Dodaj do ulubionych

tak mi ciężko...

01.11.07, 18:18
Kochani, mam 31 lat i zostalam 3 tyg temu sierotą. Ukochana mama odeszła 9 lat
temu, a tato teraz. Nie wiem co robić, nie mam siły płakać, ani się pozbierać.
Nie mam swojej rodziny- zostalam sama z bólem i smutkiem. Oni- ukochani są
przed moimi oczami, tak mi ich brak....jak pogodzić się ze swoją samotnością,
jak dalej żyć?Tak bardzo ich kocham....tak bardzo mi ich brak....tyle mam im
do powiedzenia...
Obserwuj wątek
    • annmaria Re: tak mi ciężko... 01.11.07, 18:50
      Kochana ! 28 sierpnie odzszedl moj ukochany Ojciec. Mam jeszcze Mame ale jest
      staruszka bardzo chora i wiem ze po odejsciu Taty byli 56 malzenstwem gasnie z
      dnia na dzien. Dalej trzeba zyc jak nie wiem siedze teraz i lzy mi leca ciurkiem
      ... Mow do nich ja jak jestem sama w domu mowie do Ojca radze sie go tak jakby
      byl... Nie jestes samotna bo masz gdzies tam daleko dwa swiatelka dwa anioly
      ktore sa caly czas przy tobie. Anka
      • gaja2856 Re: tak mi ciężko... 01.11.07, 19:30
        Wiem co czujesz i co przeżywasz
        Ja mam 25 lat i 40 dni temu zostałam zupełną sierotą, nie mam
        rodzeństwa, rodziny, nic
        Żyję z dnia na dzień nie potrafię ci powiedzieć że czas leczy rany
        bo u mnie z każdym kolejnym dniem po śmierci mamy jest coraz gorzej
        Mogę ci tylko radzic trzymaj się i walcz o siebie i bądź pewna że
        twoi rodzice są przy tobie tak jak moi przy mnie
        • asieenka1976 Re: tak mi ciężko... 02.11.07, 17:51
          Dziękuję, za słowa otuchy. Jutro minie miesiąc....potem kolejny i wcale nie
          będzie lepiej.Mam nadzieję, że Oni Moi Ukochani mają lepiej, że są razem. A ja
          ...kiedyś do nich dołączę, tyle tylko. To wszystko takie ciężkie, już nigdy im
          niczego nie opowiem, nie pośmieję się z nimi, nie poradzę się....już nic
          • kam.mar Re: tak mi ciężko... 09.11.07, 08:22
            asieenka1976, piszesz, że wcale nie będzie lepiej, a ja sobie myślę,
            że może warto się zastanowić czy Twoi rodzice by chcieli, żebyś
            pogrążała się w rozpaczy? Piszesz, że już nigdy nie poradzisz się
            ich... a ja myślę, że jeżeli masz 31 lat to oni zdążyli przekazać
            Tobie swoją wiedzę i doświadczenie i tak naprawdę w trudnych
            sytuacjach możesz sięgnąć do tej wiedzy którą od nich dostałaś...
    • asienka.1 Re: tak mi ciężko... 07.11.07, 09:19
      Piec lat temu odeszla moja Mama,Tata w 2000 r.Wciaz tak bardzo boli.
      Mowia,ze czas leczy rany. Owszem,nie trwam juz w stupotrze bez
      ruchu, ale wciaz biore leki,by moc spac. Mam wrazenie, ze nie ma
      mnie. Ogromna czesc mnie odeszla wraz z nimi,a poczatek listopada to
      czas wielkiego bolu. Jak dalej zyc? nie wiem. To ciagle jest walka
    • ninagren1 Re: tak mi ciężko... 09.11.07, 22:43
      Ja mam 34 i 3 lata temu zmarł tatuś a 4 dni temu odeszła mamunia.
      jestem jedynaczką. mam rodzinę ale czuję wielką pustkę. wiedziałam
      do tej pory że gdyby coś to moimi dziećmi zajmie sie mama a teraz
      jej nie ma.
      • gaja2856 Re: tak mi ciężko... 10.11.07, 14:30
        Czytając was mam chwilami wrażenie że jestem wyrodną córką
        Nie wiem czy już to pisałam ale ja mam 25 lat jestem jedynaczka i
        niespełna 2 miesiące temu zostałam całkowitą sierotą ( tata 3 lata
        temu teraz mama )
        Nie mam rodziny, przyjaciele sie odsuneli( to nie przyjaciele) a
        jednak jakos funkcjonuję
        Śpię w nocy bez leków(mama zmarła w domu na moich rękach byłyśmy
        wtedy same), nigdy nie brałam środków uspokajających itp.
        Oczywiście sa chwile kiedy jest mi źle ale wtedy przypominam sobie
        co mówiła mi mama że będzie lepiej (bo gorzej być nie może)
        Dlaczego sądzę że jetem wyrodna?
        Bo bardzo mamę kochałam bardzo (najbardziej na świecie, to ona była
        moim światem ) a mimo to funkcjonuję w miare normalnie np. nie
        płaczę tak jak po innych zgonach np. taty czy babci (nawet się
        porządnie nie wypłakałam a przecież to jest bardzo potrzebne)
        Nie wiem może po prostu przechodzę to tak że zdaję sobie sprawę z
        tego że mama już nie cierpi i na tamtym świecie jest jej lepiej

        Wiesz Asieńko każdy człowiek jest inny i inaczej przeżywa stratę
        (przykład ja) może ty po prostu musisz przejść ten ciężki okres i
        doświadczyć tego co w tej chwili doświadczasz żeby pomalutku wrócić
        do normalności (ja wiem że teraz wydaje ci sie to niemozliwe i że
        teraz możesz sądzić że nigdy nie bedzie normalnie)

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka