eremka
23.09.07, 07:46
hospicjum to smierc...to przedluzone umieranie i zero wsparcia i
fachowej pomocy...przynajniej dla mojej mamy
wczoraj byl tzw. lekarz po raz pierwszy...
mama ma guza w plucach, ktory jednak nie daje objawow, tylko sobie
spokojnie i bez przeszkod rosnie od kiedy polożyli na nia krzyzyk w
CO...natomiast problemem jest guz mozgu, ktory daje obrzek i objawy
w postaci zaniku mowy i niedowladu prawej strony ciala ...
Zeby poprawic mamie jakosc zycia (to cytat - gdiekolwiek nie
zajrzysz, wszedzie trabia o poprawie jakosci zycia chorych na raka)
potrzebna jest kroplowka z manitolu i rehabilitacja ...
jedno i drugie przepisuje lekarz, w przypadku kroplowki ja kupuje
wyposazenie i mannitol, oni tylko podlaczaja...
ale nie ....po co?
PO CO DAC CZLOWIEKOWI MOZLIWOSC POZEGNANIA SIE ZE ZNAJOMYMI,
WYSPOWIADANIA?
NIECH ZDYCHA, skoro zachorowal...
co mi z tego, ze pielegniarka przychodzi 2 razy w tygodniu, a ten
pozal sie Boze lekarz raz w tygodniu, kiedy NICZEGO nie robia, nie
pomagaja...?ale moga z czystym sumieniem w ursynowskim hospicjum
powiedzieć, ze obejmują opieka tyle i tyle osob... tylko ze to jest
opieka pozorowana i zadna pomoc
mama choruje od roku, oprocz choroby i ropaczy musimy wlaczyc z tzw.
sluzbą zdrowia, ich lekcewazeniem, obojetnoscia i zla wolą
jak ja zachoruje na raka, to sie od razu zastrzele