Dodaj do ulubionych

straciłam tate:(

28.09.10, 10:42
jak sie pogodzić z utratą rodzica:( tata zmarł 2 tygodnie temu,nawet nie miałam szansy sie pożenać,zmarł za granicą trumna przyjechała "zaplombowana" przez ambasade:( wszystko tak szybko sie działo,na początku był szok,teraz pustka i wkoło pytanie"dlaczego" kochał zycie i wnuczka którego juz nie zobaczy ;((((
Obserwuj wątek
      • enya_28 Re: straciłam tate:( 01.10.10, 14:55
        Kochana, mój tata odszedł 5.07.10, na początku był wielki szok, nie mogłam uwierzyc, że TO już nastąpiło....w sumie do teraz nie wierzę, że nigdy już go nie zobaczę...mam wrażenie ,że gdzieś wyjechał, zaraz wróci..........po 6 tygodniach nastąpił najgorszy kryzys.....to trwa do dziś...tęsknota.....ale wiem, że muszę żyć dla mamy, mojej rodziny.....mam nadzieję że z czasem nauczę się z tym żyć......Uważam , że czas nie tyle leczy te rany po odejściu kogoś bliskiego, co przyzwyczaja nas do bólu......pozdrawiam i ściskam cieplutko
        • sfida Re: straciłam tate:( 26.11.10, 21:03
          moja mama umarla tego samego dnia. 5.07. nie widzialam jak umiera, nie pozegnalam sie. bylam w 34 tyg ciazy,balam sie ryzykowac podroz 1000 km. ciezko mi ogromnie. tak tesknota. i wspomnienia. trzymaj sie dzielnie.
    • reniatoja Re: straciłam tate:( 28.09.10, 10:50
      Bardzo mi przykro. bardzo Ci współczuję, zwłaszcza, ze te okoliczności takie przygnębiające. Nie wiem, co można zrobić, zeby się pogodzić. Ja do dzis się nie pogodziłam ze śmiercią Mamy. Ale faktycznie, czas jakos tam te rany leczy, potem zostaja blizny, nie rany. trzeba przez to po prostu przejść, wspierajac się wzajemnie z pozostalymi członkami Rodziny.

      (*)
    • ritsuko Re: straciłam tate:( 28.09.10, 10:52
      Nie będzie na pewno łatwo, ale tak jak jan napisał, czas leczy rany. Na pewno będzie Cię gryźć to, że nie zdążyłaś się pożegnać, ale wierz mi, Twój Tata na pewno wiedział, że go kochałaś. Tak naprawdę to teraz Cię czeka najgorsza przeprawa- szok na początku pomaga, przesuwa w czasie ból po stracie, ale jak już pojawia się ta świadomość, że jego już nie ma to jak obuchem w łeb. Nie bój się płakać. Ciesz się, że zdążył poznać wnuka. Pamiętaj o dobrych chwilach. I trzymaj się
    • martishia7 Re: straciłam tate:( 28.09.10, 10:59
      Mój tata zmarł w lipcu tego roku. Też nic tego nie wróżyło. Nie mogę sobie wydarować, że nie jestem w stanie sobie przypomnieć naszego ostatniego pożegnania - kiedy się ostatni raz widzieliśmy. Nie wiem co Ci poradzić, bo sama nie do końca sobie radzę. Mam wrażenie, że radzę sobie gorzej niż po samej jego śmierci. Myślę o wszystkich ważnych zdarzeniach które mnie czekają - o moim ślubie, o narodzinach mojego dziecka, i nie mogę znieść myśli, że taty wtedy ze mną nie będzie. Kochał dzieci i był wspaniałym dziadkiem. Zawsze wiedziałam, że moje dzieci może ominąć przyjemność posiadania takiego fajnego dziadka, bo sama jestem późnym dzieckiem. Ale liczyłam, że zdążą go poznać i zapamiętać. Nie wiem czy dam radę słowami obmalować im jego obraz takim jakim był- z całym charakterem i poczuciem humoru. Obawiam się, że nie. W sumie to wiem, że nie. Każdy radzi sobie inaczej. Ale wiesz, chyba trzeba płakać, i wspominać. Dużo. Z bliskimi którzy go znali.
      • ritsuko Re: straciłam tate:( 28.09.10, 11:06
        Martishia, mam dokładnie to samo, ten przeklęty niedosyt, że ominęły i ominą go wydarzenia, których bez niego nie widziałam. Mija półtora roku, a wciąż mam chwile załamania.
        I nie mogę sobie darować do dziś, że tego wieczora wyszłam na zakupy i jak wróciłam spał. Rano już się nie obudził, a ja zmarnowałam na tak durną rzecz ostatni czas jaki mogłam z nim mieć.
    • bijatyka Re: straciłam tate:( 28.09.10, 11:07
      Wypłacz się. Żyj tak, aby ojciec mógł być z Ciebie dumny. Tak też wychowuj dziecko. Opowiadaj mu o dziadku. On w końcu będzie zawsze obok Was. Wyrazy współczucia.
    • wacikowa Re: straciłam tate:( 28.09.10, 11:46
      Śmierć to część życia. Tak mawiał mój dziadek. Pochowałam go w tamtym tygodniu . Siedzę w pamiątkach które zostały po nim. Tyle historii się w nich mieści. I tyle jeszcze chciałam się dowiedzieć. 100letni kufer historii wypełniony życiem człowieka walczącego w AK.
      Tata mój zmarł jak młody miał rok. Dla wnuka zdążył jeszcze posadzić drzewo w ogrodzie i zabronił ścinania gałęzi,żeby młody mógł się wspinać po nim.Miał tylko 46 lat.
      Ból minie. Pomału ale minie.
      Banalnie brzmią słowa otuchy ale może myśl,że każdy z nas przeszedł ten ból i wiemy co czujesz choć trochę złagodzą stratę jaką masz w sercu.
      Pielęgnuj pamięć i trzymaj się mocno.
      Współczuję Ci bardzo i ściskam .
      • martens.1 Re: straciłam tate:( 28.09.10, 12:08
        dziekuje wam za słowa pocieszenia.
        Ide na cmentarz,dziwne jest to ze 15 lat miałam tate za granicą a teraz mam go w zasięgu ręki na cmentarzu ;((( czasami czuje ze bede sie trzymac bo musze,potem płacze zaraz chce mi sie krzyczeć.Nie zdązyłam tacie powiedziec jaki jest wazny dla mnie,dzwonił codziennie a teraz ta cisza....;((((
          • 83kimi Re: straciłam tate:( 28.09.10, 14:24
            To może banalne, ale z czasem będzie lepiej. Przerabiałam to po śmierci dziadka (który w niedzielę przyjechał do nas sam samochodem na obiad, a półtora tygodnia już nie żył) i z doświadczenia mogę powiedzieć, że potrzeba co najmniej kilku miesięcy, aby zacząć normalnie funkcjonować. Pierwsze dni i tygodnie są najgorsze, teraz wydaje Ci się, że życie się skonczyło, ale zobaczysz, że za parę miesięcy zaczniesz się na nowo cieszyć różnymi rzeczami i z czasem będzie coraz lepiej. Nie zapomina się nigdy, ale można normalnie żyć i być zadowolonym z życia.
            A teraz staraj się nie przebywać zbyt dużo sama, zmuszaj się do wychodzenia z domu, ale też nic na siłę - płacz jest normalny i nawet wskazany.
        • martens.1 Re: Memento mori. 04.10.10, 08:06
          18 dzien od smierci taty :(
          codziennie jezdze na cmentarz,i sie zastanawiam dlaczego tak sie stało,czmeu tatko nas zostawił??? przez ostatnie dni przed smiercią wkoło móił o mnie i o wnuczku,mówił ze chce dożyc komunni wnuczka:(
          15 lat miałam tate za granicą,teraz mam go w zasięgu ręki a gdy stoje nad grobem jakbym nie dowierzała że to mój tata tam lezy:(((
          [*] tatku kochany
          • zalamana1504 Re: Memento mori. 12.10.10, 23:32
            Bardzo Ci współczuję z powodu śmierci Taty...Rozumiem Twój ból i niedowierzanie.Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że czas leczy rany , bo to nieprawda.Mój Tatko odszedł 4lata temu mając zaledwie 44lata.Jeszcze do niedawna zdarzało mi się opłakiwać Jego śmierć,próbowałam sobie wmawiać, że On wróci...Teraz ten ból jest podwójny, gdyż 6 tygodni temu-30sierpnia zmarła moja najukochańsza Mamusia,która miała 45lat:( Nie wiem jak żyć,jak sobie z tym radzić..Codziennie odwiedzam Rodziców na cmentarzu, mówię do Nich,z nadzieją,że mi odpowiedzą na nurtujące mnie pytanie-dlaczego? Nie wyobrażam sobie życia bez Mamy,jestem na silnych tabl.na depresję, ale nawet one nie pomagają uśmierzyć tego potwornego bólu.Od sześciu tyg co noc płaczę do poduszki, oglądam zdjęcia z pogrzebu Mamy, mam wrażenie, że to tylko zły sen, z którego w końcu się obudzę i będzie tak jak dawniej...Najbardziej bolesna jest myśl, że ani z Tatą ani z Mamą nie zdążyłam się pożegnać, ani powiedzieć im jak bardzo Ich Kocham.bardzo żal mi jest moich dzieci, które bardzo tęsknią za babcią..Oni także bardzo to przeżywają, mimo,iż mają dopiero 4 i 6 lat...Młodszy za każdym razem jak idziemy na cmentarz zabiera ze sobą łopatkę i mówi, że odkopie babcię i zabierzemy Ją do domu, bo jej samej tam smutno... To tak bardzo boli....Przyjmij więc Martens moje najszczersze wyrazy współczucia z powodu Tatusia...Światełko Pamięci dla Niego[*] Przytulam Cię cieplutko.
            • proy0311 Re: Memento mori. 13.10.10, 13:51
              ZaŁamana 1504. Twoja mamusia jest z tatą . Jesli jest jej smutno to pewnie z tego powodu że Tobie teraz trudno. Mam 42 lata mija 49 ty dzień bez męża , tęsknię , modlę się żebym mogŁa znowu z nim być jak tylko przestanę być niezbędna moim dzieciom. Wiem że Potrzebnym jest się zawsze dlatego w modlitwach proszę Niezbędną .One nie mówią jak bardzo tęsknią za tatą pewnie dlatego żeby mnie nie smucić ale w duszy czują pewnie to o czym Wy tutaj piszecie.Przytulam Was dzieci.
              • zalamana1504 Re: Memento mori. 14.10.10, 10:08
                Droga Proy0311 dziękuję za słowa otuchy.zdaję sobie sprawę z tego, że rodzice znów są Tam razem, że są mam taką nadzieję szczęśliwi...Codziennie modlę się za Ich dusze,bardzo chciałabym do nich iść,ale wiem, że to jeszcze nie ta pora,muszę żyć dla dzieci, które bardzo mnie potrzebują,tylko oni są teraz już dla mnie sensem mojego życia.Jednak ten ból po stracie jest nie do wytrzymania...Staram się jak tylko mogę , żeby nie pokazywać mojego cierpienia dzieciom, ale nie zawsze mi to wychodzi.Może gdyby Rodzice byli starsi to prędzej pogodziłabym się z Ich śmiercią, ale tak nie potrafię...Nigdy nie pogodzę się z tym faktem.Bardzo chciałabym cofnąć czas, gdyby było to możliwe, powiedzieć Im dziękuję za wszystko oraz to jak bardzo Ich Kocham i potrzebuję...Tak bardzo za Wami tęsknię Kochani...tak bardzo.
                • agalt Re: Memento mori. 14.10.10, 10:22
                  zalamana1504 napisała:

                  > Staram
                  > się jak tylko mogę , żeby nie pokazywać mojego cierpienia dzieciom, ale nie za
                  > wsze mi to wychodzi.Może gdyby Rodzice byli starsi to prędzej pogodziłabym się
                  > z Ich śmiercią, ale tak nie potrafię...Nigdy nie pogodzę się z tym faktem.Bardzo
                  > chciałabym cofnąć czas, gdyby było to możliwe, powiedzieć Im dziękuję za wszy
                  > stko oraz to jak bardzo Ich Kocham i potrzebuję...Tak bardzo za Wami tęsknię Ko
                  > chani...tak bardzo.

                  Droga Zalamana,
                  ogromnie Ci wspolczuję. Naprawdę mi przykro, ze straciłaś juz oboje Rodziców. Dobrze jednak, ze wiesz, ze Oni są razem i że są szczęśliwi. A żeby Im podziękować i powiedzieć, że Ich kochasz, nie musisz cofać czasu. Oni Cie na pewno slyszą, więc jesli nie zdążyłaś wcześniej, zrób to teraz.
                  Co do ukrywania przed dziecmi swojego cierpienia, to nie wiem, czy to dobrze. Dzieci sa świetnymi obserwatorami i na pewno widzą, że coś sie z Toba dzieje. A jesli im nie mowisz są skazane na domysły, a nie maja szans domyśleć sie poprawnie. Z drugiej strony, wydaje mi się, że dzieci potrzebuja tez wiedzieć, że czasem w życiu spotyka nas coś trudnego, ale nawet w takich chwilach trzeba umiec kochac najbliższych, uświadamiać sobie tę miłość i dawac jej wyraz. No i oczywiście, że ten ktoś, kto przez ten trudny okres przechodzi potrzebuje dużo serdeczności, wsparcia i zwykłego ludzkiego zrozumienia. To najlepszy moment, żeby je tego nauczyć.
                  Pozdrawiam Cie serdecznie
                  • tilia7 Re: Memento mori. 14.10.10, 10:44
                    Nie wolno chronic dzieci w taki sposób przed tym,co niesie życie.Agalt ma rację,jeśli dziecko nie wie,co naprawdę się dzieje,czuje się zagubione i winne.A wyczuwa Twój ból chocbyś nie wiem,jak się starała to ukryc.W życiu spotyka nas wiele dobrych rzeczy i wiele złych.Dziecko musi się nauczyc radzic sobie równiez w takich bardzo ciężkich chwilach.Jesli będzie wychowywane pod kloszem,w trudnej sytuacji załamie się.Wiele osób w żałobie nie potrafi przeżywac swoich uczuc,nie potrafi ich wyrażac i nie potrafi sobie dac na nie przyzwolenia.Dlaczego?Własnie dlatego,że mamy głupio wpojone,że smutek,łzy,rozpacz trzeba ukrywac.Nie trzeba.To są naturalne uczucia,mamy do nich prawo.Świadczą o naszej miłości,tęsknocie,wrażliwości.Dają świadectwo naszego człowieczeństwa.Daj sobie prawo do normalnego opłakania Rodziców i daj prawo swoim dzieciom,do przeżywania tej sytuacji normalnie.To,czego nauczą się od Ciebie,będą niosły przez całe życie.
                  • zalamana1504 Re:Do Agalt 17.10.10, 00:47
                    Dziękuję serdecznie za wsparcie emocjonalne i za słowa otuchy...bardzo pomaga mi to, że tu jestem, że nie jestem sama z moim cierpieniem...nie jestem egoistką,bo nie tylko ja tu straciłam kogoś mi bliskiego,każdy z Nas tu przeżywa swe cierpienie inaczej...ale szczerze mówiąc troszkę mi lżej na sercu kiedy mogę podzielić się swoją tragedią z innymi. Trochę to mi pomaga, mimo iż z dnia na dzień tęsknię za Mamusią coraz bardziej:( a co do dzieci droga Agalt to one są świadome tego ,że babcia odeszła na zawsze...nie ma dnia żebyśmy o Niej nie rozmawiali...czasem zdarza się nam wspólnie popłakać,wspólnie codziennie odwiedzamy babcie...widzę, że one również cierpią a mnie to boli jeszcze bardziej.Mam nadzięję, że z biegiem czasu nauczę się z tym żyć, że przyzwyczaję się do tego potwornego bólu.W przeciwnym razie sobie nie poradzę...Pozdrawiam Panią serdecznie.
    • sfida Re: straciłam tate:( 26.11.10, 20:57
      droga martens1. ja mam podobna sytuacje, tez stracialm rodzica, tez nie zdazylam sie pozegnac. tez moja mama juz z wnuczkiem sie nie pobawi a wnuczke nie zobaczy (jak mama umarla, bylam w 34 tyg ciazy, nie pojechalam /polecialam do polski bo balam sie o zdrowie mojej coreczki). minelo 4 i pol miesiaca.
      domyslam sie jak ci jest zle. ja mam to samo, patrze sie na dzieci i placze. to bedzie trwac. na to musimy sie pryzgotowac ze bedzie ciezko, dlugi czas bedzie ciezko. smutne swieta. smutne urodziny. nic nie bedzie takie same, ale trzeba wierzyc ze bedzie lepsze. kiedys ta intensywnosc uczuc minie, bedzie nam dalej smutno ale nie bedzie nam to dominowac calego zycia. wyjdziemy z zaloby, wyjdziemy z rozpczy. ja tez zadaje pytanie dlaczego. codziennie na nowo. nie mam odpowiedzi. trzymaj sie. bedzie lepiej.
      ps. od przyszlego tygodnia zaczynam terapie u psychologa
    • ritsuko Urodziny 30.11.10, 22:14
      Za niecałe dwie godziny urodziny Taty. Myślę o tym już od tygodnia, choć jak żył, w zabieganiu zdarzyło mi się zapomnieć i składać życzenia po czasie. Wstyd mi. I strasznie denerwuje mnie, że teraz tak mocno pamiętam, a za życia, kiedy powinnam pamiętać nie umiałam...
      Przepraszam Tatusiu, że nie starałam się, tak jak powinnam...
    • magonia24 Dzisiaj też odszedł mój tata:((( 05.12.10, 21:47
      Mój tata zmarł dzisiaj rano:((( To nie może być prawda,przecież on miał "żyć wiecznie". Nigdy nie dopuszczałam do siebie takiej myśli, że to może się zdarzyć NAPRAWDĘ.
      Zmarł nagle choć długo chorował na inną chorobę. Jeszcze wczoraj i przedwczoraj byłam u niego w szpitalu, wyglądał źle, był podłączony do monitorów i pomp, ale był przytomny. Od roku już odchodził od nas powoli z każdym dniem. Miał demencję i tracił funkcje poznawcze. W podświadomości czułam , że go tracimy ale teraz kiedy stało się to naprawdę nie mogę uwierzyć i się z tym POGODZIĆ!
      To pierwsza śmierć, która dotknęła mnie tak blisko. Mam też nie potrafi się z tym pogodzić. Przed nami pogrzeb, nie wiem jak to przetrzymam.

      Tatusiu byłeś taki dobry, oddany, wychowałeś wnuki tyle Ci zawdzięczam...PUSTKA!!! :(((
      • proy0311 Re: Dzisiaj też odszedł mój tata:((( 06.12.10, 09:11
        Wyrazy wielkiego współczucia.Odkrylam całkiem niedawno że na ból rozstania nie da się przygotować. Jest zbyt silny. Zbyt organiczny. Niezależny od naszej woli zupelnie. To tak jakbysmy chcieli przygotować sie na ból złamania. Nie da się . Gdy się łamiemy cierpimy. Boli. Strasznie boli. Magonio jesteśmy tu z naszymi połamanymi duszami wspierając się wzajemnie. To przykre że i Ty poznałaś ten ból.
        • martens.1 Re: Dzisiaj też odszedł mój tata:((( 06.12.10, 10:01
          Magonio wspułczuje CI:(
          u Nas w środe minie 12 tygodni,wkoło sie zastanawiam dlaczego tak sie stalo, to tez moja pierwsza duża strata osoby bliskiej.
          Czasami zastanawiam sie czemu bedąc na cmentarzu nie płacze,przeciez tata tam leży, brakuje mi go w domu w takim codziennym zyciu,jego telefonów,ale na cmentarzu jakbym nie dowierzała ze tam leży tata.
          Juz do mnie dotarło że go nie ma,nie bedzie :(
          • magonia24 Re: Dzisiaj też odszedł mój tata:((( 06.12.10, 19:43
            Dziękuję kochani za współczucie i zrozumienie w bólu. Rzeczywiście razem jakoś łatwiej przez to przejść - to wspólnota smutnych doświadczeń. Macie rację na ból nie da się przygotować szczególnie na ból duchowy:(((
            Wiem, że tata był chory, że wcześniej czy później musiałby odejść ale ten brak i ta pustka jest nie do zniesienia...
            Najgorzej jest jak zaczynam sięgać pamięcią wstecz, patrzeć na zdjęcia, przypominać sobie sytuacje gdy był z nami...
            Pozdrawiam Was współtowarzysze w smutku:(((
    • martens.1 Re: straciłam tate:( 17.02.11, 10:01
      15 lutego minęło 5 miesięcy.Dalej wierzyć się nie chce że taty nie ma,ale dotarło do mnie że on naprawdę nie żyje i że już go więcej nie zobacze.Wciąż go wspominamy,myślimy o nim,ale boli bardziej jak na początku.
      (((( *)))) dla Ciebie tatku.
          • gama2003 Re: straciłam tate:( 18.02.11, 11:50
            Tez mam takie wrażenie. Że mija histeria a górę bierze przerażenie. Nieodwracalność, bunt, wściekłość. Jestem jak bomba zegarowa, chociaz prawie milczę.Prawie się uśmiecham, ubieram ,maluję. Takie prawie życie a w srodku bezbrzeżny lęk. Tata by mnie ochrzanił za takie tracenie czasu. Wiem o tym. Czemu nie przyjdzie i mnie nie ustawi do pionu?
            • martens.1 Re: straciłam tate:( 19.02.11, 16:41
              gama ostatnio przytaczam chwile a nawet takie głupstwa,gdzie jeździliśmy, jak razem spędzaliśmy czas,ostatnie rozmowy.I dalej mam wrażenie że zadzwoni, a przecież nie dzwoni od 5 miesięcy, codziennie dzwonił chyba byłam nawet uzależniona od tych telefonów.
              Życie dalej się toczy,czasem nawet nabieram siłę i normalnie funkcjonuje,a czasem jak mnie najdzie łapie doła,tęsknota robi swoje :(((
              nie wiem jak TY ja nie umiałam płakać na cmentarzu,teraz już bardziej mnie nachodzi....
              • gama2003 Re: straciłam tate:( 19.02.11, 21:29
                Też codziennie rozmawialismy, tak samo wspominam każdego dnia. Tutaj tata na mnie czekał, tutaj kupował gazetę, tam chodził po chleb. Cały czas tak....
                Mało płakałam na pogrzebie, byłam skamieniała i trochę zła,ze jest tyle ludzi. Byłam jak statysta w nie moim filmie...
                Ale teraz każda tam wizyta to szloch, zbieranie się przez resztę dnia. ...................
        • martens.1 Re: dzisiaj mija pół roku 06.06.11, 09:39
          dawno nie zgadlądalam tutaj,może dlatego że to 9 miesięcy robi swoje.Nie zapomniałam,ale ucze się życ z tym że taty nie ma i nie będzie.Chociaż jak patrze na zdjęcie na pomniku ściska zawsze tak samo:(
          tata nie dożył wieści,jestem w ciąży miałby znowu wnuczki,wnuki,bo to bliżniaki,napewno by się cieszył.Tęsknie za nim,chciałabym żeby mi się przyśnił,juz poł roku żadnych snów.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka