Dodaj do ulubionych

Śmierć męża- jak sobie poradzić

16.03.19, 00:40
2 lutego mój poukładany i szczęśliwy świat rozpadł się na milion kawałków. Tego dnia zmarł nagle mój mąż. Nic nie zapowiadało tragedii,...Ani złe samopoczucie, ani choroba , ani inne okoliczności ...A w jednej chwili czas się zatrzymał.. ...Przezylismy razem 24 lata małżeństwa, wychowalismy 2 dzieci, mieliśmy plany, marzenia , dopiero teraz więcej czasu i luzu na własne przyjemność...Nie ma już nas , nie ma wspólnej przyszłości..Tak naprawdę to do mnie nie dociera ..żyje w zawieszeniu ..Gdzies z tyłu głowy wydaje mi się że On tylko wyjechał i wróci...A gdy pośród tego mechanicznego wypełniania codziennych obowiązków dopada mnie świadomość że to Koniec ..czuje fizyczny ból i brakuje mi tchu...boli okrutnie. Jak to wszystko ogarnąć? Jak przeżyć żałobę? Jak poskładać na nowo świat w którym nigdy nic już nie będzie takie samo ???

Obserwuj wątek
    • ania12490 Re: Śmierć męża- jak sobie poradzić 09.04.19, 16:05
      Jestem w identycznej sytuacji mój mąż zmarł 21 stycznia nagle w nocy na zawał. Zmarł w moich rękach tak samo jak Twój mój świat rozpadł się na milion kawałków i nie potrafię go posklejać. Mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie. Wszyscy powtarzają, że będzie dobrze, że wszystko z czasem się ułoży i trzeba żyć dalej. Niestety ja nadal mam nadzieję że on zaraz wróci i powie Kocham Cię.
      • jestem_ika Re: Śmierć męża- jak sobie poradzić 12.04.19, 08:20
        Ania...bardzo Ci współczuję.....I rozumiem Twoje uczucia. Co do zachowania innych ludzi ...ja doszlam do wniosku ze wynika ono nie ze zlej woli ale z faktu ze nie wiedza jak sie zachowac. I powtarzaja to swoje "Bedzie dobrze..." Bo prawda jest taka,z że nikt kto nie przeżył takiej tragedii nie jest w stanie nas zrozumieć ja mimo ogromnego bólu staram się myśleć że to jest część jakiegoś planu którego nie znam . Ale może kiedyś się dowiem . Jak chcesz popisać to napis na priv wivona1@wp.pl. przytulam Ika
    • justyna_lacka Re: Śmierć męża- jak sobie poradzić 24.05.19, 20:54
      Jestem Justyna. Może mi było łatwiej bo to nie spadło na mnie znienacka. Mój mąż zachorował, okazało się że to czerniak, walczył 1,5 roku. Umarł. Miałam czas żeby się na to przygotowć, pożegnać. Czy to lepiej? Z drugiej strony patrzylam jak miłośc mojego życia słabnie i umiera, najtrudniejszy czas - dwa miesiące - był sparaliżowany. Wiedziałam co się stanie. A teraz. Teraz jest tęsknota i ta myśl - po co to wszystko. Po co dbać o siebie, o dom. Co teraz??? Byliśmy razem 22 lata. Nasza córka ma 15 lat, gdyby nie ona nie wiem, czy miałabym siłę wstawac rano. Ściskam Cie bardzo mocno!
      • jestem_ika Re: Śmierć męża- jak sobie poradzić 17.06.19, 23:34
        Nieraz się zastanawiam jak jest lepiej.. Kiedy ktoś odchodzi nagle i nie ma czasu, okazji na pożegnanie czy powoli w chorobie, kiedy możemy powiedzieć sobie to co nieraz odkładamy na potem...Myślę że nie ma dobrej odpowiedzi.. bp najgorsze przychodzi potem , w codziennosci , samotności... codziennie z większą lub mniejsza siła dociera do mnie że Jego nie ma. Niedługo minie 5 msc i dzisiaj jest ten dzień kiedy łzy same lecą nie proszone tak bardzo mi smutno, źle. Wiem ze muszę poukladac swoje życie na nowo ..Ale nie mam siły. Są lepsze i gorsze dni . Dzisiaj jest ten bardzo zły. Boli to że życie toczy się dalej, świat się nie zatrzymał. Znajomi żyją w swoim świecie A mój dotychczasowy runął i nie bardzo wiem jak zbudować to na nowo. Trudne to i bolesne..
        • jaybe Re: Śmierć męża- jak sobie poradzić 19.06.19, 10:57
          W dzieciństwie tragicznie zginął mój ojciec,całą rodzina się wtedy rozsypała,wówczas nie było zadnej pomocy znikąd. W młodości tragicznie zginęła moja narzeczona. Mieliśmy zaplanowane całe wspólne życie i wszysko pękło jak bańka mydlana. Po studiach mieliśmy zaplanowany ślub,trójkę dzieci,domek na wsi. 5lat później ożeniłem się z kobietą,która znałą moją narzeczoną i która rozumiałą mój ból,bo widziała,jak bardzo się kochaliśmy. Prawie 30lat później,ból po stracie nadal jest,im bardziej kochamy,tym bardziej boli,ale życie idzie do przodu,musisz szukać własnych metod radzenia sobie z tragedią i nie jest łątwo,ale pamiętaj masz dla kogo żyć. Ja wtedy straciłem sens życia i przez miesiąc błąkałem się po górach szukając odpowiedzi na pytania,skoro bój jest tak dobry,dlaczego odbiera nam ukochane osoby? Życie potrafi być okrutne i czasami nie widać sensu,po co żyjemy. Po latach zrozumiałem, że osoby dobre,zasłużyły sobie na niebo,dlatego odchodzą pierwsze,a pozostają wspomnienia. Mam wietną żonę,dzieci powodzi nam się dobrze,a osoby,które w życiu straciłem myślę,że nadal czuwają nad nami i są obecne w naszym życiu. Popatrz na linki i posłuchaj muzyki,ja bardziej rozumiem emocje zawarte w muzyce poważnej,bo muzyka ta uwalnia nasze osobiste uczucia,pragnienia,marzenia.

          http://<a href="www.youtube.com/watch?v=_8u4VLk0iTI[/video]" target="_blank" rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=_8u4VLk0iTI


          http://<a href="www.youtube.com/watch?v=kn1gcjuhlhg[/video]" target="_blank" rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=kn1gcjuhlhg
    • karnaks Re: Śmierć męża- jak sobie poradzić 25.10.19, 14:30
      Znam ten ból. Moja żona odeszła w sierpniu. Miała tylko 35 lat i zmarła w wyniku zaniedbań lekarzy przy leczeniu prostej choroby. Musisz nauczyć się żyć sama. Bądź pewna, że ani Twój ból nie minie ani nikt Cię nie zrozumie. On cały czas jest z Tobą tylko trochę inaczej ...
      • kasia-79 Re: Śmierć męża- jak sobie poradzić 31.10.19, 01:20
        Witam.
        Ja przezylam tragedie dokladnie miesiac temu. Moj ukochany i cudowny maz odszedl odemnie i mojego syna, gdzie nic nie zapowiadalo na taka okrutna tragedie. Ktos nie dopilnowal swoich obowiazkow i niestety stalo sie jak sie stalo. W tej chwili jest prowadzone sledztwo w sprawie nienaturalnej smierci mojego meza przez prokuratora.
        A ja...... ogolnie czuje sie do dupy!!!!! Nie umiem sobie poradzic z tym cholernym bolem, czuje sie tak jak by ktos wyrwal mi kawal serca z piersi a ja jakos funkcjonuje bo musze!!!! Nie dla siebie tylko dla naszego ukochanego syna.
        Nie wiem co bedzie dalej bo nikt z nas niewie jakie plany wobec nas ma Bog.
        Jest mi tylko przykro ze nie zdazylam pozegnac sie z moim mezem. No coz nie na wszystko mamy wplyw.
        Ale i tak go bardzo kocham i strasznie za nim tesknie.
      • joes1190 Re: Śmierć męża- jak sobie poradzić 22.10.20, 13:27
        mój narzeczony miał 34 lata,.. był w szpitalu dwa lata temu i nikt nie powiedział, że coś złego się dzieje.... dali leki, podobno zrobili badania. Stwierdzili ze wszystko jest ok moze wyjksc po kilku dniach do domu. A teraz, kiedy trafił do innegoi szpitala był już w złym stanie. I w ciągu nmiespełna 3 tygodni mój świat się zawalił :( planowaliśmy ślub, moją impreze urodzinową, dalsze lata....a teraz...została pustka i płacz. mój i naszej córeczki ;(
    • joes1190 Re: Śmierć męża- jak sobie poradzić 22.10.20, 13:22
      Witaj, mój narzeczony odszedł 11.10 tego roku.niespełna po 3 tygodniach choroby. minęły niespełna dwa tygodnie. nie potrafię zacząć normalnie funkcjonować, żyć.... Ja mam 30lat (prawie) on miał 34. Całe moje dorosłe życie spędziłam z nim...mamy 7-letnią córkę.Wiem, że musze dla niej ale.... Były plany o slubie, nowym domu nad morzem, zmianie życia zebysmy w końcu mogli normalniej, spokojniej żyć. 24.09.2020 kiedy trafił do szpitala (wtedy po raz ostatni widziałam go żywego) wywrócił mi się świat....kiedy 11.10 dowiedziałam się o jego śmierci mój, nasz świat się rozsypał na kawałki i nie umiemy go posklejać...nie wiem jak mamy dalej żyć...były plany, marzenia, została pustka i ból. Jeśli wsparcie kogoś kto przechodzi przez tyo samo może pomoc.... nie wiem jak zyc...moze mogłabyś mi coś doradzić?Zostałam własciwie sama z tym wszystkim....jest nibyt rodzina, znajomi...ale oni nie chca rozmawiac o tym co sie stało... jakby się bali? nie orzezyli tego i nie potrafią pomoc... ;(
      • jaybe Re: Śmierć męża- jak sobie poradzić 03.11.20, 10:49
        Szczerze Ci współczuję z powodu śmierci narzeczonego. Wielu ludzi,którzy przechodzili przez coś podobnego z róznych powodów,nie znajdziesz tutaj.Opowiem Ci z własnej perspektywy,ośmiotetniego dziecka, ponad 40lat temu. Ojciec zginął w wypadku i w jednym momencie,ze szczęśliwej rodziny,zmieniliśmy się w rodzinę jak po katastrofie nuklearnej. Matka przechodziła przez to samo,przez wszystko co Ty teraz przechodzisz,a ja jako dziecko modliłem się żeby bóg mi jej nie zabierał. W Twoim przypadku wszystko jest zbyt świeże,żebyś mogła racjonalnie myśleć i dać sobie radę z ogromem emocji,które w tym momencie przewalają się przez Twoje życie ale patrząc długoterminowo,uwierz mi,że dasz sobie z tym radę,jednak zmieni Cię to na zawsze,kim teraz jesteś,a kim będziesz w przyszłości. Ludzie,przyjaciele nie zrozumieją Cię,bo nie doświadczyli niczego podobnego,więc sami nie wiedzą co Ci powiedzieć,jak doradzić,nie obwiniaj ich o to,bo oni chcą pomóc,ale po prostu nie wiedzą jak,bo to jest jedna z tych sytuacji w życiu,na które nie ma złotego środka,czy lekarstwa. Tylko czas może pomóc i radzenie sobie krok po kroku. Rozmawiaj z córką o tym co czujesz,co ona czuje,że tatuś nadal was kocha,gdziekolwiek jest i chociaż go nie widać,zawsze będzie obecny w waszych serduszkach.
        Pomyśl ile cudownych chwil razem przeżyliście,bo im bardziej cżłowiek kochał,tym trudniej sobie poradzić ze stratą. Pomyśl,że Twój narzeczony chciałby,żebyście były szczęśliwe,więc staraj się podążać tą śieżką,że cokolwiek robicie w życiu,robicie również dla niego,żeby się ciszył,jeśli wierzysz życie po życiu. Silnie negatywne emocje mogą również pozytywnie motywować do działąnia,pomimo bólu i cierpienia,życie toczy się dalej i wszelkie wspólne marzenia i plany,które mieliście możesz kontynułować,a Twoja córka zawsze będzie Ci przypominała o osobie,którą kochałaś i nadal kochasz. W internecie znajdziesz sporo ciekawych filmików,jak sobie radzić w tej sytuacji. Oto jeden z nich:

        Powodzenia i uwierz mi że długoterminowo,poradzicie sobie a więź,która łączy Ciebie z córką będzie jeszcze bliższa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka