sibeliuss
14.06.07, 00:10
Skrajną głupotą wykazało się 28-letnie małżeństwo z Koszalina. Wybrało się z
dziećmi do wesołego miasteczka w Niemczech. Dzieci wprawdzie nie miały
dokumentów, ale rodzice wpadli na pomysł, przez który teraz... czekają na wyrok.
- Rodzina próbowała przekroczyć granicę w Kołbaskowie. Podczas odprawy okazało
się, że dzieci nie mają żadnych dokumentów uprawniających do wyjazdu za
granicę - tłumaczy ppłk Jacek Ogrodowicz, rzecznik prasowy Komendanta
Pomorskiego Oddziału Straży Granicznej. - Rodzice tłumaczyli się niewiedzą,
więc zostali pouczeni. Poinformowano ich, dlaczego nie mogą wjechać do Niemiec
i jakie dokumenty muszą posiadać dzieci.
Samochód zawrócono. Mama i tata jednak obiecali pociechom pobyt w jednym z
niemieckich wesołych miasteczek i nie chcieli im sprawić przykrości. Zamiast
wrócić do Koszalina, udali się na przejście graniczne w Krajniku Dolnym. Tam
ich ford mondeo combi został poddany szczegółowej kontroli. Czteroletni
chłopczyk i niespełna roczna dziewczynka tym razem jechali w bagażniku.
- Funkcjonariusz bardzo się zdziwił. Kontrolę prowadził pod kątem przemytu
papierosów, z czym często mamy do czynienia - mówi ppłk Ogrodowicz. - Pod
kocem w bagażniku ujrzał jednak dwoje małych dzieci.
Tym razem rodzicom nie mogło się upiec. Za lekkomyślność odpowiedzą przed
sądem. Grozi im do 3 lat pozbawienia wolności. Przyznali się do zarzucanych
czynów i skorzystali z możliwości dobrowolnego poddania się karze. Proponują
po 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. O wyroku
zdecyduje sąd.
/kurier.szcz/