zaloba po stracie zony

18.08.07, 09:38
Mezczyzna po smierci zony byl ze mna przez rok, teraz przestal sie
odzywac, poniewaz zbliza sie rocznica jej smierci. Ja jestem
zakochana po uszy, cierpie, jestem zraniona i roczarowana, jak on
mogl mi cos takiego zrobic, kiedy nawet snulismy plany na
przyszlosc - to byl naprawde cudowny rok (ciezki, ale cudowny)
przyjazni przede wszystkim, bylam jego jedyna pocieszycielka po
smierci zony. I czy tylko nia sie okazalam? Czy on nie zdaje sobie
sprawy z tego co robi teraz ze mna? Ze nagle mnie odtraca? Ze mnie
rani tak bardzo. Teraz ja sie czuje, jakbym stracila kogos
bliskiego. Przeciez on musi byc odpowiedzialny za to, co ja czuje,
poniewaz sam mnie przekonywal, zebym mu zaufala, zebym dala mu czas.
A teraz urywa kontakt. Ja cierpie!!! Zycie wydaje mi sie bez sensu.
Nie mozna oplakiwac zony i jednoczesnie ranic kogos innego!
Pomocy!
    • m-i-l-v-a Re: zaloba po stracie zony 18.08.07, 18:17
      Jestem zwolenniczką rozwiązywania problemów i rozwiewania wątpliwości przez
      rozmowę. Może powinnaś z nim o tym porozmawiać, powiedzieć o swoich odczuciach-
      zwyczajnie- tak jak zrobiłaś to tutaj.
      Z żałobą jest niestety tak, że kiedy myślisz, że się już z nią uporałaś, wraca i
      to czasami z dużo większą siłą. Rocznice, niestety sprzyjają takim powrotom.
      Jeżeli kochasz, to na pewno to zrozumiesz i dasz mu więcej czasu.
      • baska121 Re: zaloba po stracie zony 04.09.07, 15:48
        Latwiej Wam bedzie jak Ty razem z nim bedziesz obchodzić rocznice .Bedziesz z
        nim szla na cmentarz .Mam zaprzyjaznione małżenstwo gdzie mąz stracil zone i
        ożenil sie drugi raz .Tak naprawdę to on nigdy o niej nie zapomni i jego druga
        żona chodzi razem z nim w na cmentarz i wspiera go .Tworza calkiem udane
        małżenstwo .
        • double-ma Re: zaloba po stracie zony 10.09.07, 08:39
          Ta mysl przyszla mi do glowy i wiem, ze jestem w stanie pojsc na
          cmentarz, ale to nie jest takie proste dla niego. Dzieli nas ogromna
          odleglosc, a poza tym matka jego zony poprosila go, zeby nie mowil
          jej, jesli z kims bedzie w tym roku, poniewaz byloby to dla niej za
          ciezkie, wiec bycie ze mna w dniu roczncy jej smierci nie wchodzi w
          rachube. Moze innym razem. Ale nie mamy juz kontaktu od dlugiego
          czasu, wiec prawdopodobnie to koniec.
          Chociaz ja naprawde deklarowalam wszelka pomoc, rowniez zgodzilam
          sie na czasowy brak kontaktu, obiecalam, ze bede czekac, ale on nie
          chce, tak mi powiedzial. Wiec czy nie mam prawa czuc sie zraniona?
          Wykorzystana? Po prostu zle!
    • 1jaga Re: zaloba po stracie zony 05.09.07, 11:50
      Ile mineło od śmierci Jego żony? Rok?

      • aniawx Re: zaloba po stracie zony 08.09.07, 11:02
        Nie możesz obwiniać Go o to, ze potrzebuje samotności!!! Ja za tydzień też mam
        rocznice odejścia mojego narzeczonego... Teraz mam Przyjaciela, który powiedział
        mi wprost.. jeśli będziesz chciała, zebym bym przy Tobie w tym dniu to tylko daj
        znać, ale jeśli przez jakiś czas potrzebujesz samotności - nie ma sprawy.
        Widzisz, to jest szczególny okres dla mnie... teraz bardziej niż kiedykolwiek
        brakuje mi Patryka, wracają wspomnienia... Myśle, ze powinnaś podejść do tego
        tak jak mój Przyjaciel... Nie bądź egoistką w tej kwesti i nie mów, ze On ma
        dbać o Twoje uczucia, pozwól mu poukładać sobie to wszystko... To jest naprawdę
        cholernie trudne!!! I nie naciskaj na niego. Myślę, ze on Cie bardzo kocha, ale
        daj mu czas w ten trudny dla niego okres... postaraj sie go zrozumieć!! I nie
        bądz zazdrosna!!!!!!!! TO wszystko by popsuło to co jest między Wami.
        Przeczekaj, a zobaczysz ze się ułoży...
        Pozdrawiam,
        Ania
        • double-ma Re: zaloba po stracie zony 10.09.07, 08:32
          3 tygodnie temu rozmawialismy prawie 3 godziny przez telefon (nocne
          rozmowy:)). I wtedy on stwierdził, ze to jednak nie chodzi o jego
          zalobe, ze on tak myslal, ale problem jednak lezy gdzie indziej, ze
          nie widzi nas jako rodziny w przyszlosci, ze teraz stara sie
          zablokowac uczucia, ktore do mnie mial wczesniej, stara sie o tym
          nie myslec - czyli taka mentalna blokada/ucieczka. I od tego czasu
          nie odzywa sie, bo tak naprawde wystraszyl sie czegos nowego, mojego
          bardzo silnego uczucia.
          Poza zyczeniam (przez sms zreszta) z okazji moich urodzin pare dni
          temu, nie mamy kontaktu. Naprawde wolalabym, zeby juz nie
          konatktowal sie w ogole, poniewaz we mnie na nowo wszystko odżywa, a
          staram sie dojsc do siebie. On najwidoczniej nie wie, co ja
          przezywam. Ja nie potrafie przejsc z relacji zwiazku/pary do poziomu
          przyjaciol. Moze kiedys, ale nie teraz, za wczesnie.
          Dla mnie istnieja tylko 2 mozliwosci - bycie para lub nie
          kontaktowanie sie w ogole.
          Czuje sie rowniez wykorzystana, poniewaz wtedy, kiedy bylo naprawde
          zle, tuz po smierci jego zony, ja bylam przy nim, wysluchalam,
          pocieszalam, nie wystraszylam sie trudnosci. On teraz doszedl do
          siebie i wydaje sie, jakby obudzil sie ze snu - "kim ona jest?
          Dlaczego tak sie angazuje? Ja tego nie potrzebuje."
          Wiem, ze ludzie po stracie kogos bliskiego przezywaja chwile, o
          ktorych nie mam pojecia, ale ja tez mam uczucia.
          I niestety to wyglada na koniec.
      • double-ma Re: zaloba po stracie zony 10.09.07, 08:33
        Tak, teraz mija rok.
        • aniawx Re: zaloba po stracie zony 10.09.07, 18:56
          Widzisz może to będzie przykre dla Ciebie ale ja w zupełności rozumiem jego
          zachowanie... On potrzebował ciepła i opieki po stracie żony, Ty mu je dałaś i
          bardzo dobrze, ale myśle, ze gdy teraz zaczął rozumieć co sie stało, to nie
          widzi obok siebie żadnej innej kobiety poza swoją żoną. Widzisz wydaje mi się,
          ze to nie jest tak, ze on juz sobie z tym poradził, wydaje mi się, ze do niego
          dopiero zaczyna docierać, co się tak naprawdę stało. Przykre jest to co pisze,
          ale pewnie prawdziwe... ja go świetnie rozumiem... Ale myśle, ze macie jeszcze
          szanse, tylko potrzeba czasu. Wiem, ze CIe to boli, że masz mu za złe, ze go
          wspierałaś a on Cie odrzucił, ale myśle, że wspierałaś go bo po prostu chciałaś
          mu pomóc, wiec nie możesz mieć do niego pretensji. Ja mam kontakt z meżczyznami
          którzy stracili żony i uwierz mi, oni przechodzą to strasznie... czasmi sa nie
          do zniesienia... Ale wierzę, ze jeszcze kiedyś będą szczęśliwi z innymi
          kobietami... I właśnie tego jemu i Tobie życze...

          Ania
          • jamborek2001 Re: zaloba po stracie zony 27.11.07, 18:45
            Mam ten sam problem i bardzo dobrze tego człowieka rozumiem.W lipcu po prawie
            30 latach mojego naprawdę udanego małżeństwa zmarła moja żona.Myśli które
            targają w takiej sytuacji mężczyznę (a i kobietę pewno również) to po pierwsze
            ogromny żal i smutek a po drugie pytanie: co dalej- żyć samemu czy szukać kogoś
            bliskiego.W większości przypadków odpowiedź jest taka:szukać kogoś z kim spędzi
            się resztę życia-przecież nikt nie chce być samotnym.Ale jest to odpowiedź
            podyktowana rozumem a nie sercem, rodzaj paniki co dalej? Należy poczekać aż ten
            największy żal i smutek miną-kiedy to już indywidualna sprawa.Powiem jeszcze że
            również mógłbym spotykać się
            z kimś komu chyba na mnie zależy ale zdaję sobie sprawę ze swojego stanu
            emocjonalnego a sytuacja która by się wytworzyła byłaby identyczna jak opisana
            przez ciebie.
            Moja rada to nic na siłę, niech to będzie układ przyjacielski, koleżeński,
            potrzeba poprostu czasu.
            • fiambala Re: zaloba po stracie zony 27.11.07, 23:43
              Kiedys wydawalo mi sie, ze stworzenie związku z osobą po rozwodzie
              jest łatwiejsze, niż z kimś kto owdowiał. Bo w takiej sytuacji
              wiadomo, że wszystko skończone, nie będzie powrotów - sytuacja jest
              ciężka, ale jasna.

              Teraz już wiem, że to nieprawda. Bo o ile śmiało można stawić czoła
              realnemu człowiekowi w postaci byłej / byłego, o tyle trudno znaleźć
              swoje miejsce w sercu kogoś, kto nigdy tak do końca nie rozstanie
              się z człowiekiem, którego kochał i który będzie żył tylko we
              wspomnieniach. I to zwykle tych najlepszych.
        • strus.s Re: zaloba po stracie zony 28.11.07, 10:29
          Rozumiem Twojego partnera. Myślę że powinnaś okazać maksimum
          wyrozumiałości i cierpliwości dla niego. Rok to naprawdę zbyt krótki
          jeszcze okres. Ja przez ponad dwa lata codziennie żonę opłakiwałem.
          A potem za namową przyjaciół zacząłem się za kimś rozglądać aby
          łatwiej wyjść z żłości i bólu. Trudno mi jednak było tak od razu
          kogoś zaakceptować i, niestety, musiało dojść do kilku rozstań,
          które były dla partnerek bolesne gdyż zbyt mocno były zaangazowane
          uczuciowo. A le ja na to nic nie mogłem poradzić. Nie potrafiłem się
          tym samym uczuciem odwzajemnić. I zawsze najgorzej mi było w
          rocznicę śmierci żony badź w rocznicę ślubu.
          Ale jednak czas leczy rany. Minęło już prawie 7 lat. Teraz wiem że
          potrzebuję partnerki u swego boku. I od 3 lat mam, na stałe. I jest
          nam dobrze choć też były czasem trudne chwile.
          Myślę że Ty też masz szanse na ponowny związek z tym, którego
          pokochałaś. Ale może teraz jest rzeczywiście jeszcze za wcześnie.
          Szczerze Ci życzę abyś doczekała się z jego strony odwzajemnienia
          uczuć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja