wczoraj zmarł nagle mój Tata....

24.01.08, 13:39
W sobotę dostał silnej biegunki z krwawieniem (przepraszam, ale muszę to z
siebie wyrzucić) stracił przytomność, potem ją odzyskał, pogotowie zabrało
go do szpitala. Stan się ustabilizował, jeszcze w niedzielę byłam z mamą i
siostra go odwiedzić, był uśmiechnięty. Za miesiąc miał iść na wyczekaną
emeryturę, odpocząć, tak bardzo się nią cieszył.. Chciał spędzać więcej czasu
z wnuczką... Nie zdążył... we wtorek wieczorem stan sie pogorszył, doszło
dodatkowe krwawienie, natychmiastowa operacja, ale nie udało się... umarł...
Na nic nie chorował, tzn. nie miał nic poważnego zdiagnozowanego, czuł sie
dobrze, tylko zawsze wszystkim sie przejmował, był zestresowany. Odszedł tak
nagle. Miał niespełna 64 lata, niedługo jego urodziny i urodziny mojej
córeczki. Nie umiem sie z tym pogodzić, wiem, że muszę być dzielna dla mojej
córeczki i dla mamy. Mam nadzieje, że nauczę się żyć w świece, w którym nie ma
mojego Taty... To tak boli, jest mi tak strasznie smutno... Musiałam to
napisać....
    • evaz_1 Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 24.01.08, 14:34
      moja mama tez nagle odeszla, ale w wypadku kolejowym. jak
      przeczytałam Twoj post to od razu przypomnial mi sie ten dzien i to
      jak mi bylo strasznie smutno...wlasnie tak strasznie smutno...minelo
      juz 2,5 m-ca i dalej jest tak smutno...niestety. ja tez musze byc
      silna ze wzg na tate. trzymaj sie dzielnie...dasz rade to przetrwac
    • kall3 Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 24.01.08, 23:24
      Bardzo Ci współczuję, mój tata odszedł kilka dni temu.. ciepło Cie przytulam..
    • ania.wrob Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 25.01.08, 16:06
      Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy... I bardzo współczuję Wam straty bliskich,
      Trzeba samemu przez to przejść, żeby wiedzieć jak bardzo to boli... Pozdrawiam
      Was ciepło...
    • baska121 Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 27.01.08, 08:21
      Przytulam mocno .
      • j0204 Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 28.01.08, 21:58
        Przytulam Cie mocno
        wiem, jak ciężko jest przezywać stratę - ja stracilam najdrożesze
        dziecko...i niedawno odeszła moja ukochana babcia (*)
    • campelia Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 09.05.08, 13:10
      Nie martw się na pewno znjdziesz kogoś sobie.
      A co ja mam powiedzieć, całe życie nie miałam rodziców.
    • aaaggnieszka Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 11.05.08, 21:42
      Witaj Sylwia. MOja Mamusia odeszla 10 lutego (3 mies. temu). Jestem
      z chlopakiem ktory mm mam syna, Po pogrzebie gdy plakałam,
      wrzeszczałam, histeryzowałam , powiedział ,,co nudzi Ci sie' patrzył
      na mnie i gdy prosiłam go by zajął sie dzieckiem i mną , nie
      zareagował. Jestem jedynaczka , z moją Mamusia byłam/jestem bardzo
      zwiazana. Zawsze mowilam ,, moja mama nigdy nie umrze' a jednak
      odeszla a ja czuje sie jak smiec. Wsparcie mam od syna, ojca. Wiem
      co czujesz . Przyjaciól poznaje sie w biedzie.
    • ania.wrob Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 13.05.08, 09:31
      Od śmierci Taty miną niedługo 4 miesiące.... Coraz bardziej dociera do mnie, że
      to się naprawdę stało, że to coś nieodwracalnego, ale moja podświadomość nie
      jest jeszcze w stanie znieść myśli, że Tata nie wróci... To absurdalne, ale
      wciąż mam nadzieję, że Tata nagle sie pojawi i będzie jak dawniej... Ale nie
      będzie. Wszystko się zmieniło, a świat dalej się kręci, nic się nie zatrzymało
      wokół mnie. A ja cały czas się zastanawiam, co by teraz robił Tato, to jest
      czasem nie do zniesienia, ten ból, że on już nie może się tym wszystkim cieszyć,
      tym, że jest coraz cieplej, swoją wnuczką, emeryturą na którą ciężko pracował
      całe życie. Mógł jeszcze tyle przeżyć. Strasznie trudno się z tym wszystkim
      pogodzić, strasznie.... Wiem, że przeżywacie to samo, bardzo Wam współczuję i
      życzę sobie i Wam dużo siły. Ania.
      • aaaggnieszka Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 13.05.08, 19:06
        Droga Aniu. Moja Mamusia odeszla 10 lutego (3 miesiące temu), w
        wieku 54 lat. Mam takie same odczucia jak TY. Bardzo Ci
        wspołczuje.To wszytsko przerasta mnie.Mam synka , stram sie życ dla
        niego (no ale co to za zycie),synek przezył odejscie babci a ja
        musze okazac sie silniejsza , cięzko to przychodzi. Chodzę na grób
        Mamusi, czytam sporo ksiązek poswieconych m.in. śmierci klinicznej,
        Boga,analizuje chwile spędzone z Mamusią i mam do siebie wiele żalu;
        moim zdaniem nie byłam najlepszym dzieckiem, mozna by powiedziec
        samolubnym chodz zawsze kochalam niewyobrazalnie, mówilam ,,moja
        mama nigdy nie umrze, sama mysl była straszna, a jednak.....
        Brałam leki , przepisane przez psyhiatrę, poniewaz miałam dusznosci,
        nie mogłam wypuscic nabranego powietrza z nerwów, lęk, szok,
        taki ,ze boli całe ciało, zwykle największy , gdy sie obudziłam.
        Narazie nie biorę, próbuje się wyciszyc , chodz to boli, dla synka.
        Ile lat miał Twój Tata? Ile lat masz TY? Czy masz wsparcie? Trzymam
        za nas kciuki
        • ania.wrob Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 19.05.08, 17:04
          Witaj Agnieszko. Widzę, że tez bardzo cierpisz i rozumiem Twój ból. Tata miesiąc
          po śmierci skończyłby 65 lat, miał właśnie iść na emeryturę, bardzo się z tego
          cieszył, planowali z mamą tyle rzeczy... I nagle to wszystko runęło, znikło,
          pozostała straszna pustka... Pustka po stracie ukochanej osoby jest nie do
          zniesienia, wszystko przypomina mi Tatę, ułamki wspomnień... Ja też trochę
          podupadłam na zdrowiu, przerosło mnie to, mam duszności, boli mnie czasem serce,
          ponoć to nerwica, teraz staram się trochę uspokoić, bo wcześniej przez niemal 3
          miesiące czułam jakby mnie coś cały czas ściskało w środku, pewnie wiesz o czym
          piszę. Mam 35 lat. Wsparcie jakieś mam, mąż, mama, siostra, ale wiem, że ten
          czas trzeba tak naprawdę przeżyć samemu, bo mąż mimo iż wyrozumiały i tego nie
          okazuje chyba ma czasem dość moich łez, ciągłego mówienia o Tacie, więc staram
          się z tym smutkiem nie obnosić. Przy mamie też staram się trzymać, chociaż
          nieraz sobie płaczemy wspominając Tatę, to jednak muszę być dzielna przy niej,
          bo jej jest chyba trudniej jeszcze. No i muszę się starać dla mojej 3 letniej
          córeczki, bo dzieci od razu wyczuwają jak ktoś jest smutny i potem mała pyta
          dlaczego płaczę. Teraz płaczę może trochę mniej, ale w środku ból się nie
          zmniejsza. Biorę lek antydepresyjny, ale dość lekki, bo nie chce chodzić zamroczona.
          Trudne to wszystko, ja też myślałam, że mój Tata jest nieśmiertelny...
          Pozdrawiam Cię Agnieszko, zawsze możesz coś napisać do mnie tutaj na forum, w
          miarę możliwości odpowiem. Trzymaj się. Ania.
    • biedro_neczka Re: wczoraj zmarł nagle mój Tata.... 23.05.08, 20:44
      Moja mama odeszła w wieku 56 lat, to już 7 miesięcy a ja wciąż nie
      mogę się z tym pogodzić.
      Przytulam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja