ataeb22
05.08.08, 21:01
witam do tej pory pisalem jako Arek
cos nie mam weny dzis do pisania, ogranicze sie na razie tylko do skrótów
myslowych
3 dni po przyjezdze z Besenovej, postanowilismy z zona jechac znowu do
Słowacji, tym razem do Velky Meder.
Jakies tam mialem ogolne informacje o miasteczku z forum i stron internetowych.
Najbardziej podobala mi sie cena wejsc na basen, jednak teraz wiem ze cena
odzwierciedla jakosc.
Samo miasteczko, typowe dla poludnia Słowacji, większosc madziarów, ludzie
bardzo mili.
jak na szczyt sezonu, w jaki trafilismy, po 2 godzinach mialem kwatere po 200
sk od osoby, jakies 10 min spacerkiem od kąpieliska, chociaz wiele osób mowilo
mi ze nie mam szans nic wynająć.
Pokoj przypominał klimatem lata 50 ubieglego wieku, nie licząc pajęczyn i pajakow.
Ale wyszedlem z zalozenia, ze przeciez caly dzien będziemy na basenie, wiec
kwatera moze być.
Jeszcze tylko słówko co do drogi.
Oprócz Trnavy, gdzie troche pobłądziłem, nie było klopotu z jazdą.
wracając do tematu
rozpakowanie, jakies piwko na szybko, poszedlem zaplacic do wlascicielki, tam
kolejne 2 szklanki wina
jakis szybki obiad w restauracji na ulicy prowadzącej do koscioła i decyzja o
wyjsciu na basen
idziemy kupujac bilety po 100 sk, wazne od godziny 18
wchodzimy wejsciem od strony basenów krytych(ups, sorki basenu), aby uzyskac
szafke na ubrania, okazuje sie ze trzeba zaplacic 100 sk jako zabezpieczenia
za klucz do szafki, niestety, nie zabralem ze soba nic poza 300 koronami, ale
50zł, zalatwia sprawe
AHA - NIE MOZNA PLACIC KARTĄ
Po pobycie w Besenovej, mialem jako takie pojęcie o tym co moge tam zobaczyc i
mialem jakas skale porownawcza
Generalnie, mimo ze bylo juz po 18.00. ludzi było bardzo duzo, nie sżło sie
ruszyc w basenie, masaze obstawione przez ludzi starszych, brudna woda,
mnostwo smieci a przede wszystkim, szarzyzna.
po mojej zonie od razu zobaczylem, ze cos jest nie tak
ja robilem dobra mine do zlej gry, chwalac to co tam bylo
trudno mi opisac, co tam widzialem, nie chce sie w czyms pomylic, np w ilosci
basenow, co mozna zreszta przeczytac i zobaczyc na stronie internetowej,
oczywiscie z zastrzezeniem, ze zdjecia bardzo powiekszaja rzeczywisty wymiar
basenów
po niespelna 2 godzinach opuscilismy basen
to co zapamietam z VM to lody po 6sk za galke na ulicy lesnej, pyszne langosy
przy basenie i kukurydze gotowaną.
Problemu nie bylo, gdyz pojechalem tam z mysla, ze jesli nie tu, to pojade
gdzies indziej.
z forum pamietalem o węgierskiej miejscowosci Gyor, lezacej 23 km od VM.
ALE TO OPISZE W OSOBNYM TEMACIE