Dodaj do ulubionych

Mikolajku Synku!

09.05.16, 20:29
Kochany Synku!

Dzisiaj minal miesiac i trzy dni odkad Cie tutaj nie ma...Nie ma Cie w fizycznym swiecie , bo tak naprawde to wiem, ze jestes....Byles tutaj na ziemi 20 lat i 7 miesiecy.
Byles i jestes dla mnie Najwspanialszym Najukochanszym i Najmadrzejszym Czlowiekiem. Takim Nieskalanie Dobrym. Nieskazonym pragnieniem posiadania.
Zadzwonili do mnie i powiedzieli mi, ze zdarzyl sie tragiczny wypadek, ze nie zyjesz...
Synku Kochany...ja tego nie rozumiem. ale ja to wytrzymalam i ciagle jeszcze zyje...albo tak mi sie wydaje.
Przyjechalam z Anglii, gdzie jest nasze mieszkanie , do Ciebie do Polski, do Wroclawia, gdzie studiowales i mieszkales.
Przyjechalam, zabralam Twoje rzeczy z Twojego mieszkania i zorganizowalam Ci pozegnanie.
Zorganizowalam najlepiej jak umialam. Jak wiesz, przyszli Twoi przyjaciele i rodzina. Przynioslam Ci muzyke. Neutral Milk Hotel i The Doors. Pozegnalam Cie tak jak umialam najlepiej i nawet powiedzialam Twoim Przyjaciolom zeby robili dobre rzeczy w zyciu i mysleli wtedy o Tobie. Bo Ty jestes taki dobry.
Potem obiecalam Ci, ze zabiore Cie do domu. I zabralam...Twoja Babcia przywiozla Cie w urnie.Jestes tu w salonie ze mna. Codzien pale swiece i przynosze Ci kwiaty.
Synku Kochany. Pogubilam sie...tesknota mnie zzera...Pamietsz jak zawsze rozmawialismy o polityce, religiach...o waznych egzystencjonalnych sprawach...Nie mam nikogo z kim moglabym tak pogadac.....Ty wiesz, ze jestem samotna. Nie mam meza, innych dzieci, nic nie mam. Ty byles i jestes dla mnie wszystkim. Czasem jak bylo mi bardzo ciezko to myslalam sobie, ze jestem szczesciara , bo jestem Twoja mama. Mama takiego Wspanialego Czlowieka.
Teraz nie mam juz nic i dziwie sie, ze jeszcze zyje....To dziwne Synku, ale zyje z trzech powodow. Po pierwsze, bo co jesli katolicka wizja jest prawdziwa i jak sie zabije, to nie bedzie mi dane Cie spotkac. Po drugie, bo wiem, ze kochasz naszego psa a jak odejde do Ciebie, to nasz Bruno znajdzie sie w schronisku i serce mu peknie tak jak mi peka kazdej sekundy za Toba. Po trzecie, ja moge czcic Twoja pamiec, rozmawiac o Tobie z Twoimi przyjaciolmi, palic Ci swiece i bez przerwy o Tobie rozmawiac z kazdym kto zechce sluchac.
Mam problem Synku...zaczelam pic. Od 6 kwietnia pije non stop, bo tylo ta moge wylaczyc ten bol...Nie, nie jestem z tego dumna, wrecz przeciwnie.
Kocham Cie Syneczku. Spie w Twoim pokoju i chodze w Twojej ukochanej bluzie.
Jezeli przezyje i uda mi sie zachowac prace, to bede dalej wplacala pieniazki na bezpanskie psy. Pamietasz ...jak mielismy plan, zeby kupic dom w Bieszczadach i adoptowac ze 3 najbardziej niekochane staruszki?
Slucham Twoje muzyki Dziecko i kocham Cie kazdej sekundy mocniej.
Jestem taka samotna bez Ciebie.
Bede tu do Ciebie pisac. Twoja mama.



Obserwuj wątek
    • peonka Re: Mikolajku Synku! 10.05.16, 00:45
      Pisz do Mikołaja i do nas.. Jesteś wspaniałą osobą, syn na pewno jest z Ciebie dumny. Możesz dla niego zrobić jeszcze wiele dobrych rzeczy. Dbaj o Bruna, dobrze, że nie jesteś sama.
      Mam nadzieję, że sobie poradzisz i ze zrealizujesz Wasze plany bieszczadzkie. Ściskam.
    • myaruk Re: Mikolajku Synku! 10.05.16, 11:54
      Prosze szukac pomocy dla siebie zeby nie pic! to Pania zgubi bo faktycznie samotnosc i rozlaka a potem brak najukochanszej osoby to sa ciezkie rzeczy dla czlowieka do zniesienia lecz alkohol doprowadzi Pania do zguby, moze Pani stracic przez to prace. Prosze w pierwszej kolejnosci szukac grup wsparcia AA w Pani okolicy i udac sie do GP zeby skierowal Pania na terapie od uzaleznienia od alkoholu ( takie terapie sa tez dla osob pracujacych- jest sie osoba dochodzaca na grupy i nie trzeba zaraz brac zwolnienia z pracy by przebywac calodobowo ). Niech Pani sie trzyma, wiem ze sie mowi to latwo ale ten Pani bol po stracie najwazniejszej osoby nie moze byc "umierzany" alkoholem bo to Pania jeszcze raz to podkresle moze zniszyc.
    • first.marionetka Re: Mikolajku Synku! 11.05.16, 20:44
      Dawno nie zaglądałam na forum.
      Ja też pisałam na forum po stracie Syna. Tu znalazłam zrozumienie i ukojenie.

      Proszę Cię nie pij. Ten ból moim zdaniem trzeba przejść bez znieczulenia. Tylko wtedy otwiera się przed nami nadzieja na spotkanie TAM.
      Pisz do Syna, opisuj każdy dzień, swoje myśli, co Cię w danym dniu spotkało. Mnie to bardzo pomagało.
      Ja chodziłam 2 razy w tygodniu do psychologa. Ci przy hospicjach najbardziej potrafią podać rękę w tym nieziemskim bólu. Teraz raz w miesiącu.
      Czytałam, na początku sięgnęłam po książkę " Powiedzcie im, że śmierć nie istnieje" ( jak dobrze pamiętam tytuł), " Życie po życiu".

      Pisz na forum, mnie bardzo to pomagało. Tu są wpisy wielu matek. Poczytaj, proszę. Nie jesteś sama. Sercem i myślami jestem z Tobą.
    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 12.05.16, 09:13
      Dziekuje . Twoje wpisy Marionetko czytalam wczesniej . Bardzo madre I poruszajace.
      Moj Synus mieszkal ze mna w Anglii przez 6 lat. Tu zdal mature I dostal sie na Westminster University...Zawsze wolal mieszkac w Polsce...wybral psychologie we Wroclawiu...Teraz byl na drugim roku. Codziennie dzwonilam . Syn przyjezdzal do mnie bardzo czesto...Przed tym tragicznym wypadkiem spedzilismy razem 2 tygodnie w marcu...Cudowne piekne dwa tygodnie...ze spacerami, rozmowami ...Spedzilismy razem cudowna niedziele przed Jego powrotem do Wroclawia...bylismy w naszym magicznym miejscu ...na takiej lace ...swiecilo slonce, Mikolaj bawil sie z psem, gralismy w pilke, rozmawialismy...Czulam jak bardzo jestem szczesliwa...Tego dnia zrobilam tak duzo zdjec mojego szczesliwego ukochanego Dziecka...Mikolaj zawsze byl moim ukochanym Najlepszym Przyjacielem...
      Nie jestem alkoholiczka chyba jeszcze...Nigdy nie pilam...Teraz tak strasznie cierpie, ze nie potrafie tego opisac a alkohol ten bol usmierza na chwile.
      Mam bardzo odpowiedzialna prace...musialam wrocic do tego biura 5 dni po pogrzebie Dziecka...Nie dano mi alternatywy...Tabletek na uspokojenie nie moge brac bo w pracy musze byc w miare przytomna...robie platnosci...wystawiam faktury...
      Kazdego dnia czuje sie gorzej...coraz bardziej tesknie....
    • first.marionetka Re: Mikolajku Synku! 12.05.16, 21:31
      Nawet przez myśl mi nie przeszło, aby posądzić Cię o alkoholizm. W bólu szukamy różnych wyjść, aby choć na chwilę było lepiej.
      Ja bardzo szybko znalazłam osobę przy hospicjum i to było bardzo pomocne. I wiara, silna wiara, że to musi pomimo wszystko mieć sens.
      Ja słyszałam, nie widząc mojego Syna jego głos, powiedział " mamo" . Wierzę, że jest. Pozwoliłam Mu odejść, żeby tam gdzie jest był szczęśliwy.
      Pomyśl o wsparciu w grupie po stracie. Ważne, żeby ten ból wygadać. Żeby się nie zamknąć.
      Musimy IM pokazać, że będziemy godnie żyć aż do spotkania z NIMI.
      Zobaczysz w snach powie Ci wiele.
      Ja chciałam wiedzieć czy TAM jest szczęśliwy.
      Pokazał mi się w olbrzymiej bibliotece, uśmiechał się. Kochał książki, wiem, że w ten sposób odpowiedział bez słów na moje pytanie. Wtedy powiedziałam, błogosławię Cię i pozwalam Ci odejść.

