Dodaj do ulubionych

Miasta marzeń. Praga - bambini di Žižkov

29.03.09, 14:59
Byłam w tej hospodie i powiem tak: szkoda że to tak daleko bo
byłabym codziennym gościem :)
Obserwuj wątek
    • Gość: matej Miasta marzeń. Praga - bambini di Žižkov IP: *.26.broadband5.iol.cz 29.03.09, 15:19
      Właśnie byliśmy popatrzeć do tyłka rzeźby Davida Cernego. Niestety nie
      działa!!!! Kiedy uniesieni sztukę wspięliśmy się po drabinie i zajrzeliśmy w
      czarną otchłań zadku kazał się nam trywialny obraz Windows 98 informujący nas
      że dzisiaj zmiana czasu i że powinniśmy zmienić czas w komputerze.

      Czasami sztukę przytłacza brutalna wiosenna nuda i technika....
    • Gość: mino Re: Miasta marzeń. Praga - bambini di Žižkov IP: *.justynow.lnet.pl 29.03.09, 18:02
      Co do noclegów, nie tylko w Pradze, to polecam www.booking.com (mam nadzieję że nie wywalicie mnie za reklamę). Jeżdżę do Pragi kilkanaście razy w roku i prywatnie i służbowo i od jakiegoś roku rezerwuję tylko przez tą stronę. Ceny obłędnie niskie w porównaniu z pultovymi cenami w hotelach. Jak się jedzie poza sezonem, to hotel 3 gwiazdki za 25 euro i 4 gwiazdki za 35-40 euro ze śniadaniem to normalna cena :-))) A w Pradze komunikacja na tyle dobra, że byle było w granicach miasta, to do centrum nie więcej niż 15 min. się jedzie.
      A Praha jest chyba najpiękniejszą stolicą świata :-))) Szczególnie jak się zwiedza po swojemu, nie z wycieczką.
    • Gość: |<@Ng@ i po co ta reklama? IP: 79.110.192.* 29.03.09, 21:11
      kiedy czytam tego typu artykuly to zastanawiam sie czy jest sens w
      ogole cos takiego pisac. bo prosze zwrocic uwage - autor w stosunku
      do najpopularniejszych aktualnie miejsc w pradze uzywa okreslenia
      disneyland co w domysle sugeruje pewna rezerwe co do poziomu
      umownego wspolczynnika walory miejsca / liczba odwiedzajacych. a
      publikowanie tego typu zachet prowadzi w okreslonej perspektywie
      czasowej do takiego zdinsneylandowania miejsca. to taki troche
      paradoks, im bardziej godne uwagi miejsce tym szybciej stada
      turystow zadeptaja je na amen. ostanie sie jeno kurz a wszedbylska
      szarancza wyposazona w swoje tułacze plecaczki / przypiete do dloni
      kamery / grube portfele* znajdzie sobie nowe, modne pola wypasu.
      lata dziewiecdziesiate ubieglego wieku to byl ten czas kiedy
      zaczelismy jezdzic do pragi, w grupie przyjaciol kiedy tylko udalo
      sie wygenerowac troche wolnej gotowki. mysle ze w owych czasach
      pradze daleko bylo do disneylandu, o ktorym pisze autor. bardzo
      szybko jednak praga rzeczywiscie stala sie modna a liczba gosci i
      rezydnentow-internacjonalow przyrastala w tempie wrecz
      geometrycznym. wszytko dzieki jej urodzie, reklamie i rodzacej sie
      famie, ze w pradze trzeba bywac. jak odkrylismy zizkov? w sposob
      zupelnie naturalny - zaczynalismy poznawac miasto od centrum i
      schodzilismy coraz dalej od utartych szlakow. i przyznam, ze
      zaglebianie sie w zwykla prage bylo niesamowita frajda. dlatego,
      moim zdaniem, zamiast pisac tego typu rekomendacje lepiej jest
      pozostawic mozliwosc odnalezienia takich miejsc - ci ktorzy chca
      poznac dane miejsce i tak je odnajda ku swojej satysfakcji a ci
      ktorzy miasta zaliczaja z przewodnikiem w reku (na zasadzie tez tam
      bylem) nie musza tam byc. szkoda przez takie miejsca przepuszczac
      tabuny turystow. eh.


      * niepotrzebne skreslic
    • Gość: Mišoň Miasta marzeń. Praga - bambini di Žižkov IP: *.ktct.cz 29.03.09, 21:27
      Bardzo fajny artykul, znalazlem w nim jednak jeden maly blad. Otoz Narodni
      pamatnik na Vitkovie na pewno nie mogl zostac otwarty przez prezydenta
      Masaryka w 1938 roku, gdyz Masaryk zmarl w 1937 roku.
      Zizkov to rzeczywiscie ciekawa dzielnica z atmosfera i warto ja zwiedzic wbrew
      powiedzeniu, ktore mozna czasami uslyszec: "Zizkovu a Libni zdaleka se vyhni!"
      (zdala omijaj Zizkov i Liben-inna robotnicza dzielnica Pragi)
    • mil1231 przesadziłeś, infrastruktura Pragi jest na 30.03.09, 00:05
      bardzo dobrym poziomie, śmiem twierdzić, że niczego jej nie brakuje. Co do
      atrakcji, to to kwestia gustu, ale myślę, że przesadzasz. Mnie tam jedzenie
      smakowało, a i Czesi w knajpach bardzo miło reagowali na to, że jestem Polakiem.
      Mam dobre wspomnienia i na pewno wrócę do Pragi
    • poiuyt666 panie ptaszek 30.03.09, 11:15
      gratuluję odkrycia zizkova 100 lat po całym świecie. nie byłoby w tym nic złego,
      gdyby nie takie podjaranie pseudobohemisty, czy raczej bohofila, a jednoczesne
      zaprzeczanie samemu sobie (skąd w "nieodkrytych knajpach nieodkrytej dzielnicy"
      menu po polsku? żałość po stokroć nad twoim losem, prawdziwej pragi to ty w
      życiu nie odkryjesz, a to rzeczywiście miasto, które można pokochać
      • jachay Re: panie ptaszek 30.03.09, 12:40
        poiuyt666 napisał:

        > gratuluję odkrycia zizkova 100 lat po całym świecie. nie byłoby w tym nic złego
        > ,
        > gdyby nie takie podjaranie pseudobohemisty, czy raczej bohofila, a jednoczesne
        > zaprzeczanie samemu sobie (skąd w "nieodkrytych knajpach nieodkrytej dzielnicy"
        > menu po polsku? żałość po stokroć nad twoim losem, prawdziwej pragi to ty w
        > życiu nie odkryjesz, a to rzeczywiście miasto, które można pokochać
        Ten artykul jest dla mnie, ja znalem dotad tylko nazwe Zizkov. "Pan Ptaszek"
        jest Bohemista a raczej Prazysta :). Bede czytal Jego artykuly o Czechach
        zawsze, poznaje Jego styl po kilku zdaniach i czytam "ciegiem" do konca.
        Pozdrawiam Pana Ptaszka.
      • Gość: ffffffff Re: panie ptaszek IP: 88.103.89.* 30.03.09, 13:20
        czy nie jakaś zazdrość wychodzi z 666... tu w Czechach piśmiennictwo p. szczygła
        jest znane, a jego książka ma już n-ty dodruk i od "fizyka do alkoholika" go
        cenią. Ma on takie sformułowania, które mało kogo napadną i to je osvěžující...
        • poiuyt666 Re: panie ptaszek 30.03.09, 14:23
          :) nie, nie zazdrość. zżymam się jedynie na jego płaskie analizy, które
          strasznie chce uczynić insiderskimi, ale dla kogoś takiego jak ja ich sztuczność
          jest widoczna na pierwszy rzut oka. pragę pokochałem kiedy jeszcze pan ptaszek
          prowadził różne tokszoły i udało mi się to miasto poznać od podszewki. w
          tekstach pana ptaszka dużo jest aspiracji, ale widać że pragę ogląda zza szyby,
          cały czas na siłę próbując udowodnić, że jednak nie.

          nie zabraniam czytać, cieszę się, że promuje "moje miasto", itd, itp. ale mam
          też prawo do wyrażenia swojej opinii :)

          bohemista
      • jag66 ptaszku poiuyt666 30.03.09, 14:13
        poiuyt666 napisał:

        > gratuluję odkrycia zizkova 100 lat po całym świecie. nie byłoby w
        tym nic złego
        > ,
        > gdyby nie takie podjaranie pseudobohemisty, czy raczej bohofila, a
        jednoczesne
        > zaprzeczanie samemu sobie (skąd w "nieodkrytych knajpach
        nieodkrytej dzielnicy"
        > menu po polsku? żałość po stokroć nad twoim losem, prawdziwej
        pragi to ty w
        > życiu nie odkryjesz, a to rzeczywiście miasto, które można
        pokochać.

        Jakakolwiek nienawiść przez takich maluczkich jak ty poiuyt666, by
        nie przemawiała i tak nie będziesz takim "Ptaszkiem". O jego los się
        nie martw, niech pisze dalej a we mnie (i w wielu innych) będzie
        miał stałego, wiernego czytelnika. Ma swój świetny, wyrazisty styl.
        Po kilku zdanich wiem, ze TO pisał Szczygieł. Mało kto jest w stanie
        sobie takie coś wypracować.
        Panie Mariuszu, jak zwykle ciekawy tekst, dziękuję.
      • mariuszszcz Re: panie ptaszek 30.03.09, 14:34
        Dziękuję bardzo za uwagę i wpis.
        Zapewniam, że nie odkrywam Zizkova 100 lat po wszystkich, bo z moich znajomych w
        Polsce z pięciu - trzech myślało, że ta nazwa piwiarni. "Nieodkryta przez
        polskich turystów" w tym sensie, że nie odkryta masowo. Nie mówię a ambitnych
        jednostkach, fascynujących się miejscami, które nie należą do mainstreamu.
        Od 7 lat mam tu jedno z moich dwóch lokum w Pradze, mam na Zizkovie mnóstwo
        znajomych i znam tę dzielnicę dość dobrze. Po prostu redakcja bardzo chciała
        mieć jakiś tekst o Pradze w dniu wyjścia przewodnika po tym mieście, który jest
        sprzedawany z Gazetą, a ja chciałem wreszcie gdzieś wspomnieć o fantastycznym
        przewodniku ("ludzkim"), Pavle Trojanie, który mi powtarza, że wycieczki z
        Polski, które oprowadza, coraz częściej chcą zobaczyć jakąś "inną Pragę". A
        ponieważ właśnie zrobił swoją stronę o Zizkove, także w języku polskim, wszystko
        się ładnie złożyło.

        Poza tym jest jedyna okazja przejść się traktem kolejowym, który jest już bez szyn.

        Mam wrażenie - proszę się nie obrazić - że zareagował Pan z irytacją na ten mój
        tekst. I szczerze mówiąc, jak też tak reaguję, kiedy ktoś inny pisze o tym, co
        uwielbiam. Jakbym nie chciał, żeby odkrywał kołdrę z mojej kochanki Pragi; mam
        identyczną reakcję jak Pan i w dodatku jeszcze we własnych myślach (publicznie
        tego nie robię) bagatelizuję to, co ktoś zrobi, odbieram temu wartość. Ciekawe
        są mózgi zakochanych.

        Pozdrawiam bardzo serdecznie, Ptaszek
        • poiuyt666 Re: panie ptaszek 30.03.09, 15:15
          Witam
          Oczywiście nie mam zamiaru "obrażać się", zwłaszcza za Pańskie wrażenia. Z tymi
          kołdrzanymi porównaniami przystopowałbym, bo pościele, łóżka i różnego rodzaju
          trudności translatorskie są chyba drażliwym tematem ;) Przepraszam za tę drobną
          uszczypliwość.

          Tak jak już napisałem - nie zamierzam zabraniać Panu pisać, ani czytelnikom
          zagłębiać się w lekturę z przekonaniem odkrywania "Pragi prawdziwej". Niemniej
          mam prawo do wyrażenia osobistej opinii o Pańskich praskich tekstach, które -
          tak jak Pan słusznie zauważył, ale odniósł to tylko do tego - niezmiennie mnie
          irytują i irytować będą. Naprawdę, to nic osobistego. Pan "publicznie tego nie
          robi", ale publikuje Pan swój obraz Pragi. Ja swój mam w sercu, w głowie i na
          zdjęciach, a publicznie mogę wypowiedzieć się na temat Pańskiego "publicznego"
          obrazu.

          Nasze ukochane (miasta) są z jednej rodziny, ale noszą inne imiona. Pańskie/-a
          zupełnie mi się nie podoba. Ale życzę szczęścia w miłości :)

          Pozdrawiam równie serdecznie
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka