Dodaj do ulubionych

Fale bólu...

21.09.21, 00:10
Ostatnio przyszła do mnie tak wielka, potężna fala bólu, że myślałam że tego nie przeżyje..
a wydawało mi się, że już jest lepiej, że jakoś sobie radze...guzik prawda...zagluszalam tylko
swoje uczucia nadmiarem obowiązków byle nie myśleć, nie czuć.
..i tama
pękła, zalała mnie fala cierpienia, żalu, tęsknoty, rozpaczy..myślałam że utone, że już tego nie
zniose..łzy płynęły bez przerwy, samoistnie nie miałam nad nimi kontroli i to wszech ogarnia jace uczucie pustki, beznadziei..chciałam nie istnieć, zniknąć, zrobic coś żeby już tak nie bolało..Naprawdę przerazilam się tym co się ze mną dzieje..czy to jest normalne...?
Dodam że niedługo będzie 2 lata od śmierci Mamy a ból jest nadal intensywny..na początku
był tępy, nieustanny...teraz czasami daje odetchnąć, zapomnieć na chwile ale potem wraca
potężnymi falami..
Czy to żałoba przedłużona, patologiczna, czy mój ból trwa za długo..? Podobno po roku powinnam się pozbierać..a nie potrafię, nie umiem pogodzić się z tą nagłą śmiercią...
A jak jest u Was..jak wy przeżywacie żałobę..czy ktoś mi odpisze...?
Obserwuj wątek
    • nida21 Re: Fale bólu... 21.09.21, 23:28
      Droga smutna76!
      Nie ma czegoś takiego jak czas do pozbierania się. Nie można wspomnień odciąć :ciach i już. Fale bólu przychodzą i odchodzą. I to jest normalne. Nasza dusza musi się oczyścić z nagromadzonego smutku, a oczy z ogromu łez schowanych przed światem. Chwile załamania mijają, życie toczy się dalej.
      Juz kiedyś do Ciebie pisałam /6 maja/. Życzę Ci wiele wytrwałości i siły, a w codziennym życiu niech się układa.



      • smutna76 Re: Fale bólu... 23.09.21, 09:30
        Dziękuję nida 21
        że po raz kolejny pochyliłaś się nad moim wpisem, że odpowiedziałaś...to bardzo
        wiele dla mnie znaczy..że ktoś czyta, dzieli się swoimi przemyśleniami, doświadczeniami,
        może jest juz dalej w tej drodze wychodzenia z żałoby, że daje nadzieje...
        Ja już w swoim otoczeniu staram się ukrywać ten ból, nie okazywać go bo jest to odbierane
        co najmniej dziwnie, że sie rozklejam, że powinnam się już pozbierać.."stara dziewczyna "a płacze
        za mamą....
        Dlatego dobrze że jest takie miejsce gdzie mogę napisać co czuje, dać ujście emocjom,
        gzie ktoś napisze że to jest normalne w żałobie, że nie zwariowałam..nie pogania, nie ocenia,
        po prostu rozumie...
        Życzę również Tobie nida21 i wszystkim tu obecnym na forum siły i wytrwałości.. piszmy,
        dzielmysię doswiadczeniami, wspierajmy...to jest naprawdę bezcenne...
        • hdzielak Re: Fale bólu... 27.09.21, 14:59
          Witaj smutna 76. Miałyśmy kontakt mailowy ale jakoś się urwał. Ja straciłam męża Ty mamę. Mamę również straciłam ale już bardzo dawno. Nie pamiętam już szczegółów mojego cierpienia z tamtego okresu ale mogę powiedzieć, że obecne cierpienie przerosło tamto. To co przeżywam obecnie jest dużo, dużo trudniejsze. Wcześniej, po około dwóch latach pozbierałam się jakoś, co nie oznacza że minęło. Ten okres trwał dużo dłużej ale najgorzej było do około 2 lat. Być może Ty potrzebujesz więcej czasu. Z tego co pamiętam masz dużo osób wokół siebie. To pomaga, zmniejsza odrobinę tę koszmarną pustkę. Trzymaj się cieplutko.
          • smutna76 Re: Fale bólu... 28.09.21, 00:27
            Witam Pani Heniu
            Aż się usmiechnęłam gdy zobaczyłam wpis od Pani..
            To prawda że ten kontakt mailowy nam się urwał.. choć od jakiegoś czasu
            zbierałam się żeby napisać...
            Nie chciałam zarzucac już nikogo swoim cierpieniem tym bardziej że Pani
            również zmaga się z ogromną stratą..do tego rzucilam się w wir zajęć żeby
            zmeczyć się fizycznie i nie myśleć już tyle...i to przez jakiś czas działało ale
            do pewnego momentu...przyszedł czas że tama pękła i zalała mnie fala potężnego
            bólu, która omal mnie nie zabiła, miałam straszne myśli o których nie chce pisać..
            Także naszej duszy, psychiki nie da się oszukać, emocje muszą mieć ujście na bierząco,
            nie wolno ich spychać, udawać ze ich nie ma, omijać.. widocznie ból i łzy muszą wybrzmiec
            do końca.. może kiedyś na końcu tej drogi wyjrzy nieśmiały promień słońca czego rzycze sobie
            i wszystkim tu obecnym na tym forum z całego serca..
            • 100ninka Re: Fale bólu... 21.10.21, 23:08
              Witam, ja straciłam tatę 4 m-ce temu. Pomimo, że mam dla kogo żyć to żyję w nieustającym cierpieniu. I udaję, że daję radę a gdy nikt nie patrzy to pogrążam się w rozpaczy. Są we mnie niesamowite pokłady złości i takiej wkurw....cej bezsilności. Żyjemy na tym świecie, mamy zaszczyt posiadać ludzi, których kochamy a później ich tracimy tak po prostu.
              Doskonale Was wszystkich rozumiem, współczuję i przytulam.
              • smutna76 Re: Fale bólu... 24.11.21, 00:18
                Witam...
                jakbyś napisała moje myśli i odczucia, nie godze się na taki porządek świata, czuję bunt
                i złość jakby ktoś mnie okradł z najbliższej osoby..i też żyję w nieustannym cierpieniu...
                Przytulam
                • 100ninka Re: Fale bólu... 03.12.21, 00:08
                  Najgorsze jest to, że nie możemy nic zrobić, żadne nasze działanie nie zwróci nam naszych bliskich. Czasami mam wrażenie, że zaraz eksploduję z tej złości.
    • ja3365 Re: Fale bólu... 14.01.22, 18:46
      Jestem w sytuacji podobnej do Twojej.
      Też wydawało mi się, że jak minęło 1,5 roku od nagłej śmierci Ukochanej Mamy, powinno być lepiej... ale nie jest.
      Byłam niesamowicie mocno emocjonalnie z Nią związana. I nagle zabrakło Mi jej!
      Tego nie zrozumie nikt, kto tego nie przeżył.
      Czy normalne jest to co się z Tobą dzieje? Nie wiem, mam czasem podobne niepohamowane napady żalu, płaczu... i też nie wiem czy uzasadnione po tak długim czasie...
      Udzielane przez innych rady typu "weź się w garść", "silna jesteś, poradzisz sobie" - jakoś nie pomagają.
      Moją formą terapii na przeżywanie żałoby była praca nad portalem dla Osób pogrążonych w żałobie www.foreveralive.pl, na który zapraszam również Ciebie.
      Mam nadzieję, że utworzone tutaj "grupy wsparcia" będą wzajemną pomocą dla Osieroconych.
      Jeśli nie trzeba cierpieć w samotności, powinno być odrobinę lżej.
      A jeżeli podsuniesz jakiś temat do poruszenia w "zakładce zrozumieć życie" będę bardzo wdzięczna.
      Pamiętaj! Nie jesteś sama!

      • smutna76 Re: Fale bólu... 17.01.22, 23:49
        Czas mija, a ból nie maleje..tak bardzo zazdroszcze tym którzy mają jeszcze swoje
        mamy, a czasem tego nie doceniają... nie wiedzą jak ciężko jest żyć bez niej...
        Ta pustka jest nie do wypełnienia..
        Tylko my osieroceni wiemy jakie to uczucie...
        Bardzo się cieszę ze powstał taki portal, takie miejsca są bardo potrzebne, gzie
        można poczuć że nie jest się samemu, wymienić myślami, odczuciami...to bardzo
        ważne i cenne..
        Dziękuje za Twój wpis i za ten portal.. na pewno tam zajrze...
        Pozdrawiam serdecznie
    • ja3365 Re: Fale bólu... 15.01.22, 21:51
      foreveralive.pl/grupy-wsparcia/3-smierc-rodzicow/14-kochana-mamo
      • smutna76 Re: Fale bólu... 17.01.22, 23:51
        Czy żeby się zarejestrować na tym portalu potrzebne jest konto FB?
    • lutka-22 Re: Fale bólu... 13.02.22, 16:08
      Ja straciłam 2 miesiące temu miłość mojego zycia. Przezywam to samo. Rozpacz przychodzi falami. W pracy staram sie trzymać. W nocy płaczę w poduszkę. Czasem modlę się zeby do mnie przyszedł. Ale nie przyszedł. Nie daje znaków , a przysnił mi się tylko raz i to z daleka.. Przyjaciilka mowi mi ze mam wziąć się w garść , ze takie jest życie, ale ja nie potrafie.. Niewiele jem. Chudnę i chodzę zapuchnieta od placzu.. Nie wiem co robić. Nie znam na to lekarstwa.. Chyba Ci nie pomoglam. Przepraszam..
      • vega2021 Re: Fale bólu... 06.03.22, 21:18
        Mój mąż zmarł na covid 4 miesiące temu. W niecałe 2 tygodnie. Nawet nie mogłam się z nim pożegnać. Nadal straszliwie rozpaczam i też chodzę z zapuchnietymi od płaczu oczami. Też prosiłam Go, żeby mnie odwiedził, nie przestraszyłabym się przecież, bo nadal Go kocham i strasznie za nim tęsknię. Ale chyba nie mam co liczyć na to. Może kiedyś...Pozostaje czekać.
      • vega2021 Re: Fale bólu... 06.03.22, 22:39
        Mój mąż zmarł na covid 4 miesiące temu. W niecałe 2 tygodnie. Nawet nie mogłam się z nim pożegnać. Nadal straszliwie rozpaczam i też chodzę z zapuchnietymi od płaczu oczami. Też prosiłam Go, żeby mnie odwiedził, nie przestraszyłabym się przecież, bo nadal Go kocham i strasznie za nim tęsknię. Ale chyba nie mam co liczyć na to. Może kiedyś...Pozostaje czekać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka