Dodaj do ulubionych

spotkanie 11-11.10

02.10.09, 17:06

Dora – Warszawa

Jaga 123-0 – Mława

Iwonka - Łódź

Grażyna + mąż (czy faktycznie tylko na 1 dzień przyjeżdżacie)

Gaja - Warszawa

yvette13 – Warszawa (jeśli się zdecydujesz)

Halinka (ja tam wierze, że będziesz)



Bardzo proszę tych co przyjadą pociągiem, czy autobusem o podanie dokładnej
godziny przybycia do Warszawy w sobote (najlepiej na dworzec centralny!)

Z tego co wiem:
Jaga i Grażynka przyjadą samochodem.
Halinka pociągiem
Gaja i Yvette są z Warszawy, więc nie będzie problemu. Możecie tylko
powiedzieć, czy w razie co dysponujecie samochodem?

Musimy po prostu dopasować czas spotkania do tych co pociągiem przyjadą. I
potem prawdopodobnie razem wybierzemy się z Warszawy w miejsce docelowe.



moje gg 2537731
tel. 510 053 300
e-mail: dorrita@op.pl
Obserwuj wątek
    • grazyna1965 Re: spotkanie 11-11.10 03.10.09, 14:42
      Dorotko, tak jak pisałam wcześniej, przyjadę w sobotę / z mężem/
      samochodem. Miejsce znajdę, mam GPS, więc nie powinnam mieć z tym
      problemu. Nie zostaniemy na noc ponieważ chcę jechać z Warszawy do
      Łodzi, do moich rodziców. To jedyna okazja bo ostatnio praca mi nie
      pozwlała nawet na krótki wypad do nich.
      Pozdrawiam cieplutko i mam nadzieję, że przyjedzie wiele osób na to
      spotkanie. Bardzo chciałabym poznać Was, przytulić. W końcu znamy
      się już tyle czasu, piszemy do siebie, pomagamy sobie.Dajemy siły na
      każdy kolejny dzień. Mam nadzieję, że to spotkanie będzie spotkaniem
      przyjaciół. Ja znam wirtualnie Halinkę, mamę Łukasza. Jest z
      Warszawy. Halinka bardzo mi pomaga, często dzwoni do mnie, wspiera,
      choć sama tak bardzo cierpi. Pozwoliłam sobie zaprosić na to
      spotkanie również Ją.
      Bardzo chciałabym poznać też Halinkę, mamę Agatki, Krysię,
      Iwonkę ..przyjedźcie, proszę. I oczywiście Ciebie Dorotko, nasza
      Iskierko. Nazwałam Ciebie Dorotko Iskierką, bo dajesz nam nadzieję.
      Pozdrawiam cieplutko i do zobaczenia.
      Grażyna, mama Patryni
      • yvette13 Re: spotkanie 11-11.10 03.10.09, 15:20
        KOCHANE....MAMY
        DYSPONUJĘ SAMOCHODEM,JEŻELI BĘDZIE POTRZEBNY 2 SAMOCHÓD, TO MÓJ SYN
        GRZEGORZ NAS POROZWOZI DO MIEJSCA DOCELOWEGO...
        DZIEWCZYNY,ZDECYDOWAŁAM SIĘ NA SPOTKANIE Z WAMI....!!!
        TYLKO, AKURAT SYNOWA PRACUJE W PRZYSZŁĄ SOBOTĘ,A JA OPIEKUJĘ SIĘ
        WNUCZKĄ JULKĄ...WIĘC SŁUŻĘ SAMOCHODEM , I EWENTUALNIE WPADNĘ NA
        CHWILKĘ ,ŻEBY WAS PRZYWITAĆ( NIE CHCĘ, ŻEBY JULKA PRZESZKADZAŁA)
        CAŁUJĘ I CZEKAM NA WIADOMOŚCI TU NA FORUM I NA NK.
        BĘDĘ MIAŁA WOLNĄ CAŁĄ NIEDZIELĘ, TO SIĘ WYGADAMY...!!!!
        ( OCZYWIŚCIE ,PÓŹNIEJ NA DWORZEC TEŻ SŁUŻĘ PODWIEZIENIEM)
        IWONA
    • wiedzmina.20 Re: spotkanie 11-11.10 03.10.09, 16:28
      Witam.Jestem matką 20 letniej Kseni.Moja córeczka przegrała walkę z chłoniakiem.Mieszkam 17 km.od Warszawy.Bardzo chciałabym spotkac się z Wami.Mogę także zaprosic 2,3 osoby do siebie, zaoferowac nocleg i gościnę.Mieszkam sama.Mój nr.gg3069848 .pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło.Barbara
      • dorrita79 Re: spotkanie 11-11.10 03.10.09, 19:01
        Basia, oczywiście dołącz do nas:-)


        Pomieścimy się wszyscy w jednym domku:-) Co prawda będą materace, ale chyba damy
        radę?;-)
        Przypominam tylko o śpiworach i ciepłym ubranku.
        Kto nie może wziąść ze sobą śpiwora, niech mówi, to załatwimy dla niego:-)

        Jutro sie spotka z Przyjacielem i omówię z nim wszystko.

        Domek mieści się w miejscowości KONIK STARY (za stadniną koni), jest to kilka km
        za Wawą,
        Myślałam, żebyśmy się wszyscy wybrali tam w jednym czasie, żeby nie błądzić.
        Myślałam też, żeby wyjazd z wawy na miejsce dopasować do Halinki, kiedy zajedzie
        pociągiem do Warszawy i razem z nią ruszyć.
        Chyba, że macie jakiś inny pomysł?

        Żadna z Was mi nie odpowiedziała, na którą przewiduje przyjazd do Wawy?? Pytałam
        już chyba z 3 razy. Ćwiczycie moją pokorę, czy co?;-)

        No i kobietki jak robimy z jedzeniem?
        Dobrze by było kupić coś przed wyjazdem tam (bo tam sklepiki jak na sr.. i
        pewnie dużo drożej)
        Pomysły???? Co i kto??

        Pomóżcie mi trochę:-) please

        ściskam
        • dorrita79 ludziki 03.10.09, 19:18
          no to mam nadzieję, że ilość osób się już wyklarowała i już nikt się nie wycofa
          a najwyżej ktoś dołączy;-)

          Dora + przyjaciel– Warszawa

          Jaga 123-0 – Mława
          Gaja - Warszawa - nie wiem co z Tobą, bo się nie odzywasz

          yvette13 – Warszawa - zostajesz na noc? czy tylko w sobotę podjedziesz na
          chwilę, a potem w niedziele dojedziesz do nas?

          Grażyna + mąż - na 1 dzień

          Halinka (ja tam wierze, że będziesz)

          coś pominęłam?

          buziaki
          • dorrita79 Re: ludziki 03.10.09, 19:20

            > Dora + przyjaciel– Warszawa
            >
            > Jaga 123-0 – Mława
            > Gaja - Warszawa - nie wiem co z Tobą, bo się nie odzywasz
            >
            > yvette13 – Warszawa - zostajesz na noc? czy tylko w sobotę podjedziesz na
            chwilę, a potem w niedziele dojedziesz do nas?
            >
            > Grażyna + mąż - na 1 dzień
            >
            > Halinka (ja tam wierze, że będziesz)
            >
            i Basia oczywiście:-)
            >
            > buziaki
            • yvette13 Re: ludziki-do Dory 03.10.09, 21:42
              DOPASUJĘ SIĘ CZSOWO...
              JAK DASZ MI ZNAC , TO ODBIORĘ MAMUSIE Z DWORCA...SPOTKAMY SIĘ W
              JAKIMŚ MIEJSCU, I RAZEM POJEDZIEMY DO KONIKA...
              TAK JAK PISAŁAM WCZEŚNIEJ...WPADNE W SOBOTĘ NA GODZINKĘ I PÓŹNIEJ W
              NIEDZIELE
              POBĘDĘ Z WAMI...TAK DŁUGO JAK ,TYLKO BĘDZIECIE CHCIAŁY...!!!
              DEKLARUJĘ SIĘ RÓWNIEŻ,ŻE ODWIOZĘ WIECZORKIEM, MAMUSIE NA DWORZEC.
              DO BASI BEZAT-BASIEŃKO BARDZO CIESZĘ SIĘ NA SPOTKANIE,MIAŁAM WŁAŚNIE
              NA NK.,CI TO ZAPROPONOWAĆ..!!!
              CZEKAM NA DOGADANIE SIĘ CO DO GODZINY SPOTKANIA....
              ŚCISKAM CIEPLUTKO-IWONA-mama Mariusza l.23(*)
    • grazyna1965 Re: spotkanie 11-11.10 03.10.09, 21:35
      Kochani, ja dopasuję się..to znaczy przyjadę na godzinę, którą
      ustalimy. Z Grudziądza do Warszawy jedzie się ok. 5 godzin, biorąc
      pod uwagę stan naszych dróg. Wyjadę o takiej godzinie żeby zdążyć na
      czas. Już wiem gdzie leży Stary Konik. Teraz czekam na ustalenie
      godziny ,,zbiórki".
      Pozdrawiam, mama Patryni
    • 999mamuska Re: spotkanie 11-11.10 03.10.09, 21:44
      Nie mogę być na spotkaniu,ponieważ pracuję w sobotę i w niedzielę,ale może uda
      się innym razem.Wiem,że Grażynka będzie w Łodzi,chętnie bym się chociaż z nią
      zobaczyła,ale pewnie i to będzie trudne,bo pracę kończę o godz.17.00.Grażynko
      napisz co o tym sądzisz.Pozdrawiam Was wszystkie.
    • wiedzmina.20 Re: spotkanie 11-11.10 04.10.09, 02:07
      Ja mam do Konika blisko, dojadę.Ustalcie godzinę.Myślę,że faktycznie możemy się
      umówic co każda przywiezie, ale jakby co w Starej Miłosnej są duże markety, więc
      jakby był samochód, problemu nie ma.Pozdrawiam ciepło.
      • dorrita79 Re: spotkanie 11-11.10 04.10.09, 14:10
        Może to i dobry pomysł. Jeżeli ktoś chce coś przywieźć, to niech przywiezie. A
        na miejscu ustalimy co chcemy sobie dokupić czy co upichcić i zrobimy zakupy w
        tej starej milosnej;-) (jeżeli to jest faktycznie blisko i będzie otwarte) bo
        przez net co ciężko się dogadywać.

        ściskam
        dora
        • jaga123-0 Re: spotkanie 11-11.10 04.10.09, 20:24
          Witam! Nie było mnie przez kilka dni, dlatego dopiero dzisiaj piszę. Oczywiście
          będę na spotkaniu, w końcu to ja wyszłam z inicjatywą. Dorotko! Nie wiem jeszcze
          jak dojadę, sama się trochę obawiam, bo nie znam drogi. Ale jakoś chyba dotrę.
          Przywiozę coś do jedzenia, chyba dojadę od razu na miejsce, tylko ustalcie
          godzinę. Pozdrawiam gorąco krysia
          • dorrita79 Re: spotkanie 11-11.10 04.10.09, 21:46
            Wstępnie możemy się umówić o 14.40 na rondzie Wiatraczna (niedaleko pętli
            autobusowej), tj na ul. Grochowskiej w kierunku na Terespol.
            o 14.05 (o ile się nic nie zmieni)Halinka będzie na centralnym, skąd ją odbiorę
            i na Wiatracznej powinnyśmy być o tej godzinie właśnie:-) i stamtąd wszyscy
            wyruszymy do celu, ok? Tew osoby co nie mają samochodu to powsiadają w
            samochodziki tych co mają:-)

            Gdyby z jakiegoś powodu Halinka nie mogła przyjechać (co mam nadzieję się nie
            zdarzy!!!) to najwyżej wtedy umówimy się tam wcześniej.

            Ponieważ za pobyt w domku nie będziemy płacić (takiego mam cudownego przyjaciela
            - najlepszego pod słońcem!!!! i mówię to całkiem poważnie), zastanawiam się,
            żeby mu coś małego sprezentować (a może jemu i jego ojcu, który tego domku
            użycza), takiego od serca. Tanie, ale z duszą? Macie jakieś pomysły?

            Pozdrówka
            • halas1961 Re: spotkanie 11-11.10 05.10.09, 14:21
              Dorotko, ja choc nie mam jeszcze 100% pewnosci, to siedze i
              sprawdzam i kombinuje jakie sa promocje na pkp, zeby moc
              przyjechac:), no i tez sie doczekac nie moge:)
              Zeby kazdy cos do zarcia przywiozl to jest najlepszy pomysl. Kawe,
              herbate, pieczywo dokupimy i co tam bedzie ewentualnie potrzeba.
              Dla przyjaciela jak najbardziej drobiazg by wypadalo, ale ja zadnej
              koncepcji narazie nie mam. Najlepiej sie wymysla jak sie kogos zna:)
              I wogole sie nie martw. I tak wlasciwie sprawy wzielas w swoje rece
              i dzieki temu spotkanie do skutku dojdzie:)
              Nie powiem obaw mam mnostwo, ale chec spotkania przewaza.
              Jestem niezwykle rozpoznawalna:):):), problemu wiec miec nie
              bedziesz, ale to Ci juz napisze jak bede miala pewnosc przyjazdu na
              NK.
              Halina-mama Agatki
              • dorrita79 Re: spotkanie 11-11.10 05.10.09, 15:58
                halas1961 napisała:

                > Jestem niezwykle rozpoznawalna:):):),

                hehe, już sobie tak mocno nie pochlebiaj;-)))))

                Na dzień dzisiejszy stan uczestników wygląda następująco:

                5 osób + mój przyjaciel - z noclegiem
                6 osób na dojezdnego -na jeden dzień

                czyli razem 12 osób

                Czyż to nie cudownie??
                wezmę duużo świeczek dla nas co by było romantycznie;-)
                a wogóle to tam jest prawdziwy kominek:-)
                czuję, że to spotkanie będzie bardzo owocne.

                Słuchajcie
                mam do Was pytanie?
                chcecie żebym opracowała na to spotkanie tzw mityng dla nas (czyli namiastkę
                tego, co zamierzam w przyszłości opracować dla naszego ruchu, który powstanie w
                przyszłym roku)


                ściskam Wszystkich
                Dora
                • dorrita79 prezencik 05.10.09, 16:09
                  A co do prezenciku, to pomyślałam, że kupie 2 ładne karki dla nich, na których
                  się wszystkie podpiszemy:-) i jakieś czekoladki do tego, zgadzacie sie?

                  Halinko, a może jakieś krótkie wierszyki wymyślisz w podzięce?

                  Dora
                  • halas1961 Re: prezencik 05.10.09, 17:55
                    2 ładne "kartki" owszem, ale "karki" to lepiej nie:):):)
                    zgadzam się:) Wierszyki wymysle w podzięce wielkiej.
                    I wogole plan spotkania ukladaj jak uwazasz, ja na wszystko sie zgadzam.
                    Tylko zeby mnie nikt o odchudzanie nie pytal:)!!!
                    Halina-mama Agatki
                  • yvette13 Re: prezencik 05.10.09, 17:58
                    PRZYCHYLAM SIĘ , CO DO PREZENTU...
                    I...HALINKO///NAPISZ JAKIŚ WIERSZ,TY POTRAFISZ Z NAS WSZYSTKICH
                    NAJLEPIEJ...!!!
                    DZIEWCZYNY, W DALSZYM CIĄGU ,NIE WIEM GDZIE I O KTÓREJ SIĘ
                    SPOTYKAMY...???
                    JESTEM AKTYWNA I Z SAMOCHODEM!!!PAMIĘTAJCIE,SŁUŻĘ POMOCĄ!!!!
                    PISZCIE NA NK.-BĘDZIE BEZPIECZNIEJ..!IWONA BORELOWSKA-MAMA MARIUSZKA
                    L.23(*)
                    • halas1961 Re: prezencik 05.10.09, 18:18
                      Tak tez uwazam, ze godzine i dokladne miejsce spotkania nalezy podac na Nk lub
                      meilowo. W zadnym wypadku na forum. Moja godzina przyjazdu jeszcze niepewna,
                      moze o innej przyjade niz podawalam. Iwonko, wszystko Dorotka poda w srode
                      wieczorem, bo ja wtedy bede wiedziala na 100 procent czy przyjade, a tylko ja
                      jade pociagiem, wiec ode mnie jestescie uzaleznione:)
                      Pozdrawiam
                      Halina-mama Agatki
                      • dorrita79 Re: prezencik 05.10.09, 19:40
                        halas1961 napisała:

                        a tylko ja
                        > jade pociagiem, wiec ode mnie jestescie uzależnione:)

                        no widzisz jaka ważna jesteś??;-)
                        Ale jeszcze będzie jechała pociągiem Iwonka z Łodzi i chciała by się z Grażynką
                        wieczorem w sobotę zabrać z powrotem do Łodzi samochodem. Grażynko co Ty na to?

                        Godzinę i miejsce wstępnie już podałam: Rondo Wiatraczna 14.40.
                        Potwierdzenie w środę wieczorem:-)

                        Kartki już 2 pikne kupiłam:-)
                        A mój narzeczony przygotowuje cosik dla Was:-) ale nie powiem Wam co, hehe;-)

                        ps. przez moment myślałam, żeby Darrena wziąć ze sobą ( w końcu też stracił tatę
                        w maju tego roku), ale to chyba nie jest dobry pomysł, bo on nie za bardzo zna
                        j. polski,a też nie wiem jak Wy byście się czuły w jego obecności.

                        ps. a karki pourywam, jak się która mi teraz wycofa hehe;-)

                        całuje Wszytkkie kobitki;-)
                        Dora
                        • grazyna1965 Re: prezencik 05.10.09, 19:57
                          Oczywiście, że Iwonka zabierze się z nami, to oczywista oczywistość:)
                          Cieszę się, że tyle osób przyjedzie. Jeśli faktycznie uda nam się to
                          spotkanie to będzie to początek czegoś wielkiego, tak czuję:)
                          Pozdrawiam cieplutko
                          Grażyna,mama Patryni
                          • yvette13 Re: co,do spotkania..!!! 05.10.09, 20:39
                            DZIEWCZYNY,JESTEM STRASZNIE PRZEJĘTA....NAPRAWDĘ...!!!!
                            PRZECIEŻ, NIEDŁUGO,....JUŻ ZA CHWILKĘ SIĘ POZNAMY...!!!!
                            POWIEM WAM SZCZERZE CZEKAM NA TO SPOTKANIE..!!!
                            ....Z UTĘSKNIENIEM....MAMY BARDZO DUŻO WSPÓLNEGO..!!!!
                            TYLKO , CZY NIE ZA DUŻO ,''PŁAKS NA RAZ.''.!!????
                            SZCZERZE I SERDECZNIE WAS POZDRAWIAM...IWONKA-MAMA MARIUSZA
                            • halas1961 Re: co,do spotkania..!!! 05.10.09, 20:51
                              Iwonko, bedziemy sie smiac, zobaczysz. Nie bedziemy tylko plakac. Nasze dzieci,
                              nasi bliscy po to nam tam kaza jechac, abysmy mogly nie tylko o nich rozmawiac
                              ale i po prostu znalezc sie wsrod ludzi, ktorzy na 100% wiemy, ze nas zrozumia,
                              ze nie bedziemy musialy grac, udawac , bedziemy mogly byc soba. A co dalej z
                              tego wyniknie to sie okaze:)
                              Halina-mama Agatki
                              • grazyna1965 Re: co,do spotkania..!!! 05.10.09, 21:53
                                Tak, każda z nas pewnie odczuwa mały niepokój. Ja również. Ale tak
                                jak napisała Halinka, po to jedziemy żeby być sobą, żeby nie grać
                                roli silnej, pogodzonej(chyba że tak faktycznie jest)ale żeby być
                                sobą, z całym swoim bagażem uczuć. A czy będziemy płakać? Pewnie
                                tak. Ale na pewno nie zabraknie też uśmiechu. Najważniejsze żeby
                                było zrozumienie, bo o to nam przede wszystkim chodzi. Połączyło nas
                                cierpienie, każda z nas ma ,,swój krzyż" do niesienia i spotykamy
                                się po to też żeby podzilić się tym jak sobie radzimy albo nie
                                radzimy. Myślę też, że miło będzie poznać w końcu osoby do których
                                zwracamy się w naszych listach, wypłakujemy..wierzę w to, że nasze
                                spotkanie doda nam sił, których tak często nam brakuje.
                                Pozdrawiam cieplutko
                                Grażyna,mama Patryni
                                • dorrita79 program spotkania 06.10.09, 08:13
                                  Proponowany przeze mnie plan spotkania

                                  SOBOTA:

                                  Kiedy dojedziemy na miejsce, zorientujemy się co nam trzeba z jedzonka i zrobimy
                                  szybkie zakupy.

                                  17.00-17.30 - spotkanie powitalne

                                  18.00-20.00 Mityng

                                  20.10 -20.40 - omówienie działania mityngów. Wasze pytania i moje
                                  odpowiedzi. W tej części chciałabym omówić na czym polegają mityngi, o co w nich
                                  chodzi, jak je prowadzić, jak je otworzyć. Chciałabym, abyście mogły w swoich
                                  miastach zorganizować takie grupy, jeżeli będziecie miały na to siłę, lub
                                  poprosić kogoś, kto ma podobny problem, a ma więcej siły do tego, by powziął się
                                  takiej inicjatywy]

                                  Super by były, gdyby osoby przyjeżdżające tylko na sobotę mogły zostać do
                                  godziny 20.40, aby móc się temu przyglądnąć


                                  NIEDZIELA

                                  10.00- 12.00 mityng

                                  15.30 -17.30 mityng (pożegnalny)

                                  Sobotę mamy bardziej intensywniejszą, a niedziele bardziej luźną.
                                  Oczywiście mityngi przygotuję i poprowadzą.
                                  Udało mi się już przygotować materiały, które będą miały służyć wszystkim tym,
                                  którzy będą chcieli prowadzić mityngi.

                                  Oczywiście, w razie potrzeby, godziny mogą ulec modyfikacji;-)

                                  Ja myślę, że chciałabym pierwszą taką grupę otworzyć w styczniu 2010 w Warszawie.

                                  Życzę Wszystkim spokojnego dnia.
                                  Dora

                                  • jaga123-0 Re: program spotkania 06.10.09, 08:18
                                    Witam! A ja nieśmiało powiem, że pierwsze spotkanie to raczej
                                    powinno być takie luźne, bez żadnego programu. Powinnyśmy się
                                    najpierw poznać,porozmawiać, potem można pomyśleć o programie.
                                    Pozdrawiam
                                    • dorrita79 Re: program spotkania 06.10.09, 08:57
                                      Witaj.
                                      właśnie mityngi służą do tego by się poznać i "porozmawiać".
                                      Program wygląda dość sztywno i może sprawiać wrażenie, że jest tego dużo, ale w
                                      praniu okaże się, że to "nie boli";-).
                                      Jeżeli uważacie, że to za dużo, to np działanie mityngów wraz z pytaniami i
                                      odpowiedziami możemy zostawić w świętym spokoju. Chyba, że ktoś będzie
                                      zainteresowany, to możemy pogadać o tym na osobności.
                                      W niedzielę też możemy ograniczyć się do jednego mityngu.

                                      Chyba, że pomysł się większości zupełnie nie podoba, no to będzie bez planu i
                                      juuszz:-) (choć szczerze przyznam, że po przeczytaniu Twojej uwagi trochę
                                      przykro mi się zrobiło, bo się trochę nastarałam by się przygotować. Ale to już
                                      mój problem. Jest to dla mnie mała lekcja pokory, że znowu nic nie musi być tak
                                      ja ja chcę;-))

                                      ściskam
                                      Dora
                                  • annubis74 Re: program spotkania 06.10.09, 08:56
                                    Dorotko, myślę że Twój pomysł z mityngami dla osób w żałobie jest świetny,
                                    zresztą będziecie miały okazję przetestować go w najbliższym czasie.
                                    Szkoda, że tak trudno znaleźć pomoc psychologiczną dla ludzi opłakujących
                                    zmarłych. Ja mam wielu znajomych psychologów których o to podpytywałam i
                                    naprawdę ciężko jest znaleźć coś takiego.
                                    Życzę Ci powodzenia w Twoich planach
                                    • halas1961 Re: program spotkania 06.10.09, 11:16
                                      Mysle, ze wszystko bedzie tak jak trzeba i tylko jak sie czyta:
                                      program, mityng to moze brzmiec oficjalnie, a wiem ze wcale tak nie
                                      bedzie. Bo w zasadzie mityng to jest chyba rozmowa. Kazdy bedzie
                                      mowil tyle ile bedzie chcial i bedzie mogl. To przeciez do niczego
                                      nie zobowiazuje ani nie zmusza. Program dobrze ze jest, bo przy
                                      grupie osob wiekszej niz trzy:) ludzie rozchdoza sie po katch i
                                      potem wychodzi na to, ze nikt nic nie wie i niewiele ze spotkania
                                      wyniesie:) A na rozejscie sie po katach(bo i to jest potrzebne) tez
                                      napewno bedzie mnostwo czasu:)
                                      Pozdrawiam
                                      Halina-mama Agatki
                                      • yvette13 Re: program spotkania!!!!????? 06.10.09, 12:40
                                        MOŻE,NIE BÓJMY SIĘ TEGO SŁOWA 'MITTING'
                                        CHOCIAŻ,ZNAMY SIĘ NARAZIE TYLKO Z RÓŻNYCH FORÓW....TO MAM
                                        NADZIEJĘ ,ŻE NIE BĘDZIE ŹLE..!!!!
                                        PRZECIEŻ,NIKT NIKOGO NIE BĘDZIE DO NICZEGO ZMUSZAŁ.
                                        BĘDZIE TO TYLKO I WYŁĄCZNIE NASZA DECYZJA..!!!!
                                        ALE , TAK OSOBIŚCIE NAJLEPIEJ NIC NIE PLANOWAĆ....Z GÓRY..!!!
                                        POZNAMY SIĘ ...I CHYBA TO JEST NAJWAŻNIEJSZE..!!!!
                                        SPRAWY SAME SIĘ POTOCZĄ......!!!!
                                        NAJLEPIEJ , JAK TO WSZYSTKO BĘDZIE TYLKO I WYŁĄCZNIE
                                        SPONTANICZNE...!!!
                                        NIE OBRAŻAJ , SIĘ DOROTKO.....NIE WSZYSTKIE SĄ DZIEWCZYNY ,
                                        PRZYGOTOWANE NA OFICJALNE....ZAPLANOWANE...SPOTKANIA..!!!
                                        NAPEWNO, DUŻO Z NAS MA OPORY..!!!!JA RÓWNIEŻ..!!!!
                                        ZOSTAWMY...WSZYSTKO SWOJEMU BIEGOWI..!!!!
                                        CHYBA NIE SKOŃCZY SIĘ ,TYLKO NA JEDNYM SPOTKANIU????!!!!
                                        WIĘKSZOŚĆ Z NAS, CHCE SIĘ TYLKO POZNAĆ OSOBIŚCIE....BO, PRZECIEŻ JAK
                                        NA RAZIE ,ZNAMY SIĘ TYLKO WIRTUALNIE..!!!
                                        DZIEWCZYNY..!!!!BĘDZIE DOBRZE....!!!!NAPEWNO WSZYSTKO ŚWIETNIE SIĘ
                                        UŁOŻY....!!!
                                        POZDRAWIAM....IWONA-MAMA MARIUSZA L.23(*)
                                        • grazyna1965 Re: program spotkania!!!!????? 06.10.09, 21:23
                                          Kochana Dorotko, kochane Panie.
                                          Dopiero teraz weszłam na forum i przeczytałam program naszego
                                          spotkania. Nasunęła mi się pewna refleksja, z którą chciałabym się
                                          podzielić. Ale na wstępie proszę o wyrozumiałość dla mnie. Nie chcę
                                          absolutnie nikogo urazić, proszę traktować to jako moje osobiste
                                          zdanie. Otóż samo słowo mityng nie kojarzy mi się dobrze, to znaczy
                                          taka formuła spotkania jaka jest na mityngu. Być może mam pewne
                                          schematy myślowe i stąd moje obawy ale myślę, że w naszej sytuacji
                                          nie jest to najlepszy pomysł na takie spotkanie. Gdyby rzeczywiście
                                          nasze spotkania miały przybrac taką formę to wydaje mi się, że pomoc
                                          doświadczonego psychologa byłaby na takim spotkaniu niezbędna wręcz.
                                          Gdy prosiłam mojego psychologa o pomoc w mojej fundacji to muszę wam
                                          powiedzieć, że długo zastanawiał się. I nie dlatego, że nie chciał
                                          ale wynikało to raczej z obawy o to czy podoła temu przedsięwzięciu.
                                          Zaproponował mi nawet jedną psycholożkę, która specjalizuje się w
                                          kontaktach z osobami w żałobie i jest ponoć jedną z najlepszych
                                          specjalistek w tej dziedzinie w Polsce. Bo mówiąc szczerze to
                                          niewielu jest terapeutów pracujących z żałobnikami. Dlaczego o tym
                                          piszę? Otóż wydaje mi się, że na poczatku miało to być
                                          najzwyczajniejsze spotkanie, poznanie się, bez scenariuszy, taki
                                          spontan wynikający z potrzeby kontaktu z kimś kto podobnie przeżywa,
                                          cierpi po stracie bliskiej osoby. Nie ukrywam, że najbardziej dla
                                          mnie znaczącym miało być poznanie mam, które tak jak ja straciły
                                          swoje ukochane dziecko.Chciałam przde wszystkim przytulić je i
                                          powiedzieć, że ja też tak cierpię.Tylko tyle. A może aż tyle.
                                          Oczywiście jestem pełna podziwu dla Ciebie Dorotko za zaangażowanie
                                          ale.. No własnie to "ale"...napisałaś w tym programie, że
                                          przygotujesz i poprowadzisz ten mityng. Czy naprawdę czujesz się na
                                          siłach poprowadzić mityng dla ludzi w głębokiej żałobie? Ja bałabym
                                          się. Dlatego myślałam bardziej o kameralnym, miłym spotkaniu, bez
                                          określania pewnych ram. Mityngi rządzą się swoimi prawami, czy tego
                                          chcemy czy nie. I najwazniejsze w tym wszystkim... taki rodzaj
                                          terapii musi wynikać z potrzeby samych uczestników,a nie mam
                                          pewności, że ja własnie tego oczekiwałam. Nie wiem jak inni
                                          oczywiście, dlatego pisze tylko i wyłącznie w swoim imieniu. Ja w
                                          każdym razie chyba jednak nie tego oczekiwałam na pierwszym
                                          spotkaniu.Chyba nawet na początku nie było o tym mowy.
                                          Sam pomysł jest świetny ale tak jak napisałam, nie na
                                          pierwsze spotkanie i nie bez doświadczonego terapeuty. Dlatego muszę
                                          z przykrością wycofac swój udział w tym spotkaniu Dorotko. Ale
                                          naprawdę życzę powodzenia w tym przedsięwzięciu. Jak będziecie
                                          chciały kiedyś przyjechać na najzwyklejsze pogaduchy to serdecznie
                                          zapraszam do Grudziądza. Bez scenariuszy, tak po prostu, na kawę, na
                                          wypłakanie się, połażanie po mieście.
                                          Mam nadzieję, że Dorotko nie czujesz się urażona moją wypowiedzią.
                                          Mogłam przecież przez grzeczność tylko "wymówić się" np. brakiem
                                          czasu czy czymś podobnym. Ale zawsze uważałam, że trzeba otwarcie
                                          mówić co się myśli. Tak też zrobiłam.
                                          Pozdrawiam serdecznie
                                          Grażyna, mama Patryni
                                          • yvette13 do Grażynki!!!!! 06.10.09, 21:36
                                            GRAŻYNKO....NIE REZYGNUJ...!!!!!!
                                            JA,TEŻ JESTEM PRZECIW.......PLANOWANIU....
                                            TO , MUSI BYĆ SPONTANICZNE I BEZ PLANÓW...
                                            TAK JAK NAPISŁAŚ-BABSKIE POGADUCHY...
                                            ODPISZ...BARDZO PROSZĘ
                                            JAK NIE BĘDZIE CIEBIE-TO CHYBA ,JA TEŻ ZREZYGNUJĘ
                                            IWONA-MAMA MARIUSZA L.23(*)
                                            • halas1961 Re: do Grażynki!!!!! 06.10.09, 21:51
                                              Grazynko, masz list na NK i mysle, ze po jego przeczytaniu przyjedziesz a i
                                              zachecac bedziesz inne osoby aby nie rezygnowaly. Dajcie spokoj, przeciez
                                              Dorotka wyraznie odpisala, ze moze nie byc mityngow. Ona chce jak najlepiej,
                                              zaangazowala sie w znalezienie miejsca. Jest z nas najmlodsza,a najwieksza
                                              poniosla starte, od razu 5 osób z najblizszej rodziny. Nie odbierajcie jej
                                              radosci z planow na rok przyszly. Chciala nam pokazac jak by to wygladalo.
                                              Przeciez macie w zyciu juz jakies doswiadczenie i wiecie dobrze ze i tak
                                              wszystko sie swoim torem potoczy. Przedstawic sie sobie musimy i coskolwiek
                                              powiedziec, bo beda osoby z innego forum , ktorych Gaja, Dorotka nie znaja, a ja
                                              bardzo, bardzo malo.A poza tym jeszcze sie taki nie urodzil coby wszystkim
                                              dogodzil:) Przyjezdzac i nie marudzic:) Grazynko na Nk
                                              Halina-mama Agatki
                                            • dorrita79 gwoli wyjaśnienia 06.10.09, 21:59
                                              Szanuję Wasze zdanie. Oczywiście nie mogę przejść obok tego obojętnie.
                                              Spieszę wyjaśnić, że mityngi polegają właśnie na tym, by sami zainteresowani
                                              brali w nim udział, bez pomocy terapeutów, psychologów.
                                              Chodzi o dzielenie się wiara, siłą i nadzieją.
                                              Czy się czuję na siłach prowadzić mityng? Tak, czuję się. Mam już doświadczenie
                                              w prowadzeniu mityngów, choć w innym temacie.
                                              Przykładowo alkoholicy mają swoje mityngi (i dziesiątki innych grup, którzy z
                                              powodzeniem opierają się na podobnym programie), i mimo, że przecież alkoholicy
                                              chorują na poważną i śmiertelną chorobę to na mityngu nie ma fachowców i nie ma
                                              takowej potrzeby.. Powiem więcej, Wspólnota AA więcej wnosi do trzeźwienia i ma
                                              większą skuteczność w utrzymywaniu abstynencji, niż wszystkie terapie razem
                                              wzięte. Tu nie wiedza pomagam, ale przeżywanie wspólnie problemu -program duchowy.
                                              Nikt tak naprawdę nie wie, jak to działa, ale DZIAŁA.

                                              Grażynko, nie ma potrzeby byś rezygnowała ze spotkania. Nie ma takiej potrzeby!
                                              Nie chcę, byś rezygnowała.

                                              Zamysł był wspólnego spotkania, ale ja pomyślałam że można to połączyć z czymś
                                              co chciałabym zapoczątkować dla nas.

                                              Czy możemy pójść na kompromis i zgodzić się na jeden jedyny punkt programu tj
                                              jeden sobotni mityng, który będzie trwał 2 godziny?? Nic więcej. A reszta czasu
                                              do dyspozycji.


                                              Też chętnie usłyszałabym jak się czułyście, czy ewentualnie jakieś sugestie
                                              będziecie miały. Ale chociażby zwyczajnie co o tym myślicie. Każda wasza
                                              uwaga będzie dla mnie cenna
                                              .
                                              Proszę, nie pozwólmy wygrać stereotypom, że mityng=alkoholicy (Mityng z ang.
                                              spotkanie). Bo to tak jakby przyklasnąć, że załoba trwa równy rok.

                                              Może to też jest tak, że czujecie obawy, przed tym co nie znane (co jest
                                              naturalną reakcją człowieka), ale wierzcie mi, nie ma się czego bać.

                                              Oczywiście, można się zastanawiać czy mityng jest odpowiednią nazwą, choć Ci,
                                              którzy znają się na temacie, nie mają w sobie utartych stereotypów, że to tylko
                                              dla alkoholików. Ale to już drugorzędna sprawa.

                                              pozdrawiam
                                              Dorota


                                              ps. dzisiaj udało mi się załatwić salę w Warszawie od stycznia, na której będą
                                              się odbywac mityngi (Nasze Mityngi), ale jakoś teraz mniej się cieszę.... Muszę
                                              to przetrawić.

                                              W każdym razie, Grażynko nie rezygnuj, proszę!
                                              • dorrita79 o mnie 06.10.09, 22:45
                                                Grażynka napisała:
                                                "Gdy prosiłam mojego psychologa o pomoc w mojej fundacji to muszę wam
                                                powiedzieć, że długo zastanawiał się. I nie dlatego, że nie chciał
                                                ale wynikało to raczej z obawy o to czy podoła temu przedsięwzięciu"

                                                I ja go doskonale rozumiem, bo co można powiedzieć na ten temat po przeczytaniu
                                                kilku rozdziałów z książek. Na studiach ani później nie uczą jak się pracuje z
                                                ludźmi w żałobie (a jest to wyjątek od reguły. Jest to jedyna grupa ludzi, z
                                                którymi pracuje się trochę inaczej. Ale to już mniejsza z tym, nie o to tu teraz
                                                chodzi).
                                                W żadnej książce nie przeczytałam tego, czego sama doświadczyłam po utracie
                                                rodziny. Owszem, co nieco znalazłam, co dało pewne ukojenie, ale to była kropla
                                                w morzu. Ja to czułam każdego dnia, zmagałam się z tym ...SAMA. Bez wsparcia
                                                rodziny itd. Żadnej!

                                                Choćby nie wiem jak najznakomitszy był psycholog, to nie zrozumie dogłebnie,
                                                nie poczuje tego, czego sam nie doświadczył. Psycholog/terapeuta nie jest
                                                żadnym guru czy świętym, który nigdy się nie myli i niestety wielu ludzi się
                                                zawodzi, bo miało co do roli psychologów światłe ideały.
                                                Ja szukałam na poczatku terapeutów (po tragedii). Najpierw był jeden, który
                                                wyrządził mi krzywdę (tym doświadczeniem mogę się podzielić w sobotę, jak się
                                                spotkamyt). Ale na szczęście, mając też trochę wiedzy psychologicznej
                                                powiedziałam mu, że robi nie tak i powiedziałam, że przestrzegam go przed
                                                braniem innych pacjentów przezywających żałobe i wmawianie im, że zna się na
                                                temacie, bo może wyrządzić im krzywdę. I zakończyłam czym prędzej z nim terapie.
                                                A on na koniec mi podziękował za informacje zwrotną. Kiedy opowiedziałam to
                                                innemu terapeucie, który mnie prowadził przez rok o metodach tamtego,, to on
                                                nazwał to co zrobił poprzedni "sku...syństwem" i ja się z nim zgadzam.

                                                Dlaczego jesteście na tym forum? Dlatego, że się rozumiemy, jak nikt inny. Tutaj
                                                czujemy się zrozumiani, wysłuchani, zaaakceptowani, tutaj do dostajemy
                                                wyciągniętą dłoń, możemy się wspierać itd.
                                                A dlaczego? A dlatego, że każdy z nas przeszedł przez ból, pustkę, złość,
                                                bezradność, niewiarę .....

                                                Mówiąc, że poprowadzę mityng nie mam na myśli "ja tu rządze". Kto kto nigdy nie
                                                brał w czymś takim udziału, może mylnie odbierać pewne rzeczy. Dlatego nie ma
                                                lepszego sposoby jak doświadczyć, spróbować. Prowadzący mityng, to ktoś kto
                                                udziela głosu innym, pilnuje porządku na spotkaniu. To ktoś kto służy innym. Na
                                                mityngu nie mam zamiaru występować w roli psychologa, ale jako Dorota - siostra
                                                Kasi, Grzesia, Artusia i córka Danuty i Wojciecha.

                                                Doświadczyłamn mityngów i wiem, że działają.
                                                Dlatego zamierzam swoim doświadczeniem dzielić się z innymi i pomagać tym w
                                                problemie, którzy jeszcze cierpią.

                                                Oczywiście, kto będzie chciał, to będzie korzystał, a kto nie... takie jego prawo.

                                                Spokojnej nocy

                                                • grazyna1965 i narozrabiałam:) 06.10.09, 23:16
                                                  Dorotuś, wiedziałam, że nie poczujesz się urażona tylko przedstawisz
                                                  argumenty "za". Naprawdę, nie chciałam w żadnym wypadku psuć czegoś
                                                  co może faktycznie jest strzałem w dziesiątkę. Mam swoje wyobrażenie
                                                  mityngów( z resztą przyznałam się do pewnego schematu myślowego) i
                                                  może dlatego tak zareagowałam. Co do prowadzenia takich spotkań to
                                                  wiem, że doświadczenie jest niezwykle ważne. Przerabiałam to
                                                  wszystko na podyplomówce z zakresu wychowania rodzinnego) i muszę
                                                  przyznać, że wiele łez wylałam na takich warsztatach. Tam uczono
                                                  mnie, że własnie ta osoba prowadząca ma niezwykle ważną rolę do
                                                  odegrania, to ona ,,panuje" nad wszystkim, czuwa by nikomu nie stała
                                                  sie "krzywda". Z tego co piszesz Dorotko, masz już takie
                                                  doświadczenie, być może nawet kwalifikacje do prowadzenia takich
                                                  spotkań. Tego nie wiedziałam. Jeszcze raz podkreslam, nie
                                                  przesądzam, że to jest "złe", wręcz przeciwnie. Napisałam tylko, że
                                                  mnie osobiście na razie nie odpowiada taka formuła. To wszystko. W
                                                  żadnym wypadku nie deprecjonuje samego pomysłu. Wyobrażam sobie ile
                                                  musiałaś włożyć wysiłku w przygotowanie takiego spotkania. Wielki
                                                  szacunek za to Dorotko. Moje obawy wynikają pewnie też stąd, że
                                                  jestem 24 lata belfrem i czy tego chce czy nie, mam pewne schematy
                                                  myślowe, które często są pewną blokadą w podejmowaniu decyzji. Tak
                                                  jest i tym razem. A już absolutnie nie chcę żeby ktoś z mojego
                                                  powodu rezygnował z udziału w spotkaniu. Proszę, tego mi nie róbcie
                                                  bo będę miała cholerne poczucie winy, że w ogóle zabrałam głos. A z
                                                  drugiej strony, może własnie większość osób chce takiej formuły
                                                  spotkania? Dlatego myslę sobie, że niech każdy sam podejmie decyzję,
                                                  bez nacisków, wyłącznie z potrzeby. Bo chyba tego nam własnie trzeba
                                                  najbardziej, robić wszystko z potrzeby serca.
                                                  Dorotuś, ściskam Cię mocno, najmocniej jak potrafię i życzę naprawdę
                                                  wspaniałych przeżyć na I spotkaniu. Może faktycznie dojrzeję do
                                                  tego, że pojawię się na kolejnym? I jeszcze raz proszę spojrzeć na
                                                  mnie łagodnie, nie chciałam niczego burzyć.Jesli sprawiłam komuś
                                                  przykrość swoją wypowiedzią - przepraszam.
                                                  Ściskam Was wszystkie
                                                  Grażyna, mama Patryni
                                                  • halas1961 spotkanie 06.10.09, 23:39
                                                    Nie bojcie sie... Czulam ,ze czesc osob sie wycofa w ostatnich dniach. I moze
                                                    wcale nie chodzi... miting czy nie miting, to jest po prostu strach i obawa. To
                                                    trzeba przelamac, dla mnie osobiscie nie ma zadnego znaczenia forma tego
                                                    spotkania, a jedynie ludzie ktorzy na nim beda. Tylko i wylacznie. Forma...to
                                                    tylko zalozenie ktore w kazdej chwili, w kazdym momencie mozna zmienic i z niego
                                                    zrezygnowac. Nikt nie bedzie stal z zegarkiem i pilnowal, ze o tej czy o tamtej
                                                    zaczynamy ten punkt programu. Nie zawracajcie sobie glowy zamartwianiem sie
                                                    programem, tylko po prostu sie cieszcie na spotkanie. Po co psuc co tak sie milo
                                                    zapowiadalo.
                                                    Zapozycze sie (bezrobotna) a przyjade. Wymowna to jak taka nie jestem jak
                                                    piśmienna:), moge miec problem z nawiazaniem kontaktu z nowymi przeciez ludzmi,
                                                    ale mimo wszystko sie ciesze i Wy sie tez sprobujcie. Tak malo tych chwil
                                                    radosnych...
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • jaga123-0 Re: spotkanie 07.10.09, 08:40
                                                    Witam Was kochane! Z przykrością muszę zrezygnować. Przykro mi, że
                                                    zaproponowałam takie spotkanie w wątku : spotkanie osieroconych mam,
                                                    a teraz rezygnuję. Ale tak jak napisałam, chciałam, aby było to
                                                    spotkanie spontaniczne, poznanie się, ewentualnie popłakanie,
                                                    pośmianie czy wygadanie. Na moją decyzję nikt nie miał wpływu, już
                                                    wcześnie pisałam o swoich wątpliwościach. Wiem na czym polega mityng
                                                    i dlatego nie czuję się na siłach na tym etapie na takie spotkanie.
                                                    Tak bardzo chciałam Was poznać bez udzielania głosu, pilnowania
                                                    porządku itp. Bardzo, bardzo przepraszam. Pozdrawiam ciepło
                                                  • halas1961 Re: spotkanie 07.10.09, 09:36
                                                    Zeby juz zakonczyc temat kto przyjedzie, kto sie wycofal, bardzo,
                                                    bardzo, bardzo prosze na moj email halas1961@o2.pl potwierdzic
                                                    przyjazd lub zmiane decyzji. Grazynka i Krysia wiemy, ze sie
                                                    wycofaly. Chodzi o reszte chetnych.
                                                    I jeszcze... jest mi przykro ,ze wlasciwie ja ktora sie nie
                                                    deklarowalam , ze napewno przyjade w zasadzie z tak daleka chyba
                                                    sama wyruszam:(
                                                    Halina-mama Agatki
                                                  • iwon49 Re: i narozrabiałam:) do grażynki 07.10.09, 09:46
                                                    Grażynko, to mnie miałaś zabrać ze sobą do Łodzi po spotkaniu w
                                                    Warszawie. Ja też się nie wybieram - powody są prawie identyczne jak
                                                    Twoje. Ale mam pytanie - czy będąc w niedzielę w Łodzi mialabyś czas
                                                    na spotkanie ze mną, chociaż na małą godzinę ?. Podaje swój e-amil
                                                    iwonusj@op.pl. Napisz proszę czy to będzie możliwe czy tym razem nie.
                                                    Iwona z Łodzi
                                                  • dorrita79 :-) 07.10.09, 10:39
                                                    Witajcie Kochane z rana:-)

                                                    Nie mam zamiaru nikogo przekonywać do przyjazdu. Każdy z nas jest dorosły i
                                                    potrafi sam podejmować decyzje;-)

                                                    Ale chciałabym się odnieść merytorycznie do pewnych zagadnień związanych z
                                                    mityngami, bo jako mająca doświadczenie w mityngach, czuję się w obowiązku do
                                                    wyjaśnienia pewnych niejasności

                                                    grazyna1965 napisała:
                                                    tam uczono mnie, że własnie ta osoba prowadząca ma niezwykle ważną rolę do
                                                    odegrania, to ona ,,panuje" nad wszystkim, czuwa by nikomu nie stała sie
                                                    "krzywda". Z tego co piszesz Dorotko, masz już takie
                                                    doświadczenie, być może nawet kwalifikacje do prowadzenia takich
                                                    spotkań.

                                                    Jeszcze raz powtarzam, że to nie są warsztaty, ani to nie jest żadna
                                                    terapia
                                                    . Ma to formę mityngu. Na mityngu obowiązują pewne zasady, które mają
                                                    za zadanie tworzyć bezpieczną atmosferę dla uczestników. Prowadzący pilnuje
                                                    tylko, by wszyscy przestrzegali tych zasad, aby każdy mógł czuć się bezpiecznie.
                                                    Jak pisałam, mam już takie doświadczenie. A co do kwalifikacji, to nie trzeba
                                                    mieć żądnych kwalifikacji by prowadzić takie spotkania.
                                                    Każdy może to robić,
                                                    jeżeli tylko zna kolejność działań;-)


                                                    jaga123-0 napisała:
                                                    Ale tak jak napisałam, chciałam, aby było to
                                                    spotkanie spontaniczne, poznanie się, ewentualnie popłakanie,
                                                    pośmianie czy wygadanie.

                                                    I tak właśnie będzie!

                                                    pozdrawiam
                                                    Dora

                                                    ps. jeszcze chwila i się poznamy w realu! baaaardzo się cieszę:-))))

                                                    Halinko odpisz mi na NK i godzinę pociągu podaj.
                                                    Oczywiście, daj mi znać, jak już wszystkie osoby napiszą do maila odnośnie
                                                    odwołan i potwierdzeń przybycia.
    • osmiorniczka030 Okiem obserwatora... 07.10.09, 11:17
      Witajcie!

      Przepraszam, ze sie wtracam... Chociaz sama udzialu nie biore, to
      chce Was namowic, byscie jednak ze spotkania nie rezygnowaly. Wiem,
      ze wielu z Was potrzebuje takiego spotkania. Mysle, ze strach ma po
      prostu "wielkie oczy" i ze wszystkie bedziecie bardzo zadowolone.

      Patrzac na to przedsiewziecie okiem obserwatora nasuwa mi sie kilka
      uwag. Po pierwsze plan spotkania jest przeciez do dogadania. Mozna
      go zmienic lub z niego zupelnie zrezygnowac. Dorrita jest bardzo
      otwarta, ona chciala dobrze. Jest jednym z Was, osoba, ktora
      przezywa to samo, co Wy z tym wyjatkiem, iz stracila nie jedna, ale
      5 osob. Jako psycholog, chciala Was otoczyc "fachowa opieka." Bardzo
      sie zaangazowala w cale przedsiewziecie. Nie kazdy potrafilby tak
      sprawnie i szybko dzialac. Wynajela domek, zrobila juz prawie
      zakupy, opracowala plany, przygotowala sie do rozmow. To wszystko
      bylo bardzo czasochlonne. Z drugiej strony mam wrazenie, ze nie
      kazdy jest gotowy na takie wlasnie "otwarte dyskusje". Ten "miting"
      moze byc przeciez tylko opcja - dla chetnych i juz bedziecie
      pogodzone.

      Ale oczywiscie zrobicie, jak chcecie. To tylko takie moje wlasne,
      obserwatorskie przemyslenia.

      Pozdrawiam.
      • halas1961 Re: Okiem obserwatora... 07.10.09, 12:20
        I to tez wlasnie caly czas pisze osmiorniczko. Na zmiane z Dorotka
        piszemy:)
        Bo co do formy spotkania juz nie wiem jak tlumaczyc ze bedzie
        spontanicznie itd. Nie ma co na sile nikogo namawiac do zmainy
        decyzji.
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie
        halina-mama Agatki
        • yvette13 spotkanie...??????...!!!!!! 07.10.09, 13:40
          I, wykruszyło się Nam towarzystwo.....bardzo szkoda.....
          ..bardzo chciałam poznać wszystkie osierocone mamy..!!!
          Znamy się ,jak do tej pory tylko wirtualnie...!!!!
          Dziewczyny...mam nadzieję,że niedługo się
          spotkamy.....poprostu ,gdzieś na kawce i ciachu... i wtedy się
          wygadamy za wszystkie czasy.....!!!! już nie mogę się doczekać..!!!
          Krysiu i Grażynko.....będziemy w kontakcie..!!!!
          pozdrawiam Iwona-mama Mariusza
          • halas1961 nie jest zle 07.10.09, 14:07
            Nie jest źle. Jak na pierwsze spotkanie, liczba 9 osób to wynik
            bardzo dobry moim zdaniem:)
            pozdrawiam wszystkie uspokojone juz mam nadzieje osoby
            Halina-mama Agatki
            • tilia7 Re: jest źle-okiem obserwatora 07.10.09, 15:11
              Jest źle Halinko,bo Ktoś czyli Doritta włożyła mnóstwo serca i
              pracy,żeby spotkanie przygotowac a tyle osób zlekceważyło Jej
              zaangażownaie,i to na tym etapie, tylko dlatego,ze zamiast wyrazu
              spotkanie pojawiło się słowo miting,który nawiasem mówiąc nie
              wyklucza pogaduszek przy kawce.
              Smutne.

              Doritto ja podziwiam Twój zapał,chęc niesienia pomocy i talent
              organizacyjny.Nie zniechęcaj się,bo pomysł jest dobry a forma
              powinna się sprawdzic,skoro przy innych problemach się sprawdza.
              Pozdrawiam ciepło
              • dorrita79 Re: jest źle-okiem obserwatora 07.10.09, 16:29
                Dzięki Tilia za słowa otuchy i innym też dziękuję za to. To miłe, że nie jestem
                w tym sama i cieszę się, że też widzicie w tym jakiś cel.

                Nie "tyle" osób zlekceważyło, tylko 3 osoby (Grażynka z mężem i Iwonka z
                Łodzi)i nie "zlekceważyło", tylko się przestraszyło;-)
                Czasami wyobraźnia potreafi nam płatać figle;-)

                Ja żałuję, że wszystkie co tu jesteśmy nie możemy się spotkać, albo że wszystkie
                nie mieszkamy w jednym mieście, to by było coś!;-)

                Mam nadzieję, że te osoby, które wybierają się na nasze weekendowe spotkanie
                podzielą się wrażeniami z Wami i powiedzą, czy "wilk" był taki straszny;-)

                Tulę Was wszystkie do serca mego
                Dora
                • grazyna1965 Re: jest źle-okiem obserwatora 07.10.09, 22:34
                  Dorotko.
                  Już nie chciałam zabierać głosu ale znów wywołano mnie do tablicy.
                  Najpierw tilia napisała, że "zawiodłam" a potem jak zauwazyłam, Ty
                  Dorotko sprostowałaś. Napisałaś, że się przestraszyłam. Otóż ani
                  pierwsza ani druga opcja nie jest prawdziwa. Już pisałam o tym kilka
                  razy ale napiszę po raz kolejny. Taka formuła mi po prostu nie
                  odpowiada. We wczesniejszym liście przecież wszystko wyjaśniłam.
                  Może i nie jest to takie istotne ale lubię jak rzeczy nazywane są po
                  imieniu. I jeszcze jedna kwestia. Ja miałam przyjechac z mężem. Nie
                  muszę chyba pisać, że decyzje o wyjeżdzie podejmujemy razem. Mąż
                  jakoś też "nie widział się " na mityngu. Nie dość, że byłby jedynym
                  mężczyzną to jeszcze przeczytał wczesniejsze wypowiedzi i po prostu
                  powiedział, że to nie nasza ,,bajka", z czym się zgodziłam.
                  W kwestii organizacyjnych..chyba nie popsułam nieczego skoro ja
                  miałam przyjechać tylko na 3 godziny? Bo program tak był
                  przedstawiony, że zaczynało się dopiero o 17. Licząc, że do Łodzi
                  jest ok. 2 godziny drogi to już o godzinie 20 musiałabym wyjechać.
                  Nie zamawiałam noclegu, więc moja nieobecność chyba nie bdzie miała
                  żadnego wpływu na jakąś ewentulną dezorganizację.
                  Pozdrawiam
                  Grażyna,mama Patryni
              • jaga123-0 Re: jest źle-okiem obserwatora 07.10.09, 17:28
                Do Tilia7/ Teraz to ja poczułam się urażona Twoim wpisem. Ja jestem tą osobą,
                która zlekceważyła Twoim zdaniem zaangażowanie Doritty. Nie moja droga, ja nie
                zlekceważyłam zaangażowania Doritty, pofatyguj się do wątku: "spotkanie
                osieroconych mam" i zobacz mój pierwszy wpis. Można by nazwać to zlekceważeniem
                (choć ja bym się nie odważyła tak tego nazwać) gdyby Dotitta zaproponowała w
                swoim wątku takie spotkanie, ja bym się zgodziła a potem zrezygnowała. Spotkanie
                o którym ja myślałam miało być luźne,co nie znaczy, że Dotitta nie mogła swoją
                drogą założyć innego wątku z programem swojego spotkania. Mnie jest tylko bardzo
                przykro, że nie zostałam zrozumiana, widać taki mój los. A wydawało mi się, że
                wyraziłam się jasno. Pozdrawiam
                • dorrita79 Re: jest źle-okiem obserwatora 07.10.09, 17:56
                  jaga123-0 napisała:

                  Mnie jest tylko bardz
                  > o
                  > przykro, że nie zostałam zrozumiana, widać taki mój los. A wydawało mi się, że
                  > wyraziłam się jasno. Pozdrawiam

                  Kochane, już wyluzujmy. Wszystko jest ok. Nikt nikogo nie miał zamiaru urażać,
                  może tylko się źle wyraził.
                  Tylko krowa nie zmienia zdania;-) Ja naprawdę nie mam do nikogo pretensji, że
                  się wycofał.
                  Rozumiem, że każdy ma prawo mieć jakieś obawy, zwłaszcza, jeśli
                  nigdy z czymś takim się wcześniej nie spotkał. A nawet gdyby ktoś chciał
                  zrezygnować od tak, bez podania przyczyny to też ma do tego prawo;-)
                  Każdy z nas jest inny i na innym etapie procesu w żałobie. To, że ja mogę być
                  gdzies dalej, nie bać się ludzi i śmiało wychodzić do nich (choć nie zawsze), to
                  nie znaczy, że wszyscy tak muszą.
                  Doceniam Wasze chęci, za to, że chciałyście....
                  Cieszę się też z każdego słowa wsparcia.
                  I tulę Was wszystkie, bez wyjątku do serduszka mego.
                  Nie tym razem, to następnym.
                  Kocham Was wszystkie:-)
                  ściskam
                  Dora
                • tilia7 Re: jest źle-okiem obserwatora 07.10.09, 19:19
                  jaga123-0 zgadza się,pomysł był Twój i masz prawo takie spotkanie organizować
                  według własnych wyobrażeń.Chodziło mi tylko o to,że te osoby, które się wycofały
                  zrobiły to tak późno i wtedy kiedy Dora już tyle załatwiła,poświęciła swój czas
                  i energię.Nie czuj się urażona, po prostu widzę Jej entuzjazm,żeby pomóc Wam/Nam
                  wszystkim i zrobiło mi się przykro,że taka reakcja.Wiele się tu mówi,o tym,że
                  czujemy się niezrozumiani,że osobom w żałobie nie ma kto pomóc,że jesteśmy
                  wyobcowani itd.A jak ktoś z konkretną propozycją pomocy występuje to sama
                  widzisz,jaka reakcja.
                  Oj, coś tu w ogóle ostatnio trudno się dogadać, wszyscy nerwowi,
                  przewrażliwieni.A wydawałoby się,że tu,gdzie wszyscy przyszliśmy z rozpaczy i
                  bólu,powinniśmy się wspierać i rozumieć.Tymczasem jak ktoś wyrazi swoje zdanie
                  to huzia na Józia.Wypadałoby nie pisać nic konkretnego tylko albo milczeć albo
                  zawsze pisać "macie rację wszyscy".
                  Pozdrawiam ciepło i nie gniewaj się,bo nie ma o co
                  • jaga123-0 Re: jest źle-okiem obserwatora 07.10.09, 19:34
                    Żeby zakończyć sprawę, nie gniewam się, bo i nie ma o co. Jest mi tylko przykro,
                    a to duża różnica. Cieszę się bardzo (naprawdę), że Dorotka organizuje to
                    spotkanie, mnie po prostu na dzisiaj ta forma nie odpowiada, i tylko tyle. A to
                    że jesteśmy nerwowi, przewrażliwieni (ja) to prawda. Jestem nerwowa, muszę brać
                    tabletki na uspokojenie, ale właśnie tutaj m.in. szukałam pomocy. A to, że mam
                    inne zdanie na temat spotkanie, to chyba nic złego. To "macie rację wszyscy"
                    chyba mnie nie dotyczy. Pogubiłam się już w tym wszystkim. Kończę, życzę
                    dziewczyny miłego spotkania. Pozdrawiam
                    • halas1961 spotkanie 07.10.09, 19:58
                      Bilety do Warszawy zakupione w promocji"bilet podróznika":)
                      Dorotka to najdzielniejsza z dzielnych dziewczyna. I niech no ktos sprobuje
                      zaprzeczyc!
                      Mam nadzieje,ze na nastepnym takim spotkaniu bedzie wiecej osob z tego forum, ze
                      sie odwazycie. Nie zobowiazuje to przeciez do niczego, ani do utrzymywania
                      kontaktow, ani do wzajemnych odwiedzin, kompletnie do niczego, a moze pomoc.
                      Warto probowac. Warto tez pomoc Dorotce.
                      Halina-mama Agatki
                    • yvette13 spotkanie w sobotę...!!!! 07.10.09, 20:03
                      DZIEWCZYNY....MAM NADZIEJĘ ,ŻE WSZYSTKO JEST JUŻ WYJAŚNIONE..!!!
                      ŻAŁUJĘ ,TYLKO ,ŻE NIE POZNAM OSOBIŚCIE ,TYCH...NA KTÓRYCH POZNANIU
                      MI ZALEŻAŁO...!!!ALE,MOŻE INNYM RAZEM SIĘ SPOTKAMY..!!!!??????
                      MAM ZAMIAR WZIĄŚĆ UDZIAŁ W TYM SPOTKANIU...!!!
                      NIE WIEM CZY MI TO ZMIENI MÓJ ''ŚWIATOPOGLĄD''
                      BO , KAŻDA Z NAS MA INNY POGLĄD NA TO CO SIĘ WYDARZYŁO , W NASZYM
                      ŻYCIU..!!!
                      ALE, ŁĄCZY ,NAS JEDNO.......BÓL,STRATA,ŻAL..CIERPIENIE....itd.
                      pamiętajmy...ŻE właśnie o to w tym wszystkim chodzi..!!!
                      NIKT NIE POZBAWI NAS NASZEGO ''JESTESTWA''
                      KAŻDA Z NAS ODCZUWA SWÓJ BÓL I STRATĘ INACZEJ..!!!
                      JESTEM , TERAZ TAKA ''MĄDRA''

                      BO WŁAŚNIE BRAŁAM UDZIAŁ W SPOTKANIACH,LUB JAK KTOŚ WOLI
                      W ''MITINGACH'' I BARDZO MI POMOGŁY....!!!
                      JAK WIECIE ODSZEDŁ MÓJ UKOCHANY SYN, MIAŁ 23 LATA....
                      NIE POGODZĘ SIĘ NIGDY Z JEGO ODEJŚCIEM...ALE NAUCZYŁAM SIĘ ŻYĆ...
                      ..PO STRACIE JEGO....TĘSKNIĘ .RYCZĘ W PODUCHĘ,CIERPIĘ
                      PRZESTRASZLIWIE.....ALE, TO NIC NIE ZMIENI..!!!
                      WIĘKSZOŚĆ Z NAS ,MA PRZECIEŻ RODZINY...I MUSIMY ŻYĆ DALEJ.....TYLKO
                      JUŻ INACZEJ...!!
                      ROZPISAŁAM SIĘ..!!! BARDZO WAS PRZEPRASZAM..!!!
                      POZDRAWIAM...IWONA-MAMA MARIUSZA L.23(*)
    • osmiorniczka030 Udanego spotkania 08.10.09, 00:01
      A ja Wam zycze udanego spotkania. Dobrze sie tam sprawujcie, bo jak
      nie, to ja przyjade i zrobie Wam miting ewangelizacyjny ;-)

      I jeszcze jedno. Po powrocie koniecznie opowiedzcie na forum, jak
      bylo.

      Pozdrawiam.
            • gaja2856 Po spotkaniu 11.10.09, 10:26
              I juz po spotkaniu
              Było bardzo miło
              Chciałam podziekować Dorotce, Halince, Ewie, Kasi, Marzence i Monice
              Dzieki dziewczyny że byłyście, dzięki za wszystko
              Musze przyznać że efekt spotkania sama mnie zaskoczył i ....wyciszył
              Mam nadzieję że jeszcze nie raz będziemy miały się odzaje spotkać
              Dorotko ...jesteś wielka
              Dziekuję
              gaja2856-Dorota
              • dorrita79 Re: Po spotkaniu:-)) 11.10.09, 15:30
                Jestem taka szczęśliwa, że udało nam się spotkać, pobyć razem, wspólnie
                podzielić się własnym doświadczeniem i doznać wzruszeń:-)
                To było dla mnie niezwykłe doświadczenie. Nie spodziewałam się aż takiej
                otwartości z Waszej strony. Ale to tak właśnie jest; podobne doświadczenia
                zbliżają, dzięki czemu miałam poczucie jakbyśmy się znały hohoho i jeszcze
                dłużej. Czułam się z Wami bezpiecznie:-)
                Dziękuję Wam za to.
                I do zobaczenia wkrótce:-)
                Dora
                • halas1961 Re: Po spotkaniu:-)) 11.10.09, 19:15
                  Jestem bardzo, bardzo zmeczona podroza...ale nalezy sie Dorotce i pozosostalym
                  dziewczynom i Przyjecielowi, aby choc slowo na goraco napisac. Obawy i lęk były
                  niepotrzebne. Łez było sporo, ale i usmiechu trochę i nadziei nie zabraklo.
                  Ciesze sie, ze mialam okazje poznac sympatycznych, otwartych, serdecznych ludzi.
                  Choc tak bardzo obolałych w swoich doświadczeniach, tak bardzo okaleczonych
                  przez los...warto było, nie żałuję. W sumie kobitki z mojego i zblizonych
                  roczników się wycofały. Byłam najstarsza, ale dobrze sie czułam. Nie mialam
                  wielkich oczekiwań, nie spodziewałam sie niewiadomo czego. Chcialam poznac ludzi
                  doswiadczonych podobnie przez los i zobaczyc jak sobie radza, wysluchac i choc
                  niby nie mialam potrzeby wygadania...jednak rowniez i ja sie nagadalam...
                  Wielkie podziekowania naleza sie oczywiscie Dorotce ale i jej
                  przyjacielowi,ktory obcych ludzi przyjal pod swoj dach i jeszcze na dworzec
                  odwozil:) A rowniez Dorotki narzeczonemu, ktory przygotowal dla nas pamiatkowe
                  serduszka z metalu(wlasnorecznie je wykonal).
                  I bardzo, bardzo sie ciesze ze poznalam Ewcię, Kasiunię, Monisię, Marzenkę(z
                  innego forum) no i z naszego forum dwie Dorotki.
                  Pozdrawiam
                  Halina-mama Agatki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka