dona60
25.07.07, 19:42
Witam wszystkich!!! Trafiłam dzis tutaj zupełnie przypadkowo.... Rok temu
dokładnie na raka płuc "zgasł" mój Tato ... choroba trwała 3 miesiące. Na
początku diagnoza brzmiąca jak wyrok ... potem dalsze badania ... potem
wielka nadzieja i wiara w to, że bedzie dobrze ... naswietlania ... nikłe
szanse na chemioterapię ... w końcu niestety ... śmierć. Pozostał ogromny
żal ... pytania dlaczego? czy mogło byc inaczej tzn czy relacje mogły byc
lepsze? co dalej? Pozostała Mama, Jej chyba najtrudniej to wszystko
zrozumiec, poukładac. Prosze o kontakt osoby które coś takie przezyły,
podpowiedzą co w takiej sytuacji mówic. Ja próbuję ...ale nie daję rady ...
sama czuję ze to nie jest to. Pozdrawiam wszystkich. Dona