Dodaj do ulubionych

śmierć rodziców..jedno po drugim

22.12.10, 19:35
Witam jestem nowa tutaj. Moja historia krótka i bolesna .W zeszłym roku tata popełnił samobójstwo w domu a w tym roku 19,10 mama zmarła na raka , marskość wątroby jakoś tak razem wszystko.Nie mam siły żyć ..nie ma siły walczyć , jem , zajmę się podstawowymi potrzebami dzieci tyle o ile i odbijam się od ścian ..nie mam siły by żyć , by funkcjonować...strasznie się czuję ...Z powodu wagi rosnącej zalogowałam się na dieta.pl tylko tam jest inny świat ...im się chce walczyć a ja chce przestać istnieć, rozpłynąć się w powietrzu....Jak słucham piosenki Michael Buble - Home ...to tak bardzo chce do domu , zatopić sie w cieple choć na chwile ...choć było czasem w domu strasznie rodzice pili ..to jednak byli rodzicami ...tak tęsknie za światłem zapalonym w ich oknach ....Czy ktoś może mnie przytulić ...ludzie obok biegną a ja stoję :(
Obserwuj wątek
    • proy0311 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 22.12.10, 20:43
      Wyrazy wielkiego wspóŁczucia z powodu straty rodziców....Przytulam ...choć tylko wirtualnie to naprawdę gorąco. Mój świat też stanąŁ po śmierci męża. Ale czy Ci co biegną...wiedzą dokąd tak biegną. Czasami trzeba się zatrzymać...ŻaŁoba to bardzo trudny czas...Szczególnie w takie dni jak te...szczególnie gdy minęŁo tak maŁo czasu. Zaglądaj tutaj. Mi pomaga bycie z innymi w takiej samej traumie...Wiem że wszyscy wiemy...jak To jest...
      Niestety ja też utyŁam. Jedzenie to taka odskocznia, pocieszyciel...mam nadzieje że uda mi sie to zmienić bo...cukrzyca czeka na mnie tuż tuż...Trudno walczyć na kilku frontach...ale ...wierzę że poukŁada się to wszystko. Narazie pozwalam sobie za radą mądrych kobietek stąd na przeżywanie emocji. I mam wrażenie że chwile w których wierzę że dam radę...są coraz częstsze...choc teraz bardzo cieżko.NauczyŁam się wykorzystywać te krótkie chwile kiedy jest lepiej. Wtedy dziaŁam. Jak dopada dóŁ...doŁuję...często wtedy czytam to forum.
      I zazwyczaj pomaga.
      Pozdrawiam.
      • neha Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 27.12.10, 10:16
        I co dalej ...niby żyję , pracuję ...jakoś funkcjonuję i obok jacyś ludzie są a jak się załamuje , Dzięki za miły odzew:) Jak zapadam w dziurę ...to zostaje sama ..nikogo już nie ma...lub słyszę żyj chwilą , patrz przed siebie na to co masz ..nie odwracaj się do tyłu to łapie mnie dół.
        Nikt nie chce słuchać ...bo ile razy można ciągle to samo ..zeszły rok minął pod znakiem śmierci taty i tego ,ze wszyscy byli w szoku jak on mógł ..Nie jak ja się z tym czuje tylko jak on mógł i dlaczego to zobił..pewnie dzieci nie zajmowały się nim dostatecznie dobrze.
        W pracy ( pracuje z młodzieżą w placówce )dzieciaki skupione na swoim cierpieniu lub humorach i tez jestem sama ...czasem nie mam siły , chciałabym się rozpłynąć w powietrzu jak mgła. A do tego tyje ...z dnia na dzień ..nie wiem nawet kiedy już jestem w lodówce i jem ..po chwili jak mnie dopadnie ból brzucha zatrzymuje się.... :(
        • zalamana1504 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 28.12.10, 23:39
          Witam. Przytulam Cię mocno....Rozumię doskonale co przechodzisz.Rownież straciłam już obojga rodzicow. Tatko zmarł 4 lata temu. Przegrał walkę z tym wstrętnym raczyskiem.... Mama odeszła 30sierpnia tego roku także na raka:( Oboje mieli niespełna po 45 lat i nigdy nie zrozumię dlaczego musieli odejść. Nigdy! I choć nigdy nie miałam wymarzonego dzieciństwa,bo w domu też często ważniejszy był alkohol to bardzo mocno za nimi tęsknię, tak bardzo mi ich brakuje! Nie wiem jak żyć, jak radzić sobie z tym strasznym bolem. Nie mogę spać,jeść...znajomi mowią, że wyglądam jak chodząca śmierć, że mam się wziąć za siebie, ale pytanie jak? Kiedy wszystko straciło sens, kiedy czas zatrzymał się w miejscu zwłaszcza po odejściu Mamy.Codziennie chodzę na cmentarz i nie wierzę, że to dzieje się naprawdę, że nie ma Ich tu ze mną, że są TYLKO obok mnie...to tak bardzo boli...tak bardzo chciałabym ich jeszcze zobaczyć , powiedzieć Im to, czego nie zdążyłam niestety za Ich życia...to jak bardzo Ich kocham....
          Dzięki temu forum jest mi troszkę lżej, gdyż wiem, że nie jestem z tym wszystkim sama. Dziękuję Wam wszystkim Kochani za to, że tu jesteście i potraficie wspirać innych, mimo własnych życiowych tragedii!
      • johaszi62 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 29.03.13, 23:21
        wczoraj pochowałam Mamę,długo chorowała- przez 10 lat patrzyłam jak z pełnej życia kobiety staje się bezbronną "roślinką" i nie można Jej pomóc
        2 lata temu zmarł Tata i wtedy zrozumiałam ,że to on byłtą jedyną osobą,która akceptowała mnie taką,jaka jestem i ojcem ,który kocha swoje dzieci a własciwie stare już konie nie za coś ale pomimo wszystko bardzo mi go brakuje i chyba tak już zostanie
        • ania_marta76 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 30.03.13, 00:32
          Jedno po drugim....
          To tak jakbym czytała swoją historię...
          Wiem co czujecie... mija już 6 miesięcy jak odeszła mama....a 9 miesięcy przed mama jak odszedł tata.
          Pierwsze święta bez mamy...drugie bez taty...
          Bardzo boli...
          Nie ma we mnie radości, choć pewno powinna być, myślę żeby te święta jakoś minęły...
          Macie rację ... to rodzice cieszyli się z każdej mojej radości, tak szczerze i z głębi serca...
          I byli zawsze przy mnie...
          Po prostu byli...
          Cały czas nie umiem sobie odpowiedzieć dlaczego tak wcześnie odeszli...
          Dlaczego przynajmniej jedno nie zostało trochę dłużej..
          Tak jedno po drugim..
          (*)(*)
    • neha Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 03.01.11, 11:19
      koszmar ..jak jeden w wielu
      Jestem na cmentarzu widzę pogrzeb..idę i nagle orientuje się,ze to pogrzeb mamy .Jest w szklanej trumnie ...ma zakrwawioną twarz , podnosi głowę i coś mówi , ludzie idą obok i nic nie wiedzą a ja widzę. Czytam z jej ust ,ze nie chce być pochowana , tłumacze ludziom a oni nic ...w myślach szukam rozwiązania ..budzę się przerażona ,ze nie uda mi się i ją pochowają :(
      Czy to tylko złudzenie moje ,że nic nie ma sensu ,że tak ciężko...czy tylko mi się tak wydaje ..bo sam się gubię . Widzę ludzi pełnych energii , uśmiechniętych ..z pasjami , marzeniami ..wizjami na siebie i swoje życie a ja nic nie czuję ..i pytam po co ..tylko po co
        • neha Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 03.01.11, 13:46
          w całym tym smutku ciesze się ,ze się tu zalogowałam ..tyle się pustki i smutku mam w sobie a gdy tu to wyrażę nie usłyszę weź się w garść , opanuj się , patrz pozytywnie itd..
          Każdy wpis to dla mnie balsam na zbolałe serce i poczucie ,ze nie jestem sama..
          dziękuję
          • simba5 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 03.01.11, 14:02
            Przytulam Cię mocno,jak tylko potrafię.
            Masz rację ,to forum działa jak balsam.Jest nas tu cała masa,jedne pożegnały rodziców,inne mężów,braci ,dzieci.Żadna śmierć nie jest inna,ona po prostu się zdarzyła.Nic nie mogłyśmy zrobić,nie dane nam było jej zatrzymać.I każda z nas zadaje sobie pytanie-DLACZEGO ?
            I te rady wszystkich znajomych (weż się w garść) mam ochotę wtedy krzyczeć (wez się zamknij ! co ty wiesz o stracie kogoś bliskiego?).
            Ale odpuszczam,bo o czym gadać z kimś kto nie ma zielonego pojęcia o bólu.
            Pozdrawiam i ściskam.
    • neha Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 07.01.11, 19:16
      ...a teraz do tego wszystkiego ...straciłam pracę ..pracodawca nie podpisał ze mną dalej umowy. powiedziałam o jedno słowo za dużo koleżance w pracy ,ze na tyle źle się czuję i idę do psychiatry bo nie daje czasem rady a on zaraz doniosła szefowi ....i co ten się przestraszył ,że mogę wziąć zwolnienie i nie podpisał umowy
      poczułam się naga i wystawiona za drzwi ...z powodu tego jak się czuję ...
      okropne uczucie ..okropne ..tak powiedzieć komuś coś z głębi serca i spotkać z obojętnością ..zimą i chłodem ..
      a to co mnie też zabolało to fakt ,ze nie mogę zadzwonić ani do taty ani do mamy i powiedzieć im o tym..Nic by nie zrobili ale ..powiedzieliby coś dla otuchy , pocieszyli ..a tak ? Jeszcze bardziej poczułam ,że ich nie ma :(
      • fruzelina56 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 07.01.11, 22:01
        ..........rozumię co czujesz nie mogąc porozmawiać z rodzicami,ja wciąż tak mam.Tata mój żyje ale to Mama była moją powierniczką,osobą której mówiłam o wszystkim,cieszyłam się z nią i opowiadałam o planach i sukcesach.A teraz? Jest mąż...ale to nie to.Facet inaczej do tego podchodzi.Co do Twojego szefa.....brak mi słów....gnojek. Koleżanka z pracy......nie można nazwać jej nawet znajomą...jak można....świństwo! Plotkara jedna.Nie martw się,kiedyś odwróci się to przeciwko niej,jestem tego pewna.Bardzo mi przykro z powodu utraty pracy,ale pomyśl,że może tak właśnie miało być.
        pozdrawiam Cię gorąco i trzymam kciuki aby wszystko związane z pracą ułożyło się
      • gama2003 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 27.01.11, 12:09
        Współczuję Ci całym sercem.
        Nie mam słów na sytuację z pracą, megadraństwo.Koleżance naplułabym na buty.
        Trzymam kciuki, żebyś poczuła ulgę, choć trochę, pomalutku.
        Życzę Ci żebyś spotkała kogoś komu naprawdę będziesz mogła zaufać i oprzeć się w wędrówce przez życie. Mnie to forum bardzo pomaga, chyba właśnie tutaj łapię coś w rodzaju koła ratunkowego. Przytulam ciepło.
    • neha Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 10.01.11, 09:36
      żal dławi
      w łzach tonę
      ciemno
      gdzie jesteś mamo ?
      gdzie jesteś tato ?
      chce zasnąć w ramionach waszych
      :(


      Tak chciałabym Wam opowiedzieć
      o ludzkiej niegodziwości
      o tym jak serca mają zimne
      jak oczy pełne lodu i zła
      jak zabijają wiarę słowem i odchodzą :(
      o tym jak się boje
      jak tracę wiarę , nadzieję
      i jak boli .... strach


    • ankhax Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 25.01.11, 00:02
      Witaj
      współczuję Ci bardzo z powodu straty. Sama 2 lata temu straciłam oboje rodziców jedno po drugim, tata zmarł na raka 26 października, a mama na udar dokładnie 2 miesiące po nim w święta bożego narodzenia :( Nie mogła chyba już być na tym świecie bez niego, po 50 latach małżeństwa...
      To, co przeżyłam było ogromnie trudne, dlatego wydaje mi się, że częściowo rozumiem, co czujesz...
      Utrata taka jest niewyobrażalna, pomimo, że u mnie minęły ponad 2 lata od ich odejścia to wciąż mam chwile, że w to nie wierzę, że to nie możliwe, że po prostu dawno się nie widzieliśmy...

      Przykre, to co spotkało Cię w pracy, u mnie było ciężko, miałam odpowiedzialne stanowisko i często nie czułam się na siłach, by być na tak samo wysokich obrotach jak wcześniej, ale sądzę, że mój szef celowo dawał mi jeszcze więcej zadań i większą odpowiedzialność...
      W pewnym sensie mnie to ocaliło od depresji, jednak nie wiem czy nie pozbawiło mnie tej części żałoby, którą powinnam przejść w totalnym wyłączeniu...

      Przytulam Cię mocno, dobrze, że trafiłaś na to forum. Sama wielokrotnie przy nim płakałam nocami, czytając, współodczuwając... to pomagało...


      • neha Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 27.01.11, 10:41
        brak mi słów
        nie czuje już nic jakby za szkłem
        nie ma znaczenia już nic ..ani to jak wyglądam, ani to co robię mogę leżeć cały dzień ..zatopiona w nicości
        smutek w gardle się zbił i dusi
        nie mam sił
        Dziś przyśnił mi się tata był na stypie po mamie ..taki smutny , skulony siedział przy stole ..ukucnęłam przy nim i popłakałam się ..obudziłam się z wrażenia ..i ten smutek
        Wiem ,ze im lepiej ..wiem ,ze są spokojni ..ze ich spotkam ..
        Teraz tylko tak na chwile chciałabym się przytulić do nich tak na chwile ...tylko chwile poczuć się dzieckiem
        Przyjść schować się w domu, napić herbaty porozmawiać ..
        a tu sprawy ,życie wciąga w wir....
        Jak widzę ludzi pełnych zapału , pełnych wizji poczucia ,ze są lepsi bo to czy tamto potrafią , mają to ta jedna myśl ..po cholerę tak biegniesz ..umrzesz tak jak ja ...nagi wrócisz do ziemi
        dusi mnie ten stan zapadania się ...
        • proy0311 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 27.01.11, 11:00
          Przed chwilą.Szłam do Niego. I od Niego. W jedną i drugą stronę sama.Nie przytulił na " dzień dobry" ani na "do widzenia ". Wierzę że kiedyś...w przyszłości...gdy uda mi się dotrwać do dnia mojego powołania...przejdę tę ostatnią drogę i nagrodą będzie to że mnie przytuli. Na zawsze.
          Teraz Neha przytulam Cię tak...jak mogę...myślą.Może gdzieś wśród zapachu herbaty...są z Nami. Dziecko drogie.
    • neha Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 25.02.11, 19:58
      gdy widzę nowe wpisy ..zamieram ..już wiem ile łez płynie w ciszy
      ile serc złamanych uczy się bić na nowo
      a ja się zapadam ...w ciemność
      nie wiem gdzie jestem
      che tylko do mamy
      tylko do mamy
      przytulić się do jej ciepłych dłoni
      chce tylko do niej
      łącze się w bólu ze wszystkimi co cierpią z powodu śmierci bliskim ...
      przytulam mocno z całych sił
      i proszę ciepły gest
      • proy0311 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 25.02.11, 20:59
        Ja mam dziś...dzień pustki.Całą noc spędziłam " z Piotrem"...i nie wiem czy to fajnie...bo cały dzień tęsknię...boli koszmarnie. Nie masz pojęcia jak zaglądałam tutaj czy ktoś napisze...czy odkręci ten kurek zanim pęknę ze skrywanej tęsknoty...Marzę o przytuleniu...
        Młodzież hm ...dzieci to się tulą a potem do tulenia znowu trzeba dorosnąć...czekam aż znowu dorosną...Neha :(( ...czy takie zmarzniete osoby jak ja mogą jakiś ciepły Tobie gest...wszystko wydaje się za mało...Ja ciągle pamiętam, dokładnie okoliczności kiedy się tu pojawiłaś...jak pomyślałam sobie o Twoich rodzicach że już są razem...pamiętam dokładnie jak jadąc samochodem...parkując...wysiadając...miałam wrażenie że gdzieś z zaświatów się uśmiechają szczęśliwi...To miejsce już zawsze będzie dla mnie naznaczone "ich obecnością"
        z oczywistym pytaniem ...wyobrażnia czy otwartość na takie doznania po przejściu tam ukochanego człowieka ??
        Przytulam Cię...i dziękuję że odkręciłaś mój kurek...
      • magonia24 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 25.02.11, 21:38
        nehaaaaa!!!

