Dodaj do ulubionych

Wyrzuty sumienia po śmierci i żałoba

13.05.20, 18:37
Przedwczoraj zmarł mój dziadek, najczulszy, najmilszy i najukochańszy członek mojej rodziny. Człowiek, który nigdy nikogo nie skrzywdził i całe życie przeżył z szacunkiem do innych. Miał 82 lata. Byłam jego ukochana wnusią, a on moim dziadziem. Nie mogę się z tym pogodzić.
Cudem został przyjęty do szpitala teraz w dobie koronawirusa, w celach kolonoskopii. Wynik - duży guz w jelicie grubym. Od razu operacja, bez powikłań.
Pare dni spokoju i zaczęło się, pęknięcie szwów, kolejna operacja i komplikacje. Przez ostatnie dni utrudniony kontakt, rzadziej odbierał telefony, nie mogliśmy go zrozumieć. Teraz wiem, ze były to początki udaru. Jednak wtedy z mamą myślałyśmy, ze to zmęczenie, pozycja leżąca, brak protezy są przyczyną niewyraźnej mowy. Myślałyśmy nawet o depresji po zabiegu i planowaliśmy wizytę psychiatry. Jako że jestem osobą związaną z medycyną, nie mogę sobie wybaczyć, że uśpiłam swoją czujność i nie naciskałam na to, ze mogą być to problemy neurologiczne.
Mam też wyrzuty, ze nie zaciągnęłam dziadka do szpitala wcześniej, przed pandemią. Domyślałam się, że ma guza (na podstawie wcześniejszych badań) i prosiłam o to, jednak zbyt słabo.
Nawet nie spędziliśmy razem Świąt, nie zobaczyliśmy się, nie pożegnaliśmy, wszystko przez wirusa, gdybym wiedziała jak to się potoczy nie zważałabym na żadne procedury i pojechała do niego ten ostatni raz.
Pojutrze pogrzeb, jutro pożegnanie, zobaczenie ciała, strasznie się tego boję. Wiem, ze bez leków nie dam rady przejść tych dni. To był cudowny człowiek i chciał żyć jeszcze chociaż pare miesięcy, lat. Ciagle o nim myśle, wszystkie wspomnienia wracają. Ciagle zastanawiam się, czy jakbym zrobiła więcej, skojarzyła fakty, czy by żył, czy może tak musiało być?
Jedyny plus całej tej sytuacji to to, ze zmarł w spokoju, w śnie, tak jak na to zasłużył. Choć według mnie zasłużył na jeszcze więcej, na dłuższe życie, zobaczenie prawnuków, naszego dalszego losu. Babcia została sama, byli razem 60 lat i nigdy nie widziałam zgodniejszego małżeństwa, nie mogę patrzeć na jej ból, mimo ze sama odczuwam wielki.
Piszę to w ramach własnej terapii, nie licząc, ze ktokolwiek odpisze. Wiem, ze należy przejść etapy żałoby, mam duże wsparcie w bliskich, w końcu po kilku latach moje życie osobiste zaczęło się układać, tłumacze to sobie tak, ze dziadek zostawił mnie w odpowiednim momencie, wiedząc, ze mam już opiekę tu na Ziemi.
Ale to wszystko tylko gdybanie, na razie czuje się okropnie, to najgorsze dni w moim dotychczasowym życiu, mimo że widze dużo chorych na co dzień, nie mogę się pogodzić ze śmiercią dziadka, chciałabym mu tak wiele jeszcze powiedzieć. Był dla mnie jak drugi ojciec, mimo ze ostatnio rzadziej się widywaliśmy, po moim wyjeździe na studia.
Jestem osoba wierząca i jedyne co mnie jeszcze trzyma to myśl, ze jest w Niebie i nas wszystkich wspomaga z góry.
Łączę się w bólu z każdym, kto przechodził lub przechodzi coś podobnego. Oby wyjść z tego silniejszym, kiedyś poczuć jeszcze szczęście i zaakceptować życie takim, jakie jest.
Obserwuj wątek
    • galaksy46 Re: Wyrzuty sumienia po śmierci i żałoba 13.05.20, 20:04
      Bardzo ci współczuję. Ten czas jest najtrudniejszy. Wiem, że trudno nie obwiniać się o różne rzeczy. Nie powinnaś, stało się to, co było jego przeznaczeniem. Nie wiesz, czy gdybyś zareagowała, to uchroniłabys go od śmierci. Tylko Bóg decyduje o naszym losie. On zdecydował że twój ukochany dziadziuś zmarł we śnie, spokojnie. Bądź za to wdzięczna. Pożegnaj się z nim abyś nie żałowała, że tego nie zrobiłaś. On pozostanie w twoim sercu na zawsze. Wierz i módl się, abyś mogła się z nim spotkać w raju. Przytulam cię mocno.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka