Dodaj do ulubionych

Zmartwychwstanie "Agrosu"

09.03.06, 22:21
Za sprawą Mariana Meyera, właściciela Zakładów Mięsnych "Viola" w Lnianie w
Borach Tucholskich, nie zniknie niezapomniany smak wyrobów wędliniarskich
produkowanych w nieistniejącym już koszalińskim "Agrosie".
Zmartwychwstanie też "Agros", dzięki charakterystycznemu logo firmy
zakupionemu od syndyka przez "Violę", która wyroby o "agrosowym" smaku będzie
nim sygnowała. A wszystko to dzięki przedstawicielowi "Violi" na region
koszaliński Jerzemu Leszczyńskiemu, który właściciela firmy namówił do
wspomnianych kroków.
Po upadku "Agrosu" "Viola" kupiła od syndyka pięć sklepów firmowych: dwa w
Koszalinie i po jednym w Dygowie, Karlinie i Kołobrzegu wspomina J.
Leszczyński. Ludzie często nagabywali w nich sprzedawców o wyroby z "Agrosu",
więc namówiłem pana Meyera na produkcję krakowskiej suchej i salami
koszalińskiego na agrosowskich recepturach. I tak się zaczęło.
Receptury te i inne opracowano specjalnie i jako wzorcowe dla koszalińskich
zakładów mięsnych w Instytucie Przemysłu Mięsnego i Tłuszczowego w Poznaniu.
Były one drogie, ale szybko wypromowały wspaniałą markę produktów z "Agrosu".
Po upadku zakładu, m.in. dzięki zwolnionym z pracy ludziom, receptury trafiły
na rynek, bo nie były chronione prawnie. Niestety. Smak agrosowskich wyrobów
szybko zniknął, gdyż firmy produkujące zgodnie z tamtymi recepturami wycofały
się z nich, bo jak wspomnieliśmy były drogie. Nie przystawały także do
mnogości tanich wyrobów "mięsnopodobnych" jak je określa J. Leszczyński.
Pasowały natomiast idealnie do wizerunku "Violi", firmy z 17-letnią tradycją,
wielokrotnie nagradzanej złotymi medalami na targach Polagra i posiadającej
godło "Teraz Polska".
Za kiełbasę krakowską suchą na agrosowskiej recepturze dostaliśmy złoty medal
na ubiegłorocznej Polagrze mówi z dumą przedstawiciel "Violi". Wierzę, że
równie wysoko zostanie ocenione salami koszalińskie, które będzie wystawione
na targach w tym roku, a z nim być może także parówki marynarskie.
Wydaje się, że obawy J. Leszczyńskiego są bezpodstawne wspomniana krakowska i
salami już podbijają Wielką Brytanię i Irlandię, nie tylko w oficjalnym
eksporcie. Duże ilości wędlin wywożą pracujący tam Polacy z naszego
województwa, którzy twierdzą, że można je jeść nawet przez trzy miesiące, gdyż
się nie psują. Dłużej nimi żyć nikt nie próbował, bo na dłużej ich nie
starczało, a na miejscu ich nie kupowano były dla Polaków za drogie. Na razie
wymienione trzy gatunki wędlin będą sprzedawane jako produkt "Violi". Później,
jako produkowane w "Violi", mają trafić do sklepów od Słupska do Szczecina i
od Kołobrzegu do Szczecinka, już z logo koszalińskiego "Agrosu". Podobnie jak
wiele innych, albo i wszystkie z 38 agrosowskich produktów, które kiedyś
sprzedawały się najlepiej i których produkcję według oryginalnych receptur
rozważa właściciel "Violi".
O poważnym podejściu naszej firmy do osiągnięcia identyczności smaku wędlin
tamtych i obecnych najlepiej świadczą technologiczne inwestycje właściciela
ujawnia J. Leszczyński. W tym celu uruchomił on specjalną dojrzewalnię tylko
kiełbasy krakowskiej i salami koszalińskiego.
Konsumentom w naszym województwie, kujawsko-pomorskim (gdzie produkuje
"Viola") i reszcie Polski, pozostaje tylko wyglądać na dniach wyrobów
sygnowanych logo "Agrosu". Gwarantuje ono bowiem niezapomniany sprawdzony smak
produktów z nieistniejącego zakładu, który dzięki znaczkowi ze świnką w roli
głównej żyje... po śmierci.
www.kurier.szczecin.pl/?d=regiony1&id=94954
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka