życie bez mamusi...

05.09.07, 11:24
Moja mamusia odeszła 26 lipca, dokładnie w swoje imieniny...Nie było mnie przy
niej gdy umierała...i tego nie mogę sobie podarować. Mimo iż chorowała od lat
to nikt się nie spodziewał tego że tak szybko odejdzie,może prócz lekarzy...ja
miałam nadzieję że wyjdzie z tego,była taka silna,walczyła o życie do
ostatnich swoich dni.Moja ostatnia rozmowa z nią na 2 dni przed śmiercią to
były same plany,marzenia do zrealizowania,to była radość z naszego spotkania
które miało nastąpić w piątek a zmarła w czwartek...miałyśmy spędzić razem
cały weekend,tak długo się przecież nie widziałyśmy...nie zdążyłam...i to mnie
boli najbardziej ale tak widocznie miało być. Jest mi ciężko,ogromna pustka i
ból,uczę się żyć na nowo ale bez mojego największego szczęścia...mamusi.
Staram się żyć tak jak ona by tego chciała,wiem z czego byłaby zadowolona a z
czego nie.Chodzę na czarno ubrana ale źle się czuję w tym kolorze-przygnębia
mnie i wiem że ona by nie chciała abym chodziła tak smutno ubrana i żebym się
smuciła,rozpaczała...ale jak tu się cieszyć???
Pocieszam się tym że wiem że już nie cierpi a tutaj cierpiała okropnie,że jest
tam jej dobrze i mimo iż oddałabym wszystko żeby mieć ją przy sobie,móc z nią
porozmawiać, przytulić się do niej,usłyszeć że mnie kocha...to wolę żeby była
tam bo wiem że tam zaznała w końcu tego szczęścia którego tutaj nie miała nigdy...
KOCHAM CIę MAMO,wiem że jesteś ze mną cały czas...
    • justyna834 Re: życie bez mamusi... 05.09.07, 14:28
      Witaj. Mialam podbona sytuacje do Twojej ktora opisalas. Doskonale
      rozumiem rozumiem cie takze co czujesz. moja mama odeszla 28
      kwietnia chorowała zaledwie pol roku nie cierpiala dlugo umarła w
      domu wsrod najblizszych mnie przy niej nie bylo nie moge sobie tego
      darowac bylam tak daleko od niej. Byla tak mloda miala dopiero 50
      lat ja mam 24 tak mi jej brak mam jej tyle do powiedzenia. Zal mi
      swojego mlodzeszego rodzenstwa siostry 18 lat byla przy mamie gdy
      gasla trzymala ja za reke i brata ale on jest silny ma 20 lat i
      wspiera tate ktremu ciezko sie pogodzic z ta sytajca. Bylam teraz w
      domu na urlopie 2 tyg i nie mialam nocy by mi sie ona nie przysnila
      kazdej nocy nawiedzala mnie we snie to było takie piekne. Jedno jest
      pewne nie cierpi tak jak cierpiala jak chorowała ( rak jelita
      grubego) teraz w niebie jest jej dobrze. Mamo tesknie za toba mysle
      o Tobie cały czas... Justyna P p.S Trzymaj sie pozdrawiam jak cos
      to pisz
      • aisha_25 Re: życie bez mamusi... 05.09.07, 23:51
        Witaj.Myślę że takich sytuacji jak nasza jest wiele...niestety.Moja mam a
        chorowała prawie sześć lat,strasznie cierpiała,ale walczyła dzielnie do końca
        tylko że rak okazał się silniejszy.W takiej chorobie generalnie należy się
        spodziewać wszystkiego ale kiedy przychodzi ten moment to chyba zawsze jest ono
        zaskoczeniem.Dla mnie było...
        Jest mi bardzo ciężko,nie mam z kim porozmawiać o rzeczach mniej lub bardziej
        istotnych,nie mam komu się wyżalić,nie mam w nikim wsparcia...okropne
        uczucie,ale muszę żyć dalej-musimy żyć dalej... minął dopiero miesiąc od jej
        śmierci a ja czuję się jakby to była cała wieczność.Wiem że nic już nie będzie
        tak jak wcześniej. Tak naprawdę to ja nadal nie mogę uwierzyć że jej nie
        ma,zapewne dojdzie to do mnie w święta kiedy zabraknie przy stole wigilijnym tej
        najważniejszej osoby,wiem że będą to najgorsze święta...nawet nie chcę o tym
        myśleć...pozdrawiam
    • edzia764 Re: życie bez mamusi... 05.09.07, 22:03
      Zycie bez Mamusi jest bardzo trudne, obojetnie w jakim wieku ją
      stracimy. Ja jestem troche strasza, swoją Mamę straciłam 14 lat
      temu,ale cały czas pamiętam każdy moment z tamtego okresu.Czas
      żałoby przemijał bardzo ciężko, czas nie uleczył ran, uczyłam się
      żyć w tej pustce. Do tej pory jest mi chwilami bardzo ciężko.
      Dlatego rozumiem Cię..."nie cierpi ten kto odchodzi, ale ci co
      pozostają..."
      • aisha_25 Re: życie bez mamusi... 05.09.07, 23:55
        To prawda że czas leczy rany ale na pewno nie stratę ukochanej mamy, i
        niezależnie ile czasu mija od śmierci pustka pozostaje na zawsze.Ja żyje bez
        mamy dopiero miesiąc a czuję się jakby to była wieczność...uczucie okropne ale
        trzeba żyć jakoś dalej,żyję dla niej i staram się żyć tak jakby ona tego
        chciała,chociaż nie jest łatwo... pozdrawiam
        • edzia764 Re: życie bez mamusi... 06.09.07, 12:14
          W tej sytuacji, w jakiej jesteś obecnie adekwatne są słowa (które
          kiedyś przeczytałam i utożsamiłam ze swoją Mamusią) "...dla świata
          byłaś jedną z wielu, ale dla mnie jesteś całym światem..." i będzie
          tak do końca Twoich dni. Wiem co czujesz w tym okresie (z własnego
          doświadzcenia), jak trudno uczyć się żyć w tej strasznej pustce, ale
          musisz to wszystko przezwyciężać - tak jak sama napisałaś "staram
          się żyć tak, jakby ONA tego chciała". Z upływem czasu te słowa będą
          nabierały coraz większej wartości. Przez cały miniony okres starałam
          się szukać (i nadal to czynię) jakiegoś większego ukojenia bólu.
          Dużo czytałam, szukałam słów pocieszenia, zapisywałam je,
          zapamiętywałam - starałam się przejść przez to sama, bo niestety nie
          pomagały słowa pocieszenia osób bliskich, stawały się one czasem
          zbędne, wręcz denerwujące. Dowodem na to niech będzie kolejna
          myśl"...bólu nie da się okpić, zapomnieć, trzeba go przeżyć samemu w
          pełni świadomie i w całej jego ostrości..." Pozdrawiam i życzę
          wytrwałości
    • jasiulek61 Re: życie bez mamusi... 09.09.07, 10:07
      Witam Cię serdecznie.Moja mama zmarła też 26 lipca o godz 12.45.Ja
      jechałam z Gorzowa gdzie mieszkam do Iłowej gdzie mieszkała moja
      mama i spózniłam się 7 minut.Strasznie to przeżyłam .Rozumiem
      Ciebie bardzo.Tak samo sobie tłumaczę jak Ty. Tam ma poprostu
      lepiej.Ja żałoby nie noszę ,ponieważ moja mama mówiła mi - pamiętaj
      córeczko tylko nie noś czarnych ubranek po mojej śmierci więc jest
      mi łatwiej.Odnalazłam rodziców dawne strony tj na
      Wołyniu.uzupełniam je oglądam ,czytam.Nawet są nazwiska te o
      których mmama mi opowiadała.jest mi lżej. Zajmij się czymś ,zrób
      coś pożytecznego -będzie Ci lżej.Pozdrawiam.Trzwmaj się!
      • aisha_25 Re: życie bez mamusi... 09.09.07, 23:22
        Witaj,ja spełniam mamy marzenia...chciała przed śmiercią zobaczyć morze,po
        pogrzebie pojechałam z jej zdjęciem nad morze...pragnęła być na moim
        absolutorium,które mam w przyszłym roku,skończę szkołę dla niej żeby była ze
        mnie dumna...żałobę noszę ale źle mi w czarnych rzeczach i wiem że mama nie
        chciałaby abym chodziła w tym kolorze dlatego powoli zaczynam ubierać się
        normalnie i też mi jest lepiej...szukam sobie zajęcia i robię wszystko dla
        niej.Pozdrawiam cię serdecznie.
Pełna wersja