Dodaj do ulubionych

Gdzie jesteś ???

01.02.11, 18:19
Często piszecie że ONI są wśród nas, że nas kochają nie odchodzą.
Więc pytam gdzie jest mój brat?
Po prostu zachorował, cierpiał a potem odszedł.
Gdzie odszedł?
Do Boga?
Zostawił nas !!!!!
A ja wciąż na Ciebie czekam.
Czekam....
No i co z tego jak mówi mój synek.
Nie przychodzi.
Już nigdy nie przyjdzie.
Obserwuj wątek
    • gama2003 Re: Gdzie jesteś ??? 01.02.11, 19:20
      Mój synek pyta dziadka ciągle, cichutko, w serduszku - dlaczego nie przychodzisz, dlaczego umarłeś?
      A ja pytam- gdzie jesteś, kiedy drżę z rozpaczy, kiedy wkładam Twoje rękawiczki, kiedy patrzę na świat bez Ciebie ? Gdzieś jestes, bo być musisz, tylko, kochany, gdzie ?
      Poszłabym na koniec świata, żeby choć zobaczyć Twój cień.
      • proy0311 Re: Gdzie jesteś ??? 01.02.11, 21:17
        A ja po przeczytaniu wiersza od Margolki rozmawiam z Nim dzisiaj. I pierwszy raz nie pytam no gdzie jesteś ? Łowiłam sny i znaczenie wszystkiego aż ... W piątek nie dojechałam do tej Warszawy. Spowodowałam wypadek . Mogłam stracić syna !!! Moje życie było mniej zagrożone.
        Kilka dni przedtem syn kąpiąc się słyszał, pewnie prawdziwe krzyki z ulicy."...synku...synku..." jakieś wołanie przerażonego mężczyzny. Nie moglismy wyjechać. Nawet hamulce się zacięły przed drogą. Musieliśmy zmienić auto.
        Potem wyśniłam sobie i ułozyłam że 30 styczeń to będzie jakiś straszny dzień. Już prawie z tego obłędu chciałam oszaleć. Szczególnie gdy syn 23 namalował na ściance wanny 7 Day's ( jak tłumaczył był głodny i myślał o rogaliku ) a rozumiecie co ja sobie ułożyłam. 30 minął.
        Z pomocą bliskich nie wpadłam w szaleństwo,. Ale już nie szukam. Płaczę. Bardzo. Tęsknię. Okropnie. Serce mi pęka. Boję się o bezpieczeństwo tych którzy zostali. Ale nie staram się po przebudzeniu łowić snów a już tym bardziej szukać ich znaczenia.
        Zawsze, absolutnie zawsze , do końca swoich dni będę potrzebowała Margolkowego " SĄ"
        Jakbyście kiedyś chcieli napisać coś" do proy "proszę napiszcie SĄ :)
    • tilia7 Re: Gdzie jesteś ??? 01.02.11, 23:07
      Piszemy,że Oni SĄ,ale nikt tu nie pisze,że nie ma śmierci.Śmierc jest i Oni,umierając,odchodzą.I tak,masz rację,nie przyjdą w taki sposób,jakiego oczekujesz.Nie usiąda obok z uśmiechem,nie przytulą,nie pogłaszczą po głowie,nie zapytają,co u nas.Dlatego tu jesteśmy,dlatego płaczemy,szukamy,tęsknimy.Dlatego uczymy się kochac poprzez Tęcze i patrzec nie oczami lecz sercem,dlatego ślemy naszą miłośc w cały wielki Kosmos,aby gdzieś ich znalazła,dlatego czekamy na sny,pytamy łabędzi,czy gdzieś Ich nie spotkały,dlatego piszemy nasze listy w zaświaty.Bo gdzieś na pewno SĄ.Na wszelki wypadek nosimy Ich w naszych sercach.Żeby miec pewnośc.I z Miłości,oczywiście.
      • maretta111 Re: Gdzie jesteś ??? 02.02.11, 14:49
        Agawo ja też straciłam brata, jedynego. Dziś czuje się tak jak bez jednej ręki, żyję jakby podzielona na pół. Ba to nie życie to egzystencja. Nie wiem gdzie on jest, choć jestem wierząca i praktykują. Mam rodzinę dzieci, ale tak jakby to ośmironiczka moja kochana powiedziała nakładam maskę dla tych co wokół. Oni mają ważniejsze sprawy niż strata bliskiej osoby, dla nich kasa i dobra doczesne są najważniejsze,a dla manie tragedią starta bliskiej osoby. Wiem dla niektórych jestem śmieszna, bo to tylko brat a ja tak rozpaczam, małostkowa jestem...Też wiem...Trudno... Inaczej nie potrafię...Zagubiłam się i ciągle szukam...
        • agawa43 Re: Gdzie jesteś ??? 02.02.11, 15:09
          Wiem maretta, czytam Twoje posty. Wiem jak Ci ciężko. Właśnie to tylko brat, próbuję się odnaleźć, ale nie mogę, próbuję tak jak Ty dla rodziny, ale jestem kłębkiem nerwów i nie wiem czego jeszcze.
          To był mój jedyny brat, tak było fajnie, tak było..., tak było..., tak było..., tak było.
            • gama2003 Re: Gdzie jesteś ??? 02.02.11, 17:45
              Jak to - tylko brat . Krew mi się mrozi. Nie myślcie tak, kochane, to przecież jedna z mozliwie najbliższych osób.
              Może jak ktos ma brata i drze z nim koty to kto wie, może możliwe jest łagodne przejście takiego rozstania. Ale jak rodzeństwo wiąże miłość, takie więzi bezinteresowne to podejrzewam ( jako , niestety jedynaczka ) ,że ból równy Waszemu jest naturalny w takiej sytuacji. Przytulam ciepło, i również buntuję się przeciwko trywializowaniu żałoby w tym biegu za mamoną i doczesnością.
        • annubis74 Re: Gdzie jesteś ??? 02.02.11, 19:27
          Maretto, często przez Twoje słowa przebija gorycz. piszesz - to tylko brat. Nie wiem czy ktoś dał Ci odczuć że Twoja żałoba jest zbyt długa? Przecież brat (rodzeństwo) o zazwyczaj jedne z najbliższych osób w naszym życiu. poza tym skala smutku nie zależy od "statusu" zmarłego ale jak był dla nas ważny, kochany, bliski. Jedną z osób, która do tej pory opłakuje moja Mamę i tęskni za nią wraz z nami, rodziną - jest przyjaciółka mojej Mamy z czasów studenckich.
          Nie wyobrażam sobie żeby ktoś mógł jej powiedzieć - nie ma co płakać, przecież to tylko przyjaciółka.
          Nie wiem czy jest tak jak piszesz, ze ludzie cenią tylko dobra doczesne, a żałoba innych ich nie obchodzi. Myślę ze ludzie boją się panicznie śmierci, nie wiedzą jak o niej mówić, jak być z kimś kto doświadcza takiej straty. Absolutnie nie chcę cię pouczać ale wymagamy od innych aby byli obok nas, wsparli, wyciągnęli rękę. A sama piszesz ze nakładasz maskę. Ja nauczyłam się tę maskę zdejmować, mówić otwarcie o tym co czuję, ludzie, którzy nie są w stanie się z tym uporać eliminują się sami z mojego otoczenia. Ale pocieszające jest to, ze kilka osób jednak trwa i stanowi jakiś constans.
          Wszyscy jesteśmy pogubieni, wszyscy szukamy po omacku
          • proy0311 Re: Gdzie jesteś ??? 02.02.11, 20:31
            Jesteśmy tu kobiety darzące miŁością jak pasterz, biegnący za zagubioną owcą.
            Ta zagubiona jest najważniejsza .
            Żeby jej szukać schodzimy w mroczny świat tęsknoty bólu niepewności.
            PozostaŁe w stadzie owieczki chcą żebyśmy wrócili..
            Lękają się nieznanego świata i tego że mogą nas stracic.
            Część z nich woli o tym co jest za granicą nie myśleć, w myśl zasady że jak się o czymś nie myśli to tego nie ma.
            My już wiemy że jest.
            Jak dzieci zakrywają oczy i uszy i mogą żyć w zŁudzeniu że są bezpieczni.
            My już nie mamy zŁudzeń.
            • halas1961 Ci wokół - zakrywający uszy i oczy 02.02.11, 21:01
              to mnie nie dotyczy
              proszę o smutnych nie mówić sprawach
              to mnie nie dotyczy
              ważny uśmiech szybkie życie zabawa
              to mnie nie dotyczy
              nie dopuszczam do swoich myśli
              mi się to nie zdarzy
              to mnie nie dotyczy
              wszystkich wokół oprócz mnie
              ja będę zawsze z uśmiechem na twarzy
              to mnie nie dotyczy
              ani nikogo z moich bliskich
              proszę przy mnie nie płakać
              nie poruszać tematów tak przykrych
              …………………………………….
              a jednak dotyczyło
              jak każdego za jakiś czas
              uciekał znikał
              nie przyjmował do wiadomości
              nieuchronne się jednak zdarzyło
              uśmiech na twarzy zgasł
              tylko mówić nie ma do kogo
              słuchać nie ma kto bo
              ………………………………………
              to mnie nie dotyczy
              każdego tylko nie mnie
              uciekającym przed oczywistością
              nie pomoże niestety
              nawet najgłośniejsze NIE
              Halina-mama Agatki



          • tilia7 Re: Gdzie jesteś ??? 02.02.11, 22:50
            Annubis napisała:" wymagamy od innych aby byli obok nas, wsparli, wyciągnę
            > li rękę. A sama piszesz ze nakładasz maskę. Ja nauczyłam się tę maskę zdejmować
            > , mówić otwarcie o tym co czuję, ludzie, którzy nie są w stanie się z tym upora
            > ć eliminują się sami z mojego otoczenia. Ale pocieszające jest to, ze kilka osó
            > b jednak trwa i stanowi jakiś constans. "

            Annubis to,co napisałaś jest bardzo bardzo ważne.Masz całkowitą rację,że przyczyniamy się do tej znieczulicy,ukrywając swoje prawdziwe uczucia.Wśród rodziny i przyjaciół powinniśmy te uczucia okazywac szczerze,nie pozwolic im i nie pozwolic sobie na tworzenie tego zamklętego kręgu milczenia.Nie polega to przecież na tym,że się cały czas płacze i jęczy.Ale na tym,że ma się prawo do smutku,złości,rozdrażnienia,zmęczenia,do samotności,do ciszy,do powiedzenia,że jest mi przykro,że tęsknię,że się nie pogodziłam z tym,co się stało.I masz rację,że to jest doskonały sposób na weryfikację tych,którzy z nami są.Ja w domu też mówię o swoich uczuciach.Jeśli ktoś sobie z tym nie radzi to niech zacznie pracowac nad sobą.Jeśli chcemy,aby inni szanowali nasze uczucia,to my pierwsi musimy je szanowac.Owszem,częśc osób jak te słynne małpki zakryje oczy,zatka uszy i zniknie z naszego życia.Trudno.Ci,którzy mają zostac,zostaną.A my zachowamy szacunek do samych siebie i wewnętrzną zgodę ze sobą.
      • maretta111 Re: Gdzie jesteś ??? 03.02.11, 06:09
        Niestety maskę musiałam założyć, dla najbliższych, dzieci za małe żeby zrozumieć, mama i tak jak matka Bolesna, a resztę drażniłam swoim bólem, musiałam ,musiałam przestać mówić, bo nie chcieli mnie słuchać, zmieniali temat, to nie moje widzimisię. Halinka dobrze ujęła w wierszach, nikt nie che słuchać ludzi, którzy cierpią. Każdy chce się otaczać tylko szczęściarzami życiowymi. To prawda, co z tego ze bym ciągle zatruwał innym życie swoim bólem, dla nich to temat tabu...
        • annubis74 Re: Gdzie jesteś ??? 04.02.11, 15:09
          Myślę że szczególnie przed najbliższymi nie powinnaś nakładać maski - przed mężem, mamą i inną bliską rodziną lub przyjaciółmi. Dzieci nie są równorzędnym partnerem do rozmów o żałobie i śmierci, ale nie znaczy to że trzeba przed nimi wszystko ukrywać. Ale nie ukrywać to też nie znaczy epatować cały świat swoim nieszczęściem. Przyznam ze to dla mojej rodziny musiałam wziąć się w garść - co nie znaczy zapomnieć, nie wspominać, nie tęsknić. Przez kilka miesięcy nasze życie było całkowicie podporządkowane temu co ja czułam, mój mąż szanował mój smutek, chronił mnie i dbał o mój spokój. Ale czy mam prawo całe nasze życie podporządkować opłakiwaniu Mamy?
          Ludzie unikają tematów związanych ze śmiercią cierpieniem ale nie zawsze wynika to z ich znieczulicy, czasem po prostu ich to przerasta. pamiętam, jak kilka lat zmarła mama mojej bliskiej wówczas koleżanki. Wcale nie zdałam egzaminu - nie byłam dla niej wsparciem - nie dlatego ze jej nie współczułam, ale dlatego, ze nawet próba wyobrażenia sobie co ona czuje przerażała mnie do tego stopnia, ze nie byłam w stanie wymyślić niczego mądrego co mogłoby jej pomóc. Teraz wiem ze wystarczy być obok i milczeć.
            • gama2003 Re: Gdzie jesteś ??? 08.02.11, 09:55
              Też pragnę tej milczącej obecności. Drugiego człowieka obok, jak koła ratunkowego.
              Czasem myslę, czy w zamian za pustkę dodokoła mam moze tę cichą obecnośc taty obok?
              Tak bym chciała to poczuć, przestać tonąć w tym bólu.
              • proy0311 Re: Gdzie jesteś ??? 08.02.11, 11:31
                Mój problem...chcę zeby byŁ ten ...którego juz nie ma. Inni...nawet gdy są...
                Wiem ze gdyby ich nie byŁo pustka byaŁby jeszcze większa...
                ChciaŁabym umieć cieszyć się życiem. Dla dzieci. Patrzą na mnie. Gdy ja doŁuję...one też.
                Kochanie...Kochane
    • mala_1984 Re: Gdzie jesteś ??? 07.02.11, 02:20
      Ja również często pytam GDZIE JESTEŚ????? Czasem powtarzam to i powtarzam, czasem krzyczę w myślach, a tu cisza.... Nikt nie odpowiada, a tak namacalnie chciałoby się poczuć i usłyszeć: "Przecież tutaj jestem cały czas, caaały czas". Ale nic nie słychać, nawet szeptu... Jednak ostatnio doświadczyłam czegoś takiego co ma związek z tym, że jednak mama jest obok, tuż obok. Straciłam pracę. Nigdy tej pracy nie lubiłam, jednak utrata jakiejkolwiek pracy wiążę się jednak z ogromnym stresem. Tymczasem ja żadnego stresu nie odczułam, co więcej poczułam ulgę i niesamowity przypływ energii. Dawno nie byłam tak optymistycznie nastawiona na przyszłość, a generalnie nie mam się z czego cieszyć, bo jest u mnie teraz bardzo ciężko. Jednak w przeddzień informacji o utracie pracy rozmawiałam z koleżanką na temat mamy. Żaliłam się jej, że wogóle jej nie czuję, a tak bardzo jej potrzebuję, przecież mnie kocha to czemu jej nie ma... Koleżanka powiedziała mi, że jak jest jej ciężko to rozmawia ze zmarłym dziadkiem i wtedy zawsze jest jej lżej na sercu, właśnie odczuwa taki przypływ energii. Być może to moja nadinterpretacja, ale czuję, że właśnie w ten sposób mama mi pomogła. Szkoda, że nie jest to namacalne wsparcie, ale nigdy nie będzie. Taka jest niestety smutna prawda, że już zawsze będziemy ubożsi o brak tej najbliższej, ukochanej osoby.
    • gama2003 Re: Gdzie jesteś ??? 09.03.11, 17:50
      Moje podstawowe pytanie, gdzie jesteś......
      Nie mija, tłucze się po głowie. Tak mi brakuje rozmów z Tobą, sporów, dyskusji.
      Dwie gaduły milczą. Bo się nie słyszą.... nie widzą.....
      Czasem wiem co bys powiedział, czasem tego nie wiem.
      Daj jakiś znak ,że nie gadam do ściany....
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka