Dodaj do ulubionych

czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u Boga

25.10.09, 17:49
Obserwuj wątek
    • halas1961 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 25.10.09, 20:43
      Przejście mojej córki(miała prawie 24 lata) do innego świata, a wiec jej śmierć
      dla życia ziemskiego nigdy nie była przeze mnie postrzegana w wymiarze kary lub
      łaski. Owszem, były chwile że myślałam, że to kara dla mnie za popełnione
      wcześniej grzechy, ale nigdy, że to Ona w jakis sposób jest przez Boga ukarana
      czy dostąpiła łaski. Choć przysłowie ludowe mówi:"że Bóg ze swego ogrodu zrywa
      najpierw najpiękniejsze kwiaty"...
      Mój pogląd może rózny bardzo od innych ludzi, ale taki który pozwolił mi ułozyć
      sobie wszystko w jakąś całość i pomalutku znajdowac ukojenie jest następujący.
      Myślę, że Bóg posyła nas ze swojego domu...z naszego domu na ziemię w konkretnym
      celu, z konkretnym zadaniem do wypełnienia. I kiedy zadanie zostanie wykonane
      odchodzimy, wracamy do domu Ojca. Niektóre zadania trwaja tylko mgnienie,
      chwile, innym potrzeba na to 10 lat, innym 24 a jeszcze innym 95 lat. I myślę,
      że nie wiemy wcale, nie mamy świadomości co do tych zadań.Otwierają nam sie
      oczy dopiero po powrocie do Domu Ojca. Dopiero wtedy wszystko pojmujemy i
      zaczynamy rozumieć.
      A jeśli w domu Pana Naszego jest tak pięknie i tyle miłości jak nieraz
      przekazują nam nasi bliscy, to może i jest to łaska:)
      Bardzo ciekawy wątek, może i ktos inny się wypowie.
      Pozdrawiam serdecznie
      Halina-mama Agatki
      • krystyna1958 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 12.05.10, 19:02
        Halinko mam watpliwosci czy smierc w mlodym wieku to kara,czy
        laska.Temat bardzo dobry,ja nie moge sobie wytlumaczyc czym bylo
        zycie i smierc mojego ukochanego synka Jarka. Urodzil sie z ciezka
        postacia porazenia mozgowego,cierpial 17 lat,tak bardzo byl kochanym
        dzieckiem.Dlaczego tyle zlego spotkalo mnie w zyciu,na
        poczatku "musialam syna zaakceptowac" nie mialam pojecia jak
        poradzic sobie z tym wszystkim,jak pomagac mojemu dziecku,ktore bylo
        roslinka,jak sie nauczylam z tym zyc,pokonywalam rozne problemy
        zwiazane z choroba synka,byly to setki reanimacji,setki nocy nie
        przespanych,drzenie w kazdej sekundzie jego zycia,blaganie Boga
        zebym mogla udzwigac ten KOCHANY KRZYZ,Dawalam sobie rade,Jarek mial
        wszystko,tylko nie mial zdrowia,obdazalam Go wielka
        miloscia.Przyszedl dzien w ktorym Bog powolal Go do siebie,mnie
        pozostawil na ziemi zebym cierpiala i zeby moje zycie bylo bez
        sensu. ZYCIE I SMIERC MOJEGO SYNKA CZYM BYLA KARA ,CZY LASKA?
        Pozdrawiam. KK
    • osmiorniczka030 Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia 26.10.09, 01:33
      Witaj!

      MOIM ZDANIEM sprawa zupelnie inaczej wyglada z perspektywy Niebios,
      a inaczej z perspektywy naszego ziemskiego padolu lez.

      Dla nas, ktorzy tu zostajemy jakakolwiek strata czy to mlodzienca,
      czy osoby starszej jest niezwykle bolesna i pozbawiona sensu.
      Wlasciwie niewiele wiemy o tej "drugiej stronie." Patrzymy naszymi
      ziemskimi oczami, zyjemy "tym zyciem." Chcemy miec naszych bliskich
      tutaj, a jesli ich nam odebrano, trudno nam to zaakceptowac, a co
      dopiero mowic o jakiejs łasce.

      Jednak patrzac z perspektywy Niebios jest dokladnie tak, jak
      powiedziala Halinka. Zycie jest, jak teatr. Kazdy z nas ma swoja
      role do odegrania, swoje zadania do wykonania. Kiedy juz je wykona,
      wraca do Domu Ojca. A wiec patrzac z perspektywy Nieba odpowiadam -
      tak, jest to łaska. My jej nie potrafimy jeszcze zauwazyc, ale nasi
      Bliscy zostali wyroznieni, bo staneli juz przed Bogiem, a my nadal
      sie tu meczymy i na to Niebo pracujemy.

      Dla mnie nie ma watpliwosci, ze tam jest O NIEBO LEPIEJ ;-) Kara dla
      ludzkosci jest zycie tu, na Ziemi - jako skutek grzechu
      pierworodnego. Zycie pelne problemow, cierpienia, nienawisci,
      krzywdy, smierci... A w Niebie moze byc juz tylko lepiej - nie ma
      chorob, nie ma bolu, nie ma problemow, nie ma smierci, nie ma
      cierpienia, nie ma zla, nie ma placzu, nie ma nienawiści, nie trzeba
      zarabiac na zycie, nikt nas nie skrzywdzi, nikt nam nie zachoruje,
      nikt juz nam nie umrze. Do tego dochodzi swiadomosc, ze przezylismy
      wlasna smierc, ze smierci tak naprawde nie ma. W Niebie milosc,
      szczescie i radosc sa tysiace razy silniejsze, niz tu na Ziemi.

      Smierc jest tylko Brama...

      Pozdrawiam.
    • annubis74 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 26.10.09, 08:37
      Jest przysłowie (greckie lub rzymskie, starsze niż
      chrześcijaństwo) "Wybrańcy bogów umierają młodo" Myślę że jeśli
      myślenie o przedwczesnej śmierci traktuje się w kategorii łaski (?)
      i przynosi to ulgę to dobrze się tego trzymać
      Ja o śmierci Mamy myślę w kategorii kary (choć trudno powiedzieć że
      umarła młodo, ale dla mnie zbyt wcześnie), choć wiem że to bez
      sensu. Nie umiem nic na to poradzć że zastanawiam się dlaczego? co
      takego zrobiłam? pomyślałam? zaniedbałam? przeoczyłam? nie umiem
      sobie z tym poradzić
      • maretta111 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 26.10.09, 19:35
        Myślę że na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Mój brat miał tylko 37
        lat, tata, 42.
        Pewien mędrzec napisał:
        "Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga
        i nie dosięgnie ich męka,
        zdało się oczom głupich że pomarli,
        zejście ich poczytano za nieszczęście,
        i odejście od nas za unicestwienie,
        a oni trwają w pokoju!"
        Gdy boleśnie odczuwamy smak pustki po odejściu kogoś, kto do tej pory tak
        pięknie , tak mądrze, tak mocno wypełniał sobą krajobraz naszej codzienności,
        ktoś kto był nam tak bliski wtedy często zapewne przychodzą myśli że to pewnie
        kara na nas. Jednak zaraz nasuwa się że może to łaska. Może żeby mój braciszek
        jedyny, najdroższy, niepowtarzalny przeżył , byłby kaleką, cierpiał ,a ja
        patrząc na jego ból razem z nim. Nie wiem i nigdy się nie dowiem. Dla mnie to
        przynosi takie chwilowe ukojenie, jak myślę że coś byłoby gorzej. Mój brat tu na
        ziemi czuł się samotny, odrzucony, dlatego też wiedząc o swojej chorobie nie
        chciał się leczyć. Nie odebrał sobie życia, a często się o to bałam, ale robił
        wszytko żeby umrzeć. Dla mnie to w pewnym sensie jak samobójstwo.
        Dziś jestem na takim etapie żałoby że jest źle, muszę wrócić do leków, bo nie
        poradzę sama ze sobą. Ale marzę o tym aby uwierzyć w to że mój brat, skończył
        czas swojej próby na ziemi. Sam Bóg zasadził go przed laty, w chwili oznaczonej
        gwiazdką na tabliczce z jego imieniem i nazwiskiem. Zasadził go na ziemi, by
        przeżył to życie jak najpiękniej, jak najszlachetniej , dał mi go na 32 lata.
        To wszytko co razem przeżyliśmy jest teraz w moim sercu i za to jestem Darkowi
        wdzięczna. Mam nadzieję że mój braciszek będzie w pewnym sensie mi drogowskazem
        do nieba. On już przekroczył to granicę, ja jeszcze nie. On już WSZYSTKO wie ja
        jeszcze nie. Dlatego muszę wierzyć że to nie byłą kara.Ciągle szukam sensu,
        ciągle błądzę, ale muszę wierzyć że to naturalne że tak musiało być. Cóż mi
        innego pozostało. Muszę żyć dla tych co zostali, choć wcale nie mam wielkiej
        ochoty,ale muszę , puki mnie śmierć nie zabierze,a wtedy nam nadzieję, że mój
        braciszek , tata i cała rzesza rodziny, przyjaciół, znajomych i zupełnie obcy
        wyjdą mi kiedyś na spotkanie i pomogą znaleźć się w nowej egzystencji, to mnie
        trzyma przy życiu. Wiara, nadzieja, miłość. Muszę uwierzyć że to Bóg go
        zaprosił,ale nie każąc nikogo za nic.
        Na koniec zacytuję wam zaproszenie:
        "I znów słyszałem te boskie wyrazy:
        Chodźcie tu do mnie wy, którzy cierpicie,
        chodźcie tu do mnie leczyć ziemskie zmazy,
        we mnie jest spokój i we mnie jest życie,
        nie płaczcie próżno na ziemskiej niwie,
        wszystko przemija, prawda nie przeminie.!"
        Oto odpowiedź naszej bliskiej osoby:
        "Więc posłuchałem słodkiego wezwania-
        I oto idę z mym sercem schorzałym,
        I pewny jestem Twego zmiłowania,
        Bom wiele błądził , lecz wiele kochałem,
        I drogi życia przeszedłem cierniste...
        Wiec ty mnie teraz nie odepchniesz Chryste."
        Tęsknie, kocha, czekam. Marta
        • 3misio Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 27.10.09, 10:37
          ŚMIERĆ ANI W MŁODYM WIEKU, ANI W WIEKU STAROŚCI NIE JEST KARĄ CZY ŁASKĄ U BOGA!
          CZŁOWIEK, GDY UMIERA NIE CZUJE NICZEGO, NICZEGO NIE WIE.MÓWI O TYM KSIĘGA
          KAZNODZIEI 9:5, DLATEGO PO ŚMIERCI CZŁOWIEK NIE IDZIE DO NIEBA ZA DOBRE UCZYNKI,
          CZY DO PIEKŁA ZA TO ŻE NA GRZESZYŁ ZA ŻYCIA. PIERWOTNYM ZAMIERZENIEM BYŁO TO, ŻE
          CZŁOWIEK MIAŁ ŻYĆ WIECZNIE NA ZIEMNI, ALE KAŻDY ZNA HISTORIĘ ADAMA I EWY,
          DLATEGO ZA NIEPOSŁUSZEŃSTWO RODZAJ LUDZKI ZOSTAŁ SKAZANY NA ŚMIERĆ, WŁAŚNIE ZA
          BUNT NASZYCH PRARODZICÓW. NATOMIAST W PSALMIE 115:17 JEST MOWA O TYM, ŻE UMARLI
          NIE ŻYJĄ U BOGA JAKO DUCHY.UMARLI NIEJAKO ŚPIĄ I OCZEKUJĄ ZMARTWYCHWSTANIA(
          JANA11:11-14). CZŁOWIEK JEST DUSZĄ ŻYJĄCĄ DLATEGO W CZASIE ŚMIERCI UMIERA RAZEM
          ZE SWOIM CIAŁEM, MYŚLAMI. POZA TYM BÓG PRZEZ ŚMIERĆ NIKOGO NIE KARZE ANI NIE
          OBDARZA ŁASKĄ, TYLKO BÓG MOŻE UAKTYWNIĆ SIŁĘ ŻYCIOWĄ. Z POWODU GRZECH ADAMA
          CIERPIĄ WSZYSCY, PONIEWAŻ WSZYSCY ODZIEDZICZYLI PO NIM NIEDOSKONAŁOŚĆ, ŚMIERĆ,
          JEDNAK MAMY NADZIEJĘ TEGO ŻE ŚMIERCI JUŻ NIE BĘDZIE-KSIĘGA OBJAWIENIA 21:4, BÓG
          JĄ ZNISZCZY, DLATEGO DAŁ SWEGO UMIŁOWANEGO SYNA ŻEBY TEN NA PODSTAWIE SWOJEJ
          KRWI, ŻYCIA DAŁ NAM MOŻLIWOŚĆ ODKUPIENIA SIĘ Z NIEWOLI GRZECHU I ŚMIERCI!!
          • inkara Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 27.10.09, 13:48
            .. długo zadawałam sobie to pytanie.. któregos dnia znajomy z
            przesłał mi ponizszy fragment. Muszę powiedzieć,że czytałam go w
            kółko..to jak balsam dla zranionego serca i duszy.. Moja miłośc
            odeszła mając tylko 34 lata....

            STARY TESTAMENT
            Księga Mądrości

            Ocena przedwczesnej śmierci sprawiedliwego3

            7 A sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie,
            znajdzie odpoczynek.
            8 Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się
            jej nie mierzy:
            9 sędziwością u ludzi jest mądrość,
            a miarą starości - życie nieskalane.
            10 Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość,
            i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony.
            11 Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli
            albo ułuda nie uwiodła duszy:
            12 bo urok marności przesłania dobro,
            a burza namiętności mąci prawy umysł.
            13 Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele.
            14 Dusza jego podobała się Bogu,
            dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości.
            A ludzie patrzyli i nie pojmowali,
            ani sobie tego nie wzięli do serca,
            15 że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi
            i nad świętymi Jego opatrzność.
            16 Sprawiedliwy umarły potępia żyjących bezbożnych,
            i dopełniona wcześnie młodość - leciwą starość nieprawego.
            17 Zobaczą bowiem kres roztropnego,
            a nie pojmą, co o nim Pan postanowił
            i w jakim celu zachował go bezpiecznym.
            18 Patrzą i żywią pogardę,
            ale Pan ich wyśmieje.



          • luna67 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 27.10.09, 21:11
            3misio napisała:

            "CZŁOWIEK, GDY UMIERA NIE CZUJE NICZEGO, NICZEGO NIE WIE.MÓWI O TYM KSIĘGA
            KAZNODZIEI 9:5, DLATEGO PO ŚMIERCI CZŁOWIEK NIE IDZIE DO NIEBA ZA DOBRE UCZYNKI
            CZY DO PIEKŁA ZA TO ŻE NA GRZESZYŁ ZA ŻYCIA."

            Naprawde? hmmmmmm...

            O istnieniu piekla Pismo Sw. mowi tak wyraznie i tyle razy, ze nie moze tu byc
            zadnej watpliwosci.

            "A powiadam wam, przyjaciolom moim: nie lekajcie sie tych, ktorzy zabijaja
            cialo, a potem nic wiecej uczynic nie moga. Ale wskaze wam, kogo sie lekac
            macie; lekajcie sie tego, ktory po SMIERCI ma moc wrzucic do piekla. Zaiste
            mowie wam, tego sie lekajcie" (Lk 12,4-5)

            "A jesliby reka twoja gorszyla cie, odetnij ja: lepiej tobie ulomnym wejsc do
            zywota, niz obie rece majac, pojsc do piela w ogien nieugaszony: gdzie robak ich
            nie umiera, a ogien nie gasnie" (Mk 9,43 i .)
            I nie mow, ze robak nie moze byc wieczny. Robakiem nazywa tu Chrystus wyrzuty
            sumienia, ktore zawsze, jakby jakis robak, gryzc beda potepionych.

            "A kto by rzekl bratu swemu "glupcze", bedzie winien ognia piekielnego" (Mt 5,
            22). No jak to? w grobie nie ma przeciez ognia! wiec....

            "Wtedy rzecze i tym, ktorzy beda po lewicy: idzcie ode mnie, przekleci, w ogien
            wieczny. I pojda ci na meke wieczna a sprawiedliwi do zywota wiecznego" (Mt 25,41).
            "Ogien wieczny", "meka wieczna"- to nie smierc, ani grob! bo....

            "A dym meki ich wznosic sie bedzie w gore na wieki wiekow. Nie znajda
            odpocznienia we dnie i w nocy" (Apok 14,11). Zli nie beda wiec unicestwieni,
            lecz beda cierpiec na wieki wiekow, czyli zawsze: "Nie znajda odpocznienia we
            dnie i w nocy".

            Ale w jednym slowie masz racje; "Zaplata grzechu jest smierc". (Rz 6,23) Owszem,
            smierc jest kara za grzech, za grzech Adama. Gdyby bowiem Adam nie byl
            zgrzeszyl, smierci by nie bylo!!!!!
            "Przez jednego czlowieka wszedl grzech na ten swiat, a przez grzech- smierc, i
            tak na wszystkich ludzi smierc przyszla" (Rz 5,12)

            Ale smierc nie jest jedyna kara i nie jest ona najciezsza:
            "Kto by zas zgorszyl jedno z tych malenkich, ktore we mnie wierza, lepiej by mu
            bylo, aby mu na szyi zawieszono kamien mlynski i pograzono w glebinie morskiej"
            (Mt 18,6)
            Z tych slow Posma Sw. wynika, ze istnieje jeszcze jakas inna kara za grzechy,
            niz smierc, kara gorsza od smierci a tak ciezka, ze przy niej nawet smierc
            gwaltowna, jaka jest utopienie z kamieniem u szyi -jest czyms mniej strasznym......

            O jakiej to karze, gorszej od gwaltownej smierci, mysli tutaj Chrystus? O karze
            piekla, o ktorej tyle razy mowil w roznych okolicznisciach.....

            "Kto przekracza prawo Mojzeszowe, ponosi SMIERC BEZ MILOSIERDZIA, na podstawie
            swiadectwa dwoch, albo trzech. O ilez, myslicie, srozsza sciagnie na siebie
            kare, kto zdepcze Syna Bozego, krew przymierza, przez ktora uswiecony byl,
            skala, i duchem laski wzgardzi?....Straszna to rzecz, wpasc w rece Boga zywego"
            (Hbr 10,28-31)

            Dodam jeszcze i to, ze gdyby rzeczywiscie wszystkich zlych ludzi miala spotkac
            jednakowo ciezka kara -smierc i unicestwienie, niezaleznie od liczby zbrodni i
            stopniu ich winy, - sprawiedliwosci nie stalo by sie zadosc.

            Lecz jak pogodzic istnienie piekla z Boza dobrocia? Widocznie rzeczywistosci te
            nie wykluczaja sie wzajemnie, skoro to samo Posmo , ktore mowi, ze "Bog jest
            miloscia" 1 J 4,16), wyraznie twierdzi na wielu miejscach, ze pieklo istnieje.

            Rozum ludzki nie jest wstanie ogarnac ani istoty Bozej, ani Bozej mysli. Bog
            przerasta nieskonczenie nasze pojecie o Nim. Jego dzialanie i Jego "drogi", wiec
            i Jego nagroda za dobre i kara za zle uczynki, maja w sobie cos z tej
            nieskonczonosci Bozej, ktora przerasta nasza malosc. I z tym musimy sie
            pogodzic.....



            • tilia7 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 27.10.09, 22:18
              Zaiste umysł ludzki nie jest w stanie ogarnąć ani Istoty Bożej ani Bożej
              Myśli.Dobrze jest pamiętać o tym, naprawdę dobrze.I wierzyć w Boga a nie w to,
              co o Nim piszą ci, którzy też niczego przeniknąć swą myślą nie mogli.
              Wtedy można jednak przeniknąć myślą RELIGIĘ, która mówiąc o Bogu miłosiernym ma
              na myśli Boga, który karze śmiercią wszystkich za jednego nieposłusznego
              Adasia.I która mówi o tym,że Bóg miłosierny dla wszystkich ma wybaczenie, ale z
              tych wszystkich jednak duża część na wieki będzie smażyć się w piekle.

              Dlatego mam szczerą nadzieję,że śmierć w młodym wieku ani karą ani łaską nie
              jest.Po prostu się zdarza, niestety.Los, natura, nieszczęśliwy zbieg
              okoliczności czy cokolwiek innego.A Bóg tam po prostu jest.Jasny, ciepły jak
              światło, dobry,wyrozumiały,miłosierny,świadomy tego,że ułomni jesteśmy i słabi.I
              zdarza nam się czasem pobłądzić.
              • grazyna1965 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 27.10.09, 23:30
                Ja nie wiem co gorsze dla mojego ,,myślenia". Czy śmierć Patryni to
                z góry zaplanowana przez Boga? Czy to zwykły przypadek, że zginęła.
                Pierwsze wyzwala we mnie ogromny żal do Boga,że tak to zaplanował.
                Czy Bóg nie wie, że nie ma większej miłości nad matczyną? Skoro wie
                wszystko to powinien przewidzieć, że wraz z dzieckiem umiera matka i
                życie tutaj jest dla niej karą. Druga myśl, że moje dziecko umarło
                przez zwykły przypadek jest chyba jeeszcze gorsza. Bo wtedy moja
                nienawiść do siebie wzrasta, że nie uchroniłam Jej, nie zapobiegłam.
                A więc nie byłam dobrą matką. Tak jak tilia napisała, nie sposób
                tego ogarnąć. I może jedynym mysleniem powinno być własnie to, że
                Bóg nie miał z tym nic wspólnego ale przyjął moja Patrynię i
                sprawił, że jest Tam szczęśliwa. I nie myśleć, że to był przypadek
                tylko czynnik ludzki. Ale wtedy nienawidzę tego kierowce, który
                zabił moje dziecko. Chyba już nie potrafię żyć bez nienawiści, nie
                potrafię..
                Grażyna,mama Patryni
                • tilia7 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 28.10.09, 14:02
                  Grażynko,jesli to był przypadek, to absolutnie się o niego nie
                  obwiniaj.Bo przypadki to nie jest coś,co mozna
                  zaplanowac,przewidziec,zapobiec.To są rzeczy niespodziewane,
                  nieprzewidziane,nagłe.Każdy człowiek w miare swoich mozliwości stara
                  się dbac o siebie i bliskich,stara się uważac na siebie itd.Ale nie
                  mamy możliwości przewidziec wszystkiego.Nie jesteśmy wszechmocni ani
                  wszechwiedzący.
                  Pozdrawiam ciepło
              • 3misio Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 28.10.09, 09:57
                W księdze Kaznodziei 9:11 jest mowa o tym, że każdego z nas dosięga
                nieprzewidziane zdarzenie , czas i przypadek...człowiek nie ma wyznaczonej daty
                śmierci bez względu na to, czy jest młody, stary czy jest małym dzieckiem. Bóg
                jest Bogiem miłosiernym dlatego dał nam grzesznym ludziom szansę odkupienia się
                z niewoli grzechu i śmierci. Dał tego największy dowód, gdy oddał swego
                jednorodzonego syna- Jezusa. Dlatego bardzo ważne jest, aby skorzystać z tej
                ofiary, przylgnąć do Boga i robić to co sprawia Mu przyjemność. To pomoże nam
                stać się lepszymi ludzmi, a co najważniejsze będziemy mogli cieszyć się
                wspaniałymi widokami na przyszłe życie w raju na ziemi!!
              • annubis74 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 30.10.09, 12:08
                > Dlatego mam szczerą nadzieję,że śmierć w młodym wieku ani karą ani
                łaską nie
                > jest.Po prostu się zdarza, niestety.Los, natura, nieszczęśliwy
                zbieg
                > okoliczności czy cokolwiek innego

                myślę że to właśnie najtrudniej nam zaakceptować
                że śmierć się zdarza, że zdarza się bez sensu, bez planu, bez
                uprzedzenia. Chcielibyśmy wierzyć że jest jakiś plan/jakiś sens, że
                są znaki, które ans wcześniej informują o tym co sie zdarzy, nawet
                jeśli umiemy je odczytać dopiero po fakcie. Pewnie całe życie
                zabiera szukanie odpowiedzi na pytanie "dlaczego', ale poznać możemy
                ją dopiero "po drugiej stronie" gdziekolwiek ona jest i jakkolwiek
                wyglada. Wszystko jedno czy szukamy w religii, horoskopach,
                numerologii czy też inaczej... odpowiedź dla wszystkich będzie
                dopiero TAM
            • 3misio Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 28.10.09, 10:08
              Biblia nigdzie nie wspomina o literalnym piekle, w którym to człowiek ma
              cierpieć wieczne męki!! Piekło w Biblii jest nazwane Hadesem, Szeolem. Szeol i
              Hades to te same miejsca-to grób ludzkość, to miejsce w którym po śmierci chowa
              się człowieka, człowiek wtedy nie czuje niczego, nie znajduje się w miejscu
              gdzie przez resztę życia( chociaż sama nie wiem jak to nazwać, bo przecież nie
              żyje)odczuwałby ogniste kary. W Biblii jest wiele sformułowań np bestia
              wychodząca z morza, wizja czterech bestii,wielki posag, to wszystko trzeba
              rozumieć w sensie przenośnym , bo każde to wydarzenia miało odzew na rodzaj
              ludzki, albo dopiero będzie mieć, trzeba zrozumieć proroctwa Biblijne.
              Poza tym , Bóg jest Bogiem miłości jak czytamy w 1 Jana 4:8, więc jaką
              przyjemność miałby Bóg oglądając zmagania człowieka w piekle??? Byłoby to
              sprzeczne z Jego cechami i przymiotami, warto się zgłębić bardziej nad Jego Słowem!!
              • tilia7 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 28.10.09, 14:11
                Może i warto,ale ja po pierwsze nadal nie rozumiem czy to piekło w
                końcu jest czy go jednak nie ma?To po pierwsze.Po drugie trzeba
                najpierw uwierzyc,że to jest naprawdę "słowo boże" a nie słowo
                teologów,kapłanów czy kogokolwiek innego.A od tego żeby w to
                uwierzyc jestem daleka.Biblia ma dla mnie tylko jedną
                wartośc,kulturową.Jak wszystkie inne święte księgi i zbiory
                mitów.Jest w biblii wiele mądrości,nie przeczę.Ale również wiele
                sprzeczności.I wiem,że nie nanleży wszystkiego czytac
                dosłownie.Jestem polonistką, interpretacja tekstu jest mi
                bliska.Problem w tym,że tu mozna robic nadinterpretacje i za pomocą
                słów manipulowac naszymi umysłami:(
                • 3misio Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 29.10.09, 15:41
                  Według Biblii nie ma piekła, człowiek gdy umiera to razem ze swoimi myślami i
                  uczuciami. Nie jest tak, że zaczyna gdzieś wędrować. Podam przykład mojego
                  znajomego...poszedł do księdza, bo chciał się dowiedzieć gdzie teraz przebywa
                  jego tata, ksiądz mu odpowiedział, że jest teraz w miejscu o nazwie czyściec(
                  czego również nie ma w Biblii), ale gdyby ten mu zapłacił to ksiądz odprawi mszę
                  za zbawienie duszy jego ojca....ten znajomy odrzekł-ale mój tata jest teraz w
                  domu i pewnie coś ogląda....ksiądz się bardzo na niego zdenerwował :), ale to
                  pokazuję, że księża manipulują ludzmi w taki sposób jak im się podoba, żeby
                  tylko zarobić, bo nie oszukujmy się taka jest prawda!
                  W poznawaniu Biblii, w skupianiu swojej uwagi nad jej treścią samemu jest
                  bardzo często nie udane, fakt Biblia jest bardzo ciężka w zrozumieniu, dlatego
                  większość ludzi ma ją w domu, ale tylko na półce...szkoda że już prawie nikt do
                  niej nie zagląda, jednak cieszę się że są jeszcze takie osoby, które znajdują w
                  Niej mądrość i pożyteczność.
                  Wiele się słyszy o tym jak duchowni wkradają się w politykę, jak błogosławią
                  miliony idących na wojnę, jak sterują naszymi uczuciami...chociażby kiedy ksiądz
                  zgwałci małe dziecko...to co mówią ludzie...ksiądz to też człowiek, ma swoje
                  potrzeby...To dlaczego nie stosuje się do nakazy Biblijnego, żeby mieć rodzinę,
                  żonę...przecież naucza niby za pomocą Biblii, albo jej wybranych
                  fragmentów..szkoda...a ludzie to kupują( przepraszam, ale tak jest). Zachęcam do
                  zgłębiania się w prawdziwe Słowo Boże, w Biblię, dzięki niej możemy prowadzić
                  wspaniałe życie ciesząc się uznaniem Boga. Pozdrawiam!
                        • pam_71 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 30.10.09, 13:00
                          3Misio ;-) Internet nie jest tak do końca anonimowy ;-)
                          Tu u góry jest taki magiczny "pstryczek" SZUKAJ
                          Piszemy 3misio ... pstryk ;-)

                          My jako Świadkowie Jehowy, gdy głosimy dobra nowinę nie robimy
                          tego według naszego widzimisię...jest taki werset który mówi o
                          tym,żę kto doda coś do Słowa Boga lub odejmie-takiego czeka śmierć
                          nie nadzieja życia na ziemi.Jesteś w stanie zgłębić Pismo Święte,
                          ale nie możesz robić tego sama, bo bardzo ciężko jest samej poznać
                          słowa Boga.


                          Jedyne czego nie toleruję to fanatyzm religijny ;-)

                          Pozdro
                          Pam
                          • 3misio Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 01.11.09, 14:46
                            Nie jestem fanatyczką religijną i nie ukrywam się jako Świadek Jehowy!! Nie
                            musiałaś pam_71 tego szukać w internecie-trzeba było tylko zapytać, a bym Ci
                            napisała, że tak, ja nie mam czego się wstydzić, a zwłaszcza poglądów
                            religijnych-mówię o nich otwarcie. Każdy człowiek ma prawo do dzielenia się z
                            innymi tym o czym myśli, o czym marzy i jakie ma poglądy, tak samo jest ze mną.
                            To forum umożliwia mi pisanie z osobami, które chcą poznać moje poglądy,
                            wierzenia i moje zdanie i zdanie Biblii, a jeżeli ktoś tego nie toleruje, to
                            niech tego nie czyta albo nie odpisuje głupotami jeżeli chodzi o poważną sprawę.
                            Ja tego nie nazwałabym fanatyzmem....pam_71 Ty masz swoje zdanie i ja go nie
                            krytykuję, jeżeli Ci się nie podoba co ja piszę to nic Ty nie pisz...Ty masz
                            prawo i ja je mam...pozdrawiam!!
                            • doskonala1 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 02.11.09, 00:17
                              jestem katolikem, rodzice mnie tak wychowali, moja córka też
                              otrzymała chrzest i dalej pojdzie tą samą drogą co ja, czyli kolejne
                              sakramenty. Ale co zrobi dalej to juz jej życie. Ja nie zagłebiam
                              się w religię, nie chodze do kościoła co tydzień, a tylko od święta.
                              Nigdy nie krytykowałam innej wiary i nie zamierzam. I nie wierzę też
                              że chociaż 10% osób na tym forum to przwdziwi chrzescijanie, bo
                              jeśli nimi sa to czemu nie przebaczają? Łatwo tak krytykowac innych?
                            • pam_71 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 02.11.09, 09:11
                              ;-) Misio - nigdzie nie napisałam, że uważam Ciebie za
                              fanatyczkę ... napisałam tylko tylę, że nie toleruję fanatyzmu
                              religijnego - to się tyczy wszystkich religii, bo każda przesada
                              jest zła. Wypacza wolne myślenie i prowadzi do postawy "cel uświęca
                              środki". Niepotrzebnie wzięłaś to do siebie, poważnie.
                              A że "szperam po necie" ... cóż .. spażyłam się już parę razy i
                              sprawdzam kto ukrywa się pod nowym nickiem ;-) Jeżeli uraziłam Cię
                              przytoczeniem Twoje wypowiedzi z innego forum to przepraszam - nie
                              miałam tego zamiaru ;-)
                              pam_71 Ty masz swoje zdanie i ja go nie krytykuję, jeżeli Ci się
                              nie podoba co ja piszę to nic Ty nie pisz...

                              Ale możesz krytykowac ile chcesz ;-) byle konstruktywnie i na temat -
                              ja się nie obrażam jeśli ktoś napisze, że "głupoty gadam" ;-)
                              Conajwyżej zostanę zmobilizowana do argumentów "przeciw".
                              Pisz ile potrzebujesz, jak sobie radzisz ze stratą bliskiej osoby -
                              może nam pomożesz złagodzić ból ... ;-)
                              Pozdrawiam
            • maria-assunta Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 10.11.09, 18:17
              luna67 napisała:

              O istnieniu piekla Pismo Sw. mowi tak wyraznie i tyle razy, ze nie
              moze tu byc
              zadnej watpliwosci.

              Najmilsza luno:
              Czy ty faktycznie wierzysz w to, co piszesz? Wizja piekla jest dla
              ciebie oczywista i nieodwracalna, powiedz mi jeszcze, kogo bys tam
              wyslala?
              Czy ty faktycznie mozesz sobie wyobrazic Boga, ktory radosnie
              przygladalby sie "glupim istotom" potepionym na WIEKI i smazacym sie
              w piekle? Czy mozesz sobie faktycznie wyobrazic, ze czlowiek moze
              nazbierac az tyle winy, ze nigdy, ale to nigdy, nie dostapi
              wybaczenia? To czym w takim razie jest milosc? Jezeli Bog wedlug
              ciebie jest msciwy(bo inaczej tego nie moge nazwac), to jak
              jednoczesnie moze byc miloscia? My ludzie nia nie jestesmy, mozemy
              tylko probowac, raz tak, raz tak. Ale nie osiagniemy doskonalosci,
              Nie mozemy tez naszych uczynkow "odwrocic". I co z tego powodu sni
              ci sie pieklo? Wybacz, troche to plytkie i smutne...
                • sarnowo Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 31.07.10, 15:09
                  Koniczynko! Z bolem serca, rozpacza, rozmyslaniem na temat jak w zalozonym
                  watku zmagam sie juz 23 miesiac po tragicznej smierci jedynego dziecka,
                  doroslego 21 letniego syna, ktory zginal nie z wlasnej winy. Zostalismy sami bez
                  nadziei na lepsze jutro, godna starosc, bez planow i perspektyw. Nikt choc
                  zapewnia nie rozumie co dzieje sie z nami, bo kto nie przezyl takiej sytuacji
                  nie jest w stanie wyobrazic sobie naszej traumy. Myslalam, ze swiat powinien
                  zatrzymac sie z powodu naszej tragedii, ale nie stanal, dla jednych slonce
                  swieci, a dla drugich mimo, ze swieci zgaslo na zawsze. W bolu i cierpieniu nikt
                  nam nie ulzy, moze tylko wiara, ze po drugiej stronie jest szczesliwy i jest mu
                  tam lepiej niz tu. On juz doszedl, my idziemy, tylko trudno sie pogodzic z tym,
                  ze jego czas powinien byc tu i jak kazdy mlody czlowiek realizowac swoje plany i
                  marzenia.
                • karolina1958 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 31.07.10, 19:03
                  Moj syn zmarl 8 miesiecy temu,jest mi ciezko i zle,czas zatrzymal
                  sie w dniu smierci mojego ukochanego chorego od urodzenia syna,ktory
                  mial tylko 16 lat!Nic nie przynosi mi ulgi,rozmyslam nad calym
                  sensem zycia syna.Dlaczego urodzil sie tak bardzo chory,jaki mial
                  Bog plan wobec jego cierpienia,dlaczego nas tak doswiadczyl!
                  Pokochalismy synka calym sercem,teraz pozostala pustka i ta straszna
                  cisza.Serce moje umarlo razem z moim synkiem.Musze zyc,aby zasluzyc
                  na spotkanie z moim synkiem.Nie istnieje dla mnie zadna forma
                  radosci,sama pozostalam w bolu i cierpieniu.Nikt juz nie wspomina
                  mojego synka,dla innych byl tylko dzieckiem chorym, teraz
                  uwazaja ,ze w koncu mozemy zyc! ALE CO TO ZA ZYCIE!!!!!!!!!!
    • pepsikola Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 01.08.10, 09:54
      uwazam ze nie mozna rozpatrywac smierci w mlodym wieku jako kary czy
      laski bo jezeli by tak bylo to mozna by powiedziec ze kalekie
      dziecko jest kara dla rodzicow a zdrowe laska. po prostu tak sie
      stalo i trzeba zyc dalej czy tego chcemy czy nie. a dlaczego tak sie
      stalo to sie nigdy chyba nie dowiemy. podobno panu Bogu nie stawia
      sie pytan: "dlaczego?".
      • karolina1958 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 01.08.10, 21:25
        Ja uwazam,Bog pokaral mnie za wszystkie moje zle czyny,ktore
        uczynilam w zyciu!Za wszystko Bog mnie pokaral,wpierw chorym
        dzieckiem,ktorego musialam pokochac (pokochalam bezgranicznie!!!!!)
        Pozniej zabral mi GO,kiedy bez niego zyc nie potrafie!Teraz ucze sie
        empati,chociaz jak pamietam zawsze nioslam pomoc ,kto potrzebowal
        tej pomocy,obwiniam sie za wszystko,(nawet wtedy ,gdy pada deszcz)
        tez moja wina!!!Prosze nie zrozumiec mnie zle,nikomu nie zrobilam
        krzywdy,sama sie wpedzam w poczucie winy,taka juz jestem!!!Zla
        samoocena,zdolowalam sie gdy urodzilam chore dziecko,nie ma
        skutku,bez przyczyny,wiec szukam.....szukam i chyba znajduje!!
        Nioslam ten swoj krzyz przez prawie 16 lat i bylo mi z nim
        dobrze,teraz ucze sie zyc i nie potrafie i tez mysle ,ze Bog mnie
        pokaral odbierajac umilowane dziecko! Jestem wypalona,zimna nie
        potrafie juz nikogo pokochac tak bezgranicznie,boje sie ,ze spotka
        mnie tylko bol i cierpienie.Juz nie boje sie smierci,bo moze spotkam
        tam syna,moze zasluzylam juz teraz....?.Karolina
    • ann-a90 Re: czy smierc w mlodym wieku to kara,czy laska u 28.08.10, 20:39
      Moim zdaniem śmierć , bez względu na to, w jakim
      wieku przychodzi, nie jest ani karą, ani łaską - po prostu jest czymś
      naturalnym, oczywistą konsekwencją tego, że się przyszło na świat. Uważam też,
      że współczesny świat demonizuje i marginalizuje śmierć oraz wszystko, co się z
      nią łączy: starość, cierpienie. Śmierć jest normalną koleją rzeczy i tylko od
      nas zależy, w jaki sposób ją przyjmiemy. Sądzę, że lęk przed śmiercią w dużej
      mierze eliminuje życie zgodne z wyznawanymi przez siebie zasadami, według
      własnej, dokładnie ustalonej hierarchii wartości.
          • ann-a90 Re: do ann-a90 01.09.10, 09:46
            Pozostaje pytanie: kim się jest, gdy tak łatwo się skreśla i osądza innych? A
            skąd wiesz, jaki cel mi przyświecał, gdy wstawiałam tutaj tę reklamę? A może
            jestem głodna i ledwie wiążę koniec z końcem, bo moja pensja to tzw. pensja
            głodowa i próbuję znaleźć jakieś dodatkowe źródło dochodów? Zastanów się nad
            tym, Szanowna Uduchowiona Osobo, Bardzo Etyczna i Hołdująca Wszelkim Wartościom
            (najwyraźniej nie wszystkim wartościom, skoro tak łatwo osądzasz innych i masz w
            sobie tyle jadu). Moja rada: więcej wyrozumiałości, więcej życzliwości, więcej
            empatii. Mimo wszystko pozdrawiam.
          • ann-a90 Re: do ann-a90 01.09.10, 12:17
            A małą paskudną hienką jestem pod względem wizualnym - właśnie to zrobiła ze
            mnie moja choroba. Dlatego proszę Cię, pomyśl trochę, nim w pochopny sposób
            przypniesz komuś jakąś łatkę albo obrzucisz jakimś epitetem. Odsyłam Cię do
            bajki o tym, że sytuacje i osoby rzadko kiedy są tym, na co wyglądają - poszukaj
            w sieci, bo niestety nie mam żadnego linku. Naprawdę, spróbuj zastanawiać się
            nad swoim słownictwem, bo możesz kogoś boleśnie urazić - nie ukrywam, że mnie
            bardzo dotknęło to, co napisałaś, bo kiedy patrzę w lustro, uświadamiam sobie,
            że choroba zrobiła ze mnie potwora, że wyglądam jak istota, do której Ty mnie
            porównałaś. Pomyśl o tym, że istnieje wiele wrażliwych osób, którym takim
            zachowaniem możesz sprawić dużą przykrość.
            • ann-a90 Re: do ann-a90 01.09.10, 12:23
              Mogę zgodzić się z tym, że akurat na tym forum ta reklama była nie na miejscu,
              ale byłabym wdzięczna, gdybyście i Wy przemyślały swoje postępowanie, bo zranić
              kogoś można nie tylko zamieszczaniem reklam w niewłaściwych miejscach, ale
              również takim traktowaniem drugiej osoby, z jakim niestety spotkałam się z
              Waszej strony. Dlatego namawiam na odrobinę samokrytyki, więcej serca dla innych
              i mniejszego skoncentrowania na sobie (to, że cierpicie nie uprawnia Was do
              poniewierania innymi). To tyle. Pozdrawiam.
              • tilia7 Re: do ann-a90 01.09.10, 12:42
                Jeżeli Twoje "obowiązki zawodowe" zmusiły Cię do zamieszczenia
                reklamy na takim forum,to wykaż przynajmniej profesjonalizm i nie
                oburzaj się teraz zupełnie prywatnie.Albo-albo,trzeba umiec ponosic
                konsekwencje własnych nieprzemyślanych uczynków.Można nie wkładac
                ręki do gniazda os,nie trzeba będzie miec do nich potem żalu,że
                żądliły.
                Jeśli widzę,jak pogrążona w bólu osoba łapie się z nadzieją na te
                teksty,które zamieszczasz to nie umiem powstrzymac wściekłości,bo
                sama wiem,jak taka nieuzasadniona nadzieja boli.Cieszę się,że
                chociaż potrafiłaś przyznac,że to nie jest stosowne miejsce na
                zamieszczanie reklam.
                Cierpienie nie upoważnia nas do poniewierania innymi.Chyba,że ktoś
                wcześniej próbuje sponiewierac nas i naszą godnośc.
            • tilia7 Re: do ann-a90 01.09.10, 12:54
              Napisałaś:
              Pomyśl o tym, że istnieje wiele wrażliwych osób, którym takim
              > zachowaniem możesz sprawić dużą przykrość.

              Właśnie.I to za cały komentarz.Nie znam Cię osobiście i nie Ciebie
              ososbiści skrytykowałam,tylko Twoje zachowanie wobec nas.Może trzeba
              było trochę poczytac,co tu piszemy,trochę się wczuc w nasz ból i
              przemyślec,czy warto.Żalisz się nad swój los ale dla naszego
              cierpienia nie miałaś współczucia.Mało tego,choc sama naruszyłas
              nasz spokój,bo to nie ja weszłam na pierwszą lepszą stronę,żeby
              Ciebie czy kogokolwiek nazwac hienką,robisz mi teraz wyrzuty i
              odwracasz kota ogonem.

              Przykro mi z powodu Twojej choroby.Naprawdę.Ale to niczego nie
              zmienia.Gdyby zamiast reklamy pojawił się normalny wpis i informacja
              o Twojej chorobie mogłabyś się na pewno spodziewac serdeczności.A
              tak,cóż...Mnie też jest strasznie smutno,kiedy stoję przed lustrem i
              widzę co zrobiła ze mną śmierc ukochanego człowieka.
            • agalt Re: do ann-a90 01.09.10, 16:02
              ann-a90 napisała:

              > A małą paskudną hienką jestem pod względem wizualnym - właśnie to zrobiła ze
              > mnie moja choroba. Dlatego proszę Cię, pomyśl trochę, nim w pochopny sposób
              > przypniesz komuś jakąś łatkę albo obrzucisz jakimś epitetem. Odsyłam Cię do
              > bajki o tym, że sytuacje i osoby rzadko kiedy są tym, na co wyglądają - poszuka
              > j
              > w sieci, bo niestety nie mam żadnego linku. Naprawdę, spróbuj zastanawiać się
              > nad swoim słownictwem, bo możesz kogoś boleśnie urazić - nie ukrywam, że mnie
              > bardzo dotknęło to, co napisałaś, bo kiedy patrzę w lustro, uświadamiam sobie,
              > że choroba zrobiła ze mnie potwora, że wyglądam jak istota, do której Ty mnie
              > porównałaś. Pomyśl o tym, że istnieje wiele wrażliwych osób, którym takim
              > zachowaniem możesz sprawić dużą przykrość.

              Hola-hola! Tilia nie przypinała Ci łatki, ani nie obrzucała epitetem odnosząc
              sie do Twojego wygladu. Teraz to juz jedziesz po bandzie wymuszając współczucie.
              (I w sumie nieźle Ci idzie, chociaż Kaczyńskiemu i tak nie dorównasz...) Tilia
              okresliła mianem "hienki" Twoje postępowanie. I również moim zdaniem tak właśnie
              się zachowałaś. Każdy z nas na tym może powiedzieć, jakie piętno odcisnęła
              tragedia, która go/ją dotknęła na twarzy.
              Czy Ty myślałaś, że jest wiele wrażliwych osób, które możesz skrzywdzić
              zamieszczając tu tamta reklamę? Chyba nie. To niech każdy zacznie od siebie "nie
              rań, a nikt Ciebie nie zrani".
              • agalt Re: do ann-a90 01.09.10, 16:17
                Jeszce słowo. Skoro podajesz link do takiej strony, to pewnie nie wiesz, dlatego
                napiszę. Cel nie uswięca środków. A dążenie do niegodnego celu, i
                - gdy nie wychodzi - próbowanie spowodowania wyrzutów sumienia u ofiary, to juz
                obrzydlistwo. I to własnie - a nie Twój wygląd - kojarzy nam sie z hieną. Z
                kazdym Twoim postem większą, niestety...
        • ann-a90 Re: do ann-a90 01.09.10, 09:54
          Możliwe, ale nim kogoś osądzisz, zastanów się głębiej nad tym, jakie są motywy
          jego postępowania. A może ta reklama wzięła się stąd, że moja pensja jest tzw.
          pensją głodową, ledwie starcza mi na życie i staram się jakoś dorobić chociaż
          parę groszy? Pomyśl o tym, Miła Osobo z Elitarnego Forum. Nawiasem mówiąc,
          [i]Noblesse oblige[i] czyli [i]Szlachectwo zobowiązuje[i]. Należy to zrozumieć
          tak, że skoro uważasz się za osobę na poziomie, wypadałoby, żebyś miała więcej
          empatii i nie była tak kategoryczna w swoich sądach - to również przynależy do
          sfery taktu i dobrego wychowania. A żeby nie być gołosłowną, iż ten takt
          posiadam, pozdrawiam na koniec.
          • tilia7 Re: do ann-a90 01.09.10, 10:40
            Droga Ann-o ja sama ledwie wiążę koniec z koniec i też szukam
            różnych sposobów,żeby dorobic.Żadna praca podobno nie hańbi.Ale
            jednak trzeba miec trochę wyczucia.Jest mnóstwo forów internetowych
            o przeróżnej tematyce na wszystkich możliwych portalach.Odrobina
            wyczucia i taktu a także dobrych chęci na pewno pozwoliłaby Ci
            znaleźc takie,na którym nie musiałabyś żerowac na cudzym bólu i
            rozpaczy.Nam poumierali bliscy wiesz?Poumierali po ciężkich
            chorobach,poginęli w strasznych wypadkach.To były najbliższe nam
            osoby,dzieci,rodzice,mężowie czy narzeczeni.Nie wiem czy jestem
            szlachetna,nie wiem nawet czy się staram.Jestem natomiast pogrążona
            w rozpaczy i boli mnie strasznie kiedy ktoś traktuje moją tragedię i
            tragedię innych jako sposób na dorobienie do pensji głodowej.I ten
            ból wyrażam również poprzez złośc i agresję.A może chciałabyś się
            zamienic?Miec pieniądze i pochowac kogoś,kogo kochasz?Popatrzec na
            martwą twarz mamy,chłopaka,brata?Potrzymac lodowato zimną rękę?
            Zakopac w piachu ciało,do którego mogłaś się kiedyś przytulic,bo
            było zywym człowiekiem?Zamienisz się Ann-o?To zapraszam z całego
            serca.
            • ann-a90 Re: do ann-a90 01.09.10, 11:19
              Sama utraciłam dwie bliskie mi osoby - jedna zmarła na raka w wieku 18 lat,
              druga popełniła samobójstwo, dlatego trudno mówić w moim wypadku o jakimkolwiek
              braku zrozumienia i nie ma potrzeby, abym musiała zamieniać się z kimkolwiek.
              Śmierć tych osób przeżyłam bardzo boleśnie, ale w końcu musiałam pozwolić im
              odejść, musiałam przestać obsesyjnie myśleć o tym, co się stało. Tobie również
              radzę nieco spasować, bo wiem po sobie, że kiedy przeżywa się żałobę po stracie
              kogoś bliskiego i dojdzie się do naturalnego etapu, w którym ból zaczyna maleć,
              a szczegóły zacierać się w pamięci, paradoksalnie próbuje się na siłę zatrzymać
              ten ból poprzez nakręcanie się i rozdrapywanie ran, bo przychodzą myśli, że
              poprzez to zapominanie jest się nie w porządku i pojawia się z tego powodu
              poczucie winy.
              Tak więc na pewno nie żeruję na nikim i nie jestem obojętna na niczyj ból. Po co
              więc chcę dorobić do tej głodowej pensji? Nie, nie dlatego, że chcę sobie kupić
              za te parę groszy ciuchy czy kosmetyki - jestem poważnie chora, cudem uniknęłam
              amputacji lewej nogi, dwukrotnie znalazłam się na granicy życia i śmierci. Czy
              uważasz, że próba zdobycia środków na leczenie, które przedłuży mi życie, jest
              żerowaniem? Czy to, że chcę żyć tych kilka lat dłużej jest czymś nagannym? Sama
              osądź.
              • tilia7 Re: do ann-a90 01.09.10, 11:59
                Pozwól,że będę przeżywała swój ból po swojemu i tak długo,jak będę
                uważała za stosowne.
                Jeśli jesteś chora to bardzo Ci współczuję.Zdania w sprawie
                żerowania jednak nie zmieniam.I nie jesteś dla mnie wiarygodną
                osobą.Albo zupełnie nie masz wrażliwości.Bo jeśli naprawdę straciłaś
                bliskie osoby,to-pożegnałaś je czy nie-powinnaś miec trochę wyczucia
                i współczucia dla naszego bólu,a tym bardziej powinnaś powstrzymac
                się od oceniania na jakim etapie bólu jestem i czy go twoim zdaniem
                odświeżam na siłe.Bo mylisz się niestety bardzo.
                Żyj Anno jak najdłużej.W zdrowiu.Życzę Ci tego naprawdę
                szczerze.Żyj.Tylko nie kosztem cudzych emocji i cudzego bólu.
                • agalt Re: do ann-a90 01.09.10, 12:15
                  tilia7 napisała:

                  > Żyj Anno jak najdłużej.W zdrowiu.Życzę Ci tego naprawdę
                  > szczerze.Żyj.Tylko nie kosztem cudzych emocji i cudzego bólu.

                  Lepiej bym tego nie ujęła. Podpisuje się pod tą wypowiedzia Tilii.
                  A jeśli potrzebujesz pomocy, to o nią poproś, a nie zamieszczaj reklam na tym
                  forum, proszę. To naprawdę nieładne. Współczuję Ci, jesli tego nie widzisz. Na
                  tym forum jest mnóstwo osób, którym trudno związac koniec z końcem, ale nigdy
                  nie przekroczyły granicy przyzwoitości. I to nie z powodu braku kreatywności.
                  • raffaella54 Re: do ann-a90 01.09.10, 15:06
                    Peaca,moje Panie,peace...
                    Zmitygujcie się nieco i ostudźcie głowy.Dla osoby postronnej Wasza dyskusja aż
                    nadto przywodzi na myśl licytowanie się na temat tego,która z Was przeżywa
                    większą tragedię.Ze swej strony mogłabym powiedzieć,ze to JA przeżywam
                    najstraszniejszy koszmar,albowiem stracilam ukochane dziecko,jednak z pewnością
                    tak nie powiem...A przecież jesteście wykształconymi i inteligentnymi osobami.
                    Ziemia jest planetą oczyszczenia i prób,miejscem,gdzie wypalamy się i hartujemy
                    w ogniu tragicznych niejednokrotnie doświadczeń.Jeśli ktoś nie potrafi ich
                    należycie znieść,niech (niestety) będzie przygotowany na jeszcze gorszego
                    replaya.Takie jest prawo-chcecie,to wierzcie,chcecie-nie wierzcie...
                    Wszystkim nam potrzeba łagodności i współczucia,bezwarunkowego wybaczenia i
                    miłosierdzia-przecież pamietacie o czym nauczał Chrystus.
                    Proszę,wyciszcie się.To,czyja prawda bedzie na górze,jest rzeczą najmniej
                    istotną z nieistotnych.A poza tym-czym jest Prawda i czy ona w ogóle istnieje?
                    • tilia7 Re: do Rafaelli 01.09.10, 15:27
                      Rafaello dziękuję za troskę o moją duszę i mój los.Jednakowoż proszę
                      nie pouczaj mnie.Idę swoją drogą i na niej jest miejsce również na
                      gniew.Jak najbardziej jestem za pokojem,łagodnością i zgodą.Ale też
                      za swobodą wyrażania uczuc i za prawem do poczucia się
                      skrzywdzoną.Jeśli ktoś narusza moje uczucia,mam prawo z tym kimś o
                      moich zranionych uczuciach porozmawiac.I ten ktoś też ma takie
                      prawo.Chocby po to,żebyśmy na przyszłośc nauczyły się nie ranic
                      innych.To jest droga do pokoju a nie udawanie,że wszystko jest
                      ok,kiedy ok nie jest.
                      I co zapewne sama wiesz,rozwój jest drogą,drogą,której etapów nie da
                      się przeskoczyc,trzeba ich doświadczac po kolei aż się dojdzie,gdzie
                      trzeba.
                      Pozdrawiam ciepło
                    • agalt Re: do ann-a90 do raffaella54 01.09.10, 15:41
                      raffaella54 napisała:

                      > Peaca,moje Panie,peace...
                      > Zmitygujcie się nieco i ostudźcie głowy.Dla osoby postronnej Wasza dyskusja aż
                      > nadto przywodzi na myśl licytowanie się na temat tego,która z Was przeżywa
                      > większą tragedię.Ze swej strony mogłabym powiedzieć,ze to JA przeżywam
                      > najstraszniejszy koszmar,albowiem stracilam ukochane dziecko,jednak z pewnością
                      > tak nie powiem...A przecież jesteście wykształconymi i inteligentnymi osobami.
                      > Ziemia jest planetą oczyszczenia i prób,miejscem,gdzie wypalamy się i hartujemy
                      > w ogniu tragicznych niejednokrotnie doświadczeń.Jeśli ktoś nie potrafi ich
                      > należycie znieść,niech (niestety) będzie przygotowany na jeszcze gorszego
                      > replaya.Takie jest prawo-chcecie,to wierzcie,chcecie-nie wierzcie...
                      > Wszystkim nam potrzeba łagodności i współczucia,bezwarunkowego wybaczenia i
                      > miłosierdzia-przecież pamietacie o czym nauczał Chrystus.
                      > Proszę,wyciszcie się.To,czyja prawda bedzie na górze,jest rzeczą najmniej
                      > istotną z nieistotnych.A poza tym-czym jest Prawda i czy ona w ogóle istnieje?

                      Wybacz, ale nie wiem, co Cię upoważnia do takich uwag. O ile pamiętam, sama dość
                      zdecydowanie zażądałaś od amfaber, aby "zeszła z Twojego wątku" i krytykowałaś
                      jej "jedynie słuszne prawdy".
                      Nam nie chodzi o to, czyja prawda jest czy będzie na górze, ani kto najbardziej
                      cierpi. Chyba czegoś nie zrozumiałaś. Nie prosimy tez nikogo o niepisanie w tym
                      wątku. Natomiast wielokrotnie pojawiały się na tym forum reklamy różnych stron i
                      większość z nas uważa, że to nie jest dobre miejsce, żeby się reklamować.
                      Zagladamy tu nie po to, by czytać reklamy. Jak słusznie piszesz "potrzeba nam
                      łagodności i współczucia" i poczucia, że są ludzie, którzy naszą sytuację i nasz
                      ból rozumieją. Współczuję ann-a90, jeśli prawdą jest to co pisze. Ale to nie
                      powód, aby łamać dobry zwyczaj nie reklamowania się tutaj. Prosiłabym o
                      uszanowanie tego zwyczaju.
                      • raffaella54 Re: do ann-a90 do raffaella54 01.09.10, 19:07
                        Doprawdy nie rozumiem,dlaczego Agalt kategorycznie zabrania mi reklamowania się
                        na forum.Przecież ja niczego nie reklamuję.

                        A poza tym to,moi drodzy...vanitas vanitatum et omnia vanitas.Oto czym jest to
                        wszystko:iluzją,grą,filmem.Prawdziwe życie toczy się gdzie indziej;my i cały
                        otaczający nas świat składamy się z...niczego,a to,ze nasza rzeczywistość
                        wygląda tak a nie inaczej jest tylko i wyłącznie kwestią"przyłapania"cząsteczek
                        elementarnych na "gorącym uczynku",czyli obserwacji.Nadto wyraźnie mowi o tym
                        tzw.nowa fizyka,a co więcej ,zostało to udowodnione w sposób empiryczny.
                        Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
                        • agalt Re: do ann-a90 do raffaella54 01.09.10, 20:52
                          raffaella54 napisała:

                          > Doprawdy nie rozumiem,dlaczego Agalt kategorycznie zabrania mi reklamowania się
                          > na forum.Przecież ja niczego nie reklamuję.

                          Zatem, odpowiadając na nasze posty, przeczytałas je wybiórczo i nie bardzo
                          wiedziałaś o czym piszesz. Bywa...
                          Moja prosba o nie reklamowanie sie tutaj była skierowana do ann-a90, poniewaz
                          ona zamiesciła na naszym forum reklamę pewnej strony, żerując na cierpieniu
                          niektórych z nas.
                          Wątek jest nie o tym, więc pora skończyc te poboczna całkowicie dyskusję i
                          zasmiecanie go. Mam nadzieję, że ann zechce wysłuchać mojej prośby.
                          • tilia7 Re: do raffaella54 01.09.10, 22:42
                            Cóż za brak konsekwencji.Rafaello namawiasz nas do pokoju ,miłości i
                            zgody,mówisz,że jesteśmy tu,żeby zdobyć pewne nauki,które do czegoś tam kiedyś
                            będą potrzebne i jak się ich nie nauczymy to będzie przykry riplay a teraz
                            piszesz,że to wszystko tutaj to tylko film,nicość i że prawdziwe życie toczy się
                            gdzie indziej.No więc?Bo jedno drugie wyklucza.Albo jesteśmy tu po coś i w takim
                            razie tu też się toczy prawdziwe życie albo nie i w takim razie oszczędź nam
                            nauk,bo jesteśmy jedynie ułudą.
                            Co do jednego racja:marność nad marnościami i gonienie za wiatrem.
                            • raffaella54 Re: do raffaella54 02.09.10, 09:18
                              Droga Tilio,nie probuj łapać mnie za słowa,wiem co mówię i nic tu się nie
                              wyklucza,biorąc pod uwagę fakt,że jesteśmy bytami,które egzystują w dwóch
                              swiatach-na plaszczyźnie materialnej i duchowej.Naszym przeznaczeniem jest
                              krążyć między tymi światami,ucząc się i zdobywajac wiedzę.
                              Dlaczego w świecie istnieje zło?Stanowi ono dla nas wyzwanie-w przeciwnym
                              wypadku nie mielibyśmy żadnej motywacji do poprawiania świata ani zadnego
                              sposobu mierzenia postepu na tej drodze.Gdyby Bóg pozwolił nam poznać jedynie
                              dobro,nic nie wiedzielibyśmy o istnieniu zła.Dlatego też celowo żyjemy w
                              niedoskonałym świecie a ból i cierpienie są narzędziami edukacji dzięki ktorym
                              my,jako byty duchowe jesteśmy w stanie osiagnąc najwyższy stan oświecenia,w
                              którym wszystko jest możliwe.
                              Nikogo nie nauczam ani nie oświecam,przedstawiam tylko swoje poglądy kierując
                              się zasadą wolności słowa na forum przeznaczonym dla ogólu, a kto nie chce,niech
                              nie czyta.
                              Jeszcze jedno-czy bierzecie pod uwagę wielość wcieleń?W tym kontekście sprawy
                              nabierają jakby innego znaczenia...
                              • tilia7 Re: do raffaella54 02.09.10, 12:25
                                Rafaello,Marionetka w innym wątku poprosiła Cię,abyś napisała jak udało Ci się podnieśc po śmierci
                                syna.Odpisałaś,że nie napiszesz,bo boisz się niezrozumienia i posądzeń o sekciarstwo.Więc swoich poglądów,w
                                jakimś sensownym zarysie,który mógłby nam dac pojęcie o wybranej przez Ciebie drodze,nam nie
                                przedstawiłaś.Natomiast teraz próbujesz je jednak przemycac,przy czym robisz to tak wyrywkowo,że trudno się z
                                Tobą zgodzic bądź nie zgodzic,czy nawet móc przemyślec co masz na ten temat do powiedzenia.
                                Z Twoją toerią na temat tego,że zło jest konieczne w zasadzie się zgadzam.Jeżeli człowiek ma się duchowo
                                rozwinąc to musi się zetknąc również ze złem,inaczej rozwój jest niemożliwy i niemożliwe do pojęcia jest również
                                dobro.I owszem,biorę pod uwagę,że jedną z możliwości jest wielośc wcieleń-z tym,że biorę to tylko pod uwagęw a
                                nie uważam tego za pewnik.Niczego nie uważam za pewnik,taka moja specyficzna natura.
                                Za słowa Cię łapię,bo słowa są ważne.No i niestety,jeśli prezentuje się jakiś światopogląd życiowy,to aby byc
                                wiarygodnym,trzeba go przestrzegac,czego Ty nie robisz.Moje wczorajsze wystąpienie "przeciwko" Twoim
                                wpisom,nie dotyczyło Twoich poglądów,tylko Twojeko pouczającego tonu.Ja jestem osobą bardzo otwartą na
                                nowe idde i poglądy,nawet ich ciekawą,ale nie przyswajam ich z zasady bezkrytycznie,bo cenię ludzi,którzy myślą
                                samodzielnie i staram się tak własnie postepowac.Natomiast uważam,że warto takie idde czy teorie
                                poznawac.Dlatego,gdybyś jednak zechciała bez pouczania przedstawic swoje poglądy przeczytam je z
                                zainteresowaniem i życzliwością.Ale pouczac się nikomu nie pozwolę.Bo ostatecznie moja droga jest moim wyborem
                                i to ja decyduję w co wierzę,co przyjmuję,co odrzucam,co mówię i jak postępuję.
                                • raffaella54 Re: do raffaella54 02.09.10, 12:43
                                  Tilio,jestem jak najdalsza od pouczania kogokolwiek .Każdy posiada wolną wole i
                                  wedle niej postepuje i ja szanuję te wybory.To ,co poczytałaś za pouczanie było
                                  po prostu skrótowym przedstawieniem moich poglądów a jeśli zabrzmiał tam jakiś
                                  moralizatorsko-natrętny ton,to bardzo przepraszam wszystkie osoby,które w ten
                                  sposób to odebrały.Widocznie taka już moja retoryczna"uroda",zgoła niewiele moge
                                  na to poradzić.
                                  Zapewniam-nie pouczałam,nie pouczam i nie bede pouczać.
                                  I tak w ostatecznym rozrachunku(prawie) wszyscy nieuchronnie skazani jesteśmy na
                                  sukces,a jaką do drogą do niego dojdziemy,to już sprawa ścisle indywidualna.
                                  • tilia7 Re: do raffaella54 02.09.10, 13:25
                                    Ok,skoro nie pouczasz,to nie ma sprawy.
                                    "Skazani na sukces" brzmi świetnie;)I na dodatek masz rację,jak słyszę słowo"sukces" to nieodmiennie mam
                                    wrażenie,że ci od sukcesu są własnie "skazani":)
                                    To tak na marginesie.Luźna refleksja po prostu.
                                      • tilia7 Re: do raffaella54 02.09.10, 14:47
                                        Nieszkodzi,jako polonistka bardzo lubię wydobywac nowe znaczenia słów poprzez ich nietypowe
                                        zestawienia.Spodobało mi się,bo nie znoszę słowa "sukces" i to "skazani" zagrało jak dobrze
                                        nastrojone skrzypce:)
                                        Pozdrawiam również
                                        • raffaella54 Re: do raffaella54 02.09.10, 17:15
                                          Byłam pewna,że jesteś polonistką,biorąc pod uwagę Twoje panowanie nad slowem.Ja
                                          sama,choć nie jestem polonistką,potrafię docenić kunszt pisarski innych osób.
                                          Również serdecznie pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka