żałoba po latach?

04.06.07, 23:37
Chciałabym podzielić się moim problemem, już nie wiem, co mam robić. Kiedy
miałam 11 zmarł mój ojciec a kiedy miałam 12 lat moja mama miała próbę
samobójczą która prawie się udała, tak że przez kilka dni nie wiedziałam czy
przeżyje. Zawsze myślałam, że świetnie sobie poradziłam z tymi zdarzeniami,
wzięłam się w garść, chodziłam do szkoły, wszystko było "normalnie". Teraz po
kilkunastu latach po rozstaniu z chłopakiem czuję że to do mnie wraca (chyba,
bo nie umiem tego inaczej wytłumaczyć). Czuję na przemian rozpacz i martwą
obojętność, jestem wściekła na cały świat, wszystko mi się wali, nie mogę
znieść towarzystwa mojej mamy, bo mam jednocześnie bardzo silne i sprzeczne
uczucia wobec niej, wiem, że ją tym ranię, ale nie umiem inaczej, to
silniejsze ode mnie. To dezorganizuje moje życie. Nie wiem, co powiedzieć
znajomym którzy się o mnie martwią, wydaje mi się to takie dziwaczne, że
przeżywam te zdarzenia które miały miejsce tyle lat tamu, wydaje mi się, że
nikt nie zrozumie... Czuję się taka odgrodzona od wszystkich, jakby za
zasłoną. Nie mam na nic ochoty tylko skupiać się na własnym bólu. Widzę, że
za oknem jest wiosna, tyle możliwości, których żałuję, ale nie umiem z nich
korzystać, bo jest mi okropnie smutno. Proszę pomóżcie albo polećcie inne
forum bardziej stosowne do tematu...
    • aneri59 Re: żałoba po latach? 07.06.07, 12:32
      To możliwe, że przez tyle lat tłumiona żałoba ujawnia sie za zdwojoną siłą.
      Jak piszesz byłaś wtedy dzieckiem i napewno też to przeżywałaś, ale inaczej. Może nie zdawałaś sobie wtedy sprawy, że tato już nigdy nie wróci i napewno
      to co pewnie z bezsilności zrobiła mama sprawiło, że poczułaś się opuszczona.
      Może spróbowałabyś porozmawiać z mamą, jej napewno też jest ciężko, może nie
      zdaje sobie sprawy z tego co przeżywasz. Może czytając to forum zrozumiesz co mogła przeżywać twoja mama po odejściu taty , jak bardzo czuła się samotna. Jesteś już dorosła i inaczej patrzysz na to co się dzieje wokół ciebie. Moja mama odeszła 3 lata temu i bardzo mi jej brakuje, tak wiele chciałabym jej powiedzieć. Więc nie trać czasu żebyś później nie żałowała, że coś przegapiłaś.
      Może trzeba usiąść razem z mamą i porozmawiać o tym co was boli, co przeszkadza wam zbliżyć się do siebie.
      Pozdrawiam
      • anula36 Re: żałoba po latach? 07.06.07, 13:41
        tak jest jak pisze aneri - nie przezyta do konca zaloba powraca ze zdwojona sila, ja bym raczej pogadala z psychologiem, a potem oze spotkala sie we trojke- byc moze twoja mama tez przezywa uczucia, z ktorych nie zdaje sobie sprawy i cierpi.Proba samobojcza kiedy ma sie male dziecko to ostateczny objaw desperacji.
        • aneri59 Re: żałoba po latach? 07.06.07, 14:40
          Czasem oglądam na TV satelitarnej zachodnie programy z uziałem psychologa
          i bardzo często jest mowa o rodzinnej terapii. W wielu przypadkach pomoc trzeciej osoby np. psychologa może ułatwić nawiązanie rozmowy dwóch bliskich osób. Nie zawsze potrafimy powiedzieć bliskiej osobie o swoich problemach, oczekiwaniach, z kolei ta druga osoba może się nie domyślać co nas gnębi.
          Jak piszesz zerwałaś z chłopakiem więc pewnie znowu czujesz się opuszczona, samotna i dlatego nie w pełni przeżyta, stłumiona żałoba może powracać.
          Przez tyle lat nie wyjaśniony żal do mamy może utrudniać nawiązanie rozmowy, dlatego pośrednictwo psychologa może się okazać bardzo cenne w poprawie sytuacji.
      • amunetnet Re: żałoba po latach? 25.06.07, 22:12
        Aneri, wiem, ja tez zdaje sobie sprawe, ze trace czas. Widze, jak moja mama sie
        starzeje, pogarsza sie jej pamiec, boje sie, ze niedlugo bedzie za pozno zeby
        to wszystko wyjasnic. Ale z drugiej strony jak zaczynam jakakolwiek rozmowe o
        tym, ona sie zamyka i zmienia temat. To dla mnie takie trudne, bo czuje, ze nie
        umiem do niej dotrzec, tak bardzo chcialabym z nia o tym wszystkim porozmawiac,
        ale nie chce jej ranic.
    • amunetnet Re: żałoba po latach? 25.06.07, 22:08
      Dziękuję Wam serdecznie za odzew i pelne zrozumienia odpowiedzi. Ja sama jestem
      w trakcie psychoterapii, ale moja mama jest raczej negatywnie do tego
      nastawiona. Mysle, ze ona zaprzecza wszystkim swoim trudnym uczuciom i zyje
      udajac, ze wyszystko jest swietnie. Takie pozytywne myslenie na sile.
Pełna wersja