m-jolcia61
23.11.07, 22:39
Dzisiaj mija pół roku jak jestem sama.W sylwestra robiliśmy plany na
nowy rok: ślub, nowe mieszkanie, W styczniu dowiedzieliśmy się o
chorobie - czarniak złośliwy. świat sie zawalił, długo nie mogłam
sie z tym pogodzic, ciągle pytałam dlaczego to nas spotkało. Potem
rozpoczęła sie walka z przeznaczenie. Pomagali nam wspaniali lekarze
i dobrzy ludzie. Zobaczyłam światełko nadzieji.W kwietniu
kochaniutki przyjechał od mnie, oglądaliśmy nasz nowy domek. W
poniedziałek pojechał do domu , we wtorek dostałam telefon, że znowu
idzie do szpitala,jedna chemia, druga , naświetlania , poprawa.W
maju pojechałam do niego, leżał w szpitalu był pogodny , pełen
nadzieji.Niestety nerki odnówiły posłuszeństaw. świat sie
zawalił.Ciągle pytam dlaczego, czym zasłużyliśmy na taki los ? Od
wielu ludzi słyszałam tak miało być tylko jak ja mam życ z tym tak
miało być?