oszalalam z bezradnosci

27.04.07, 08:43
Tata ma Alzheimera - nie chodzi, nie mowi.
w tej chwili jest w szpitalu (bylo podejrzenie zapalenia pluc)
podlaczyli mu sonde nosowo zoladkowa bo nie chcial jesc
teraz chca mu zalozyc sonde zoladkowa (gastrostomia)
a ja nie wiem jaka podjac decyzje
nie chce go narazac na nowe cierpienie a z drugiej strony mam pozwolic by
umarl smuiercia glodowa
w domu dwalam mu miksowane zupy i pic normalnie
proponuja tez by oddac Tate do hospicjum bo nie podolam opiece nad nim (jest
jeszcze Mama)
a ja jestem bezradna, szukam rozpaczliwie pielegniarki do pomocy w domu i jak
narazie nic mi z tego nie wychodzi
czy mial ktos podobny problem?
    • magosiaa Re: oszalalam z bezradnosci 27.04.07, 18:49
      Ja miałam trochę podobną sytuację z moją Babcią, chociaż była osobą chodzącą
      (przy pomocy ale jednak). Kochałam Babcię bardzo, ale starałam się ją chronić
      przed zbędnymi interwencjami medycznymi, które w efekcie tylko przedłużają
      cierpienie. Kierowałam się też tym czy Babcia gdyby mogła wyrazić swoją wolę
      chciałaby tak żyć. Dodam jeszcze, że jestem pielęgniarką więc wszelkie
      procedury i ich skutki są mi dobrze znane. Babcią opiekowaliśmy się w domu,
      nawet jak trzeba było zostawić ją w szpitalu (anemia, toczenie krwi) na 1-2 dni
      to nie odsępowałam jej na krok. Z perspektywy czasu widzę, że to był duży błąd.
      Piszę tak dlatego, że jednak większość obowiązków spadało na moją Mamę, bo ja
      pracowałam i niestety Mama przypłaciła to swoim życiem - zawał i już. Została
      Babcia i po wykorzystaniu wszystkich urlopów, zwolnień trzeba było podjąć
      decyzję. Też najpierw szukałam pielęgniarki, jednak mąż i syn bojąc się z kolei
      o mnie, zaproponowali dom opieki. Długo szukałam takiego, gdzie moja Babcia
      miałaby odpowiednią opiekę, znalazłam, nawet blisko domu więc byłam u niej i po
      pracy i jeszcze wieczorem. Jednak mogłam odpocząć potem w domu, nie
      nadsłuchiwać w nocy każdego odgłosu, mogłam wyjść do znajomych. Do opieki nie
      miałam żadnych uwag, chociaż byłam bardzo wścibska i gdybym tylko zauważyła, że
      jest coś nie tak to zabrałabym Babcię do domu.
      Podsumowując musisz podjąć decyzję sama zgodnie ze swoim sumieniem, ale
      pamiętaj, że czasem zamiast podtrzymywać życie za wszelką cenę trzeba się
      zastanowić czy nie powolić odejść bliskiej osobie oszczędzając jej dodatkowych
      cierpień.
      Po drugie opieka nad obłożnie chorym w domu jest bardzo ciężka zarówno
      fizycznie jak i psychicznie. Jeżeli jest możliwość znalezienia naprawdę
      dobrego, profesjonalnego domu opieki, to trzeba sie zastanowić czy nie będzie
      to lepsze wyjście dla wszystkich.
      Dlaczego twojemu Tacie chcą założyć gastrostomię? Czy tylko ze względu na to,
      że w szpitalu nie ma go kto karmić, czy zanikł mu odruch połykania, bo pisałaś,
      że w domu go karmiłaś?
      Pozdrawiam bardzo serdecznie, Małgosia.
      • marxk1 Re: oszalalam z bezradnosci 30.04.07, 12:42
        Tacie chca zalozyc gastrostomie bo ma klopoty z polykaniem
        jest odbialczony jak mowia lekarze i twierdza ze nie jestsmy w stanie go
        nakarmic normalnie
        jestesmy z mama na zmiane caly czas w szpitalu
        w moim miescie nie ma domu opieki dla taty
        jest az pod trzebnica - jakies 17 km, nie mamy samochodu
        wiem ze mama jezdzilaby tam codziennie
        a to jest dla niej zbyt meczace
        wiem ze musze podjac decyzje sama
        a ja nie potrafie
        dalej szukam pielegniarki do pomocy
        maja
        • gami13 Re: oszalalam z bezradnosci 05.05.07, 20:25
          moj tato ma stomie do zoladka od 3 dni, jest chory na raka przelyku. Odzywianie
          przez stomie nie jest takie straszne, tez bylam przerazona gdy go dbieralam ze
          szpitala po zabiegu - ale uwierz mi ze teraz jestem szczesliwa jak go karmie bo
          widze ze to ma sens, miksuje zupe i dorzucam tam miesko, maslo i takie
          specjalne odzywki multidrinki (to specjalne odzywki dla osob chorych) - sa
          dostepne w aptece - a karmienie trwa minute - teraz przynajmniej wiem ze jest
          najedzony i wzial leki bo podaje je w plynie. A karmie go wszystkim, rano zupa
          mleczna z jajkiem i bananem zmiksowana, w dzien zupa z miesem , pozniej jakis
          serek ze smietanka i owocem, wieczorem zupka mleczna.
          • aneri59 Re: oszalalam z bezradnosci 05.05.07, 21:30
            Przez 12 lat opiekowałam się Mamą chorą na Alzheimera, więc wiem jak jest ciężko.
            Proponuję Ci zwrócić się o pomoc do najbliższej placówki CARITAS, gdzie są siostry środowiskowe. Mnie bardzo pomogły w opiece nad Mamą. Sierowanie do nich powinien Ci wydać lekarz pierwszego kontaktu. Ponadto w czasie gdy pracowałam przychodziła pani, która opiekowała się Mamą. Wiem, że dodatkowa opieka kosztuje, ale ważne jest również Twoje zdrowie. Kiedyś lekarz opiekujący się Mamą powiedział, albo ktoś mi pomoże w opiece albo ja zostanę jego pacjentką, bo miałam straszliwie zszargane nerwy. Mama do końca była w domu, chociaż wcześniej bałam się tego i w szpitalu radzili mi oddać ją do hospicjum.
            Gdybyś chciała więcej na temat opieki nad chorym na Alzheimera napisz na majla
            • ciutka Re: oszalalam z bezradnosci 10.05.07, 00:02
              Nie polecam napewno, hospicjum a tym bardziej CARITASU!!! My oddaliśmy właśnie
              do takiego hospicjum z bezradnosci i wyrzuty mam okropne, pozdrawiam Beata.
              • aneri59 Re: oszalalam z bezradnosci 10.05.07, 05:36
                Pisząc o Caritasie nie miałam na myśli oddania chorego do ich ośrodków tylko pomoc w opiece nad chorym w domu przy pielęgnacji, zmianie opatrunków i podawania kroplówek. Caritas miał tą przewagę nad siostrą środowiskową NFZ, że siostry Caritasu sprawowały opiekę rownież w dni wolne od pracy.
                Moja Mama przez cały okres choroby /nie licząc koniecznych pobytów w szpitalu/ była z nami w domu i to właśnie dzięki pomocy pielęgniarek Caritasu.
    • magusia10 Re: oszalalam z bezradnosci 10.05.07, 11:11
      jestem z toba wlasnie odbyl sie pogrzeb mojej mamy poszla do szpitala silna ale
      bezradna tam bardzo sie pogorszylo zmarla, ich nie obchodzi cierpienie ludzi
      ich bol zal. pielegniarki na oddziale to jakeis wredne.... przeciez takim
      ludziom trzeba nieba uchylic w ich cierpieniu.nigdy nie oddalabym jej do
      hospicjum lekarze tak mowia bo jest im latwo powiedziec to nie ich rodzina nikt
      kochany bliski.bylam w ciazy ostatnie dni i 3tygodnie jezdzialam do siebie do
      domu by jej pomoc w chorobie gotowalam jej pomagalam chodzic , przebrac bylam z
      nia rozmawialam tak duzo mialysmy tyle planow,,,tak bardzo ja kochalam a
      zapomnialam jej o tym powiedziec..nie zdazylam a ona nie zdazyla poznac wnusia
      serce peka mi z zalu z tesknoty i rozpaczy. dlatego walcz o tate do konca do
      ostatnich chwil badz z nim pozwol mu godnie przyjac smierc gdybym miala sile i
      moc by cfnac czas to bylabym z mama w szpitalu przez wszystkie ostatnie dni,ale
      jak ja wyszlam ze szpitala z synkiem to ja zabrali do szpitala nie mialam tej
      szansy ty masz i nie zmieniaj tego.nbaprawde warto byc przy tych najblizszych
      nam osobach kochanych osobach=trzymaj sie dzielnie choc wiem ze cierpisz i boli
      jestem z toba -agulka
      • marxk1 Re: oszalalam z bezradnosci 10.05.07, 13:04
        Kochani
        bardzo dziekuje za e-maile
        rano lece do pracy a po pracy do 21 jestem w szpitalu
        panie pielgniarki owszem przyjma ciasto, czekoladki ale szybko o tym zapominaja
        boje sie ze jak wezme tate do domu to juz mi nie starczy sil
        dzwonilam do caritasu ale powiedzieli ze pielegniarka srodowiskowa z przychodni
        powinna mi pomoc
        mam sasiadke ktora jest na emeryturze (byla pielegniarka) i oferuje pomoc za 30
        zl za godzine - wiec 240 zl dziennie ;-(
        co bedzie dalej?
        maja
    • magosiaa Re: oszalalam z bezradnosci 10.05.07, 23:53
      Jak szukałam opieki dla swojej Babci, to trafiłam też do miejskiego ośrodka
      pomocy społecznej, oddziały są w każdej dzielnicy. Tam są wprawdzie nie
      pielęgniarki, ale panie opiekunki. Trzeba złożyc wniosek, opinie lekarza POZ,
      wysokość dochodów w gospodarstwie domowym. Odpłatność jest uzależniona od
      dochodów, ale nie jest to 30 zł/godz. I zorientuj się jeszcze w PCK, bo tam też
      były kiedyś opiekunki. Myślę, że jeżeli opiekunka jest przeszkolona to nie jest
      potrzebna do opieki pielęgniarka, a jeżeli już to tylko czasem. Na środowiskowe
      to raczej nie ma co liczyć, przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń.
      W moim mieście była jeszcze możliwość uzyskać opiekunkę z ośrodka
      rehabilitacyjno-opiekuńczego, też za rosądną stawkę, tyle, że niestety wtedy
      nie było wolnych opiekunek.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie, M.
      • anula36 Re: oszalalam z bezradnosci 11.05.07, 00:36
        pania sasiadce sie w poprzewracalo troszke w glowce- w mojej pracy korzystam z bardzo dobrej prywatnej agencji opiekunek, gdzie godzina pracy kosztuje 12 zl.
        • maria88 Re: oszalalam z bezradnosci 11.05.07, 08:44
          Ostrzegam przed oddaniem kogoś z rodziny do hospicjum Caritasu w Warszawie

          przy Krakowskim Przedmieściu 62. Tam nie ma zadnej pomocy medycznej w

          kierunku utrzymywania pacjenta przy zyciu tam jest poprostu wykańczalnia.

          • marxk1 Re: oszalalam z bezradnosci 11.05.07, 09:19
            Mieszkam we Wrocławiu
            • maria88 Re: oszalalam z bezradnosci 11.05.07, 18:37

              Dopiero od niedawna otworzyłam forum na temat opinii o hospicjach. Postów
              niestety niewiele a przydałoby się aby ktoś kto oddawał osobę
              bliską do jakiegoś hospicjum we Wrocławiu napisał parę słow. Sama
              doświadczyłam podobnej sytuacji w rodzinie. Opieka w domu była ponad moje siły
              fizyczne i psychiczne. Nie miałam tez informacji ze nie powinnam kierować
              siostry do hospicjum Caritasu w W-wie. Skończyło się to tragicznie.
              Wiele osób radzi zatrzymać chorego w domu ale z tego co piszesz mozesz oprócz
              taty stracić tez mamę. Uwazam, ze myślisz bardzo rozsądnie próbując aby
              umiesić gdzieś tatę i odwiedzać go w miarę swoich możliwości. Tylko dokładnie
              ustal jakie są warunki opieki.
              Serdecznie Cię pozdrawiam.
              • marxk1 Re: oszalalam z bezradnosci 15.05.07, 10:55
                dziekuje. Tato jutro ma miec operacje. Zabiore go do domu potem. Zobacze jak
                bede sobie radzic. cala jestem w nerwach i niepewnosci.
                maja
    • synowie2 Re: oszalalam z bezradnosci 21.03.08, 14:30
      Moja mama też jest chora na Alzheimera.Opieka nad chorą czasami
      przypomina kopanie się z koniem. Bardzo kocham mamę i chcę aby jak
      najdłużej mieszkała z nami. Najgorsza jest zazdrość z jej strony o
      czas który poświęcam moim dzieciakom ( 5 i 14 lat)i mojemu mężowi i
      to że chodzę do pracy a nie jestem z nią. Siostry zakonne za opiekę
      zarządały tyle, że powinnam wziąć trzeci etat.Jestem potwornie
      zmęczona...
      • ponuras SLA - egzamin z miłości 10.04.08, 20:23

        Polecam blog mojej przyszłej teściowej - podziwiam ją za to, jak sobie radzi -
        tu trzeba sobie wyobrazić, że chorych osób jest więcej niż jedna... oprócz tego
        trzeba oczywiście pracować, żeby przeżyć no i mieć na utrzymanie swoich
        pacjentów. Jak tak strasznie zapomnieć o sobie, pominąć siebie i zająć się
        myciem, podmywaniem, wycieraniem, karmieniem, odsysaniem, przekładaniem,
        ubieraniem i rozbieraniem, w kółko wciąż i wciąż? Ja nie potrafię nawet tego
        sobie wyobrazić... A jestem świadkiem, jak Ala obsługuje na pełen etat
        nieuleczalnie chorego - na SLA - męża i zupełnie niedołężną Mamę.
        Jak wielkiej miłości trzeba? jak wielką trzeba mieć w sobie troskliwość, czułość
        i cierpliwość? Nie, nie jest "święta", nic takiego. Ma gorsze dni, załamania,
        depresje, progi o które się potyka i łzy które nie chcą przestać lecieć... Ale
        trwa na posterunku "swojego hospicjum" dzielnie, codziennie, 24 godziny na dobę.
        Oczywiście ma pomoc - sama nie dałaby rady... To już 3 lata.
        chcecie przeczytać tę historię? jej notatki są na blogu - jeśli zechcesz się
        pochylić nad jej cierpieniem, zatrzymać na chwilę, podarować ciepłą myśl, na
        pewno będzie wdzięczna.

        Możecie tez podzielić się z Alą swoim nieszczęściem - zawsze to łatwiej, jeśli
        ktoś rozumie co przeżywamy...

        www.zolla.blog4u.pl/pozdrawiam
        S.W.
Pełna wersja