Gość: Gdańsk
IP: *.chello.pl
28.07.08, 17:21
Własnie wróciłem z 2tyg. objazdu na trasie Gdańsk-Kraków-Tokaj-
Tischaujvaros-Szentendre-Budapeszt-Bratysława-Mikulov-Wiedeń-Czeski
Krumlow-Praga-Berlin-Gdańsk.
Wyjazd 14 lipca 2008
Start z Gdańska Oliwy
Załoga Nas dwoje + 2 dzieci- nasze córki (13 i 9 lat)
Ruszamy wczesnym rankiem aby po południu zladowac w Krakowie
(idziemy do naszej ulubionej knajpki na obiad i spotykamy sie z
naszymi przyjaciólmi, którzy jada z nami na Węgry - ich pierwszy
wyjazd z 3letnim dzieckiem)Drugiego dnia snujemy sie po uliczkach
Krakowa. Zwiedzamy Muzeum Czartoryskich (obowiązkowo ogladamy Damę z
łasiczka - to efekt naszej wiosennej wyprawy do Toskanii)oraz
Kopalnie soli w Wieliczce. Następnego dnia ruszamy na Węgry.
Jedziemy przez przejscie graniczne - Jurgi. Omijamy skrótem Poprad i
zatrzymujemy się w Levoczy. Zwiedzamy uroczy kościół (lista zabytków
Unesco) - w kosciele mieści sie ołtarz wyrzeźbiony przez ucznia Wita
Stwosza. Slowacy chlubia się , ze jest większy od tego w Kościele
Mariackim. Wczesnym popołudniem dojeżdzamy do winnic Disnokiu (wolne
tłumaczenie - nazwa od skały w kształcie głowy dzika). Zwiedzamy
winnice oraz zakład produkujący wino. Oprowadza nas miła Ester.
Przedstawia również świetna prezentacje o tokaju po polsku
przygotowana przez Dom Wina z Polski(jak milo). Schodzimy do piwnic -
szok! całe rzędy beczek z winem a w oddzielnym odgałęzieniu - ponad
100 tys butelek przedniego tokaju. Ester przygotowuje degustację
win - próbujemy wszystkich gatunków produkowanych przez Disnokiu. Sa
pyszne. Kupujemy po kilka butelek wina i ruszamy do miasteczka Tokaj.
Ciekawostka: w Disnokiu miesci się owalny budynek w kształcie
pierścienia. Ze zdumieniem dowiadujemy się , że jest to garaz dla
traktorów. Ma jednak tak doskonała akustykę, że urządza się w nim
koncerty.
Lądujemy w Tokaju. Ja ruszam od razu zarezerwować nocleg. 2 lata
temu nocowalismy w HULI PANZIO. Jest to pensjonat, który miesci się
nad cukraszda na samym poczatku głównej ulicy Tokaju (ul. Rakoczi
16. Tel. 06(47)352-791. Dostajemy ten sam pokój co poprzednio.
Własciciel pamieta nas i ucieszył sie wyraźnie na nasz widok. Za
pokój płacimy ok. 160 zl (pokój to tak naprawde 2 pokoje połaczone
ze soba z czyściutką łazienka , telewizorem i lodówką z mozliwościa
klimy za dopłatą). Idziemy na obiad do restauracji przy hotelu
Milenium - jak zawsze jest pusznie. Obiad na Węgrzech dla mojej 4
osobowej rodziny wahał się w cenach między 80 a 120 zł średnio. A
moje córy często jedza jak dorosli. Te ceny miło zaskakuja. Wydaje
mi sie że jest taniej niz w Polsce. Jest 1 różnica - tu zawsze
niemalże mamy pogodę.
Nastepnego dnia ruszamy do Tiszaujvaros - na camping termalny. Po
raz 1 zarezerwowaliśmy domek. Jest to pół murowanego domku. Nasza
część ma 32 m2. Na tej powierzcni jest pokój dzienny z 2
rozkładanymi fotelami dla naszych córek. Dzienny jest wyposazony w
kuchenke gazowa, lodówke. Wszelkie gary, sztućce i wszystko, co jest
potrzebne do normalnego zycia. Domek ma też łazienkę i kibelek oraz
2 sypialnię z podwójnym łózkiem z posciela i recznikami dla nas -
rodziców. Jest tu tez oczywiście duża szafa. Na zadaszonym tarazie
jest stół i krzeselka ogrodowe. Milo jest jeśc śniadanie i kolacje
na tarasie . Obiady jemy w restauracji ok. 500 m od campingu.
Koszt domku na nasza 4 to ok 170 zł. Wazne1. Domki najlepiej
rezerwować dużo wczesniej - jak się dowiedzielismy najlepiej w
lutym. Nam cudem udalo sie je zarezerwować. Nasi znajomi musieli
zanocować w Termal hotelu. Oczywiście jest jeszcze pole namiotowe.
Gdy byliśmy tu wcześniej - kosztowało nas to ok. 118 zł za nasza 4 -
w tym koszt miejsca na namiot, auto, energia elektryczna. Dla
mieszkańców namiotów sa bardzo czyste sanitariaty, pomieszczenie z
lodówkami oraz wiata z kuchenkami i miejscem do jedzenia.
Ok 400 m od campingu jest market Spar a w Tiszaujvaros jest też
Tesco. My polubiliśmy cukiernię z pysznymi lodami ok. 1000 m od
campingu.
Ważne2: w cenie pobytu na campingu są wejsciówki na baseny (10
basenów w tym 3 termalne, 1 oddzielny tylko dla malutkich dzieci -
obsluga nie pozwala wejść dorosłym. Wejściówki dla naszej 4 gdybyśmy
nie nocowali na campingu to koszt ok. 80 zl. Warto wiec nocować
chyba w ramac h campingu.
Sorry lody mi sie roztapiaja. Kończę teraz ale za moment pojawi sie
dalsza część i opis naszej wyprawy.
Pytania wysyłajcie na cork17@interia.pl. Spóbuje pomóc.