nieuleczalnie chora.

15.02.07, 16:48
Jestem nieuleczalnie chora. Mam nieoperacyjna wade serca, co prawda jeszcze
nie umieram ale moj stan systematycznie sie pogarsza. Jeszcze rok wczesniej
bylam na 2 roku studiow a teraz jestem zamknieta w domu. O zrobienie zakupow
czy oddanie jakiejs przyslugi musze sie prosic bo bardzo sie mecze chodzac.
Moja siostra sklada nawet za mnie lozko. Problem polega na tym, ze ona caly
czas ma o to pretensje, traktuje mnie okropnie. Gdy probuje jej mowic, ze ja
przeciez nie moge to mowi zebym jej nie opowiadala o swojej chorobie i nie
porownywala sie z nia bo ona jest zdrowa. Traktuje mnie strasznie to poczucie
bezradnosci mnie wykancza i przytlacza. Moj tata w ogole nie ma pojecia o
mojej chorobie, calkowicie ignoruje temat, a moja mama no coz chcialaby mnie
na okraglo kontrolowac, nie rob tego, nie jedz tego itp. Kiedy cos mnie boli
albo sie zle czuje to szuka w tym mojej winy, ze za dlugo ogladalam
telewizje, ze kiedys tam nie bralam lekow itp. Gdy sie zdenerwuje to mowi
zebym opuscila dom, ale gdzie ja mam pojsc po 1 nie mam gdzie a po 2
potrzebuje wsparcia. Z checia poszlabym do hospicjum ale mnie nie chca
przyjac bo jestem jeszcze za malo chora. Czuje sie strasznie to jest takie
upokarzajace oni nie maja nawet pojecia jak sie czuje. Przeraza mnie to jak
mnie traktuja a szczegolnie siostra bo mam kolezanki, ktore robily dla mnie
bardzo duzo i nic za to nie chcialy a ona tylko sie na mnie wscieka. Uwaza ze
rodzice zwlaszcza mama traktuja mnie zbyt poblazliwie a ja pewnych rzeczy nie
moge po praostu robic. Mam dosc, serdecznie dosc. Dobija mnie ta cala
sytuacja w domu a do tego dochodzi jeszcze fakt, ze mam 21 lat widze jak zyja
moi rowiesnicy i mam wrazenie jakby moje zycie juz sie skonczylo. Czasami
miewam mysli samobojcze i odreagowuje to wszystko klojac palce igla. Chce
tylko zeby ktos napisal, ze to wszystko to nie moja wina bardzo prosze.
    • krzysiek99995 Re: nieuleczalnie chora. 15.02.07, 17:57
      Cześć Joasiu :)Przecież to jest jasne, że to wszystko to nie Twoja wina. Nikt
      rodziny, otoczenia nie wybiera, choroby tym bardziej. Myśl pozytywnie, nie
      przyprawiaj się w zły humor. Zważ na to, że Twoi bliscy np siostra czy rodzice
      mogą tak specyficznie reagować na Twoją chorobę - martwią się. Napisz coś więcej
      o tej chorobie ok?? Na jakich studiach byłaś?? jeżeli masz ochotę pisz na gg
      7141336. Głowa do góry !! :)
      • anula36 Re: nieuleczalnie chora. 15.02.07, 18:24
        NIkt nie jest winny swojej choroby!! A to jak zachowuje sie rodzina to tylko swiadczy o tym ze boja sie konfrontacji z twoja choroba chyba nawet bardziej niz ty, wiec uciekaja w rozne formy obronne.
        Zamkniecie w domu to okropna rzecz ( pracuje z takimi ludzmi)a moze moglabys ( z pomoca rodziny, kolezanek) np wypozyczyc wozek i poprosic kogos zeby zabral cie na spacer, do kina, czy na jakies spotkanie towarzyskie.
        To ze jestes chora nie znaczy ze jedyne co ci pozostaklo to czekanie na miejsce w hospicjum!!
        • joasia85 Re: nieuleczalnie chora. 15.02.07, 19:48
          Wiesz to nawet nie o to chodzi bo od czasu do czasu moglabym wyjsc tylko nie
          widze w tym sensu.Rzadko spotykam sie z nowymi ludzmi a tych ktorzy byli tylko
          kolegami odsunelam w ogole. Spotykam sie tylko z najlepszymi przyjaciolmi ale
          oni tez maja swoje zycie. To jest okropne i mnie doluje bo zawsze bylam otwarta
          i towarzyska ale odkad nie studiuje wole siedziec w domu i z nikim sie nie
          widywac. Przykro patrzec na zdrowych z ktorymi kiedys sie bawilam a teraz nie
          bardzo moge.
      • joasia85 Re: nieuleczalnie chora. 15.02.07, 19:57
        Moja mama doskonale zdaje sobie sprawe z tek choroby bo jest pielegniarka. A
        moja siostra bo ja wiem ona zachowuje sie tak jakby jej nie moglo nic
        byc,bardzo ryzykuje a gdy ktos zwraca jej uwage mowi"najwyzej umre i co". Coz
        moge napisac wiecej o tej chorobie mam dziurke miedzy komorami serca i przez to
        nieuleczalne nadcisnienie plucne. Studiowalam politologie w tym roku mialam
        zaczac ulubiony fakultet komunikacje medialna, mialam nawet praktyki w radiu a
        teraz kicha:(
        • nata721 Re: nieuleczalnie chora. 15.02.07, 20:16
          Bardzo Ci współczuję Joasiu , ale myślę ,że powinnaś jeszcze znaleźć jakoś
          sposób by wykorzystać swój czas i myślę ,że przyjaciele i rodzina pomogliby
          tobie.Chora osoba w domu to nie tylko dramat dla niej samej ale i wszystkich ,
          którzy razem z nią mieszkają ,wiem coś o tym.Najgorsza jest bezsilność.
          Czy twoja choroba to już wyrok , może są jeszcze jakieś nadzieje?
          Życzę Ci dużo sił i wiary.
          Pozdrawiam serdecznie Danka
          • anula36 Re: nieuleczalnie chora. 15.02.07, 21:15
            masz wybor.Ograniczony ale wybor. Mozesz siedziec w domu. Mozesz wyjsc z niego.
            mozesz siedziec w domu i sie dolowac bo nie wyszlas choc moglas.
            A jakis indywidualny tok studiow? Wolontariat w radio? Moze udaloby sie cos takiego znalezc.
    • krzysiek99995 Re: nieuleczalnie chora. 20.02.07, 17:48
      Joasiu. Studiowałaś politologie - to piękny kierunek który mnie pasjonuje. Wiem
      jak wiele jest tematów, zajęć związanych z tym kierunkiem nauki. Nie musisz się
      zamykać w sobie. Przecież możesz zając się analizą np. polityki czy jaką kolwiek
      tematyką z politologią związaną. Jeżeli to lubisz to będzie dla Ciebie dobre.
      Jak uważasz. Byle byś się nie zamykała w czterech ścianach. Pozdrawiam Krzysiek :)
      • mamadawida2 Re: nieuleczalnie chora. 20.02.07, 23:00
        Joasiu, najważniejsze, żebys nie zamykała sie w sobie. Musisz sie otworzyć,
        otworzyć na świat, na ludzi, . Jest wiele osób, w których znajdziesz
        przyjaciela. nie możesz mysleć o hospicjum. Pomysl ile rzeczy możesz zrobić w
        zyciu, nie musisz z niczego rezygnować. Wez pod uwagę to co napisał
        Krzysiek99995. porozmawiaj z nim na gg, macie wspólne zaiteresowania. Przestań
        mysleć w czarnych kolorach.
        napisałam Ci również emaila gazetowego

        republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec234.htm
    • bonzee32 Re: nieuleczalnie chora. 19.04.07, 23:25
      Joasiu, nie wiem czy jestes osoba wierzaca (ja nie bylam, ale powoli zmieniam
      zdanie). Niedawno odeszla moja mama. Gdy umierala (naokraglo powtarzala
      spdajaca mgielka, spytalam ja kontrolnie o kolor (bo przez pare dni nie malam z
      nia kontaktu) odpowiedziala, ze mgielka jest biala, byla bardzo spokojna.
      Lerkarz stwierdzil, ze moze to uszkodzenie mozgu, pielegniarka nic nie
      powiedziala, rofdzina twirdzi, ze to moje przemeczenie, a ja wiem swoje.
      Co ma byc to bedzie, taka jest kolei rezcy, wszystkich nas to czeka wczesniej
      czy pozniej.
      Ale, jesli masz ulamek szans na wpokonanie tej choroby to walcz..
      Ciesz sie kazda chwila. Zycie jest krotkie. Szkoda czasu na zamartwianie sie.
    • summer_wine Re: nieuleczalnie chora. 20.04.07, 00:46
      Droga Joasiu....
      Moja babcia miała nieoperacyjna wade serca. Lekarze nie dawali jej szans.
      Przeżyła II wojnę św., często miewała zawały i wiesz co? dożyła pięknego wieku
      bo aż 89 lat! ;) Więc słoneczko nie poddawaj się! Ona miała w sobie ogromną
      chęć życia. Urodziłam się w jej urodzinki :) i zdaje się że tą wadę serca także
      odziedziczyłam...Dowiedziałam się o tym mając 17lat teraz mam prawie 30 :)
    • mamakomara Re: nieuleczalnie chora. 17.05.07, 20:15
      Kobieto, przestan roztkliwiac sie nad soba. Zyjesz, myslisz, czujesz i to sie
      nie zmienilo w Twoim zyciu. Rozumiem, ze teraz jestes w nienajlepszej formie,
      ale sama jej nie pogarszaj. To, ze nie masz wyraznego wsparcia w najblizszej
      rodzinie, wynika najprawdopodobniej z ich nieumiejetnosci zycia z Twoja
      choroba, a nie z obojetnosci. A dodatkowo chyba nie jestes w teraz osoba
      najlatwiejsza w kontaktach (jak kazdy zrozpaczony, zalamany czlowiek). Uwierz
      mi, ze to przede wszystkim od Ciebie zalezy, jaki bedzie stosunek rodziny do
      Twojej choroby. Jezeli zechcesz porozmawiac konkretniej, napisz na priv.
      Pozdrawiam cieplutko
      • aneri59 Re: nieuleczalnie chora. 18.05.07, 20:21
        Joasiu, w medycynie następuje szybki postęp,
        może dla Twojego przypadku teź coś pojawi się nowego
        i będzie nadzieja na wyleczenie, czego Ci z całego serca życzę.
        Jeśli chodzi o Twoich najbliższych to uważam, że powinni
        zasięgnąć porady u psychologa, bo powinni być podporą dla Ciebie,
        myślę, że im jest też bardzo ciężko, tylko nie rozumiem dlaczego
        reagują w ten sposób.
        Pozdrawiam
    • bumbak Re: nieuleczalnie chora. 31.05.07, 21:18
      Życie to nieuleczalna choroba kończąca się zawsze śmiercią. Wszyscy na to
      chorujemy, nie jesteś tu wyjątkiem. A twoja matka, ona tego nie wie, że też jest
      na to chora.
      • joasia85 Re: nieuleczalnie chora. 07.06.07, 19:20
        Dzieki za zainteresowanie. Twoja wypowiedz chyba najbardziej postawila mnie do
        pionu bo wszyscy inni moralizuja i wypisuja jakies gornolotne teksty,ktore mnie
        jakos nie przekonuja. Twoja wypowiedz jest naprawde ciekawa i bardzo mnie
        zaintrygowala. Dziekuje Ci. Pozdrawiam.
      • ollaboga77 Re: nieuleczalnie chora. 15.06.07, 15:59
        Ktoś kiedyś mi fajnie napisał, żeby nie traktować życia zbyt poważnie, bo i tak
        nikt z niego nie wyjdzie żywy :-)

        Wiesz ... ja też prawie nie wychodze choc w sumie to zdrowa jestem. Odcielam
        się od świata po rozstaniu z moim byłym. Brakuje mi ludzi i to bardzo, ale
        czuje, że zmarnowałam sobie zycie. Znaczy własciwie go nie zaczełam. A chciałam
        rodziny fajnego męzulka itd.

        Tez chcialam mbyc psychologiem czy pedagogiem ale w efekecie wyszla
        politechnika. Jednak to co pierwsze zawsze się do tego wraca.

        Może napisz do mnie na gg. Właścieie to dziwie się ludziom wielu wielu ludziom,
        że tak bezuczuciowo podchodza do innych. Bo co bo liczy się sukces prestiż. To
        jest pułapka bo sukces to coś ulotnego. A trwałe sa tylko więzi o które trzeba
        dbać.

        Teraz człowiek się nie liczy bo liczy się kasa :-( jest to tak obrzydliwe. A
        gdzie umiejętność bycia człowiekiem? czy ktoś jeszcze wie co to znaczy ?

        pozdrawiam Cię i ściskam Ola (gg1158304)
    • ollaboga77 Re: nieuleczalnie chora. 15.06.07, 17:41
      wiesz zamieniłabym się z Tobą ... bo ja chce odejsc a TY pewnie chcesz żyć. U
      mnie to niespełniony związek, o którym nie daje rady zapomnieć!!! Zostałam
      sama i mam 30lat !
      • agathah9 Re: nieuleczalnie chora. 05.08.07, 23:03
        "U stóp szklanych gór" Bajm

        To już nie te drzwi
        To już nie ten dom
        Wciąż szukamy swych miejsc
        Daleko stąd

        Tam gdzie noc gubi mrok
        Dzień traci blask
        Tam gdzie człowiek już chce
        Tylko prawde znać

        Wiem żę zdrada to grzech
        Wiem że okno to zmierzch
        Wiem że usta to krzyk
        Znam to tak jak i Ty

        Wiem że jesteś u stóp
        Swych szklanych gór
        Aby wspinać się
        I opadać w dół

        Może właśnie tego chce od Ciebie Bóg
        Abyś szukał do niego ciągle nowych dróg

        Jeśli jesteś gdzieś tam
        Między ziemią a snem
        Przejdź jak burza przez próg
        I nie pukaj do drzwi

        ..........................
        Joasiu, pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie... Jest Ci z pewnością bardzo
        ciężko, bliscy Ci w tym nie pomagają. Chciałabym porozmawiać z Toba prywatnie.
        Czekam na list: agathah@o2.pl
    • joasia85 Re: nieuleczalnie chora. 11.10.07, 19:19
      www.samotnosc.blox.pl
    • kamila1195 Re: nieuleczalnie chora. 24.12.07, 19:26
      To nie Twoja wina.Ja mam dopiero 14 lat i mam raka ..Zostały mi trzy
      miesiące życia.Moji rodzice bardzo to przeżywają.Czasami też
      wybuchają złością ,ale oni tak naprawdę boją się bardziej niż my,że
      jutro się nie obudzimy itp.Ale to nie usprawiedliwia ich od takiego
      traktowania Ciebie .odp.
      • joasia85 Re: nieuleczalnie chora. 25.12.07, 14:42
        Czesc Kamilko :)
        Nauczylam sie radzic sobie z moimi rodzicami, po prostu to olewam.
        Okad przestalam sie przejmowac jest duzo lepiej, jestem
        spokojniejsza, poza nimi jest wielu innych ludzi, ktorzy mnie
        wspieraja a pomimo tego nie odbija im palma. Z reszta teraz zajmuja
        mnie troche inne problemy, tym razem natury egzystencjalnej :)
        Bardzo sie boje, poza tym caly czas mysle o tym co moglabym osiagnac
        i jak blisko bylam spelnienia marzen gdy wszystko sie urwalo, nagle
        skonczylo. I tak siedze i sama siebie torturuje takim mysleniem.
        Moje zycie jest w ogole pozbawione jakiegos glebszego sensu, nie mam
        zadnego celu, zadnego zajecia, wiec na okraglo mysle o tym jaka
        jestem chora i jak mi zle. Ze mna tez ciezko jest wytrzymac powiem
        Ci tak szczerze, bo czasami jak rodzice widza jak sie mecze to
        chcieliby pomoc tylko, ze nie bardzo maja mozliwosc to zrobic.
        Chcialabys porozmawiac ze mna na gg?
    • mamatomka5 Re: nieuleczalnie chora. 29.12.07, 00:45
      Ja na Pani miejscu spróbowałabym skonsultowac się jeszcze z innymi lekarzami w Polsce.Nie pisze Pani z jakiego miasta Pani pochodzi.Moim zdaniem warto poznac opinie wielu lekarzy.Sama kiedyś gdybym posłuchała opinii lekarza z mojej miejscowości to pewne sprawy zle skonczyłby się.Proszę próbowac ,nie wolno się tak załamywac !!! Pozdrawiam KATARZYNA
      • joasia85 Re: nieuleczalnie chora. 29.12.07, 15:43
        Bylam pod opieka wielu specjalistow juz od urodzenia. W tej chwili
        jestem pod opieka jednego z najlepszych szpitali kardiologicznych w
        Polsce. Trudno mowic o pomylce gdy przejscie paru metrow sprawia
        klopot czy kaszle sie krwia. W innych szpitalach, i to tych duzych
        ze specjalistycznymi oddzialami, lekarze boja sie mnie leczyc i
        przed podjeciem jakiejkolwiek decyzji, nawet nie dotyczacej serca,
        kontaktuja sie z moimi lekarzami z kliniki kardiologicznej zeby mi
        czasem nie zaszkodzic, bo pomoc mi nie mozna a zrobic krzywde bardzo
        latwo. Pomylka co do trafnosci diagnozy jest wykluczona.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja