sibeliuss
22.02.07, 18:23
Prezydent Mikietyński wysłał protest do ministra obrony. Nie chce, by tarcza
antyrakietowa znalazła się w Zegrzu Pomorskim - 18 km od miasta.
Prezydent Koszalina wysłał wczoraj protest w tej sprawie do ministra obrony
Aleksandra Szczygły. - Słyszałem, że zawiązują się grupy, które chcą
manifestować przeciwko tarczy. Ja wysłałem list. Podobne pisma do ministra
mają wysłać starosta koszaliński oraz Stowarzyszenie Gmin i Powiatów
Środkowopomorskich - mówi Mikietyński.
- Minister jest w Brukseli i zapozna się z listem dopiero po powrocie - mówi
Dariusz Bogacz z biura prasowego MON.
Robert Krupowicz, wojewoda zachodniopomorski: - Podobnie jak 99 proc. Polaków
nie mam wielkiego pojęcia o tym, co się kryje pod nazwą "tarcza
antyrakietowa". Trudno powiedzieć, z jakiego rodzaju inwestycją możemy mieć do
czynienia. Nie można więc rozważać, czy to dobrze, czy źle, by taka tarcza
powstała w rejonie Zegrza Pomorskiego. Poczekajmy na stanowisko polskiego
rządu, które jest przygotowane i odpowiedź Stanów Zjednoczonych. Wtedy
będziemy wiedzieli, czy warto, by tarcza była u nas.
Bo mają lotnisko
Mikietyński twierdzi, że pierwsze "przecieki" o amerykańskich planach
lokalizacji tarczy antyrakietowej w okolicach Koszalina docierały do niego już
rok temu: - Najpierw robili tu jakieś odwierty próbne, potem był zlot
generałów. Teraz jednak Zegrze Pomorskie jako jedna z trzech lokalizacji
została podana do publicznej wiadomości w mediach.
O potencjalnych miejscach na tarczę "Gazeta" poinformowała 2 lutego. Oprócz
Zegrza Pomorskiego wymieniane są Debrzno pod Człuchowem (woj. pomorskie) oraz
Rzędzikowo koło Słupska. - Z tego, co wiem, Debrzno chce mieć u siebie tarczę,
a my nie - podkreśla prezydent Koszalina.
Co więc przemawia za Zegrzem?
- Zaraz po Debrznie to jedna z najlepszych propozycji - uważa Wojciech Łuczak,
specjalista od spraw wojskowości i wydawca wojskowego magazynu "Raport". -
Największy walor tego miejsca to lotnisko w całkiem dobrym stanie,
pełnowymiarowe, gdzie mogą swobodnie lądować nawet amerykańskie samoloty
transportowe C-17, które będą niezbędne do obsługi tarczy.
Będą odstraszać turystów
Tyle że Koszalin chciałby, aby lotnisko służyło cywilom. - Ministerstwo
Transportu ma raport, z którego wynika, że istnienie jednego lotniska na
Pomorzu Środkowym jest zasadne. W tegorocznym budżecie zarezerwowaliśmy pół
miliona złotych na wykonanie studium wykonalności takiej inwestycji, a w
Regionalnym Programie Operacyjnym województwa zapisano na ten cel 12 mln euro.
Mam już oferty od Chińczyków czy Irlandczyków, którzy chcieliby uruchomić
cargo na tym lotnisku - opowiada Mikietyński. - Lokowanie tarczy tutaj byłoby
więc szkodliwe i dla miasta, i dla całego Pomorza Środkowego.
Gdyby powstała tarcza, Koszalin musiałby zrezygnować ze swoich planów,
lotnisko wojskowo-cywilne nie wchodzi bowiem w grę. - Ze względów
bezpieczeństwa nie można łączyć obu funkcji. Wyobraża ktoś sobie lądującego
C-17, a za nim samolot tanich linii lotniczych? - zaznacza Łuczak.
Mikietyński wysuwa kolejne argumenty przeciwko tarczy - podczas wiercenia
otworów pod silosy, w których miałyby być umieszczone rakiety, mogłyby zostać
zanieczyszczone źródła wody pitnej dla miasta. Poza tym amerykańska baza
będzie odstraszać turystów.
- Nie będą przyjeżdżać na teren najeżony instalacjami wojskowymi i szpiegami -
kończy prezydent Koszalina.
/GW/