Pytanie do osób, które straciły najbliższą osobę

21.01.07, 09:19
Pomóżcie mi ...

Kiedy osoba, ktora straciła najbliższą osobę, którą w dodatku bardzo kochała
może wejść w nowy związek? Czy w ogóle może wejść w związek?

Czy ta następna nie będzie tylko namiastką? Czy jedyne na co może liczyć, to
bycie chwilową rozrywką i sposobem na odreagowanie stersu?
    • anula36 Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 21.01.07, 13:21
      nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie- ilu ludzi, tyle historii.
      • jakkalina Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 24.08.07, 07:44
        Kochani...
        Nie rozumię Was... Dlaczego dalsze życie opieracie koniecznie na
        jakimś związku? Mam wrażenie że nie potraficie żyć w pojedynkę i
        koniecznie na gwałt trzeba szukać tej drugiej osoby - nawet wtedy,
        gdy nie jesteście pewni czy to ta Osoba - Piszę w pojedynkę a nie
        samotnie.
        Tyle jest ciekawych ludzi na tym świecie... tyle ciekawych zajęć,
        spraw, zjawisk które chce się jeszcze poznać.... Otwórzcie się na
        nie! A ta bliska osoba sama się znajdzie i będziecie pewni że to
        napewno Ta.
        Życzę powodzenia :)
    • bozena.winch Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 21.01.07, 22:52
      Nie ma żadnych reguł- ani statystycznych, ani psychologicznych określających
      kiedy po stracie bliskiej osoby można wejść w następny związek.Jest zbyt dużo
      zmiennych wpływających na przechodzenie żałoby by dało się to określić w czasie.
      Wpływ na przechodzenie żałoby mają: wiek , czas trwania związku, historia
      związku, rodzaj więzi, wiara, to co pozostało w związku po śmierci partnera,
      miejsce w związku osoby ,która odeszła,kontekst środowiskowy w jakim
      funkcjonowała para, sposób odejścia jednej z osób w związku ( wypadek, nagła
      choroba, samobójstwo, choroba przewlekła), możliwość lub niemożliwość
      pożegnania, sposób przeżywania rozstania,tradycje dotyczące przeżywania żałoby
      w rodzinie i w otoczeniu. I pewnie jeszcze kilka spraw ,które w tej chwili nie
      przychodzą mi do głowy. Rozumiem,że to trudne dla Ciebie żyć w niepewności, ale
      nie ma skąd wziąć pewności. Trzeba się liczyć z każda ewentualnością. Bożena
      Winch
    • hendik Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 25.01.07, 11:58
      Na forum jest Edyta, która weszła w związek po śmierci męża. Moze zajży do tego
      wątku. Ja sobie nie wyobrażam nowego związku aczkolwiek nadzieja na lepsze
      jutro, na miłość i fakt że ja chcę mieć rodzinę i dzieci pozwala mi z nadzieją
      patrzeć na juto. ALe jest strach czy w moim sercu jest jeszcze miejsce dla
      innego mężczyzny, czy znajdzie się ktoś na tyle odważny by sie zaineresować
      osobą po przejściach taką jak ja.
      • anula36 Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 25.01.07, 13:16
        Pracuje ze starymi ludzmi ( stad w ogole zainteresowanie forum), czesto
        rozmawiamy o smierci w ogole, ale tez takich sprawach jak smierc
        wspolmalzonka, nowe zwiazki w ktore weszli czy chca wejsc.
        Zauwazylam ze nie ma regul na dalsze zycie po utracie partnera- oczywiscie
        wiecej jest owdowialych kobiet - i sa takie ktore przezyly same po 30 lat po
        smierci meza, a znalam tez osobe, ktora owdowiala 3 krotnie, a koncowke zycia
        spedzila z konkubentem, czyli 4 nieformalnym mezem.
        Mysle ze kwintesencja jest to co napisala hendik- trzeba znalezc w sercu
        miejsce dla nowego partnera i jednoczesnie czuc sie w porzadku w stosunku do
        poprzedniego.
        • jola.35 Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 25.01.07, 21:18
          Problem polega na tym, ze to ja szukam miejsca w sercu partnera, który stracił
          żonę i przyznaję, że tracę nadzieję, że mi się to uda. Nie wiem czy jestem
          przewrazliwiona czy szukam dziury w całym, ale częto czuję sie jak uzyteczna
          lalka z funkcją mówienia ...
          • anula36 Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 26.01.07, 00:09
            ech trudno wyrokowac - jemu tez moze byc trudno sie np przywiazac do ciebie, obudzic uczucia zeby nie cierpiec jesli cie utraci.
            Zawsze mozna jeszcze porozmawiac, poczekac, skorzystac z pomocy terapeuty, a jesli straty przewyzsza zyski na dluzsza mete pomyslec o sensie tego zwiazku. W kazdym razie - trzymam kciuki.
            • jola.35 Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 26.01.07, 19:50
              Dziękuję za dobre słowa, tylko, że ja chyba dotarłam do momentu, kiedy trzeba
              podjąć decyzję. Mam juz dosyć niepewności i szarpania się ...
              • anula36 Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 26.01.07, 20:56
                nie myslalas zeby sie nawet sama wybrac do psychologa i porozmawiac o radosciach i trudnosciach w tym zwiazku?
                Idealem byloby isc razem - czasem w obecnosci 3-ciej, neutralnej osoby mozna sie o zwiazku i drugim czlowieku rzeczy nowych i zaskakujacych. Moze macie zwyczajne problemy z komunikacja?
                • jola.35 Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 27.01.07, 19:45
                  Trudno mi sobie wyobrazić, ze mogłabym komus zupełnie obcemu, patrząc mu w oczy
                  opowiedzieć o czymś co jest tak bardzo osobiste. Tutaj jest łatwiej, bo
                  anonimowo.
                  • anula36 Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 28.01.07, 17:06
                    rozumiem choc nie popieram:)
                    Zycze dobrych decyzji w kwestii tego zwiazku.
          • hendik Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 30.01.07, 23:15
            Jolu masz nie łatwe zadanie. Taki związek wymaga ogromnej wyrozumiałości z
            twojej strony. Nie traktuj zmarłej zony jak rywalki, nie porównuj się z nią,
            zaakceptuj że zawsze w sercu tego mężczyzny będzie ona. Ale moze warto sie
            starać, bo jak ktoś raz tak kochał, to może pokocha jeszcze raz.
            • jola.35 Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 31.01.07, 20:59
              Dziękuję Ci Hendik. Wiem, że masz rację, mój rozum mówi mi to samo, ale rozum
              swoje a uczucia swoje ...
    • double-ma Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 16.08.07, 21:45
      Jolu, odezwij sie, jak w tym trudnym zwiazku. Jestem w identycznej
      sytuacji!!! Lub bardzo podobnej...
      To jest naprawde ciezkie...
      Czy przetrwal?
      • kacha214 Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 17.08.07, 18:42
        Też miałam chłopaka cudownego strasznie mi zależało nawet sama
        niewiedziałam jak bardzo...Ale miał wypadek cięzko było z tym
        wszystkim nie umiałam dać sobie rady wkońcu poznałam kogoś
        nowego...Piotrek ma w moim sercu ogromne i wyjątkowe miejsce ale
        jest w nim też jeszcze ktoś to jest nowa miłość....Napewno tym razem
        jest inaczej choć uczucie też jest silne to tak jakby kochało się
        dwie osoby....Inaczej odczuwa się wszystko inaczej patrzy na
        przyszłość i wogóle na związek ale jeśli się kocha to można to
        pokonać i znów być szczęśliwym...Ja znów jestem szczęśliwa w nowym
        związku choć patrze na wszystko już nioe z takim zapałem i radością
        to naprawdę wierzę zresztą nawet mogę powiedzieć że wiem że sie może
        udać kolejny raz... I tego wszystkim życze...DOUBLE-MA pozbądź się
        obaw nie myśl o nich żyj chwilą i ciesz się nowym związkiem bo mimo
        że jest on napewno trudniejszy od poprzedniego to napewno może być
        bardzo szczęśliwy:)))
        • double-ma Re: Pytanie do osób, które straciły najbliższą os 17.08.07, 20:14
          Dziekuje za slowa otuchy. Moja sytuacje, niestety komplikuje fakt,
          ze ten moj Ktos ukochany wrocil do swojego domu (daleko)z zamiarem
          zdystansowania sie przez jakis czas, oczywiscie powiedzial, ze to
          nie jest koniec, ale ja tak bardzo Go kocham i naprawde bylo
          cudownie miedzy nami przez rok (widywalismy sie raz jak na jakis
          czas i kontakt. sie na wszystkie moziwe sposoby, razem spedzilismy
          wakacje) i teraz nale urwalo sie - chlodne slowa, ktore rania
          bardziej niz brak kontaktu. Ja moge dac mu czas, ale dlaczego
          dopiero teraz go potrzebuje (zaznaczam, ze jeszcze dwa miesiace do
          pierwszej rocznicy jego ukochanej zony) a wczesniej pozwolil mi sie
          zaangazowac. Jest za to tak samo odpowiedzialny jak ja. Ja zniose
          wszystko, nie przeraza mnie, ze to trudny zwiazek. Tylko zeby on nie
          zrezygnowal. Jestem naprawde zalamana, dla mnie ten urwany kontakt
          jest osobista wielka tragedia, jak ktos nie kocha, tak jak ja, to
          nie zrozumie...
          Dziekuje za kazde slowo
Inne wątki na temat:
Pełna wersja