      Tak trudno zebrać mi myśli, co jeszcze mogę napisać, żebyś spróbowała zrozumieć, że to co nas spotkało jest cząstką większego planu. Że nasze życie tu, to tylko mała ścieżka, a tam gdzie nasi Synowie są jest prawdziwy DOM.
      Jestem myślami i modlitwą z Wami.
    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 13.05.16, 15:49
      Wierze Ci Marionetko...Ja rozumiem...Czasem probuje myslec, ze Oni sa tam szczesliwi...Twoj Syn I moj Mikolaj...ale potem popadam w czarna otchlan...Mam tyle pytan; dlaczego ??? dlaczego On? dlaczego moj Jedyny Ukochany Syn? w czym zawinilam ? Nie wyobrazam sobie zycia bez Jego ukochanego glosu, usmiechu...Napisze pozniej...nie mam sily..lzy ..
    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 13.05.16, 20:20
      Mikolaj...Wysoki, przystojny o tak pieknej twarzy ..z dobrym, nieco zagubionym spojrzeniem ukrytym za okularami. Brodata, kochana buzia...Ogromna inteligencja, wyjatkowe poczucie humoru. Moj Mikolaj. Nigdy nie przywiazywal wagi do materialnych rzeczy...nie chcial nowych ubran, przekonywal mnie, ze lepiej kupic w szmateksie...ze nie warto...Dla niego liczylo sie cos innego; milosc, przyjazn, przezywanie pienych chwil. Uwielbial chodzic na koncerty. Jezdzil na Woodstock. Kochal swoje sluchawki w ktorych spacerujac z psem mogl sluchac muzyki...Zawsze czul sie troche jakby niepewny siebie...Zawsze staralam sie Go chronic przed swiatem. Wydawal sie taki kruchy, wrazliwy, za dobry...Przezylismy tu w Anglii duzo...Staralam sie mu pokazac ze wszystkich sil, ze jestem dla Niego, ze zawsze mu pomoge. Tlumaczylam, ze w zyciu nie trzeba sie nad soba uzalac tylko szukac rozwiazan i wyjscia z impasu. Bylam silna. Od 6 lat nie bylam u lekarza, nie mialam czasu na wlasne choroby. Od 7 lat nie bylam na wakacjach, nie mialam urlopu. Zylam dla Niego, zeby swoim postepowaniem dodac Mu sily. Nagroda byl usmiech mojego Syna, Jego szczescie. Nagroda dla mnie byla wyjatkowosc mojego Syna i jego otwarty umysl. Wiele razy rozmawialsmy o ludzkiej odmiennosci, o tragedii uchodzcow, o tym, ze nie wolno nikogo nienawidzic.
      Zawsze bralam do serca kazdy ludzki bol. Przejmowalam sie nieszczesciem porzuconych zwierzat do tego stopnia, ze widzac w internecie jakies zdjecie, budzilam sie w nocy i godzinami o tym rozmyslalam.
      Nigdy mi nie przyszlo do glowy, ze przyjdzie mi sie zmierzyc z odejsciem Mojego Syna. Pewnie uznalabym, ze tego nie przezyje...Ale niestety dalej egzystue i sama tego nie rozumiem.
      Stracilam dwie najukochansze Osoby ...jednego dnia. Tego samego dnia odeszla moja Ukochana Babcia Halinka. Probowalam sie dodzwonic do Mikolaja przez pare godzin, zeby Mu o tym powiedziec, zeby Go ochronic, bo wiedzialam jak bardzo to przezyje, jak bardzo kochal Prababcie, a Ona kochala jego. Niestety dodzwonic sie nie moglam, a wieczorem dostalam tragiczna wiadomosc...Mikolajek odszedl pierwszy przed swoja Prababcia...Ona do niego dolaczyla. Moja Babcia tak strasznie kochala Mikolaja, ze wlasciwie stale tylo o Nim mowila...Mila inne wnuki i prawnuki, ale Jego kochala najbardziej. Uwazala, ze jest taki dobry. W jej domu wszedzie sa zdjecia Mikolaja...Pomyslalam sobie, ze Babcia musiala sie bardzo zdziwic albo ucieszyc, kiedy Mikolaj wyszedl jej na spotkanie...Trauma...Sama w to wszystko nie wierze, czuje sie jakbym opowiadala straszna historie, ktora sie komus przytrafila...Czesto, kiedy uda mi sie przysnac w nocy i obudze sie zlana potem to potrzebuje kilku minut, zeby ta straszna prawda do mnie dotarla...
      Kiedy Mikolaj byl u mnie dwa tygodnie przed odejsciem...powiedzial mi, ze jestem dobra i ze nie moge zyc dla Niego, ze nie moge zyc dla psa...musze zyc dla siebie...Teraz to zdaje mi sie takie dziwne...wszedzie dopatruje sie znakow...Czy On wiedzial, czy czul? Odprowadzilam Go na przystanek razem z psem. Na autobus jadacy na lotnisko o 5 rano. Tak bardzo Go tulilam, tak bardzo calowalam. A On mi powiedzial., ze tak Mu przykro zostawiac mnie i Brunia. Ze to dla Niego takie smutne.
      W przedostatni dzien Jego pobytu u mnie podstepem zwabilam Go na zakupy, bo nigdy ich nie lubil. Kupilam Mu takie piekne swetry, koszule i eleganckie buty. Mikolaj chcial znalezc prace. Przekonalam Go, zeby ladnie sie ocial, ogolil pieknie brode...Napisalismy CV. Znalazl prace w biurze. Znalazlam w Jego spodniach kartke ...Na rozmowe juz nie zdazyl pojsc. Ale mnie posluchal, obcial wlosy i sie ogoli.W te piekne nowe buty ubrany byl w trumnie....
      Marionetko...piszesz ze wszystko jest czescia wiekszego planu...Czyim planem jest odebrac matce jedyne Ukochane Dziecko? Po co ? Dlaczego? Pytam z pokora, bo wiem, ze jestes madra osoba? Moze ja czegos nie ogarniam?
    • first.marionetka Re: Mikolajku Synku! 13.05.16, 21:38
      ....Czyim planem jest odebrac matce jedyne Ukochane Dziecko? Nie wiem, ale myślenie, że to musi mieć sens pomaga mi.
      Jest we mnie głęboka wiara w mądrość wszechświata, Opatrzności. Myślę sobie, że obecnie tego wszystkiego nadal nie ogarniam, ale trzymam się takiego myślenia, żeby nie oszaleć.
      To jest to moje najsilniejsze znieczulenie.

      W latach 90-tych w Krakowie dwóch młodych chłopców pobiło ze skutkiem śmiertelnym bardzo uzdolnionego Michała , studenta który jechał na rowerze. Skatowali go kijem bejsbolowym. Słuchałam wtedy spokojnej, mądrej wypowiedzi rodziców.
      Gdy ja rozstałam się z moim ukochanym dzieckiem pomyślałam o rodzicach Michała, o ich wierze, pogodzeniu. I uzmysłowiłam sobie, że za mała jestem żeby zrozumieć, pozostaje mi też zaufać.
      W tym tygodniu przeczytałam o 17 miesięcznym dziecku, które utonęło na działce w pojemniku w paru cm wody. Wtedy pomyślałam, że mnie było dane przeżyć z moim dzieckiem zdecydowanie więcej czasu, dużo więcej miłości.
      Tak " dzieląc włos na cztery" idę w następny dzień, aż do spotkania.

      Czytam inne mamy. Pierwsze święta po rozstaniu spędziłam z biografią Barbary Brylskiej, która rozstała się z córką Basią. Też wyjątkową jak nasi Synowie. Jak czytam Twoje wpisy to widzę wspólny mianownik między naszymi Synami. Byli nie stąd, byli tacy dobrzy. Dostaliśmy to nasze szczęście na chwilę. Ja bardzo Bogu za to dziękuję. Pierwsze obawy o Jego życie miałam w wieku 1 miesiąca, po dwóch miesiącach doszli do diagnozy, zabieg i było dobrze. Ale pozostał strach o niego.
      Myślę, że każda z matek ma większy lub mniejszy lęk o dziecko. Gdy dziecko przejdzie w tak młodym wieku problem zdrowotny te obawy są zdecydowanie większe.
      Wiesz, ja pomimo upływu lat wciąż nie wierzę, że jesteśmy w różnych wymiarach. Wciąż nie wierzę, że to przeżyłam.
      Wiem, o czym piszesz na tak wczesnym etapie rozstania i wiem jak wtedy jest niewyobrażalnie źle na tym świecie. Też czułam się jak w matrixi-e.
      Ten nick marionetka mówi wymownie jak się czułam. Jak ktoś nie pytając mnie o zdanie pociągał sznureczki. Na forum zobaczyłam jak nas dużo. Nie byłam sama w tym bólu. Ty też nie jesteś sama. Dużo tu dobrych ludzi, którzy wiedzą co to ból rozstania.
      Jeżeli zechcesz napisz na mojego e-maila z gazety.
    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 14.05.16, 09:48
      Marionetko. Bardzo Ci dziekuje i mam nadzieje, ze Ci nie przeszkadzam. Ze nie rozdrapuje Twojego bolu.Chcialam do Ciebie napisac maila, ale nie wiem jak...tzn. nie widze nigdzie Twojego adresu. Moj adres to; agusiag7@wp.pl. Gdybys znalazla chwile, to wyslij prosze pustego maila, ja bede wiedziala, ze to Ty.
      Dzien kolejny.
      Pobudka nad ranem. W lodowce ulubiony sos, ktory kupilam ostatnio Mikolajowi. W lazience Jego zel do mycia. Wszedzie plyty, ksiazki, zdjecia. Na zewnatrz nasz park, lawki na ktorych siadalismy. Knajpki z jedzeniem na wynos...Mikolaj byl szczuply, ale lubil jesc...wspaniale gotowal.Duzo lepiej niz ja...Bol i tesknota...Bylismy o 5 rano z Bruniem w parku...Wszystko mnie boli. Nawet to jak chodze do sklepow i widze chrupki...On tak bardzo je lubil...Zawsze mu kupowalam nowe smaki.
      Nie wiem jak zyc, jak przetrwac ten czas do spotkania z Nim.
      W pierwszym odruchu chcialam stad uciec, przeprowadzic sie do Polski. Nie widze zadnego sensu w byciu tutaj, chodzeniu do pracy i placeniu rachunkow. Mikolaja kolezanka skopiowala mi fragment ich rozmowy na facebooku w noc przed Jego odjazdem. Pisal, ze mama przezywa ze On jedzie. Ze mama samotna tutaj, tylko z psem...
      No wiec pomyslalam, ze musze uciekac. Ze nie moge tu byc. Ze jedyny sens widze teraz w pomaganiu. Ze moglabym pomagac w hospicjum, albo w schronisku dla zwierzat...
      W pracy zaczynaja ode mnie wymagac, ze mam sie usmiechac...No jak to, przeciez juz minal ponad miesiac...Musisz wracac do normalnosci...Moze ze dwie osoby rozumieja, tak bez slow, ale wiem, ze rozumieja...Jaka normalnosc? Dla mnie czas sie zatrzymal.Zastanawiam sie tylko jak trwac.
      Nie mam tutaj takich prawdziwych przyjaciol. Mikolaj mi wytlumaczyl, ze najlepsze i piekne przyjaznie nawiazuje sie w mlodym wieku. Wytlumaczyl mi, ze wtedy ludzie sa prawdziwi, nie graja, nie zakladaja masek. Jak zwykle sie nie mylil. W Polsce mam przyjaciol...do ktorych moge zadzwonic i pogadac. Rozumieja bez slow i wiem, ze chca pomoc.
      Nie mam sily.
    • first.marionetka Re: Mikolajku Synku! 14.05.16, 13:04
      Wysłałam maila.

      Nie rozdrapujesz ran. Mnie też pomogli ludzie którzy cali byli zbudowani z ran. A jednak pomagali. Boję się urazić, bo moje myśli na dzień dzisiejszy są już dalece metafizyczne, w wielu sprawach nie szukam logiki. Szukam tego drugiego dna.
      Nie każdy jest na to gotowy. Bo jak żyjemy tak normalnie nie koniecznie musimy unosić się w "chmury". W bólu straty " chmury" są najlepszym miejscem na przetrwanie.
    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 14.05.16, 16:13
      Wyslalam maila.
      Wspomnienia...Jedyne co mam.
      Zeszlego roku latem Mikolaj spedzil u mnie dwa miesiace. Pamietam dzien, kiedy wrocilam z pracy i czulam sie tak bardzo zmeczona, styrana, stara. Poszlismy na spacer i powiedzialam Mu , ze wygladam okropnie i czuje sie jakbym miala 70 lat...na to moj Syn z takim spokojem, wlasciwym sobie naukowym obiektywizmem spojrzal na mnie krytycznie i powiedzial; no co ty matka, jak na kobiete to ty jestes calkiem ladna. Jak na kobiete....Pamietam jak serce mi stopnialo, patrzylam na Niego i myslalam; Boze, jak ja Cie kocham, nie za to co powiedziales, tylko za to jaki jestes kochany....
      Migawka druga.
      Mikolaj dorabial sobie bedac u mnie na wakacjach. Skonczyl prace nad ranem a ja akurat bylam w parku z Bruniem. Przybiegl tam do mnie i sie spotkalismy. Wschodzilo slonce, zaczynal sie nowy dzien. Ptaki spiewaly , kwiaty pachnialy, byl taki piekny letni poranek. Biegalismy po calym parku, Mikolaj wyglupial sie z Bruniem...szczescie wypelnialo moje serce.
      Migawka trzecia.
      Poprosilam MIkolaja, zeby przywiozl mi ksiazki. Tu w Anglii trudno o polskie ksiazki.
      Przywiozl troche ambitnej literatury i na koniec wreczyl mi ksiazke z rysunkiem potwora na okladce. Tytul; Potwor z Loch Ness. Tak starsznie sie smialam i spytalam co Go sklonilo do kupna tej ksiazki. Odpowiedzial, ze przystepna cena 0.50 groszy i ten rozwalajacy rysunek potwora. Wiedzial, ze bede sie smiala.
      Synku Kochany...Synku, Syneczku...
      Jak przeokropnie za Toba tesknie.
      Przed chwila znalazlam Twoje buty w szafie, jeszcze troche brudne od blota z naszych ostatnich wedrowek.Nie zmiescily Ci sie ostatnio do torby i zostaly u mnie.
      Ucalowalam te buty i przytulilam do serca.
      • agawyzga Re: Mikolajku Synku! 16.05.16, 11:34
        Witaj,postanowiłam napisać do ciebie,twoja historia jest smutna i przejmująca, jak nas wszystkich tu matek po stracie.Ja straciłam córkę Madzię w wieku 19 lat, tez zginęła w wypadku 7 lat temu. Była śliczną kobietą i wspaniałą córką i przyjaciółką. Jak czytam ciebie to jakbym czytała siebie.Tez piłam zaraz po jej odejściu, codziennie aby się znieczulic...chowałam wódkę do szafy ,żeby mąż nie widział, piłam i wyłam....
        Dziś się podniosłam z tego, choć bardzo długo to moje picie trwało, na szczęście nie zostałam alkoholikiem ale wtedy picie mi pomagało.Teraz życie mnie zmusiło do powrotu do świata i bardzo pomogła mi modlitwa i wiara że Oni żyją a my się kiedyś z nimi spotkamy.
        Pisz na forum, pięknie piszesz a ja będę Cię czytać i ci podpowiadać
        Agnieszka-mama sp.Madzi
        funer.com.pl/epitafium,magdalena-wyzga,3511,1.html

        I witam marionetkę,witaj kochana.widzę ze wciąż tu jesteś, mnie dawno tu nie było ale jestem z wami związana niewidzialną nicią smutku i wspólnej straty.
    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 16.05.16, 21:55
      Agniesiu! Mamo Madzi! Dziekuje ze napisalas.
      W sumie nie wiem co napisac...kazdego dnia jest gorzej.Tak bardzo tesknie.
      Dzis moja kolezanka zalatwila mi wizyte u takiej Pani, ktora jest terapeuta i uzdrawia energie. Pani ta wytlumaczyla mi, ze Oni odeszli, ale Oni sa, tylko zmienili postac..Wytlumaczyla mi, ze Mikolaj jest obok mnie, ze musze Mu pomoc. Ja to wszystko rozumiem...Kocham Go, mam znaki. Ale tak bardzo przeogromnie tesknie...Wyprawa metrem sprawila bol. Wszystko boli. Kazdy chlopiec w okularach w metrze i kazdy chlopiec ze sluchawkami na uszach.W gazecie Harry Potter...i pamiec jak godzinami czytalam malemu Mikolajkowi Harrego Pottera w lozku i jak jezdzilismy do kina na filmy...Mijalam stacje, gdzie kiedys pracowalam i Mikolaj do mnie przyjezdzal ...Jak zyc? Po co? Jaby mnie ktos zapytal ; kim jestes? Odpowiedzialabym; jestem mama Mikolaja. Zawsze bylam. Taka zyciowa rola. Moglabym odpowiedziec, ze jestem pracownikiem, wlascicielem psa...ale ja zawsze bylam i jestem mama Mikolaja. Taka osoba, zeby dawac oparcie i chronic swoje dziecko....Kim teraz jestem?

      • agawyzga Re: Mikolajku Synku! 17.05.16, 08:09
        Witaj,rozumiem cie bez słów, pierwsze miesiące są tak strasznie bolesne. są jakby ci ktoś wbił nóż w serce a ty nic nie jesteś w stanie z tym zrobić. Dla mnie okrutna była ta bezsilność, miotałam się jak we mgle....ty kochana musisz to przeżyć, musisz to przejść ,niestety nikt tak do końca ci w tym nie pomoże, mnie pomogły wtedy spotkania z psychiatrą oraz codzienne msze święte.A jak czytam co piszesz to okrutnie mnie tez bolały wspomnienia i wspólne miejsca z córką. Ponieważ po kilku latach zmieniliśmy mieszkanie i przeprowadziliśmy się,mnie to pomogło.Może i ty powinnaś o tym pomyśleć?Pozdrawiam serdecznie.
        Agnieszka -mama śp.Madzi.
    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 18.05.16, 19:56
      Mikolajus!
      A pamietasz jak sie uczylismy do Twojej matury? Godzinami spacerowalismy...zadawalam Ci pytania a Ty odpowiadales.Psychologia, socjologia, historia. Dzieki Tobie tyle sie dowiedzialam o historii Indii, o Palestynie i Izraelu. Tak dobrze zdales mature. Z socjologii najlepiej z calej szkoly. Pan Corg byl z Ciebie taki dumny. I ja bylam dumna. Kazdemu o tym opowiadalam.Chyba nawet przechodniom na ulicy.
      Pamietasz...jak sie smialismy staracjac sie tlumaczyc polskie przyslowia na angielski; kazal pan musial sam, albo; baba z wozu , koniom lzej?
      Synku! Nie ma sekundy zebym o Tobie nie myslala.Jestes ze mna, jestes w moim sercu. Zawsze bedziesz. Dopoki do Ciebie nie dolacze.
      Chodzi za mna piosenka Dzemu...w zyciu piene sa tylko chwile...Rozrywa serce.
      Dzis bawilam sie z Bruniem w parku i pomyslalam, ze na pewno nas widzisz. Ze sie cieszysz widzac go biegajacego za patykami. Brunio chyba nie rozumie, co sie stalo, chociaz z cala pewnoscia odczuwa emocje. Jak placze, to przychodzi , kladzie sie na przeciwko i patrzy w oczy z takim rozdzierajacym smutkiem. Zawsze jak miales do nas przyjechac to mu tlumaczylam, ze Chlopczyk przyjedzie i on stal w oknie i czekal na Ciebie.
      Mikolajku! Przepraszam Cie za wszystko czym sie moglam skrzywdzic lub urazic. Nigdy tego nie chcialam, ale przepraszam za wszystko.
      Za wszystkko co zrobilam zle i nie tak.
      Musisz wiedziec ze Cie kochalam i kocham najbardziej na swiecie.
      Dla mnie byles i jestes doskonaly.
      Mama
    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 18.05.16, 20:15
      Dzisiaj znalazlam watek Pani Halinki .O ulubionym golfie jej Coreczki.
      Ta strasznie plakalam.
      Tez chcialam tak napisac o ulubionej bluzie Mikolaja. O tych wszystkich rzeczach, ktore sa w szafie i maja Jego zapach...
      Boze, czy ten bol wogole mozna przezyc?
      Ale po co przezyc?
      Tak bardzo nie chce juz zyc.
      Prosze wszystich, ktorzy to przeczytaja o modlitwe w intencji mojego ukochanego Syna.


      • myaruk Re: Mikolajku Synku! 25.05.16, 22:39
        Wiele ostatnio rozmyslam o Twojej tragedii, no wlasnie jak to ubrac w slowa, czy slowo tragedia tak "wyswiechtane" ( od greckich tragedii ) jest w stanie oddac to co czuje osoba w takiej sytuacji jaka masz Ty obecnie? Ludzi ktorzy stracili kogos bliskiego jest codziennie, chocby w Polsce jakas ilosc ale tylko nikla, ze tak powiem "tiny" ( malutka ) czesc szuka odpowiedzi i pomocy tutaj. Codziennie w mediach mamy relacje, ze ktos zginal w wypadku, ktos popelnil samobojstwo i tych "newsow" mediowych jest masa. I stad rodzi sie moje pytanie, czy w tym bezsensie mozna znalezc sens/ cel/ jakas sile. Dla mnie nie jest nia jakis sztucznie stworzony Jezus , Jahwe czy inny ktos stworzony w naszym kregu kulturowym. Dla mnie tez o dziwo i tu musze powiedziec prawde lekarstwem jest wlasnie ludzki przyziemny srodek alkohol, bo co jeszcze.... waleczny Mahomet z haremem kobiet czy Budda ze skosnymi oczami? oni nie sa naszymi bialymi europejskimi bogami. Pisze to Tobie bo czuje, ze jedziemy na tym samym wozku. Jedziemy a wlasciwie pedzimy i nie wiem gdzie.
        • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 26.05.16, 19:40
          Myaruk
          Idziemy tym samym tropem myslowym. Wola Boza, Bog tak chcial... Jak ktos tak do mnie mowi, to strasznie sie denerwuje. Ze co ? Mikolaj taki dobry Czlowiek, ktory myslal o wszystkich, wszystkim sie dzielil. Czy ja ? Cale tzw zycie mialam pod gorke, naprawde bardzo pod gorke. Nawet przerobilam przyslowie i zawsze sie z Mikolajem smialam...ze raz po wozem, raz pod wozem. Ciagle pod wozem.Ale i tak nie narzekalam, bo mialam przy sobie takiego wspanialego Syna, caly sens i radosc tego zycia. To dlaczego taka kara ? Dlczego On, dlaczego ja? Jaki w tym sens?Ze dobry Bog mnie skazal na taie cierpienie?
          Sensowne wydaje mi sie wierzyc, ze kazdy ma zapisany czas w tym ziemskim wymiarze.
          A w Boga wierze. Ale nie takiego srogiego, ktory wymierza kary piekielne.
          Wierze, ze Bog jest Nieskonczenie Dobry. Jest Swiatloscia i Miloscia. I przygarnia wszystkich. Rowniez tych i przede wszystich tych, ktorzy tak tu sie mecza. Wszelkiej masci nieudacznikow. Tylko wtedy doznaje ukojenia. Jak mysle, ze wszyscy sie kiedys spotkamy.
          Znalazlam nawet kosciol...moja angielska kolezanka mnie tam zaprowadzila.
          To nie jest taki kosciol jak w Polsce, ale oni tez wierza w Boga.
          Wierza tez , ze zwierzeta maja dusze. Ostatnio na mszy byl pies. Ci ludzie sa dobrzy i maja w sobie duzo milosci.
          To ma jakis sens.
    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 26.05.16, 19:50
      Dzien kolejny.
      Pobudka i powrot swiadomosci.
      Kazdego dnia umieram na nowo myslac o tym, ze to sie naprawde stalo.
      Goraczkowa proba przetrwania w pracy.
      Powrot z placzem do domu.
      Przynosze kwiaty z lak i ogrodow, zapalam swiece.
      Mysle o moim ukochanym Dziecku.
      Wracam setki razy do zdarzen z naszej przeszlosci, do rozmow.
      Myle o zyciu wiecznym.
      Martwie sie jak Syn mnie rozpozna , jesli sie zmienie, zestarzeje przez nastepne pare lat na ziemskim padole.
      Rozmyslam o tym czy jak po mnie wyjdzie, to bedzie ubrany w swoja ulubiona bluze.
      Mysle, ze nie chce i nie potrafie zyc
      Zapadam sie, zasypiam.
      .

    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 29.05.16, 08:20
      Synku.
      Wczoraj kolezanka napisala mi, ze najsilniejsza na swiecie jest milosc. Ze milosc wszystko pokona.
      Mam dla Ciebie tak przeogromna milosc w sercu. Mam dla Ciebie milosc bezwarunkowa. Taka jak moze miec tylko mama dla swojego dziecka. Ta milosc nie ma granic.Ona sie nie skonczy.
      Z tego co czytam wynika, ze musze byc spokojna, nie moge tak rozpaczac, bo Ci przeszkadzam.
      Staram sie Synku...wybacz, ze na razie efekty mizerne.
      Mama
      • myaruk Re: Mikolajku Synku! 29.05.16, 19:04
        Z tym Jezusem to moze nie jest dokladnie tak jak napisalem, w koncu tyle jest odmian wiar stworzonych na podstawie tego co rzekomo powiedzial. W jednych Jezusa powiedzenia brzmia absurdalnie a w innych juz mniej. U Rzymskich katolikow i protestantow w 4 ewangeliach jego powiedzenie ze kto ma bedzie mial wiecej a kto nie ma bedzie mu i to zabrane jest poprzedzone takmi okropnymi przypowisciami, ze az czlowiek dziwi sie, ze on jest taki okrutny i wspiera taka niesprawiedliwosc. Wiele sie wyjasnia gdy czytamy same jego powiedzenia bez dodatkowych akcji i wydarzen ktore sa zawarte w 4 ewangeliach. Dzieki ewangelii Tomasza mamy taka wlasnie mozliwosc w formie logia -( samych tylko powiedzen) ktore rzekomo Jezus mowil i tam chocby w logii 41 jest :" Jesus said, "Those who have something in hand will be given more, and
        those who have nothing will be deprived of even the little they have." - to ma zupelnie inny wydzwiek bo jesli mam cos w rekach, (a to taka figura stylistyczna ) np pieniadze to bede je mial pomnazane -czyli jestem zorganizowany, jesli bede mial w rekach rozpacz, to bedzie ona pomnazana, jesli jej nie bede mial to bede jej mial malo a i ta zostanie mi zabrana, jesli bede mial w rekach alkohol to bedzie mi on pomnazany i tak dalej. Juz wstawienie samego slowa "w rekach" jako figury slownej i kontekst pomiedzy zdaniami gdzie pojawia sie owe twierdzenie zmienia calkowicie sens przeslania. To zdanie z logii 41 w owej ewangelii tomasza nie jest poprzedzone takimi okropnymi przypowiesciami ktore wystepuja w 4 ewangeliach i daje nadzieje czlowiekowi. Takze ta sprawa z Jezusem ( czy byl naprawe, jaki byl, co zostalo z tego co powiedzial przekrecone ) nie jest taka prosta do wyjasnienia bo wersje tego co mowil sa tak czesto inaczej pisane w rozych odmianach chrzescijanstwa, ze produkuja w naszych umyslach zupelnie inne rezultaty i odmienne czyny. Zobacz tutaj moze cos znajdziesz dla siebe : lifeintegrity.com/Gospel-of-Thomas-Scholars-Version.pdf
    • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 30.05.16, 19:49
      7 kwietnia Roku Panskiego 2016.
      Dzien w ktorym peklo niebo.
      Cale zycie sie balam, ze bede musiala kiedys sie pozegnac z ukochana Babcia Halinka. Ze nadejdzie taki dzien, a ja Ja tak strasznie kocham i taka jestem wdzieczna za ogrom milosci i troski, ktory od Niej dostalam.
      W poludnie dowiedzialam sie, ze Babcia odeszla. Tak strasznie plakalam.
      Nie znalam jeszcze scenariusza na wieczor.
      Ze dowiem, sie , ze moj Syn odszedl rowniez....
      Nigdy bym nie wymyslila takiego scenariusza.
      Nigdy.
      Nigdy bym nie wymyslila, z czym przyjdzie mi sie zmierzyc .I ze bede musiala przezyc.
      Gdybym choc miala komfort zamkniecia sie w psychiatryku.
      Ale nie mam, bo mam w domu psa, ktorego kochal moj Syn i ktorego tak strasznie mi szkoda.
      Poczucie obowiazku.
      Zawislam w prozni.


      • heddaluiza Re: Mikolajku Synku! 31.05.16, 06:19
        Każdego z nas moze spotkać w każdej chwili utrata osoby, ktorą kochamy nad życie. Juz sama mysl wydaje się nie do zniesienia. Dlatego brak słów aby pocieszyć wesprzeć spróbować chociaż jakos pomóc... Pozostaje wierzyć w jakis głębszy sens. Być moze teraz - w okresie najgłębszej żałoby - go nie widać. Ale moze z czasem go odnajdziesz. Myślę o Was Mamo Mikołaja - myślę z wielkim wspolczuciem. Chcę wierzyc ze Mikolaj i babcia Halinka są razem. Kiedyś, w swoim czasie do nich dołączysz. Niech Aniol Stróż nad Tobą czuwa. Niech otuli Cie swomi skrzydlami. Żebyś z czasem doznała ukojenia i nadziei. Modlę się za Ciebie swoimi słowami. Bardzo przytulam ściskam współczuję. Czuję tylko namiastkę tego bólu którym jesteś. Wierzę ze Bóg wskaże Ci drogę i Twoje przeznaczenie.
        I dbaj o Bruna.
        • jestembolem Re: Mikolajku Synku! 26.04.17, 21:10
          Minal rok i 20 dni.
          To nieprawda, ze czas przynosi ukojenie.
          Cierpienie jest przez caly czas. Ono sie tylko zmienilo .
          Z takiego zracego bolu, w bol stabilny, ciagly....
          Nie ma minuty wytchnienia.
          Piosenka, przy ktorej smial sie Mikolaj...
          Matka tulaca na ulicy swoje dziecko
          Plakat, ktory ma reklamowac studia na jakims kierunku w ktorym rozesmiany chlopak mowi, ze kocha swoja mame, smazonego kurczaka i swoje studia.
          Cala nadzieja w tym, ze kiedys sie spotkamy.
          Smierc mnie nie przeraza i wydaje sie taka ulga.
    • alicjabadanie Re: Mikolajku Synku! 03.01.18, 21:12
      Szanowne Panie! Jestem magistrantką psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim i prowadzę badania dotyczące lęku przed śmiercią. Poszukuję kobiet, które doświadczyły śmierci bliskiej osoby w ciągu ostatnich 6 lat. Każda pomoc jest dla mnie bezcenna. Badanie zajmie około 10 minut. Jest w pełni anonimowe i poufne.
      Za poświęcony czas z góry dziękuję!
      docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSeF3MfzsT3BkRpUkrn6NxMdzFZAt7l0fx2T17WZrWcvZrdZ7Q/viewform

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka