się nigdzie,mimo,że co roku jeżdżę po Europie.
        Nie rozumieją już po polsku,po niemiecku,a wogóle po rosyjsku.
        Nawet nie próbują ukryć nienawiści do Polaków.
        Byłam naprawdę w szoku,kiedy chciałam zmówić cepeliny,dla nas nie było,
        a dla Japończyków to i owszem.
        Przy cmentarzu na Rossie kupowałam znicz/kosztował 3 zł/sprzedawca
        chciał ,ode mnie pieniądz papierowy cyt.po co mi te gó..ane
        pieniądze.
        Szereg różnych sytuacji,wcale zabawnych.
        Byłam Litwa,Łotwa,Estonia,w przyszły roku chciałam jechac na Ukrainę,
        ale obawiam się,że skutecznie mnie zniechęciła postawa naszych
        "przyjaciół"
        • Gość: Mikkelson Re: Beznadziejna "polska" - zagubiony kaczorolan IP: *.zebra.lt 25.10.07, 16:05
          Więcej gadajcie o jakies "kresach", pokazujcie w panstwowej
          telewizji programy pod tytulami "kresy są nasze" i niech wasz
          premjer-gnom częsciej obiecuje wam "wilno" i "lwow" - to was
          będą "lubic" Litwini i Ukraincy. Niczym nie roznicie o Rosji - te
          same slowianskie imperjalisci. Tak zwana "polska" niczemu się nie
          nauczyla - los wasz będzie marny.

          I jeszcze musicie wiedziec - nasze, Litewskie i Baltskie, "kresy"
          sięgają po Oderis i za nim. 1/3 terazniejszej "polski" - to
          zagrabiona Ziemia Baltow - Pamarė, Prūsija, Palenkė ir Sūduva. I
          bardzo dobze rozumiemy Niemcow. Jak i oni nie mozemy cierpiec
          dzikusow slowianskich lachow.
            • billy.the.kid Re: Beznadziejna "polska" - zagubiony kaczorolan 25.10.07, 21:53
              mikelsenku. jakoś tak jeżdże do latgalii-to zdziebko dalej.wszędzie
              grzecznie,miło i sympatycznie, w knajpie,na stacji benz. w sklepie.
              i po drodze takoż. tam cała rodzina mojego ojca.polacy,pomieszani z
              rosjanami ,białorusinami i łotyszami. nie widzę niechęci.nawet jest
              tam kawałek gleby po moim dziadku, który mógłbym trakotować jak swój
              i próbować go wyprocesować. uśmiałem się z tego serdecznie.

              tak po mojemu stosunek pribaltików do obcokrajowców jest bardziej
              EUROPEJSKI niz moich rodakó z ziem między odrą i bugiem.
              • skara Re: Beznadziejna "polska" - zagubiony kaczorolan 07.12.07, 16:39
                Ja z podrozy po Litwie i Lotwie w 2005 r. wspominam wlasnie niechec
                do nas. Bylysmy z kolezanka (ona zna doskonale rosyjski) i choc
                probowalysmy dogadywac sie w 5 jezykach (wg kolejnosci prob:
                rosyjskim, angielskim, polskim, niemieckim, hiszpanskim) niektorzy
                specjalnie nam nie odpowiadali. Wielokrotnie spotykalysmy sie z
                rzucanymi pod naszym adresem "Polaczki - panoczki" i przykro nam
                bylo, bo naprawde bylysmy otwarte, pelne ciekawosci i sympatii do
                tych krajow. Niestety, zarowno z Litwy, jak i Lotwy wynioslysmy
                bardzo niemile wspomnienia. W Kownie w trolejbusie kilku mlodziencow
                zaczelo nas wrecz atakowac, jakis pan przyszedl z pomoca, w Rydze
                bileterka nie chciala nam wydac reszty, tez pomogl przemily Lotysz
                mowiacy troche po polsku.
                Doszlysmy do wniosku, ze to musza byc kompleksy, poczucie dziwnej
                wrogosci, nizszosci. I najgorsze, ze odczuwane tez ze strony ludzi
                mlodych, ktorzy nie pamietaja napietych stosunkow i tarc miedzy
                krajami.
                Z zadnymi nieprzyjemnosciami nie spotkalysmy sie w Estonii. Tam
                wszystko mozna bylo bez problemu zalatwic w jez. angielskim, z
                usmiechem na ustach i bez glupich komentarzy.
          • Gość: Der Reisende do Mikkelsona IP: *.centertel.pl 08.12.07, 23:37
            Ty Mikkelson zdajesz się być nieźle świrnięty - to tak ogólnie.

            Natomiast bardziej konkretnie: Litwini, niekórzy oczywiście, nie
            lubią Słowian, bo sami są Bałtosłowianami. Wiedzą o tym, z jakichś
            tam względów się tego wstydzą (antyslawizm jest zresztą modny w
            świecie) i stąd też taka ich zapiekłość w sekowaniu wszystkiego, co
            słowiańskie.

            Co do samego Wilna: miasto - abstrahuję tu już od jego oczywistej
            polskiej przeszłości - powstało na terenach słowiańskich. Mówi o tym
            nawet sama jego nazwa, nawiązująca do rzeki płynącej z Białorusi. Po
            słowiańsku (polsku, białorusku, rosyjsku) ta rzeka to Wilia, po
            litewsku - Neris. Ciekawe, co?

    • riso1 Re: Beznadziejne Wilno - Wilno zagubione 07.12.07, 18:53
      Byłam w tym roku na Litwie i mam wrażenie, że bylismy w innych
      panstwach. Spotkalam przemiłych i uczynnych ludzi, z którymi mozna
      było dogadać sie bez problemu - w zależności od tego, jaki akurat
      znaliśmy wspólny jezyk. Czasami byla to mieszanka językowa, ale w
      danej sytuacji pomocna.
      Raz tylko jedna z bileterek w wiezy telewizyjnej w Wilnie byla
      niegrzeczna - ale ludzie sa rozni i nie widze powodu generalizowania.
      Na taka liczbe osob, z ktorymi sie spotkalam - jedna kobieta to
      niewiele. U nas te proporcje moglyby wypasc gorzej.


      • Gość: Eko Re: Beznadziejne Wilno - Wilno zagubione IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.07, 20:14
        Też byłem na Litwie, co prawda 2 lata temu. W Wilnie, Trokach i Kownie.
        Wrażenia jak najlepsze. Żadnych oznak niechęci czy wrogości ze strony
        mieszkańców. Mili, uczyni ludzie, niezależnie czy w sklepie czy w restauracjach
        czy w hotelu.
        Mam wrażenie, że wiele osób z Polski wyjeżdża w te okolice, aby wyładować swe
        narodowe kompleksy wobec potencjalnie słabszych.
        Nie mogli tego robić dotychczas, jeżdżąc na zachód Europy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka