dziubasek_ona
22.09.07, 18:11
DZIEŃ DZIADKA 21 stycznia, niedziela, za 10 minut północ...
.....i wszystko się skończyło.... ;(((((((((((((((((((((((((
pamiętasz ten dzień?
mama i moja teściowa były u Ciebie...
ja nie mogłam...
nie pozwolili mi się z Tobą zobaczyć...
nie mogłam przyjść, choć byłam tak blisko - stałam z Michałem na dworze przed
tym budynkiem gdzie leżałeś...
Pamiętam, że teściowa wyszła do nas po tabliczkę czekolady, tak bardzo miałeś
na nią ochotę...
w pn zażyczyłeś sobie inny smak...
ucieszyłam się, że masz apetyt chociaż na to...
teściowa powiedziała, że w noc z soboty na niedzielę byłeś w agonii, ale ja
Jej nie słuchałam, nie wiedziałam co do mnie mówi - po prostu nie dopuszczałam
tej myśli do siebie...
nie wierzyłam w to!
przecież zjadłeś kostkę czekolady, a Ona mówi o agonii! NIE!!!
Mama jak przyszła do auta to opowiadała jak wyglądasz, że pytałeś co u nas, co
u Oli, Radka, Kasi...
pytałeś o mój brzuszek...o wnunia Twojego, który miał przyjść na świat 25
lutego...
aha pomyliło Ci się coś, że w kwietniu mam urodzić, przecież w kwietniu są
Twoje urodziny! :)
Mamy tłumaczyły Ci, żebyś jadł bo musisz jeszcze wnuka wychować, miałeś mi
pomóc i co!!??!
I nic..............................................
nie chciałeś mamy puścić ze szpitala w ten dzień...
czułeś, że odejdziesz tej nocy?
DLACZEGO NIE POZWOLILI MI WEJŚĆ DO CIEBIE!!?!!!!!!
wiem, wiem byłam w ciąży i nie mogłam ryzykować wchodząc na zakaźny...
ale i tak raz przyszłam do Ciebie, pamiętasz???
pielęgniarka zobaczyła mnie z takim wielkim brzuchem i szybko z maseczką
przyleciała :) pewnie śmiesznie w niej wyglądałam...
prosiłam Cię, żebyś choć troszkę zjadł...
mówiłam tatku, że czekamy na Ciebie w domu...
że wszystko się jakoś ułoży...
że załatwimy potrzebny sprzęt i będziesz mógł w końcu wrócić do domku...
w noc z ndz na pn nie mogłam w ogóle spać, synek się kręcił w brzuchu, co
chwilę musiałam wstawać do wc...
koło 6:00 weszłam do mamy do pokoju i powiedziałam, żeby zadzwoniła do
szpitala spytać pielęgniarki jak Ci minęła noc...
a ona powiedziała, że Ty Ty Ty Ty Ty Tyyyyy zmarłeś o 23:50!!!!!!!!!
dlaczego?
POMYŚLAŁEŚ O MNIE??! O MOIM DZIECKU!!??
25 stycznia w dzień Twojego pogrzebu został mi miesiąc do porodu...
było mi bardzo źle, ciężko, smutno...
jednym słowem czułam, że popadam w depresję...
nie słyszałam nikogo...
myślałam tylko o moim synku i o Tobie tatusiu :*
tydzień po Twoim pogrzebie w nocy wylądowałam w szpitalu...
zrobili mi cesarkę i zostałam mamą, Maks urodził się o miesiąc za wcześnie...
na szczęście był i jest zdrowym, silnym chłopaczkiem...
wiesz, pielęgniarka powiedziała Michałowi, że jak wyciągnęli Maksa z brzucha
to płakał najgłośniej ze wszystkich dotąd urodzonych dzieci :)
ja podczas CC spałam, miałam znieczulenie ogólne bo podejrzewali, że wyrostek
mi się wylał i dlatego też miałam ZO...
a tak naprawdę to lekarz się mnie pytał czy ostatnio miałam jakiś stres...
tatko miałam?
MIAŁAM!!!
straciłam Ciebie!!!
KOCHAM CIĘ BARDZO I TĘSKNIĘ Z KAŻDYM DNIEM CORAZ MOCNIEJ mocniej mocniej ;(((
Twój wnunio ma się dobrze, rośnie jak na drożdżach, jak dorośnie będę Mu o
Tobie opowiadała i pokażę Mu jakiego miał wspaniałego dziadka!!!
ŹLE MI BEZ CIEBIE...
TĘSKNIĘ...
BARDZO...
BUŹKA KOCHANY...
ŻEGNAJ ;-((((((