Być może mam wrażliwość na poziomie mamuta

10.10.07, 18:35
I zdecydowanie zazdroszcze wszystkim tym ,którzy z wielkim żalem i
uczuciami przeżywają odejście bliskich.Trzy lata temu zmarł mój
ojciec.Ale nigdy nie rozpaczałem,nie było sytuacji o jakich czytam
kiedy w takich okolicznościach dla wielu życie traci sens,i nie
potrafią pozbierać się po takiej stracie.Wyszedłem z załozenia,że
nikt nie będzie żyć wiecznie i na mnie też kiedyś przyjdzie kres.No
trudno taka jest normalna kolej życia.Być może jest to rozsądek a
może totalny brak uczuć.
    • kacha214 Re: Być może mam wrażliwość na poziomie mamuta 10.10.07, 21:37
      każdy jest inny każdy przyjmuje inaczej śmierć...Byc może nie byłeś
      tak zżyty ze swoim tatą ja ze swoim tez nie jestem...Wydaje mi się
      że całkiem inaczejh odczuwałbyś smierć osoby która jest dla ciebie
      wszystkim np dziewczyna zona mama nie mówię że na ojcu ci nie
      zależało ale jakoś pewnie nie byłeś do końca z nim zżyty tak ja
      uważam...A i pewnie masz bardzo silny charakter czego można tylko
      pogratulowac
    • aisha_25 Re: Być może mam wrażliwość na poziomie mamuta 11.10.07, 22:31
      każdy przeżywa śmierć,stratę po swojemu...to że tobą nie kierują uczucia osób
      które tu piszą to wcale nie znaczy że z tobą jest coś nie tak...myślę tak jak
      moja poprzedniczka że masz silny charakter.moja mama zmarła niespełna 3 miesiące
      temu a ja powoli staję już na nogi,jest mi ciężko ale wiem że taka jest kolej
      rzeczy,i staram się to zrozumieć mimo iż nie zawsze mi to wychodzi...
    • kam.mar Re: Być może mam wrażliwość na poziomie mamuta 12.10.07, 08:56
      Oznaką dojrzałości emocjonalnej i zdrowia psychicznego jest
      umiejetność akceptowania tego, czego zmienić nie można. Czyli Twoje
      podejście do tematu śmierci może być dużo bardziej zdrowe niż
      zachowanie osób, które w sytuacji utraty kogoś bliskiego pogrążają
      się w głębokiej rozpaczy. Ja właśnie przeżywam żal, bunt, te emocje
      dezorganizują mi życiem,zabierają energię do działania. Nie ma czego
      zazdrościć!


    • damba Re: Być może mam wrażliwość na poziomie mamuta 12.10.07, 09:43
      a ciekawe co byś powiedział... kiedy rozpoczynasz nowy rozdział swojego życia,
      wspólna droga z najukochańszą Ci osobą... i nagle na początku tej drogi pojawia
      się śmiertelna choroba - ale wtedy jest jeszcze nadzieja, żyjesz nią,
      walczysz... a jednak przegrywasz! i też powiesz trudno taka kolej... a przecież
      nie taka kolej... jak nie jest koleją to że dzieci odchodzą pierwsze niż ich
      rodzice...
      życie obeszło się z nami bez taryfy ulgowej i jak jest tego sens?... a dziś ból,
      rozpacz, łzy...
    • luccio1 Re: Być może mam wrażliwość na poziomie mamuta 03.11.07, 22:30
      Jakieś 10 lat temu oglądałem (na "Discovery" albo "Planete") film o
      cmentarzu słoni w Afryce.
      Był uchwycony moment, jak słonie stały nad rozsypanymi po ziemi
      kośćmi, zapewne swoich zmarłych krewnych, i delikatnie dotykały ich
      końcami trąb.
      Wymarłe Mamuty są najbliższymi krewnymi żyjących do dziś słoni - w
      tym więc sensie porównanie wydaje się chybione.
Pełna wersja