Dodaj do ulubionych

Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma!

15.07.13, 00:13
Prosze pomózcie juz nie umiem życ i funkcjonować.Pół roku temu mój ukochany brat odebrał sobie życie.Tak bardzo go kochałam tak bardzo.Codziennie myśli o tym ze nie pomoglam mu odbieraja mi calkowity sens życia.Był alkoholikiem ale cudownym ciepłym czlowiekiem.Pochodze z ulożonej rodziny nikt z rodziców nie pil byliśmy kochajaca rodziną aż ten nalóg.Niszczyl psychicznie pomalu każdego,wysylaliśmy brata na rożne terapie ale on nie chciał tam być dlugo,jechal bardziej dla swietego spokoju i póżniej znowu wracal do nalogu.Specialiści z znajomości tematu doradzali by zostawić takiego czlowieka mowili że musi dotknąc dna i ja już nie jezdzilam z mama do niego jak pił nie miałysmy siły na to patrzec.Ale on z tym piciem może byl zbyt samotny i zrobil to.Ale tak bardzo go kochaliśmy a teraz wyrzuty sumienia i bol nie dają żyć to koszmar z ktorego nie da się obudzić.....Samotność i pustka jest straszna.Nie chce plakać przy mamie bo sama cierpi ,stracila dziecko i boję się o nią.Wiem,że mam już depresję ale czy jest iskierka nadziei na inne życie?ja mam 30lat i nagle musze przyzwyczajać się do innego życia do jakiegoś koszmaru,do innej już rodziny i innych dni.Gdybym miała prawdziwych przyjaciol to może bylo by mi latwiej ale ludzie odwracają się od ludzi w najtrudniejszych momentach życia to podwójnie boli i zostajesz sam z tym wszystkim...
Jeśli czyta to ktoś kto również przeżył w życiu tragedię proszę o kontakt.
Pozdrawiam

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • myaruk Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 15.07.13, 00:37
      Jego tutaj juz nie ma a raczej jest tam gdzie my wszyscy predzej czy pozniej bedziemy. Sam bylem kiedys uzalezniony od alkoholu i mi sie udalo po pierwszej terapii i nie bylem stereotypoweym alekohoilikiem ale mlodym krawaciazem ale nie o mnie tu mowa. Zblizylo mnie to do ludzi w jakis sposob, do ludzi cierpiacych, do rodzin, osob ktorym nagle odeszla osoba bliska czy w wyniku samobojstwa czy nieszczesliwego wypadku i odrylem ze ci ludzie nie maja zadnego wsparcia emocjonalnego ani od instytucji swieckich i tym bardziej religijnych. Jak sobie radza? Na boga nie wiem ale wiem ze nie maja zbyt wielu miejsc gdzie mogli by szukac oparcia. Co zostaje? zrozumiec, ze cierpienie jest dookola nas bez wzgledu jak kolorowe zycie przestawia sie w telewizorze. Jaka rada? ja mysle ze literatura. Nie jakas z gatunku poradnikow jak sobie radzic po utracie bliskiej osoby, ktorych jest pelno ale literatura prawdziwych pisarzy. Moze Camus, moze cos braci Sinegrow czy chocby Steinbeck np Grona Gniewu. Pozdrawiam
      • proy0311 Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 19.07.13, 14:56
        Witaj Sasha. Wiem ze jest Wam strasznie trudno. W zasadzie powinnam napisać...domyślam się...przeżyłam śmierć męża...to nie to samo. Jego zabrała inna choroba , fizyczna.
        Wyrzuty sumienia dotyczą uwierz prawie wszystkich niezależnie od sposobu odejścia.
        wiesz pisuje czasami na takim forum netkobiety. jest tam temat śmierć męża jak sobie poradzić. Wiem że niby nie na temat, ale są tam dziewczyny których ukochani odebrali sobie życie ...albo ginęli pośrednio z powodu nałogu. Zajrzyj może tam. Napisz o sobie , nawet jeśli nie zagościsz na długo...z całą pewnością napiszą do Ciebie kilka słów własnych przemyśleń i przepracowanych trudnych uczuć.
        Życie toczy się dalej.
        I ...to ważne jak się toczy...
        Warto o nie zawalczyć.
        O uśmiech...o sens...o to co zostało...to i tak przeminie...szybko minie...czas minie który został.
        Z tym ciężarem straty będziecie się zmagać...ale nie warto mu się dać zniszczyć...mamy tylko nasze życie ... wszystko inne ułuda...mam nadzieje że poczujesz ... chęć kierowania nim...dla siebie i bliskich...a oni dla Ciebie. Przypominaj im że jesteś że ich potrzebujesz...
        Wierzę że wam się uda :)
    • jamama47 Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 20.07.13, 10:17
      Witaj
      Rozumie Twój ból, dwa lata temu odszedł mój 19 letni syn. Walczyłam o jego życie prawie dwa lata - niestety nie udało mi się uchronić Go przed jego własnym bądz co bądz wyborem . Sama wpadłam w głęboką depresje i ledwo z tego wyszłam .Mogła bym na ten temat książkę napisać . Mąż nigdy mnie nie wspierał , po nim to jakoś spłyneło , za to mam przyjaciół którzy w tak ciężkiej chwili nie odwrócili się ode mnie . Potrzeba czasu aby sie oswoić z tą nową sytuacją . Ciężkie to prawie nie do przeżycia , ale na pewno Ci się uda . Musi upłynąć jeszcze dużo wody w rzece abyś nauczyła się żyć z tą myślą ....tak miało być .....Dasz radę - uwierz .
    • artdaga Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 13.08.13, 23:07
      "CZAS NIE LECZY RAN, TYLKO PRZYZWYCZAJA DO BOLU", dwa miesiace temu zmarla moja Mama, tak bardzo Ja kocham i tak ogromnie mi Jeje brak. Choroba choc pewnie jako cichy zabojca rozwijala sie dlugo , lecz na nas spadla nagle. Od diagnozy do dnia odejscia minelo zaledwie 31 dni.
      Jedynym pocieszeniem w tym calym bolu jest dla mnie to, ze Mamusia nie cierpiala. Pustka jaka jest we mnie i w okol mnie jest nie do opisania. Chcialoby sie wyc w nieboglosy. Setki pytan, na ktore ciezko udzielic odpowiedzi. Powrownalabym sie do jakiegos automatu, ktory wykonuje codzienne czynnosci i szuka tylko chwili aby moc byc z soba sam na sam, ze swoimi myslami, swoim bolem, rozgoryczeniem. Kazdy nastepny dzien jest ta sama dziura, tym samym zalem, tesknata, beznadzieja, Jesli chcesz porozmawiac jestem otwarta napisz podam Ci gg. Moze razem przez to przejdziemy. Sama juz nie daje rady.
        • romanty-czka69 Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 14.08.13, 21:59
          Wiem co czujesz, przeżyłam i przeżywam nadal żałobę po śmierci brata - to nieprawda że żałoba po śmierci samobójczej jest taka sama jak po innej śmierci...Poczucie winy, nawet nieuzasadnione,niestety nie daje żyć...Mój brat odebrał sobie życie rok temu, początkowo bolało tak że nie mogłam oddychać i myśleć o czymkolwiek innym, analizowałam kilkanaście razy dziennie ostatnie słowa, gesty...Płakałam kilka m-cy... teraz jest inaczej ale to nie znaczy że nie boli, po prostu przyzwyczaiłam się do życia z bólem, nie ma dnia bym nie pomyslała o moim bracie, nie ma dnia bym nie pomyślała "co by było gdyby..." osoba, która odbiera sobie życie odbiera też część życia najbliższym, trzymaj się, nie mogę ci napisac że będzie lepiej ale będzie trochę inaczej...pozornie ból się zmniejszy
      • eliza106 Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 18.08.13, 00:10
        Poczytaj mój wątek na forum DEPRESJA pt: Samobójstwo mojego Syna, może tam znajdziesz jakieś wskazówki, wyjaśnienia na temat takiej śmierci. Są tam też moje wiersze w których wyrażam całą siebie - a w pisaniu znajduję ukojenie, pozorne , ale jednak. Również na tym forum piszę w wątku pt : Dla mojej mamy i innym osieroconym mamom.
    • ada_66 Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 26.09.14, 11:50
      Witam. Jestem studentką ostatniego roku na kierunku Nauki o Rodzinie UKSW w Warszawie. Piszę pracę magisterską dotyczącą obrazu siebie u osób przeżywających żałobę. Potrzebuję pomocy tychże osób w postaci wypełnienia ankiety niezbędnej do przeprowadzenia badań. Osoby chętne, by wziąć udział w badaniu proszę o kontakt mailowy: 4gramymilosci@gamil.com Dziękuję za pomoc.
      • seestern517 Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 05.06.16, 21:08
        Bardzo Ci wspolczuje,Saszo!!!Pomysl,ze masz jeszcze mame i moze tate i mialas brata przez tyle lat,a ja nie mam nikogo,moi dziadkowie umarli,moj ojciec nie chce mnie znac,a matka wyrzucila z domu...Czasami,prawie codziennie budze sie i mi sie wydaje,ze jestem z dziadkami w domu mojego dziecinstwa,pamietam tam kazdy pokoj i kazdy zakatek,wydaje mi sie ,ze jest zima i w rogu stoi ubrana choinka...ze zaraz wstane,ubiore sie,szybko zjem i polece na sanki...ze pojedziemy na dzialke,ze spotkam swoich kolegow.Matka przepisala wszystko na siebie i ja nie moge tam wejsc... Dlugo mieszkalam sama w wynajetych mieszkaniach,bylam zupelnie sama,zupelnie...pracowalam,bardzo ciezko pracowalam.raz bylam tak zmeczona,ze cala niedziele spalam i nie mialam sily zrobic sobie jesc i wtedy mi sie przysnilo,ze moi dziadkowie przyszli do mnie i zrobili mi placki ziemniaczane...zalozylam rodzine ,lecz wspomnienia powracaja.czesto bola mnie plecy i juz nie jestem tak sprawna i wiem ze nikt mi nie pomoze...Zycze Tobie i Twojej rodzinie duzo sily i cierpliwosci,moze z czesem bol bedzie mniejszy,pozdrawiam i cieplo przytulam was wszystkich.
    • gra_paj Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 06.06.16, 11:59
      Witajcie,
      jestem osobą, która 8 lat temu straciła bardzo bliską osobę. Przez osiem lat walczyłam o zrozumienie. Dzisiaj uczę się jak żyć i pomagać innym - dlatego postanowiłam zorganizować spotkanie dla osób po stracie bliskiej osoby. Oto link do wydarzenia.
      Dokładne miejsce podam po zamknięciu zgłoszeń. Przekażcie wszystkim ,które takie spotkanie może pomóc. Nie cierp sam - spotkajmy się wszyscy zawczesnie.evenea.pl/
      Zapraszam.
    • gra_paj Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 06.06.16, 12:00
      Witajcie,
      jestem osobą, która 8 lat temu straciła bardzo bliską osobę. Przez osiem lat walczyłam o zrozumienie. Dzisiaj uczę się jak żyć i pomagać innym - dlatego postanowiłam zorganizować spotkanie dla osób po stracie bliskiej osoby. Oto link do wydarzenia.
      Dokładne miejsce podam po zamknięciu zgłoszeń. Przekażcie wszystkim ,które takie spotkanie może pomóc. Nie bądź z tym sam - spotkajmy się
      zawczesnie.evenea.pl/
      Zapraszam.
    • alicjabadanie Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 03.01.18, 21:09
      Szanowne Panie! Jestem magistrantką psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim i prowadzę badania dotyczące lęku przed śmiercią. Poszukuję kobiet, które doświadczyły śmierci bliskiej osoby w ciągu ostatnich 6 lat. Każda pomoc jest dla mnie bezcenna. Badanie zajmie około 10 minut. Jest w pełni anonimowe i poufne.
      Za poświęcony czas z góry dziękuję!
      docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSeF3MfzsT3BkRpUkrn6NxMdzFZAt7l0fx2T17WZrWcvZrdZ7Q/viewform
    • annabosiacka Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 27.05.20, 14:59
      Jak to przeczytałam to dosłownie jakbym czytała historię swojego syna. Też przez alkohol odebrał sobie życie.Były terapie też specjaliści mówili że sam musi to zrozumieć ,że trzeba go zostawić i nie pomagać. Ale nic to nie dało.Dziś nie radzę sobie z traumą chodzę na terapię do psychiatry i jest coraz gorzej tak tęsknię za synem.Dziś oddałabym wszystko jadłabym suchy chleb aby był. Był bardzo pogodny wesoły.
      • maria2020 Re: Pomóżcie mi zyć dalej,jego już nie ma! 01.07.20, 21:08
        Historia mojego syna jest również podobna - jedynie zamiast alkoholu uzależnienie od leków. W końcowej fazie nie było siły żeby mu pomóc. Wszelką pomoc odrzucał.
        Trauma z którą teraz trzeba się mierzyć jest nie do opisania. Ciężko wyjaśnić to osobom, które nie przeżyły podobnej sytuacji. Nie chcę umniejszać innym skali cierpień życiowych jednak widok własnego dziecka w trumnie i pobyty na cmentarzu... to mimo upływających lat ból bardzo ciężki. Czas nie leczy ran.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka