monikar26
16.05.07, 10:35
A ja zupełnie nie mogę się pozbierać. Już myślałam, że jest lepiej, ale znowu wraca częściej ból. Trudno mi powstrzymać się od płaczu, kiedy widzę maleńkie dzieciaczki.
Juleńka żyła niecałe 2 godziny, urodziła się w 39 tc. Miała zespół Patau. Wiedziałam, że jest chora od połowy ciąży. Myslałam, ze jestem przygotowana na jej odejście. Ale nie myślałam, ze nastąpi to tak szybko. Jeszcze 2 dni przed porodem rozmawiałam z panią psycholog z Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci na temat możliwej pomocy i bardzo liczyłam na to, że ta pomoc będzie dla mnie przydatna...Niestety, nie dane mi było skorzystać z fizycznej pomocy Hospicjum. Ale wsparcie duchowe, jakie otrzymałam od pani psycholog przed porodem bardzo mi pomogło przetrwać ten trudny okres.
Myślałam, że Julka pozna swoją półtoraroczną siostrzyczkę. Niestety, stało się inaczej.
Wiem, ze powinnam się cieszyć starszą córeczką, bo dzięki jej radości życia funkcjonuję. Ale często trudno mi jest powstrzymać łzy przy córeczce. To tak bardzo boli.