Dodaj do ulubionych

Umowa z Bogiem

13.04.10, 23:05
W związku z tą tragedią odnowiłem umowę z Panem Bogiem o
następującej treści:"Panie Boże, w związku z tym że nie mam
przyjaciół, dziewczyny nawet nie chcą ze mną rozmawiać i grozi mi
bezrobocie dłuższe niż półroczne w zawodzie wymagającym ustawicznego
kształcenia proszę cię o spełnienie 1(słownie jednej ) prośby - moje
życie za życie kogoś z perspektywami. Po cholerę mam żyć jak jestem
nieudacznikiem i życiową ofiarą losu gdy umierają takie młode,
wykształcone i ładne dziewczyny, a także mający już rodziny piloci,
czy też małe dzieci które w przyszłości mogłyby przynieść korzyść dla
ogółu społeczeństwa. Z poważaniem Ł.T."
Jestem zmęczony :-(
Obserwuj wątek
      • shope Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 00:33
        Mam mamę ,chłopaka, babcie, ciotki, braci i siostry cioteczne,
        znajomych i prace, psa a czuję że mogłabym stąd odejść choćby
        dziś..Z rozsądku powiem, Ci że na pewno jesteś komuś potrzebny i
        jeszcze nie raz będziesz. Z głębi serca potrafie Cie doskonale
        zrozumieć:( Ja z Panem Bogiem nie chcę już dyskutować - ale Tobie
        życzę by dał Ci teraz wsparcie, którego potzrebujesz i pomocną dłoń!
    • koszmiszka Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 07:22
      A co jeśli Bóg zechce wypełnić tę umowę wtedy, kiedy już odnajdziesz się w
      życiu, założysz rodzinę i będziesz komuś potrzebny? Mam wrażenie, że z Bogiem
      trzeba ostrożnie, bo czasem się zachowuje jak złośliwy rozkapryszony czterolatek :(
      • agni-123 Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 09:26
        Ta tragedia przypomniałą mi moją,ale jeszcze nie chcę odchodzić.Mam
        dzieci którym jestem potrzebna.czernylukas-turek nie poddawaj
        się.Jeszcze zaświeci słońce w twoim życiu.Kpszmiszka ma rację-co
        będzie jak Bóg powoła Cię gdy wszystko zacznie się układać?Podobnie
        było u mnie.Jak było źle to różne mysli chodziły po głowie a śmierć
        męża przyszła niespodziewanie gdy wychodziliśmy na prostą.I czasem
        tych myśli żałuję.Ja straciłąm męża,pracę a mimo to mam nadzieję,że
        jakoś się to poukłada.Więc głowa do góry i myśl w miarę pozytywnie.
    • agalt Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 10:36
      A może to właśnie Ty, Łukaszu - choc jeszcze o tym nie wiesz -
      jestes w Bozym zamyśle tym kims z perspektywami. Lub małym,
      zagubionym dzieckiem, które w przyszłości przyniesie korzyść dla
      ogółu spoleczeństwa... albo chociaż szczęście paru osobom...
      Pozdrawiam
      • czarnylukas_turek Cholerne Rysy 14.04.10, 11:30
        Pod koniec września 2009 r. wszedłem sam na Rysy, zimno, śnieg, lód,
        wiatr a na górze tabliczka ku czci Mateusza Świerczka który spadł
        1,5 roku temu, też sam wszedł. Się zastanawiam po co umierają tacy
        ludzie jak Mateusz, Justyna, Natalia czy Basia, z perspektwami i
        przyjaciółmi którzy im tabliczkę postawią.
        • koszmiszka Re: Cholerne Rysy 14.04.10, 13:09
          Myślę, że bezcelowe jest pytanie: "po co?" Śmierć to biologia i nic więcej.A my,
          niestety, ludzie z uczuciami, zostajemy tu, nieraz cierpiąc straszne męki.
          Pozostaje nam tylko pogodzić się z tym, co przychodzi nam przecierpieć. Nie
          możemy uciec od tego, może jedynie z czasem, uczymy się z tym żyć. Bardzo mi
          przykro, że tak cierpisz, że czujesz się opuszczony, niepotrzebny. Wszystko
          sprzysięgło się przeciwko Tobie, ale wiem, że za jakiś czas to się odwróci.
          Wiesz, fortuna - koło i te sprawy. Mam nadzieję że znajdziesz gdzieś choćby
          iskierkę siły aby się podnieść i iść dalej. Życzę Ci jak najlepiej, bo wiesz: z
          samego faktu, że jesteś wynika to, że ktoś Cię potrzebuje. JEśli nie teraz, to
          kiedyś.
          • czarnylukas_turek Nic śmiesznego 14.04.10, 13:20
            A jak wracałem z Zakopanego PKS Zakopane( nie polecam bo stare
            gruchoty mają :-)) to usiadł obok mnie starszy pan, na oko 70 lat.
            Zaczęliśmy rozmawiać, powiedziałem mu że chciałbym pojechać do
            Maroka, a on opowiedział mi historię swojego syna który był tam
            kilka razy a w zeszłym roku przebył trasę Maroko - Senegal - Mali. W
            Mali złapał malarię mózgową i zmarł w wieku 31 lat. Wtedy odczułem
            że naprawdę mało zależy ode mnie, że to spotkanie to nie był
            przypadek.
            Dziękuję za słowa otuchy. Okropnie jest być samemu i nie mieć się do
            kogoś poza rodziną odezwać czy przytulić
    • 198-3mk Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 14:25
      Witaj Łukaszu...
      Bardzo mało oddzywam się na forum, ale prawie kazdego dnia go
      przeglądam. Dzisiaj po przeczytaniu twojego wpisu,nasunąła mi się na
      myśl pewna modlitwa.
      Napisała mi ją na stronie epitafium, u mojego syna Marcina,
      forumowa "edzia", a prywatnie Irenka. Mój syn zmarł 4,5 roku temu...
      Myślę, że jeśli dobrze ją zrozumiesz, to powinna dać Ci troszkę do
      myślenia...

      ŁATWO POWIEDZIEĆ BĄDŹ WOLA TWOJA
      KIEDY MNIE PANIE POCIECHĄ DARZYSZ
      ALE GDY DUSZA STRAPIONA MOJA
      GDY MNIE PRÓBUJESZ, ALBO TEŻ KARZESZ
      KIEDY NAWIEDZASZ DOM MÓJ, RODZINE
      NAJDROŻSZE SERCU, DOTKNIESZ OSOBY
      GDY ŚMIERĆ WKROCZYWSZY W ŻYWYCH DZIDZINĘ
      NA MIEJSCU ZOSTAWI TYLKO GROBY -
      - JAK CIĘŻKO WÓWCZAS KOCHAĆ TWĄ WOLĘ
      CO KAŻE SERCU CIERPIĆ TORTURY
      I SROGĄ NADAL ZWIASTUJE DOLĘ
      GŁOSI ŻE TAKI, PADŁ WYROK Z GÓRY !...
      modlitwa ks. Antoniewicza

      I wiesz Łukaszu, ja też, niespełna 5 lat temu, zawierałam pakt z
      Panem Bogiem...
      W chwili wielkiego cierpienia mojego syna,kiedy choroba odbierała
      Mu, wszystko co ludzkie... Kiedy myślałam że moje matczyne serce,
      nie jest już w stanie trwać przy boku cierpiącego dziecka...Kiedy
      myślałam, że ból, bezsilność i rozpacz, pomału odbierają mi rozum,
      napisałam list do Pana Boga...
      Poprosiłam: Bądź Wola Twoja Panie... Bądź Wola Twoja...
      Jeśli Twoją Wolą jest zabrać mi syna... Niech tak się stanie...
      Jeśli nie mogę wyprosić mu u Ciebie życia,to proszę o to, aby jak
      najkrócej cierpiał... Proszę o spokojną, dobrą, śmierć dla syna...
      Proszę o siły, abym umiała wspierać Go, jak najlepiej... Proszę,
      o siłę, na godzine Jego śmierci... O wiele rzeczy prosiłam...
      Bardzo wiele otrzymałam, i nadal otrzymuję.I nie są to cudowne
      rzeczy, ale częst obserwuję, że najpierw jest źle... Czasem wręcz
      tragicznie... Aby potem było dobrze... A ja, pomimo tego, każdego
      dnia powtarzam - Bądź Wola Twoja Panie... Mój dzień należy do
      Ciebie...
      Co próbuję Ci przekazać Łukaszu...? Ważmy słowa. Bo Pan Bóg spełnia
      nasze prośby. Tylko my musimy nauczyć się to dostrzegać...
      Mój syn, kiedy był jeszcze zdrowy, nie dbał o siebie. Zimą chodził
      bez czapki. Po basenie, rozgrzany, spocony. Kiedy zwracałam Mu
      uwagę, mówił;" najwyżej zdechnę" ... A ja odpowiadałam; uważaj na
      słowa jakie wypowiadasz, bo One mogą obrucić się przeciwko Tobie...
      Łukaszu, (mój syn ma na imię Łukasz), mimo że teraz w Twoim sercu
      ciemność... Twoja droga trudna... Bolesna... Wszystko straciło
      sens... Bądź cierpliwy... Nie ma sytuacji bez wyjścia... Są tylko
      sytuacje, które musimy zaakceptować, czy tego chcemy, czy nie. Nie
      zmienimy przeznaczenia... Nie zmienimy biegu wydarzeń, ale możemy od
      nowa uczyć się żyć... I nikt nie obiecuje, że ta nauka będzie
      łatwa... Bo czy ktoś nam obiecał że życie bedzie kolorowe...
      Piękne... Mnie nie! Ja nadal mam pod górkę... Od lat... Ale nie
      powiem, ze w moim życiu, nie było, czy nie ma, radosnych dni...
      Umiem się cieszyć. Śmiać. A że często jest to śmiech przez łzy...
      Trudno... Może przyjdzie taki czas, kiedy zrozumię... Kiedy dowiem
      się jaki był sens... Dlaczego moje życie potoczyło się właśnie tak,
      a nie inaczej...
      Łukasz! Głowa do góry! Z życiem trzeba brać się za bary!
      Pozdrawiam Cię bardzo Cieplutko. Beata-mama Marcina.
      • margolka-and-more Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 22:11
        Tak, spełnia nasze prośby. Dlatego wiele, wiele razy się zastanawiam
        teraz, zanim o coś Go poproszę... Ja chciałam być przy mojej K. na
        zawsze. Opiekować się, pomagać,wspierać - i być wspieraną i
        "zaoopiekowaną". I o to prosiłam. Wielokrotnie. I byłam - do samego
        końca. Nie przewidziałam jednak, że to oznaczać będzie tak krótki
        czas...
        Czułam się,jakby mi się zaśmiał w twarz.
        Spełnił też jednak moją drugą prośbę - taką, jaką miała Mama Marcina.
        Co w praktyce oznaczało jeszcze krótszy czas. Ale - to nic. Nie o
        mnie tu przecież chodziło. Człowiek jest mocny, przetrzyma dużo. Ale
        już wiem, że jesteśmy ledwie pyłkiem w ręku Boga. Mam nadzieję -
        umiłowanym pyłkiem. Umów już nie ryzykuję.
        • tilia7 Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 22:52
          U mnie było tak samo.Po rozpadzie poprzedniego związku chciałam mieć
          mężczyznę,który nigdy mnie nie zdradzi,który będzie ze mną do końca,na zawsze,do
          śmierci...Cóż Bóg spełnił.Tylko jakby nie dokładnie zrozumiał,co miałam na myśli
          mówiąc "do śmierci"...:(((
    • bialy_mis_0 Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 17:41
      czarnylukas_turek:
      Blagam cie, nie pisz takich rzeczy, blagam cie, moj maz zginal w
      podobnej okolicy(zlobin) w wypadku samochodowym, tez bylam na
      lotnisku, moja corka miala 3 lata, bylam na skraju zmyslow,
      narobilam tez glupot, za cala ludzkosc... Nienawidzilam boga i
      swiata, w kazdym przechodniu widzialam zwloki, toczylam sie jak
      pijak przez przynajmniej pare lat, budzac sie od czasu do czasu. Nie
      warto, to nic nie zmieni, twoje zycie jest duzo warte, masz kryzys,
      nie poddawaj sie, ja tez stanelam na nogi, prosze cie, miej troche
      nadzieii, jezeli moge ci w czyms pomoc, to chetnie to zrobie,
      odezwij sie, prosze...
      • czarnylukas_turek Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 20:37
        Muszę sobie sam poradzić. Muszę sam nauczyć się języka, znaleźć pracę,
        wreszcie zdobyć pewność siebie i znaleźć dziewczynę która mnie pokocha
        za to jakim jestem dobrym człowiekiem a nie za to ile zarabiam albo za
        przebojowość, no i zacząć myśleć optymistycznie choć z charakteru
        smutas jestem :-/.
        • agalt Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 20:48
          czarnylukas_turek napisał:

          > Muszę sobie sam poradzić. Muszę sam nauczyć się języka, znaleźć
          > pracę, wreszcie zdobyć pewność siebie i znaleźć dziewczynę która
          > mnie pokocha za to jakim jestem dobrym człowiekiem a nie za to
          > ile zarabiam albo za przebojowość, no i zacząć myśleć
          > optymistycznie
          Fajnie by było. Rozpisz to sobie na mniejsze kroczki. Będzie Ci
          wtedy łatwiej
          > choć z charakteru smutas jestem :-/.
          Wazne, żebys był smutasem o dobrym, ciepłym serduchu:)


          --
          Lawina bieg od tego zmienia po jakich toczy się kamieniach
        • ania1022 Re: Umowa z Bogiem 14.04.10, 20:57
          To moj debiut na tym forum. Z reguly malo mowie i teraz powiem tez
          niewile.
          Twoje szczescie zalezy od Ciebie samego. Nikt poza Toba samym nie
          uczyni Cie szczesliwym. Nauczyc sie doceniac samego siebie i byc
          szczesliwym z samym soba. To ty jestes zawsze ze soba, inni sa z
          Toba tylko na chwile. Wszystko w okol ciagle sie zmienia, ludzie
          przychodza i odchodza. Kiedy nuczysz sie kochac samego siebie i byc
          szczesliwym nawet wtedy kiedy nikogo nie ma blisko Ciebie to juz
          nigdy nie bedziesz czul sie samotny i nikomu nie potrzebny.
          Przemysl to i powodzenia.
          • tilia7 Re: Umowa z Bogiem do ania1022 14.04.10, 22:48
            To niestety nie jest aż takie proste.
            Z częścią wypowiedzi się zgadzam:rzeczywiście,bardzo ważne jest aby samego
            siebie akceptować i lubić,aby mieć w samym sobie oparcie,aby umieć być tylko ze
            sobą w taki całkowicie świadomy sposób.Aby samego siebie naprawdę poznać i
            rozumieć swoje potrzeby.Ważne,aby czasem nawet tego sam na sam ze sobą
            poszukać.Ważne jest bardzo,aby o siebie dbać,być dla siebie dobrym i
            wyrozumiałym a jednocześnie mieć potrzebę samorozwoju,samodoskonalenia.
            To na pewno nas wzmacnia,na pewno w wielu trudnych chwilach pomaga,czasem wręcz
            ratuje życie.Z tym się zupełnie zgadzam.

            Ale...

            "Kiedy nuczysz sie kochac samego siebie i byc
            > szczesliwym nawet wtedy kiedy nikogo nie ma blisko Ciebie to juz
            > nigdy nie bedziesz czul sie samotny i nikomu nie potrzebny."


            ...niestety,tak to nie działa.Wyraz "nigdy" zupełnie nie ma tu zastosowania.W
            obliczu prawdziwej straty,straty,jaką jest śmierć kochanej bliskiej osoby nie ma
            takiej opcji,żeby czuć się szczęśliwym i nie czuć się samotnym.
            Chyba,że ktoś kocha TYLKO siebie,a to już zupełnie inna historia.Która zresztą
            ze szczęściem też ma niewiele wspólnego...
            • czarnylukas_turek Re: Umowa z Bogiem do ania1022 14.04.10, 22:57
              Raz byłem naprawdę zakochany w dziewczynie, naprawdę mi na niej
              zależało, resztę pożądałem. Kiedy rok po śmierci mamy nalegałem by się
              z nią umówić bo mam doła psychicznego to nazwała mnie żałosnym. I Jak
              tu się zakochać?
              • tilia7 Re: Umowa z Bogiem do ania1022 14.04.10, 23:07
                Łukaszu,no niestety miłość jest czymś takim,do czego w żaden sposób nie można
                kogoś zmusić.Ani siebie samego.Dziewczyna zachowała się nieładnie.Ale,że nie
                była w Tobie również zakochana to ani jej wina,ani Twoja,ani niczyja.Miłość jest
                czymś najpiękniejszym i najważniejszym w życiu.Warto na nią poczekać,nie
                rozmieniając się na drobne.
                  • agalt Re: Umowa z Bogiem do ania1022 15.04.10, 08:32
                    czarnylukas_turek napisał:

                    > Ja wiem że kobietom
                    > chodzi głównie o to by mężczyzna był przedsiębiorczy.

                    Obawiam się, że masz bardzo dziwne wyobrażenie o kobietach. Na pewno
                    jest spora grupa kobiet, dla których idealny mężczyzna to taki,
                    który jest przedsiębiorczy, zaradny życiowo (czytaj: dużo zarabia).
                    To najczęściej bardzo młode niewiasty, choc nie tylko.
                    Dla innych pań ważne są inne rzeczy: inteligencja (także ta
                    emocjonalna), wiedza, mądrość, dobroć, serdeczność, pozytywne
                    nastawienie do świata i ludzi, poczucie humoru w dobrym guście,
                    spokój w serduchu, takie tam...

                    > Mam takie okresy
                    > że czasami mogę góry przenosić a czasem leżę na łóżku i patrzę w
                    > sufit
                    Coż, leżenie i patrzenie w sufit to naturalna przeciwwaga dla
                    przenoszenia gór. Większość nie jest w stanie gór przenosić, albo im
                    sie nie chce. Oni mają bardziej wypośrodkowane, u Ciebie jest
                    bardziej ekstremalnie. Ale to też Cie nie dyskwalifikuje jako
                    mężczyzny.
                    Dla mnie Twoim problemem jest to, że Ty bardzo chciałbyś być ideałem
                    i dopóki sam nie uznasz, że juz nim jesteś, czujesz sie niegodny
                    miłości. Może nawet chciałbyś to zmienić w ten sposób, że gdyby
                    jakaś fajna dziewczyna Cię pokochała, to spojrzałbys na siebie jej
                    oczami i trochę siebie polubił i zaakceptował. Niestety, to nie
                    działa w ten sposób. Bo taki związek to uzależnienie, a nie miłość.
                    I większość zdrowych emocjonalnie, fajnych dziewczyn się w takie
                    związki nie pakuje. I tu, ania1022 ma calkowita rację. Jeśli chcesz
                    byc szczęśliwy w związku, musisz zacząć z drugiej strony. Znaleźć w
                    sobie coś dobrego i fajnego, co Ty mógłbyś ofiarować tej swojej
                    przyszłej dziewczynie. Bo na pewno cos takiego w Tobie jest. Potem
                    trzeba by wiedzieć, co chciałbyś w związku znaleźć. Jaki ten związek
                    miałby być. Co musi Ci dawać, a na co nigdy sie nie zgodzisz. I
                    wtedy dopiero zacząć szukać kobitki, która będzie chciała znaleźć
                    akurat to, co Ty masz do zaofiarowania. I która będzie marzyła o
                    podobnym związku.

                    • tilia7 Re: Umowa z Bogiem do ania1022 15.04.10, 10:59
                      W pełni się zgadzam z tym,co pisze Agalt.Sa oczywiście takie
                      kobiety,dla których kasa i stanowisko faceta jest
                      najważniejsze.Tylko czy taką kobietę byś chiał miec?Dla większości
                      kobiet liczy się faktycznie zupełnie co innego - nie bedę się
                      powtarzac,bo Agalt już wymieniła.
                      Natomias faktycznie trzeba siebie samego polubic,uznac za człowieka
                      wartościowego,żeby móc zostac pokochanym przez kogoś.Związek nie
                      może byc lekarstwem,bo jest wtedy toksyczny i faktycznie jest
                      uzależnieniem.Trzeba popracowac nad sobą-jak nie samemu to z
                      psychologiem-żeby czuc się ze sobą samym dobrze,niezależnie od
                      tego,czy ktoś cię kocha czy nie.Nikt nie chce wchodzic w takie
                      związki,w których wyczuwa desperacje partnera żeby byc z kimś za
                      wszelką cenę.
                      I takie spostrzeżenie praktycznej natury - nie wiem,gdzie leżysz na
                      tej kanapie,ale prawdopodobnie w domu,więc prawdopodobieństwo,że
                      jakaś dziewczyna znajdzie Cię tam i pokocha jest raczej mało
                      prawdopodobne.Jest tki dofcip który bardzo lubię:

                      Icek,nieszczęśliwy i załamany,żali się Bogu:"Panie Boże,jak to jest?
                      Modlę się do ciebie dniami o nocami,prawie niczym innym się nie
                      zajmuję,tylko tą modlitwą i przecież proszę cię tylko o jedną rzecz -
                      chciałbym wygrac na loterii i byc bogaty.Proszę cię o to i proszę a
                      ty jakbyś nie słyszał moich próśb,choc widzisz przecież jak ciężko
                      mi się żyje" - i tak Icek codziennie wygłaszał te tyrady do Boga.A
                      Bóg słuchał jak zwykle w milczeniu,ale w końcu któregoś dnia szlag
                      go trafił,wychylił się zza chmury i mówi:"Icek,Ty daj mnie szanse.Ty
                      kup wreszcie los na tę loterię"
              • agalt Re: Umowa z Bogiem do ania1022 14.04.10, 23:31
                Przepraszam za to, co powiem. Ale uważam, że to dobrze, że się z
                Toba nie umówiła. Byłeś nia zauroczony, choc chyba niezbyt dobrze ja
                znałeś. Troche nie wiadomo, czy bardziej byłeś zakochany w niej, czy
                w swoich wyobrażeniach na jej temat. Po drugie, "nalegales, by się z
                nią umowić, bo miałes doła psychicznego". Szukałeś pielęgniarki czy
                partnerki? Bo to sie nie bardzo zmienia w zależności od tego, jak
                rozwija sie związek. Niewiasta z silnymi zapędami pielęgniarskimi
                zawsze bedzie chciała byc Ci mamusia... Nie wiem, czy tego własnie
                szukasz...
                Jeśli wolisz być partnerem w związku, to naprawdę lepiej żebys
                najpierw sam poustawiał wszystko w swoim życiu, a dopiero jak
                odzyskasz równowagę , rozpoczął poszukiwania kogoś z kim będziesz
                mógł zbudowac dojrzałe relacje... Moge sie mylić, ale tak myślę...
                  • mocnakrysia Re: Umowa z Bogiem do ania1022 15.04.10, 16:17
                    Musiałeś bardzo kochać swoją mamę, tyle lat już minęło od jej odejścia a ty
                    przeżywasz jej stratę cały czas. Jesteś porządnym wrażliwym człowiekiem , masz
                    duże serce i potrafisz kochać. Pewnie znajdziesz dziewczynę, która na ciebie
                    zasługuje i która cię pokocha. Może to ty jakoś podświadomie jesteś wymagający
                    do kobiet, może szukasz dziewczyny podobnej w jakiś sposób do twojej mamy?
        • annubis74 nie na temat 15.04.10, 19:17
          wiele rzeczy zależy od Ciebie - tak jak napisałeś powienieneś
          realizować swoje plany, zamiary, marzenia - pojedź do Maroka, naucz
          się języka, znajdź pracę... stań oko w oko z losem zamiast zawwierać
          umowy z bogiem. Może głupio to zabrzmi ale ciesz się życiem. W
          ostatnich dniach wszyscy jesteśmy świadkami olbrzymiego ludzkiego
          nieszczęścia. Życie jest strasznie kruche, a śmierć przeważnie
          dotyka ludzi nie wtedy gdy o nią proszą, ale wtedy gdy o niej
          zapominają wśród codziennych marzeń i planów. Straszny jest obraz
          szeregu trumien ludzi, których kalendarz był wypełniony planami, a
          głowy zamiarami, marzeniami. Chwytaj każdą chwilę bo nigdy nie
          wiadomo ile takich chwil przed nami.
          Powiem ci z własnego doświadczenia - nie szukaj miłości, ona cię
          znajdzie, gdy się tego nie będziesz spodziewał, zaskoczy cię, kiedy
          nie bedziesz jej szukał. tego ci gorąco życzę
          • tilia7 Re: nie na temat 15.04.10, 20:32
            Annubis napisała:

            nie szukaj miłości, ona cię
            znajdzie, gdy się tego nie będziesz spodziewał, zaskoczy cię, kiedy
            nie bedziesz jej szukał.


            To samo,niestety,dotyczy śmierci.
    • mala_1984 do Łukasza 16.04.10, 00:59
      Narzekamy, narzekamy, narzekamy... Taka ludzka nasza przypadłość. Też tak czynię
      nieustannie. W ostatnim czasie jednak postanowiłam, że tak dalej być nie może,
      bo do niczego dobrego mnie to nie zaprowadzi. Podjełam bardzo trudną, chyba
      życiową decyzję. Wyjechałam z mojego miasteczka do dużego miasta. Może nie
      jestem tu całkiem sama, ale jednak to w mojej miejscowości zostawiłam wszystkich
      bliskich mi ludzi, moich przyjaciół i rodzinę. Mimo to czuję, że to dobra
      decyzja, chyba w ostatnim czasie jedyna słuszna. Czy mam rację przyszłość pokaże...

      W każdym bądź razie przychodzi taki moment w życiu, kiedy trzeba podjąć pewne
      decyzje, które zaważą na naszym dalszym życiu. Może też byś pomyślał o zmianie
      pracy bądź miejsca zamieszkania. Jest to niezwykle trudna decyzja, jednak czasem
      zmiana otoczenia dobrze robi. Ja zaczynam wszystko od nowa. Jeszcze nie
      zamknełam poprzedniego rozdziału (chyba nigdy nie zamknę, chyba się nie da) to
      jednak chcę, MUSZĘ rozpocząć nowy. Moja ukochana mama napewno by tego chciała.
      Twoja napewno także. W końcu musimy wierzyć, że są gdzieś obok i mimo, że nie
      fizycznie to chociaż duchowo się nami opiekują. Co nam innego pozostało...
      Jedynie ta wiara, która jednego dnia całkowicie zanika, by innego ponownie
      zakiełkowała.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka