Żegnaj kochany Tatusiu

11.10.07, 11:05
Mój kochany Tatusiu, tak mi bardzo ciężko. Po ubiegłorocznych przeżyciach
wpadłam w nerwicę. Zrobiłam tyle przeróżnych badań i wszystko było ok. Wcale
się z tego nie cieszyłam bo nadal nie było wiadomo co mi jest, ale teraz już
wiem... Tak bardzo przeżyłam Twoją chorobę, to, że zostałam sama z dziecmi i
wszystkie obowiązki spadły mi na głowę, a przecież Ty zawsze wszystko
załatwiałeś za mnie, przy Tobie czułam sie jak małe nieporadne dziecko. Nagle
zabrakło dwóch najukochańszych osób. Przepraszam, że nigdy nie powiedziałam,
że Cię kocham, że się z Tobą nie pożegnałam, nawet nie widziałam Cię po
śmierci, a chciałam, tylko tak dziwnie wszystkie zdarzenia się układały, może
Ty nie chciałeś żebyśmy z mamą tak bardzo cierpiały. Kochany Tatusiu,
najbardziej żałuję, że kiedy umierałeś nie byłam przy Tobie i nie trzymałam
mocno za rękę. Tak bym chciała żebyś przyszedł do mnie we śnie i powiedział
mi, że się na mnie nie gniewasz, wiesz, że Cię bardzo kocham i tak jak przez
całe życie zabiegałeś o to żebym miała jak najmniej zmartwień, tak i w chwili
Twojej śmierci, też chciałeś żebym tego nie widziała, kiedy Cię zobaczyłam
parę godzin przed śmiercią to wydawało się, że mi serce pęknie i poprostu
uciekłam. Żegnaj Tatusiu, jeżeli coś zrobiłam zle to mi wybacz, tak bardzo mi
Ciebie brakuje...
    • kam.mar Re: Żegnaj kochany Tatusiu 11.10.07, 11:20
      Myślę, że rodzice kochają swoje dzieci i na pewno nie oczekują od
      nich obecności i wsparcia wtedy, kiedy jest to dla dzieci zbyt
      trudne. Rodzice rozumieją swoje dzieci (bez względu na wiek dzieci)
      i chcą je chronić przed cierpieniem. Rodzice wiedzą, że ucieczka
      dziecka w bardzo trudnej sytuacji nie wynika z braku miłości, tylko
      z lęku i innych trudnych emocji. I nie mają o to żalu. Znam
      starszych ludzi, którzy wprost mówią, że zależy im na tym, aby
      proces ich odchodzenia z tego świata jak najmniej dzieci obciążył.
Pełna wersja