Moj kochany tatus.

11.06.07, 21:11
Juz mija 3 lata od jego smierci tak mi ciezko. Widzialam to na wlasnie oczy,
smierc tragiczna. Bylam twarda, mialam wtedy 13 lat. Moja mama cierpi dzien w
dzien do dzis nosi ciemne rzeczy na jej twarzy rzadko widac usmiech. A mi tak
ciezko zyc w tym domu, bo on byl dla mnie matką i ojcem w jednym to on chodzil
ze mna do lekarza na zakupy do kosciola. I jak ja mam teraz normalnie tutaj
funkcjonowac jak tak mi ciezko, moj brat zamknal sie w sobie. Nigdy sie z tym
nie pogodze zawsze staram sie wspierac mame i nie daje sie poznac ze cos jest
nie tak. Ale jest kilka dni w roku kiedy nie wytrzymuje... Zbliza sie dzien
ojca tyle razy przezywany tak cudownie a teraz? Placze sobie caly czas sciska
mnie serce.. Coz mam poczac ile tak wytrzymam. teraz nikt sie nie cieszy z
mojej sredniej ze swiadectwa z paskiem. nigdy sie z tym nie pogodze :(
    • aneri59 Re: Moj kochany tatus. 12.06.07, 09:54
      Już od 15 lat obchodzę Dzień Ojca bez taty. Mimo, że byłam wtedy starsza
      jak ty też mi trudno do tej pory pogodzić się z jego odejściem. Napewno gdzieś tam w zaświatach Twój tato się cieszy z wyników Twojej nauki, napewno również mama się cieszy tylko trudno to jej okazać.
      Piszesz, że mama nadal cierpi, może by razem z Tobą zajrzała na to forum
      i poczytała sobie wpisy i dołączyła do nas , podzieliła się swoim bólem.
      Każdy z nas cierpi po odejściu bliskiej osoby i potrzebuje wsparcia, ja właśnie takie tutaj znalazłam. 3 lata temu odeszła moja mama a dwa miesiące temu mąż, kolejny więc raz przeżywam odejście bliskiej osoby, ale za każdym razem jest ciężko. Pozdrawiam
Pełna wersja