        Nie zapadaj się w ciemność, to straszne,podaję ci rękę , trzymaj ją mocno, ciągnę, ciągnę... wyciągam cię... jesteś, udało się, musiało się udać.
        Popatrz tu jest słońce, niebo tu jest twoje miejsce...

        Pozwól im tam zostać, teraz tam jest ich miejsce. Na pewno to przejściowy etap kiedyś przecież wszyscy tam będziemy...

        Tu pod tym niebem i dla kogoś jesteś potrzebna, jeszcze masz tu na pewno wiele do zrobienia...
        Przytulam Cię mocno, musimy dać radę nie ma innego wyjścia.

        Oni tego od nas oczekują abyśmy kontynuowali to co pozostawili po sobie.

        Ściaskam
    • neha Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 28.02.11, 12:41
      DZIĘKUJĘ ...WAM KOCHANE DZIĘKUJĘ JESZCZE RAZ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Wiem ,że gdzieś daleko ..tak jak ja ktoś po cichu płacze
      Ktoś walczy by wstać każdego ranka
      I tak jak ja widzi w twarzach mijających ludzi ..cień ukochanych osób ....
      Wiem ,ze ktoś o mnie myśli choć nigdy mnie nie widział i nie zna
      ..tylko czuje mój ból , żal i staje obok ..podaje mi dłoń .....
      Dziękuję za ciepło ..utulenie ...dobre myśli ...
      • bie-tka Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 28.02.11, 14:15
        Ja również dzielę z Tobą moja Droga Twój Ból, choć nie straciłam rodziców. Straciłam Syna wiec wiem jak boli strata, boli tak ze opisać się nie da. Nie ma na świecie słów wyrażających ból po stracie i nie ma takich które w pełni ukoją ból. Ale są słowa zrozumienia i współczucia- współczuję Ci bardzo i jestem z Tobą, ściskam wirtualnie -Ela mama Adasia.
    • neha Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 23.03.11, 19:37
      Czy ktoś tam jest?
      Czy koś będzie czekał?
      Czy ktoś powie mi ...kocham Cię jesteś taka dzielna , taka piękna ..jestem z Ciebie dumna .
      Mamo dlaczego !!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Tak bardzo mi tego brakuje ..tak bardzo
      Czuje taką pustkę . Nic nie ma sensu . Na wszystko odpowiadam PO CO ? PO co ta wiosna , po co to słońce, to ciepło, te zmiany , ci ludzie ....jednego pragnę ..CISZY ...CISZY I SPOKOJU
      Nie umiem sobie sama z sobą poradzić ..nie umiem ..mam tak ,ze kilkanaście dni biegnę a jak tylko się zatrzymam ..na chwile ZAPADAM SIĘ :(
      • gama2003 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 23.03.11, 20:44
        Też tak funkcjonuję, niby normalnie a co jakiś czas przelewa się jakaś pojemność tęsknoty i wracam do punktu wyjścia. Czasem myślę, czy, po stracie ojca- niefajnego, nieuczestniczącego w życiu własniego dziecka nie jest łatwiej. Z drugiej i wazniejszej strony wolę po stokroć płacić cenę bólu teraz za miłość którą miałam tyle lat- dostepną na wyciągnięcie ręki. Była tak oczywista jak świt i zmierzch. Teraz marzę o najmniejszym znaku, może i je widze ale boję się je tak nazywać.....
        Przytulam Cie Neho,chyba tak to teraz będzie, że nauczymy sie bez końca podnosić z kolan.
        Wiem, ze mój tata by nie chciał bym zatraciła radośc życia, chcę wierzyć że pomoże mi ją odzyskać. Jestem pewna,że Twoja mama zadba o to dla Ciebie.....
        • magonia24 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 23.03.11, 22:04
          Myślę gammo, że nie ma znaczenia jaki był ojciec. Historie życia pokazują, że często ten "niefajny" jest bardzo opłakiwany (co też rodzi zdziwienie otoczenia) To chyba od nas samych zależy jak przeżywamy odejście bliskich, jaką mamy psychikę, czy opieraliśmy całe swoje życie tylko na ich obecności, czy mamy też jakieś inne cele, czerpiemy siłę z obecności innych itd. itp.

          Swego czasu dziwiłam się, że K. Janda po śmierci męża potrafiła grać w spektaklu ( w tym samym dniu) Teraz po przeczytaniu wielu książek jej autorstwa widzę jaka to silna kobieta. Jak praca wypełnia jej życie, którego starcza jeszcze dla dzieci, mamy, domu, pasji czytania etc. Myślę, że stąd czerpię swą siłę. Jednocześnie potrafiła pięknie i z szacunkiem opowiadać o mężu o stracie dobrego i bardzo utalentowanego człowieka.
    • weronikaa89 Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 24.03.11, 23:28
      Wirtualnie CIę przytulam :*
      Trudno jest cokolwiek pisać w takiej sytuacji, nawet jeśli przeszło się coś podobnego, bo dla każdego to jest inny, ale tak samo ogromny ból. Masz rację, rodzice to rodzice i nikt ich nie zastąpi jacykolwiek by nie byli. Mój tata też nie był idealny, chociaż jako córunia tatusia myślę, że prawie był :). Pomyśl, że masz dla kogo żyć i pielęgnować pamięć o swoich rodzicach opowiadając swoim dzieciom jacy wspaniali byli. Bo nikt nie jest idealny. Ja właśnie tak robię, kiedy tylko mogę to opowiadam o moim tacie, jakim był człowiekiem, bo dopóki ktoś o nim pamięta to całkowicie nie umarł.
      --
      Sometimes the last person on earth you want to be with is the one person you can't be without.
      • neha Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 30.03.11, 09:30
        Dziękuję dziewczyny za wpisy
        Choć tu mogę popłakać być sobą ..bez ukrywania emocji pod maską ,, wszystko ok ,,
        Każdy dzień jest inny ..każdy ma inne kolor..Raz czuje złość ,ze tak się stało , raz żal , raz tęsknie jak małe dziecko ..zmienia się to każdego dnia ..
        Moi rodzice ..tak dużo można powiedzieć a zarazem tak mało ...
        Tak tęsknie za domem ciepłym , spokojnym, ..gdzie oni czekają na mnie , wysłuchają ..co u mnie , przytulę się , napije herbaty ..pogadam ..spojrzą na mnie ciepło ..poczuje się bezpiecznie w tym cholernie oszalałym świecie ..A nie ma tego ..
        Teraz sprzątamy mieszkanie i te wszystkie rzeczy które się wyrzuca .. mieszkanie pustoszeje z każdym dniem ..pusto tak w tych czterech ścianach ..
        Czasem jak tam jestem łapie się na tym ,ze zaraz wejdzie któreś z nich ..czuje to dosłownie
        Smutek ,żal .tęsknota i znowu żal przeplatają się z każda minutą ....zalewa fala łez
        A tu trzeba się pogodzić z tym ,zę już nie ma tego i już KONIEC i żyć dalej trzeba
        • proy0311 Przed chwila... 30.03.11, 19:05
          ...zadzwonia koleżanka. Waśnie się dowiedziaŁa...więc rozumiecie jaka zażyŁość :
          I zaraz po sŁowach wspóŁczucia pytanie jak to się staŁo...na które nie odpowiadam...bo to nie "Fakt" ani ja nie korespondent...a potem pytanie ...wiedziaŁa jak się kochaliśmy...pytanie i stwierdzenie ..." Ja już sama nie wiem czy lepiej to mieć i stracić czy lepiej nie mieć"
          I wiecie co ? PrzypomniaŁam sobie kiedy prosiŁam Was tutaj zębyście napisali czy warto kochać...bo tak strasznie bolaŁo...Ja już nie tylko wiem...ja już czuję że warto ...że bardzo warto.. nawet jeśli to transakcja Łączona z bólem...
          Kiedyś też chciaŁam napisać tutaj "nie Są" i napisaŁam że Coś nie pozwala mi tak napisać...i wtedy Tilia po prostu napisaŁa..." bo wiesz że to nieprawda" tak to nieprawda że "nie Są" i nie jest to pewność że SĄ . To tylko przeczucie ich obecności . Ale jak silne . Czujesz to Neha . WŁaśnie to czujesz. I to jest coś więcej niż wyobrażnia i pamięć. A zrobiŁo się nam wszystkim strasznie trudno.
          Jak dobrze móc pisać i wiedzieć że rozumiecie i że bardziej to dla Was ważne niż to "jak ".
          • gama2003 Re: Przed chwila... 30.03.11, 20:29
            Tak, czuje to- przeczucie, że Są. Jakkolwiek głupio to nie brzmi i nie wygląda.
            Czuję przeczucie. Wiara mi sie chwieje, Kościól jako instytucja wkurza a - Oni są.
            Tatę czuję w domu rodziców niemal fizycznie, mam uczucie, że gdyby było dostatecznie cicho usłyszałabym jego oddech. Może to moje już zwariowanie. Bo chwilami nie czuję niczego i znowu wątpię. Dlatego kocham te chwile kiedy moje może pomieszanie zmysłow daje mi ulgę w postaci - prawie pewności.
            Proy, nie wiem co już rozumiem. Ale czuję, że miłość to coś dla czego warto- wszystko.
            Ściska mi gardło kiedy myslę o Twojej historii, i z bólu współczucia i ze wzruszenia nad mocą i siłą miłości.
          • margolka-and-more Re: Przed chwila... 30.03.11, 20:54
            ... a ja cały dzień noszę się z taką myślą: jak to się dzieje, że my tu jesteśmy... W końcu ułamek procenta osób, które dotknęła jakaś strata... Jak to się dzieje, że nas "to" trzyma dłużej... Że nie opuszcza myśli... Że nie jest to jedynie punkt na naszej drodze, ale moment całkowitej przemiany. Bolesnej przemiany.
            Po całym dniu roztrząsania tej kwestii myślę, że po prostu mieliśmy kiedyś cholerne szczęście. Takie, które się trafia ułamkowi procenta ludzkości. Oni dali nam to poczucie szczęścia, które nie dane jest każdemu.
            Lepiej mieć to szczęście. Nawet jeśli to prędzej czy później boleć musi. Myślę.
            • tilia7 Re: Przed chwila... 30.03.11, 23:14
              Myślę Margolko,że zadecydowała o tym wyjątkowośc i Ich i nasza.Zgadzam się z tym,że miałyśmy nieopisane szczęście spotkania niezwykłych ludzi,którzy w niezwykły sposób wpłynęli na nas,na nasze życie,na nasz rozwój.Ale czytając Wasze wzruszające wpisy,obserwując walkę każdego z nas tutaj o to,żeby jakoś przetrwac a jednocześnie uchronic od unicestiwenia te nasze,tak trudne teraz miłości, myślę sobie,że Oni,nasi ukochani,też jednak mieli szczęście nas spotkac.
              Niezwykłe jest to pielęgnowanie miłości.Niezwykłe jest też to,że choc każdy pogrążony we własnym bólu,zawsze znajduje dobre,mądre słowo,aby pomóc innym.Dzielimy się tu i bólem i nadzieją,doświadczeniami,refleksjami...Oni są naszym Światłem,Światłem,które ogrzewa nasze obolałe serca i które rozświetla nam ciemnośc.Ale my potrafimy to Światło dostrzec i podzielic się nim z innymi a to trudna sztuka i nie każdy to potrafi.Więc mówię Wam,wszystkie jesteście wyjątkowe i dziękuję Wam za to z całego serca.Od dwóch lat obecne tu osoby udowadniają mi,że Anioły są nie tylko po tamtej,ale i po tej stronie tęczy.
            • gama2003 Re: Przed chwila... 30.03.11, 23:32
              Margolko, tez o tym myślałam i myślę. Ze szczęście to brak nieszczęścia a nie jakiś wydumany, rzadki stan. Nadstan.
              Nie wiem czy nas ,,to ,, trzyma dłużej, może po prostu forum przyciąga nas swoim ciepłem a najpierw cos nas na forum nakierowało. Pewnie, ilu ludzi tyle sposobów na radzenie sobie ze stratą. Podziwiam silnych psychicznie, racjonalnych, pogodzonych. Bo czasem boli za bardzo.
              Ale z drugiej strony nie oddałabym tego co czuję, tej niewygasłej miłości, nikomu.
              Ani tej tęsknoty. Jakby to były liny wiążące mnie z tatą. Na zawsze.
          • tilia7 Re: Przed chwila... 30.03.11, 23:27
            "Im bardziej Kubuś zaglądał do studni,tym bardziej Prosiaczka tam nie było"

            Myślę,że tak to działa.Czujemy,przeczuwamy,że SĄ,i to przeczuwanie jest chwilami bardzo mocne.Ale kiedy zaczynamy się nad tym za bardzo zastanawiac,analizowac,a już tym bardziej probowac ubrac to w słowa czy dopasowac do różnych teorii,tym bardziej przestajemy wierzyc,za to dopadają nas wątpliwości.

            Co do miłości Proy...BYŁO WARTO.ZA KAŻDĄ CENĘ.
            W to nie wątpiłam ani przez sekundę.
            • neha Re: Przed chwila... 26.04.11, 19:34
              I jak tam kochani żyjecie ?
              Jak się miewacie ? Ja żyje z dnia na dzień ..tylko czasem ..w gardle ..czuje ścisk ...gdy wszystko wróci na chwile...Gdy pomyśle ,ze wiosny mam nie dożyła ..gdy widzę straszą panią, lub pana gdy się im przyglądam uśmiechają się tak jakby czytali w moich oczach tą tęsknote .
              ten utwór dla WSZYSTKICH NASZYCH BLISKICH

              www.youtube.com/watch?v=P2bOZw7-QB8&feature=related
              Pozdrawiam Was serdecznie
              • neha Re: Przed chwila... 07.06.11, 20:32
                smutek wciąż ...żyje a ciebie nie już ma
                i każdym dniem oddalasz się
                tak mi zal twych dłoni
                ciepłych dłoni
                tak mi żal
                mamo ..tak tęsknie

    • mala_sierotka Re: śmierć rodziców..jedno po drugim 19.02.20, 22:43
      Witam
      Doskonale rozumiem co czujesz. Straciłam tatę w lipcu 2017 i nie zdążyłam się jeszcze z tym pogodzić, a w grudniu 2019 odeszła moja najwspanialsza mama.
      Zastanawiam się jak mam dalej żyć, co robić kiedy wracam do domu po pracy, a jej już tam nie ma. Świadomość, że już jej nigdy więcej nie zobaczę jest straszna. I jak mam sobie teraz poradzić w życiu bez jej rad? Jak mam wychować moją młodszą siostrę (17-letnią) skoro sama mając 25 lat potrzebuje jeszcze opieki. Jak mam być mamą, tatą i siostrą? Boję się, że mnie to przerośnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka